Przejdź do forum
Mindsetowa poradnia
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mindsetowa poradnia

62 Posty
38 Użytkownicy
0 Reakcje
6,675 Wyświetlenia
yac
Coach
yac
Dołączył: 22.12.2008
BlackMember

Żaden pokerzysta nie jest doskonały i umiejętność rozpoznawania własnych słabości jest chyba kluczowa dla graczy, którzy traktują ten biznes poważnie.
Zakładam ten temat w celu rozruszania działki ogólnie traktującej o mindsecie. Wiadomo, że w książkach wszystko jest napisane i łatwo cytować fragmenty w chwilach zwątpienia i cięzkiego okresu. Ten temat jest po to, żebyśmy nawzajem sobie pomagali i opisywali problemy, z jakimi się spotykamy grając w pokera – uważam, że taka wymiana doświadczeń może bardzo pozytywnie i budująco wpłynąć na każdego zainteresowanego i umocnić poczucie przynależności do grupy, w której każdy boryka się z pewnymi problemami.

Skoro zaproponowałem taką konwencję to możę zacznę od siebie :D
Bardzo często w trakcie sesji zjeżdżam kursorem do dolnego prawego roku zlukać na ikonce HM’a jakie mam saldo na dzień dzisiejszy. Staram się z tym walczyć i powstrzymywać i zbawienne okazało się trzymanie cały czas tej samej ilości stołów, która nie pozwala mi na rozpraszanie się i spoglądanie w saldo.
Wiadomo, poker jest grą EV i proces zarabiania na dobrej grze może trwać dłużej niż nam się wydaje, ale mam tendencję do robienia podsumowań na każdy miesiąc i liczenia wtedy „ile już w tym roku zarobiłem” w przeliczeniu na złotówki, ile średnio wychodzi na miesiąc i czy dam rade założeniom, które poczyniłem na początku roku.
Ze słabości stolikowych to jedną mam złotą – frustruje mnie niebiańsko przegrana AA vs AK wrzucone preflop i kiedy na flopie spada straight to walę głową w klawiaturę z bezsilności pytająć „dlaczego ja”. Nawet backdoor karety mnie nie irytują.

Co robię z tym, żeby zwalczać własne słabości? Z tym zaglądaniem na saldo to wykombinowałem w ten sposób, żeby mieć jeden ze stolików w rogu zaraz nad paskiem zadań i żeby zasłaniał on pop-up’a, który wyskakuje po najechaniu na ikonke HM’a. Przez to, żeby zobaczyć saldo, musiałbym przesunąć stolik, a jako, że nie mam na to czasu to problem rozwiązany. Do samego cashiera nie zaglądam.
Co do wyników minsowych na konieć miesiąca, albo niezbyt satysfakcjonujących to pocieszam się, że i tak jest nieźle i cały czas pamiętam o fakcie, że staram się być lepszym graczem i wierzę w to, że mój winrate i edge nad przeciwnikami za kwartał czy pół roku będzie większy, jeśli będę pracował nad sobą i dzięki temu będę miał więcej $$$.
Kiedy idzie mi kiepsko, znajduję sobie wymówki, żeby nie grać. Zawsze jest jakiś serial do obejrzenia (House, Dexter, Losty itd.), "tylko jeden odcineczek" i potem pół dnia w plecy. Tracę czas na pierdoły na demotach czy joemonsterze zamiast się podszkolić albo zagrać na stawkach niżej, jeśli na moich akurat nie ma dobrych stołów. Cały czas mam do siebie żal, że za mało gram, ledwo się łapie na rake race na FTP w ostatnie miejsca dwusetki. W lipcu z kolei moją wymówką na nie-granie były upały ;)

Tyle z negatywnych, teraz może coś, co uważam za swoje mocne strony

Nie myślę kompletnie o tych pieniądzach, co z nimi zrobić i jak je wydać. Więcej przyjemności sprawia mi pomnażanie pieniędzy niż ich wydawanie, a wszystkie nadwyżyki wypłacane z bankrolla mam zamiar z głową inwestować.

