Zacny comeback:

Ufffff.....
Napisane przez kacper3k
Zacny comeback:Spoiler
Ufffff.....
no wkońcu łotrzyk oddaje co Twoje :fuckyeah
Party, $0.10/$0.25 Pot Limit Omaha Cash, 5 Players
Poker Tools Powered By Holdem Manager - The Ultimate Poker Software Suite.
MP: $20.59 (82.4 bb)
BB: $25 (100 bb)
CO: $29.85 (119.4 bb)
Hero (BTN): $25 (100 bb)
SB: $25 (100 bb)
Preflop: Hero is BTN with J
3
8
A![]()
2 folds, Hero raises to $0.85, SB calls $0.75, BB calls $0.60
Flop: ($2.55) T
K
Q
(3 players)
SB checks, BB checks, Hero bets $1, SB calls $1, BB folds
Turn: ($4.55) A
(2 players)
SB checks, Hero checks
River: ($4.55) 8
(2 players)
SB bets $2.95, Hero raises to $6.59, SB raises to $12.75, Hero raises to $18.91, SB calls $6.16
Results:
$42.37 pot ($2.11 rake)
Final Board: T
K
Q
A
8
Hero showed J
3
8
A
and won $40.26 ($19.50 net)
SB mucked 4
Q
9
Q
and lost (-$20.76 net)
Jakiś dziwny leveling war poszedł na river, którego do tej pory nie rozumiem. Po prostu się cieszę, że trafił mi się ładny Royal i jeszcze ktoś mi tyle $$$ oddał z takim handem :fdrink
Dawno nie slowplayowałem sobie w PLO:
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/1421149_E7560EE753
...aż przypomniało mi się moje dawne rozdanie:

Napisane przez kacper3k
Dawno nie slowplayowałem sobie w PLO:http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/1421149_E7560EE753
Czas na spóźniony wpis podsumowujący listopad i taki odrobinę wprowadzający w klimat świąteczny.

Listopad najogólniej mówiąc zło. Cały czas ostro pod EV. Najpierw spokojnie i tak jakiś plus wychodził dzięki winnings, bonusowi na party, Iron Man z FTP, ale dosłownie w ostatnim tygodniu najpierw zrobiłem nieudany szot a potem miałem mały follow up z 3 dniami totalnego pogromu. Na szczęście powoli sytuacja się opanowuje i już na nowo maluję pierwsze wykresy w górę, na zielono.
(...grrrr... naprawdę ten miesiąc ostro w dupę - combined na ftp starsach i party mi wyszło 80bi pod evą
:rage:).

W grudniu decyduję się dać jeszcze jedną szansę Unibetowi. Chciałem przenieść się z grą w zasadzie tylko i wyłącznie na starsy. Pomysł ten mi się bardzo podoba, policzyłem sobie ile dam radę ugrać, ile punktów, jaki rakeback itp. Wszystko to na papierze wygląda bardzo zachęcająco - tylko niestety starsów nie mam podpiętych pod PS. No i dupa. Jak dobrze wiemy, Omahowcy nie mogą narzekać na ofertę PokerStrategy. Cóż zatem? No właśnie. Do momentu uzyskania Black Mamby grind trzeba uprawiać gdzie indziej.
Opcje jakie rozważałem to:
- Party,
- Unibet (lub 24h Poker bo to też microgaming),
- spróbować coś z OnGame.
Party lubię, ale... na tą chwilę wygrał mój sentyment do Microgaming i dlatego dam jeszcze raz szansę Unibetowi. Mam zawsze trochę rolla na innych roomach, więc jak akurat będą leżeć to zawsze mogę dzień przerwy zrobić na innym roomie.
