No i oczywiście, że nie mam kurwa powodu do zadowlonenia.
Tylko 10 meczy gdzie nie tiltowałem, grałem spokojnie i jestem zadowolony ze wszystkich moich decyzji i wygrałem tylko 2. Zdarzały mi się już takie rzeczy nie raz, tylko dlaczego takowe przychydzą kiedy chcę wskoczyć na wyższy limit? -$213. Nie takie sumy się przegrywało i wygrywałoo w jeden dzień, ale najbardziej wkurza mnie to, że według EV to ja powinienem być raptem -$34. Ponad 5 BI poniżej EV po zaledwie 10 meczach.
Ktoś oczywiście może powiedzieć: "Popatrz na swój wykres 2 posty wyżej. Widać wyraźnie, że jesteś jakieś $150 powyżej EV no a statystyka musiała to wyrównać i korekta w końcu nadeszła bla bla bla (a tak na marginesie to kto wogóle wymyślił takie pojęcie jak "korekta"? To najbardziej idiotyczna rzecz, o której tutaj czytam wielokrotnie i to nawet w postach dobrych i szanowanych graczy. Przecież coś takiego wogóle nie istnieje. Tyle się tutaj mówi o matematyce, statystyce, wariancji i naukowym podejściu do pokera a wiele osób wierzy w istnienie czegoś takiego jak korekta. To tak jak by mówić, że po downswingu jest większa szansa na to, że teraz spotka nas upswing. To idiotyczne i nieprawdziwe. Albo przy rzucaniu monetą gdy 2 razy wypadnie reszka to teraz jest większa szansa na orła "bo wkońcu musi przyjść korekta". Jak jesteś powyżej EV to nie bój się, że przyjdzie korekta i ci zabierze coś wygrał bo ona NIE ISTNIEJE. To tylko sposób pocieszania siebie samego gdy masz pecha.)
A wracając do mojej poprzedniej myśli to faktycznie. Teraz w tym miesiącu jestem prawie równo z EV tylko, że przez ostatnie 1700 gier jestem poniżej EV okrągłe $700. To znaczy tyle, że "powinienem" mieć 0 40% więcej kasy niż mam i to po rozegraniu 1700 meczów hu. Najgorsze jest to, że ja wcale tych $700 NIE MUSZĘ "dostać od statystyki" albo "korekty" prędzej czy później.
Można łatwo wyczuć agresywny charakter tego posta, ale na szczęście w momencie gdy to piszę już mi te $200 szczerze mówiąc zwisa. Tyle dobrze. A moje użalanie się nad niesprawiedliwością pokera? No cóż. W takich momentach zawsze staram się myśleć o bardzo mądrym poście zamieszczonym na 2+2:
This is the most toxic type of thinking in poker. Thinking about what you "should" have is both disastrous for your game and downright stupid. I lost AK to A7 AIPF at the final table of the nightly 100k this weekend for the chiplead. SHOULD I have won $23,000 that night? No, that's what first place got paid and I didn't get first.
Poker doesn't owe you anything. You play the game and you get the cards you're dealt. It's as simple as that. Every hand is a statistically independent event. Yes in the long run luck should even out but the cards have no memory and the fact that you have lost 100 straight all ins doesn't mean you're any more or less of a favorite in your next all in.
For those of you b*tching and moaning about EV just stop looknig at it. It is a number that will simply piss you off. You don't need all in EV to have an accurate representation of whether or not you're playing well. Any person that plays enough to get SNE knows whether they're playing well regardless. And as far as looking at it to "see how much i should be up" is just going to piss you off. Who cares about how much you SHOULD be up? Just because you are $X under EV over 100k hands that you will be up $X over the next 100k, or even a million hands. You may never get it back. The fact of the matter is EV is completely unnecessary and looking at it not only pointless but also detremental to your game.
Chciałbym kiedyś umieć myśleć dokładnie w ten sposób. Niestety na razie nie umiem i właśnie z tego powodu powstał ten post i właśnie dlatego mam bardzo konserwatywny BM.
Dzisiaj już grał nie będę muszę sobie odpocząć psychicznie. Mam nadzieję, że szybko zawojuję kolejne limity. Uff. Rozpisałem się.