Przeciwnik nie jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi ani sprawić, że będę się na nim próbował odegrać, albo będę go traktował inaczej jak oponenta, z którego chcę wyciągnąć pieniadze tak samo jak z reszty.

Nie łamię własnych zasad, więc nigdy nie miałem problemów z bankrollem, nie musiałem schodzić na niższe stawki i zawsze cierpliwie grindowałem, aż uzbieram tyle BI, żeby czuć się komfortowo grając wyżej.

To by było na tyle na początek, zapraszam do żywej dyskusji, zadawania pytań i wzajemnego pokrzepiania się :)

PS. Słyszałem, że niemiecka społeczność ma fachowca u siebie od psychologii sportu. Myślę, że jeśliby trochę pokrzyczeć, to możę i my byśmy się tutaj jakiegos dorobili, który służyłby profesjonalną opinią.


Odpowiedz
Cytat
61 odpowiedzi
SamRadziwill
Dołączył: 23.01.2008
Elite Grinder

Świetny pomysł z tym tematem _thumbsup:

Widzę, że mamy podobne problemy (sprawdzanie salda, sumy wygranych w miesiącu). Niestety jak dotąd nie mogę się jeszcze wciąż z nimi do końca uporać, ale jeśli jakiś pomysł będzie się sprawdzał, to nie omieszkam o tym poinformować. A tymczasem dodaje topic do ulubionych i z niecierpliwością czekam na rozwój dyskusji :)


Odpowiedz
Cytat

Witam,

Jak dla mnie patrzenie na saldo, dziala motywujaco i troche mi *daje strzala w pysk, mowiac graj dobrze!!*. Stawianie sobie celow pienieznych, czy na jakim poziomie chcemy grac jak dla mnie jest najbardziej na miejscu. Np wczesniej grajac na nl50 uczylem sie troche (1-2h dziennie) i gralem czesto. bywalo ze po 24g bylem na plusie 3,5BI a dalej gralem i... przepier**dalalem prawie wszystko. Teraz mam ze dziennie staram sie ugrac 2bi, jak ten cel spelnie w godzine to reszte czasu poswiecam na nauke. Takze jednego dnia moge sie uczyc i 5h i grac 1h a innego grac 5h i uczyc sie 1h (tez mam minimum 20h nauki tygodniowo). Mety czasowe i pieniezne przydaten sa tez zebysmy nie zapominali po co gramy. Ja mialem czesto ze probowalem np zablefowac kogos itp itd jak najbardziej trzeba probowac rzeczy nowych i sie udoskonalac jako gracz ale w szczegolnosci na nizszych limitach chodzi o to zeby z nich wyjsc imo az do nl100 a nawet nl200 bo tez sie az tak nie nauczymy na regach czy kombinujac bo po prostu nie mamy jeszcze wiedzy, i o niektorych zagraniach lepiej pierw poczytac i na spokojnie pomyslec gdzie i kiedy je stoswac, czasem grajac na 6 stolach podpatrzec jak to robia inni niz samemu na sile cisnac. Ufff ale namieszalem, chodzi o to ze czesto bez celow pienieznych gramy zeby grac a w pokerze nie o to przeciez chodzi


Odpowiedz
Cytat
yac Autor wątku
Coach
yac
Dołączył: 22.12.2008
BlackMember

golicowy - mam kolegę, który również stosuje taktykę 2 BI i nie widzę w tym niczego mądrego szczerze mówiąc :D