Party sobie zostawię na czasy kiedy dojdę do limitów, których już brak na Microgaming. A OnGame...?? Na pewno też kiedyś spróbuję
Dzień z życia omahowca...:
10 grudnia 2012 - godzina 20:21
Zgodnie z tym co pisałem w ostatnim poscie, zamierzam w najbliższym czasie głównie grindować na Unibecie, ale też czasem na starsach. Chwilę jeszcze nad tym myślę.... tak to dobry pomysł. Tyle, że na starsach blisko mam już do kolejnego stellara i punktów na jakiś bonus ze sklepu VIP. Hmmm.... No dobra. To te dwa lub trzy dni jeszcze pośmigam na starsach a pod koniec tygodnia wsiadam na Uni...
Głodny jestem. Czas zdobyć jakieś kanapki i tak od 22 zacznę grind.
10 grudnia godzina 20:57
Nastawienie całkiem dobre. W końcu wczoraj bardzo ładna sesja. Trzymałem się ev. Oby tak dalej, miejmy nadzieję, że uda się utrzymać A game a jak i łotrzyk będzie sprzyjał to wynik wejdzie też dobry. Kończę kanapki i oglądam kolejny odcinek Big Bang Theory. To chyba całkiem dobry serial dla fizyków, ale czy jest on śmieszny dla innych "normalnych" ludzi?
Czy mnie to tak naprawdę obchodzi?
10 grudnia godzina 21:55
Yerba mate zrobiona. W kubku na biurku. Toaleta odwiedzona dosłownie minutę temu. Biurko dookoła czyste. Żadnych notatek, kartek z obliczeniami, pustych butelek... Czyste biurko, czysty umysł. Do gry. Tylko na tym się teraz skupiam. Staram się. Czasami po dłuższym czasie jakiś przerywnik do gry potrafi mi się pojawić. Coś w przeglądarce, yt, fb, jeb z dzidy czy inne filmy z kategorii x y a nawet z. Ale dziś nie planuję za długo grać. Tak do 1 będzie dobrze. W końcu jutro "rano" muszę wstać na zajęcia. Nie lubię być na zajęciach niewyspanym. Od tego jest tylko jedna gorsza rzecz. Bycie niewyspanym i stiltowanym.
10 grudnia 22:10
Już siedzę na starsach na 6 stołach. Fisze są, powoli łapię kto gdzie co i na jakim stole. Jest super.
10 grudnia 23:30
Gra się całkiem dobrze. Wynik niestety taki nijaki. Ciągle koło zera. Na wykresie rysuję ładną piłę zębatą. Ciąglę buduje schodki do góry, zgarniając małe i średnie poty stealami, restealami i barrelami, by w końcu przegrać BI coolerem, bad beatem czy AAxx vs AAxx. Taka gra.
10 grudnia 23:45
Coś zaczynają mi się przycinać starsy. Z 2 razy już krótkiego disconecta dostałem, ale zdążyłem wrócić. Ogólnie tez jakoś wszystko przymula. Nie wpływa to pozytywnie na mój mindset. Myślę czy może skończyć grę na dziś. Pewnie to dobry pomysł, ale chęć dalszej gry przezwycięża.
11 grudnia 00:24
Problemy dalej trwają. Coś chyba z moim netem. Na szczęście coraz rzadziej więc chyba dogram do tej 1 i pójdę spać.
11 grudnia 00:41
....RRRRRRwaaa. Akurat w 2 dużych potach z nutsami byłem i dostałem porządnego disconnecta. TILT. Nie jakiś taki mocny. Nie że te poty oddałem. Ale nie lubię jak ciągle takie upierdliwości przeszkadzają. Na tym chyba życie polega
Nie mam netu tak poważniej. Nie mogę grać, mam "niewielki" minus i te poty pewnie też już pojechałby do kogoś innego. TILT.
11 grudnia 00:53
Nadal nie mogę grać. No network. XXI wiek. Nie pójdę jeszcze spać bo na takim wkrwniu to ciężko usnąć. Odpalam kolejny odcinek Big Bang i piję sobie mineralkę.
