Ten wpis będzie trochę inny niż zwykle, trochę dłuższy i nie tylko o pokerze.
Ostatnie kilka dni pod względem pokerowym były dla mnie bardzo trudne i męczące. Skłoniło mnie to więc do refleksji na temat mojej przygody z pokerem.
Pamiętam bardzo dobrze moje pierwsze wygrane $0.50 we freerolu i to z jakim podnieceniem czekałem na to aby się komuś o tym pochwalić. Nigdy nie zapomnę też jak wpłaciłem po raz ostatni $2 i nigdy nie musiałem już nic do pokera dokładać. Pamiętam dokładnie moje początki. Jednak przez następne 2 lata grania nie zmieniło się prawie nic. Stałem w miejscu mimo iż jedynymi witrynami internetowymi jakie odwiedzałem były te o tematyce pokerowej. Zwyczajne gry komputerowe stały się dla mnie bezsensowne. Postrzegałem je jako stratę czasu. Jedyną rzeczą jaką, która mnie interesowała był poker. Z tyłu szkolnych zeszytów pełno miałem porysowanych tabelek, pokerowych limitów i wyliczeń $/h. Mimo to że moim jedynym hobby był poker to po 2 latach grania wszystko co wygrałem to było jakieś 500 PLN. Wtedy zacząłem grać $1 HUSNG w PLO.
Mniej więcej w tamtym czasie wygrywanie stało się dla mnie czymś naturalnym i oczywistym. Perspektywa miesiąca na minus mnie przerażała. Wydaje mi się, że właśnie wtedy zacząłem przerzywać każdego swinga, tiltować i wkurzać się przy grze.
Przez następny rok wygrałem jednak więcej niż sobie mogłem wtedy zamarzyć. Mogłem i nadal mogę sobie pozwolić na wiele rzeczy. Poker stał się dla mnie poniekąd źródłem utrzymania. Dzięki niemu stałem się w pewnych sferach niezależny.
Skąd ta nagła zmiana w moich wynikach? Wydaje mi się, że dlatego że odpuściłem sobie granie cash games i wziołem się za różnego rodzaje turnieje, ale nadal nie do końca to rozumiem.
Dzisiaj uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nadal nic w mojej grze się nie zmieniło. Od roku gram praktycznie te same stawki. Jeśli chodzi o moje umiejętności sądzę, że zmieniło się wiele a jednak nie potrafię pójść dalej. 3 lata to dużo czasu jeśli chodzi o pokera. Myślę, że większość tego czasu zmarnowałem. Teraz myśląc o tym gdzie pokerowo mogę być za 3 lata wiem, że jeśli czegoś nie zmienię to daleko nie zajdę, a może się nawet cofnę.
Gdzie jest problem? Jestem pewien, że w psychice. Niedawno miałem tydzień przerwy od pokera. Po tym tygodniu stwierdziłem, że nie jestem uzależniony bo nie brakowało mi gry, ale dziś sądzę, że u mnie uzależnienie nie objawia się w chęci grania lecz w takim dziwnym, ciągłym przemyślaniu, planowaniu, marzeniu i obliczaniu. Poker bardzo ułatwił mi życie, ale sprawił je też niezwykle stresującym. Nie mam zielonego pojęcia jak pozbyć się emocji jeśli chodzi pokera. Samo to, że piszę takiego melancholijnego posta jest objawem, że coś jest nie tak. Czy da się to wogóle naprawić? Może jeśli mi się udawyrobić u siebie psychikę profesionalnego gracza, który nie patrzy na innych a dąży tylko do celów, które sam sobie wyznacza uda mi się coś naprawić. To jest również mój wielki problem. Patrzę i porównuję się do innych zamiast skupić się na własnych wynikach. Kiedy się na coś napalę nie wystarczy mi być w tym dobrym. Chcę być BARDZO DOBRYM. Tak jest właśnie w pokerze, ale ta presja przed samym sobą mi na to nie pozwala.
Chciałbym jakoś podsumować te moje wypociny, wyciągnąć jakąś puentę, konkluzję prowadzącą mnie przez moją dalszą pokerową karierę, ale nie umiem i mi się już nie chce na siłę czegoś wymyślać.
Wiem już jednak po sobie, że jak mam coś już na stałe zmieniać to lubię to robić od jakiegoś konkretnego momentu. Tym konkretnym momentem jest posiadanie na Starsach $2000. Jedyny cel jaki sobie stawiam to od nowego roku grać na limitach $105 i $115 HUSNG