Poker to gra EV i siedząc przy stole naszym zadaniem jest generować jak najwięcej sytuacji, w których jesteśmy faworytami do zwycięstwa itd. Kiedy mamy 2 BI do przodu, a przy stole jest mega fish, który rozdaje pieniądze jak szalony to grzechem jest po prostu wychodzić ze stolika... W tym momencie nie pozwalasz swoim zyskom rosnąc (sytuacja analogiczna do giełdowych realiów, gdzie gracze są bardziej asekuracyjni niż chciwi) i właśnie nie jesteś wystarczająco CHCIWY. Greed is good bro, Gordon Gecko tak mówił :D


Odpowiedz
Cytat
BloodyB
Dołączył: 11.05.2008
Oldschool Grinder

Też miałem problem z patrzeniem na saldo sesji na ikonce HM. Pisałem nawet na forum HM, żeby dodali opcje która wyłącza pokazywanie tego salda :P Jednak minął już chyba rok i dalej jej nie ma. Moja metoda na poradzenie sobie z tym problemem była taka: przekonałem się, że w ogóle nie potrzebuje tej informacji do podejmowania decyzji i do dobrej gry (bo w końcu taka prawda). Jak do zrozumiałem to przestałem spoglądać na saldo.

Szczerze mówiąc stosowanie stop loss i stop win limitów, jak dla mnie nie ma sensu, ale trzeba pamiętać, że każdy jest inny i co innego każdemu pasuje.

Moim zdaniem kluczem do dobrego maindsetu pokerowego jest zrozumienie i zaakceptowanie zasad pokera oraz zrozumienie wszelkich ich konsekwencji. Nie można też nigdy opuszczać gardy mindsetowej, o czym chyba ostatnio zapomniałem i trochę potiltowałem :P


Odpowiedz
Cytat
magda25uk
Dołączył: 05.03.2010
Oldschool Grinder

Results-oriented. To z kolej moj najwiekszy problem.
O ile prawie juz nauczylam sie traktowac $ z BR jako zetony i podobnie jak Yac nie mysle o tym jak moglabym w inny sposob spozytkowac bankroll, to niestety wciaz wyniki nie tylko miesieczne, ale nawet poszczegolnego setu turniei [gram sng], czesto maja wplyw na jakosc podejmowanych przeze mnie decyzji.

Czesto lape sie na tym, ze gdy zostaje mi tylko kilka stolikow [powiedzmy 5 z 16], a jeszcze ani razu nie zaliczylam ITM, zaczynam zawezac range, starajac sie za wszelka cene dojsc do kasy i zminimalizowac straty. Wiadomo, ze popelniam wtedy duzo wiecej bledow, pushujac zbyt wasko i nie sprawdzajac dostatecznie szeroko.

Dosc latwo popadam w tilt. O ile zjazdy o kilkanascie a nawet kilkadziesiat BI nie robia juz na mnie wiekszego wrazenia [a przynajmniej tak mi sie wydaje:D], to niestety kilka bad beatow pod rzad potrafi wyprowadzic mnie z rownowagi. Staralam sie rozwiazac ten problem nakladajac stoliki "na siebie" i nie wracanie do stolikow, na ktorych podjelam decyzje, ale niestety to wyjscie nie sprawdzilo sie, ze wzgledu na brak mozliwosci obserwacji przeciwnikow.

Kolejny problem to gra na za duzej ilosci turnijow jednoczesnie, spowodowana checia szybkiego odrobienia strat. Towarzyszy temu wmawianie sobie, ze skoro panuja nad 16-stoma stolami, to dlaczego by nie dolozyc jeszcze ze dwoch, bo przeciez to zadna roznica itd... Zazwyczaj konczy sie to zjazdem o kilkadziesiat BI...