11 grudnia 1:28
Film obejrzałem, odwiedziłem toaletę na dobranoc. O....O....!!! jest net. Pierwsza myśl? No i tak o 1 nie poszedłem spać. Zatem Mission Impossible - "odrobimy" straty szybko do 2giej i będzie si. Jedziemy z koksem.
11 grudnia 1:31
Starsy odpalone. Nie chce już mi się wsiadać na stoły 6max PLO. Na takim tilcie mam fajną bardzo gamblerską metodę. Odpalam stoły NL HU Hyper Turbo. Nie polecam
Odpalam za 3$ jak przegram za 7$ jak przegram za 15$.... nie pytajcie tylko jak najdalej tak dojechałem. I tak...wiem, to jest głupie. Tego też mi nie musicie pisać. Wszystko wiem. Zapewniam, że rolla tak nie zbustuję i robię wszystko w granicach mojego pain treshold.
11 grudnia 2:00
To ta godzina o której miałem być już even i kłaść się spać....
11 grudnia 2:40
...a o tej godzinie byłem faktycznie even i poszedłem do łóżka. Uffff.... Jutro nie będę wyspany. Ale nie będę też stiltowany. To najważniejsze :fuckyeah
11 grudnia 8:50
Wstaję. Czemu wszystko boli. Ale dobrze, że nie ma tilta. Mocna herbata i na uczelnię. Dziś w jedną stronę mam taksówkę... a w drugą sam sobie wrócę.
11 grudnia 10.00 - 12.00
Nawet w nienajgorszej formie wysiaduję na wykładzie.
11 grudnia 12.30
Z dobrym ziomkiem ze studiów (którego serdecznie pozdrawiam) idziemy najpierw coś zjeść a potem na małe piwo na mieście. No dobra - 2 piwa :fdrink Nie, że jakoś mocno potrzebowałem odreagować dzień wcześniejszy. Raczej tak po prostu.
11 grudnia 16:50
Jestem w domu, jem bigosik. Pycha. Piwa jeszcze lekko szmerają, jest git. Odpalę może na rozgrzewkę dnia zooma.
11 grudnia 16:55
Pędzę rozdania z prędkością świetlną. Coś na tych piwach agro mi się strasznie włączyło. 3bet urósł do 9. WTF. Przez chwilę może czułem się jak ziigmund ale szybko stacki zaczęły uciekać. Nawet nie w jakiś strasznych spazzach czy overplayach. Ale jak na zooma to się zdecydowanie pakowałem w za dużo marginalnych sytuacji.
11 grudnia 17:55
Patologia. 5 stacków oddałem w dupowaty sposób. Nie grać po piwie. Zwłaszcza Zooma. Tilt. Ale ev też nie pomagało. No ale nie będę zwalał na EV jak ta linia też od plusa sporo ucieka. Eh...do dupy ze mnie pokerzysta. TilT. Idę odśnieżyć podjazd. Dobrze mi to zrobi.
11 grudnia 18:40
Dotleniony, stiltowany. Nie ma lekko. Jedziemy dalej. Zaraz na pewno "odrobię"
Ile razy tak mówiliście sobie, albo to słyszeliście??
11 grudnia 19:21
Tym razem nie żartowałem. 400 kolejnych rozdań i proszę bardzo. Wykres wyszedł na swoje. Jakiś heater się włączył czy co? Czy tak dobrze teraz po prostu grałem? Pewnie i to i to. Potem przeanalizuję.
Wdech - wydech.
Serce bije.
Chwila relaksu. Obejrzę big bang, zjem kolację i od 22 wieczorny grind. Nie za długo bo jutro o 7 muszę wstać
Jebnę posta.
Jebłem.
PS. Wykresik na pamiątkę:

Napisane przez wukaesiak
możesz częściej tak pisać![]()
+1
Kończę kanapki i oglądam kolejny odcinek Big Bang Theory. To chyba całkiem dobry serial dla fizyków, ale czy jest on śmieszny dla innych "normalnych" ludzi?