Z zagladaniem do cashiera raczej nie mam problemu, gdyz poker staram sie traktowac jakoi hobby i dobra zabawe, ale za to jestem milosniczka sledzenia wszelkiego rodzaju wykresow i uzalania sie nad tym, jaki ten poker jest niesprawiedliwy i wogole:D

Jak widac mam nad czym popracowac :f_biggrin:


Odpowiedz
Cytat
AutystycznyAndrzej
Dołączył: 12.01.2009
Elite Grinder

Jak siadam, to gram i nie ważne że mogę znaleźć stolik na którym mógłbym mieć znacznie lepszy profit. YO


Odpowiedz
Cytat
Kaeresen
Dołączył: 24.11.2008
Oldschool Grinder

Za mało gram, za dużo się uczę i robię to bardzo nieefektywnie. Jak gram to często tracę koncentrację, brodzę po internecie albo włączam sobie jakis serial w pustym miejscu na ekranie. fml
W kasjera już nie patrzę, nie mam już stop loss limitu, fajna sprawa, polecam. Wystarczy przez parę dni o tym pamiętac i przypominac sobie, żeby nie zaglądac, potem już tak nie kusi, a nawet nie czuje się potrzeby zalukania ile to jestesmy w plecy.


Odpowiedz
Cytat
babel92
Dołączył: 23.07.2009
Oldschool Grinder

No ja w tym temacie mógłbym sporo napisać :facepalm:

Po pierwsze jestem results oriented. Nieraz podejmę dobrą decyzję jednak gdy efekt jest negatywny to stwierdzam, że przesadziłem/zagrałem jak fish (głównie dotyczy jakiś sprawdzeń/bluffów/callowania do rivera i zrzucanie się tam na AI przeciwnika).

Kolejna sprawa to oczywiście patrzenie do kasjera. W zasadzie co 3-4 min spoglądam jak tam mój BR i jak mi idzie. Do tego liczę ile jestem na plusie, ile byłem bla bla bla.

No i trzecia rzecz to callowanie. Czasem zachowuje się jak totalna ryba i nie patrzę na oddsy. Sprawdzam 3bet z pocketem przy oddsach 1:10 i gram fit or fold, sprawdzam z flush-/str8 drawem przy oddsach 1:2 wmawiając sobie, że "przecież mam zaje*iste IO".

Ostatnia rzecz to koncentracja. Czasem ją zwyczajnie gubię i robię głupie, nieprzemyślane zagrania. Np. ostatnio koleś 2x z rzędu mi zagrał ch/r w Cbet na A-high flopie pokroju Ad7d3h / As8h5s i posłałem mu 3bet mówiąc "pewnie mnie tu bluffuje z gównem i myśli, że uwierzę mu w seta". Oczywiście koleś po 5k rąk miał AF flop: 2 :facepalm:


Odpowiedz
Cytat
Ninjai
Dołączył: 29.04.2007
BlackMember

Nie ma co ukrywac, ze kazda rzecz ktora robimy, ma plusy i minusy, kazda ma wady i zalety. Poker to rzecz, ktora stety/niestety dotyczy psychologie czlowieka dosyc mocno. Jak sam yac napisal, ksiazek na ten temat jest wiele, porady mozemy sciagnac sobie z google ile chcemy, ale problem tkwi w tym, by zastosowac inne metody i sie zmienic znacznie, by moc zmienic nastawienie, wiec wlasnie ten nasz mindset.

Powiem szczerze, ze przez was opisane fenomeny ogladania BR, sledzenia wynikow podczas sesji, robienie podsumowan, placz na temat setupow etc. to cos, z czym dlugo sam mialem do czynienia, a co zaczelo mnie odciagnac od tych wazniejszych rzeczy jak nauki, rozwoj umietnosci etc. od samego poczatku NL10.

Kazdy krok do przodu w limitach tylko powiekszal czas, ktory spedzalem nad negatywnymi myslami... nie wiem, ile razy wchodzilem i schodzilem z NL50, az pewnego dnia chyba mnie cos strzelilo w glowe. Na jakies krotkiej sesji stracilem chyba z 10-15 BI na NL50 w ciagu 10 minut zawsze lecac w jakies dziwne setupy. Myslalem sobie, ze to jest niemozliwe i ze chyba jestem slabym graczem, ze powinienem skonczyc. Jak wylaczylem gre od razu po ostatniej przegranej puli to sie meczylem caly wieczor myslac o tym, ile hajsu stracilem, powtarzajac sobie, ze jestem glupi i idiota, ze nie wyplacilem kasy...az w pewnym momencie sobie zaczalem uswiadomiac, ze przeciez ta "kasa" nie byla wcale moja kasa. Nie wplacilem niczego, wiec przeciez nie moglem niczego stracic.

To byl poczatek, w ktorym zaczalem sie interesowac psychologia i mindsetem, bo stwierdzilem, ze te meczenie mnie odstrasza od gry, wprowadza zly humor i prowadzi do zlej gry. Chodzilem pare dni na sport i zawsze myslalem nad tym, ze jezeli to nie jest moja kasa, to co to dla mnie jest wlasciwie? Kiedy ta kasa jest moja, kiedy nie, i czemu sie nia az tak przejmuje?

Postawilem sobie cel, ze poker dla mnie ma poczatkowo byc jak male hobby, ktore mi przynosi zysk. Nie ma to byc praca jaka np. kiedys byl esport, w ktory inwestuje 60h na tydzien i od ktorego chce jakis tam zarobek by moc zyc, ale sobie mowilem, ze bede traktowal gre jako cos, co moze mi przyniesc zysk, ale rownodobrze sie skonczyc kiedys na 0. Jak sobie uswiadomilem, ze nie moge stracic nic wlasnego, a i tak mam wysoka szanse na jakas wygrana, to wtedy zaczalem patrzec na poker jako gre, ktora sie orientuje tylko i wylacznie za EV. Jezeli gramy +EV, to kiedys nam spadnie zysk z tego... oczywiscie te kiedys moze byc dluuuuuugim okresem, ale tutaj wchodzi kolejny myk w gre... BRM!

Jak chce odczekac ten dlugofalowy moment, w ktorym 51% na 49% bedzie owocowalo dla mnie zyskiem, to musze jakos przetrwac. To znaczy, ze ustalilem sobie dosyc konserwatywny BRM. Po pierwsze wyciagnalem wnioski, ze nie lubie sobie skakac z limitu na limit 10 razy jak to robilem pomiedzy NL25 i NL50. Chce miec stabilnosc, nie meczyc ani martwic sie. Konserwatywny BRM oczywiscie troche zmniejsza moj EV, jezeli sadze, ze moglbym juz np. grac codziennie na wyzszym limicie, ale takze zmniejsza wariancje oraz daje zone komfortu, w ktorej ja bede mogl spokojnie pracowac.

By sie nie rozpisywac dalej, to wiec moge podsumowac, ze strwierdzenie, ze nie trace wlasnej kasy a wlasciwie uzywam pieniadz do bawienia sie w moj hobby oraz zmiana w moim BRM mnie mianowicie odciagnely od tego, by sie codziennie meczyc z jakimis rzeczmi jak sprawdzenia saldo. Moze sobie tez po pierwszych swingach na dla mnie znaczacych stawkach uswiadomilem, duzy minus na jeden dzien kiedys sie odwroci w plus i dlatego sie w ogole tym juz nie przejmuje.


Odpowiedz
Cytat

@Ninjai - Fajna historia, podoba mi się :f_thumbsup:

A teraz czytać uważnie, bo niedługo mogę stracić złoto i już nic więcej tu nie napisać ! :P

Nawiązując do wypowiedzi golicowcy - sam miałem kiedyś takie coś, że sobie grałem grałem, byłem na plusie, a potem traciłem zyski. Sytuacja powtarzała się w sumie dość często, przez postawiłem sobie taki swoisty "stop win" na +2 BI. Po tym z reguły zamykałem sesję. Teraz jednak dopiero zrozumiałem, że poker to gra, gdzie ja jako gracz mam za zadanie ładować się w max +EV sytuacje, m.in. poprzez Table Selection i szukanie fiszy. Więc po chuuu...dy byk uciekać ze stołu, gdzie jesteśmy na deepie z takim donkiem ? W longrunie po prostu to będzie drukarnia pieniędzy i o to chodzi ! I tutaj z Bloodym się zgadzam.

Z kolei w drugą stronę już się NIE zgadzam. Mam ustawiony stop loss na -3 BI, po którym kategorycznie (pozdro Magic) kończę sesję, bez względu na to, jakie to by nie były coolery. Bloody, na swoim blogu opisywałem Ci już to, a Ty w zaparte, że ja mam słaby mindset, a Ty mocny i dlatego możesz sobie tak robić. Tylko że ja w przeciągu ostatnich dobrych kilku miesięcy NIGDY nie miałem pojedynczego zjazdu na więcej jak te 3 BI, a Ty chyba sam się przyznałeś, że jednak trochę podtiltowałeś i stąd tak to wyszło. Tak czy siak, takie jest moje podejście do sprawy ;)

A co do sprawdzania wyniku sesji w HMie - zasadniczo ja robię to regularnie, ale mnie to nie przeszkadza, lubię kontrolować sytuację + muszę wiedzieć, jeśli zbliżam się do granicy -3 BI.


Odpowiedz
Cytat

@ Ninjai - służ swoją radą jak najwięcej i jak najczęściej :f_thumbsup:

Kiedyś myślałem, że mam psychikę nie do zdarcia, na niższych limitach było łatwiej niż na kolejnym, wyższym, gdzie swingi nie były wcale mniejsze.
Aktualnie jest dużo lepiej, jestem na tym limicie już 2 miesiące i odróżniam prawidłowo stracone żetony od tych które mogłem jeszcze zaoszczędzić. Kiedy brakuje mi chęci lub cierpliwości, po prostu odznaczam blindy i kończę bo taka gra do niczego nie prowadzi.

Strategia dwa kroki do przodu, jeden do tyłu.

Jednakże chciałbym też poruszyć inny wątek a mianowicie problem motywacji.

Mam z nią problem podczas wakacji. Miałem spore plany właśnie na ten okres, więcej wolnego czasu, wolne wieczory i noce. Widzę, że nie które rybki się na stołach marnują, spadam w rankingu na rake race, rake nabitego mało. Od powrotu z zagranicy męczę sesje po 300-400 rąk z czego prawie wszystkie miały wynik ujemny. Na pewno się nie przejadłem tą grą, nie mam wiele do roboty, kompletnie zero parcia na naukę tejże gry. Nie wiem co się ze mną dzieje, wcześniej wracałem do domu tylko z jedną myślą, usiąść i grindować co sprawiało mi sporą przyjemność i równie wielką satysfakcję, bez znaczenia czy wygrywałem czy przegrywałem.
Nie potrafię się zmusić do gry, dobrej gry pełnej myślenia. Może mam problem z koncentracją? Staram się skupić jednak po sesji wydaje mi się, że gram nieco na odwal. Przerwy mi w żaden sposób nie pomagają.
Czuje czas zmarnowany na tym limicie, czas w którym się nie rozwijam pokerowo.

Czy ktoś jeszcze ma podobny problem do mojego? Jak sobie z tym radzić/radzicie?


Odpowiedz
Cytat

Brak Ci motywacji, wyobraź sobie że chcesz sobie uzbierać pieniądze na coś albo być lepszym od kogoś, albo wejść na wyższy limit itd.


Odpowiedz
Cytat
babel92
Dołączył: 23.07.2009
Oldschool Grinder

Donkamil bo to jest tak, że jak masz mało czasu to strasznie chcesz grać itp, bo wiesz, że następna okazja do grindu może się nie powtórzyć. Jak masz za dużo czasu to się robi różnie pierdoły, bo "nie chce mi się teraz skupiać i grindować - zrobię to później. Przecież i tak mam duuużo czasu". No i się zaczyna :facepalm:

Ja też tak czasem mam, że siadam do stołu nie do końca mając chęć na granie. Zaczynam wtedy gamblować, robię zbyt pochopne decyzje, overplay'uje i zrzucam wszystko na bad beaty/downswing.

Mi najbardziej pomaga dzień lub dwa bez gry w pokera + w tym czasie komentowanie jak największej ilości rąk. Nabiera się pewności siebie, wszystko staje się jasne, a jak się ma jakąś lukę w rozumowaniu to sędziowie Ci to wytkną.

Jak to nie pomaga to oglądam "Roundersów" (poważka - zawsze mnie motywują do gry :D) lub czytam sobie blog AceBestiniego - on tak potrafi pisać o pokerze, że aż ręce same lgną do myszki i klawiatury błagając o włączenie softu oraz aktywowanie magicznego kodu :spade: :heart: :diamond: :club: ;)


Odpowiedz
Cytat
pyszalek
Dołączył: 15.03.2008
BlackMember

Psychika, charakter, osobowosc, temperamanet itd sa NAJwazniejszymi i najistotniejszymi cechami dobrego pokerzysty.
Tak naprawde zadna technika gry i rzeczy z tym zwiazane nie maja wiekszego znaczenia, jezeli z longrunie i tak oddasz wszystko jakiemus regowi z regowi wyzszych stawek :)

Nalezy rowniez odroznic gre "zawodowa" od "amatorskiej". Grajac zawodowo a nie majac odpowiedniego przygotowania psychicznego, mentalnego nie masz szans wytrzymac napiecia towarzyszacego grze. Mam na mysli pojedyncze rozdania, sesje i swingi. Oczywiscie swing i rollercoaster rolla z tym zwiazany zalezy od tego co gramy.

"Amatorzy" rowniez przezywaja wachania rolla, ale generalnie u nich mysl o przegraniu calego rolla nie wywoluje az tak awersyjnych emocji jak u prosa.

No i konczac mysl dodam, ze bedac zawodowcem przekonuje sie jak bardzo wazny jest BM. Im konserwatywniejszy, tym lepiej dla Twojej psychy.
Dopiero z czasem czlowiek to zrozumie, ale IMO kazdy musi przez to przejsc, zeby zrozumiec.

"Bankroll managment glupcze, Bankroll managment!"


Odpowiedz
Cytat

Ja mam chyba najwiekszy problem ze skupieniem i calkowicie nie wiem jak sobie z tym poradzic.

Nie chodzi o to, ze w trakcie sesji robie oprocz grania 5 innych czynnosci, bo prawie zawsze staram sie byc skupionym na maxa na stolikach (gram 4-tabling). Czasami jednak gram gram, mam akcje, wtopie stacka i zaraz po tym uswiadamiam sobie jak glupio zagralem...
Przed momentem akcja gdzie koles regulars 16/15 callnal OOP. Mysle sobie - ok, na pewno jakies pp. Dostaje check/raise na flopie KJ7r i stackuje sie z moim AA, gdzie jak byk on gral taka linie w 75% z 77 wlasnie.

Moze umiejetnosc koncentracji i grania w 100% A-game przyjdzie z czasem i oducze sie rozdawac kase w handach, gdzie latwo powinienem sobie poradzic z decyzja EV+.

Co do patrzenia na balans w cashierze - tez prawdopodobnie jestem do tego za bardzo przyzwyczajony, ale nie wiem czy z tym walczyc. Bo raczej nie odczuwam nic po zobaczeniu ile jestem do przodu czy do tylu. Po prostu sprawdzam dla wlasnej informacji.

Teraz cos o mojej dobrej stronie, z ktorej jestem bardzo zadowolony - praktycznie nie wpadam w tilt. Jezeli cos mnie zdenerwowalo (np. teraz ta sytuacja sprzed momentu) i czuje, ze nie jestem w stanie grac a-game, to po prostu odchodze od stolika i zajmuje sie czyms innym. Dzieki temu krotkoterminowo nie jestem w stanie przegrac kilku BI i naprawde dziwie sie ludziom, ktorzy opowiadaja, ze w trakcie jednej sesji przegrali 8BI... Moj najwiekszy swing w trakcie miesiaca moze tyle wynosil, a co tutaj mowic o sesji...

Pozdro :)


Odpowiedz
Cytat

Też się pożalę.

Psychika to mój największy wróg, rozmontowuje wszystko. Nieważne że podstawy myślę że mam solidne i jak gram swoje A game to aż miło. Bez sensacji ale idzie fajnie :). Sprawa tylko taka że A game gram mniej wiecej 40% czasu. Opowiem teraz o tych 60%.

- zabobonność
Mam kilka rąk które prawie zawsze gram (7h5h, 10d7d ), bo kiedyś tam spektakularnie wyciągnąłem stacka. Ogromnie uprzedziłem się do mojego konta, zacząłem grać na koncie dziewczyny i... tamdaradam idzie świetnie. Teraz uważam swoje konto za przeklęte :D.
- strach przed przegraną
Czasami paraliżuje. Potrafię nie grać tydzień bo skończyłem sesje z solidnym wynikiem i teraz boje się to stracić. O zaciskaniu pośladów i graniu idiot tight oraz kompletnym wymazaniu oczywistych blefów z repertuaru nie wspominając :facepalm:.
- ,,To fish on tu praktycznie zawsze blefuje.''
.....ajjjj ile to ja stacków przez to zdanie straciłem :f_frown:
- osobiste utarczki
Pamietam jak trzy rozdania z rzędu, rozdanie po rozdaniu, pewien koleś wyciągnął ode mnie stacka na jakichś szalonych drawach. Kompletnie ztiltowałem i na typa obsesyjnie się czaiłem. Skończyło się na oddaniu jeszcze dwóch :facepalm:. W trochę łagodniejszej formie ale nadal się to zdarza :(.
- ,,muszę się odkuć''
...i gram przesadną ilość stołów w debilnie długim czasie, atakując stawki które szerokim łukiem powinienem obchodzić
- UBERTILT!!!
Wpadam w to regularnie raz na 2 miechy. Pieniądze nie mają znaczenia, wszyscy blefują, drawy na pewno dojdą. Mamo szybko przyrżnij mi z krzesła. :facepalm: W jakąś pasje wpadam, nie wiem co się ze mną dzieje i spokojnie mogę wtedy z 15 BI wywalić.

Jedyna z tego korzyść taka ,że część regów na pewno mi notke walneło - idiot fish i czasami zdarzy im się zestakować ze mną z jakimś gównem _biggrin:

Dobre strony:
Muszą jakieś być, w końcu coś tam jeszcze na koncie mam :D.
Jedną rzecz napisze. Wyżywam frustracje na papierosku, wychodzę i pale. Nie chce nikogo do palenia namawiać ale myślę ,że kilka razy uratowało mi to skórę :).


Odpowiedz
Cytat
imfar
Dołączył: 20.07.2009
Oldschool Grinder

Tilt i papierosy to połączenie prawie tak dobre jak kawa i papierosy.

Jako, że to mindsetowa poradnia, to proszę o poradę.

Z tego co czytam, to w kwestii mindsetu problemy mam głównie... z wszystkim.
Zastanawiam się od czego zacząć walkę z własną głową??


Odpowiedz
Cytat
babel92
Dołączył: 23.07.2009
Oldschool Grinder

Od przeczytania "The Poker Mindset" - to powinno rozwiązać wszystkie/większość problemów :)


Odpowiedz
Cytat
imfar
Dołączył: 20.07.2009
Oldschool Grinder

Dzięki.
No to jadę z tematem.


Odpowiedz
Cytat