Nie wiem czy dla normalnych ludzi jest śmieszny ale dla matematycznego inbecyla (czytaj-dla mnie :D) jest mega zabawny ♠_cool:
Dzięki za dobre słowa. Postaram się by łapać jak najczęściej dobrą wenę do pisania i korzystać wtedy z tego, pisząc tutaj jak najlepszy materiał.
Zbliża się weekend, na który mam zaplanowane sporo grindu i nauki fizyki. Wkrótce napiszę i o jednym i o drugim.
Dawno nie było u mnie na blogu muzyki. Podejrzewam, że dla większości to nadal się nie zmieni, bo to co zaraz tu wlepię dla niektórych ciężkie jest do przyjęcia jako "muzyka". Ale może komuś się spodoba.
Nie słucham takich rzeczy na co dzień, ale dobrze mi to drapie miejsce w mózgu, gdzieś między półkulami i ostatni tydzień często leci z moich głośników.
Do usłyszenia.
rzeczywiscie ciezko to muza nazwac, ale te szumy są wciągające
fajny blog, gratuluje wytrwałości!
Dziś odrobinę o shootowaniu. Będzie subiektywnie, bo o moim shootowaniu nowych poziomów. Posta piszę w dużej mierze dla siebie. Liczę na to, że mi pomoże w tym temacie; ale też mam nadzieję, że komuś z was, moi drodzy czytelnicy, może się przydać.
Otóż pomiędzy 3 limitami PLO25/50/100 odbijałem się(i odbijam się nadal) chyba więcej razy niż isildur1 bustował rolla. Muszę przyznać, potrafi być to frustrujące. Mniej więcej rok temu, jak zakładałem rolla i myślałem o tym co tu będę pisać za rok (czyli mniej więcej teraz) to marzyło mi się, że będę już luzacko i pewnie grindował PLO100 lub PLO200 a tu dupa.
Oczywiście nie mogę tu przenieść całej winy na EV, overall przez cały rok dość mocno mi nie sprzyjało. Ale gra w wielu okresach też była poniżej przeciętnej. Do tego miałem trochę pozapokerowych czynników zewnętrznych skutecznie uszczuplających rolla. Ale dość tego, bo odchodzę od głównego tematu...
Shootowanie nowego levelu.
W moim wypadku zaobserwowałem, że przy ataku nowego limitu, praktycznie nie mam, żadnego scare money (może wyżej się pojawi - trudno mi to jeszcze powiedzieć). To na pewno jest na plus. Mając scare money, które będzie nas powstrzymywać przed poprawnym zagraniem - cóż, mocno sobie utrudniamy odniesienie sukcesu na nowym poziomie, skoro nie robimy zagrań, które są dla nas EV+. Nawet w przypadku gdy są high variance.
No własnie high variance... ostatnie szoty, często u mnie wyglądały tak, że na nowym limicie miałem kilka flipów niesprzyjających i od tego momentu mindset mi siadał. W tym sensie, że ... "znów 2 bi straciłem a powinienem być +1... jeszcze chwila i mnie stop loss wywali... znów się nie udało itp itd...." To na pewno kwestia do poprawy.
Jak już wspomniałem, nie odczuwam scary money, ale to się często też na nowym limicie potrafi w coś przeciwnego odwrócić. Mam wrażenie, że przeciwników mam sprytniejszych, że umieją foldować itd. i zdarzały mi się często jakieś fancy zagrania. Zupełnie niepotrzebne. Zwłaszcza gdy szotuję i nie mam zapasu 30 bi za sobą na ten limit. Diagnoza jest; leczenie - wyciąć raka. Żadnych takich już więcej.
Jak mojego obecnego runa podtrzymam jeszcze do przyszłego weekendu (muszę się odrobinę pochwalić - 7 dni pod rząd na
w PLO to nie zdarza mi się często) to czeka mnie kolejny shoot. Roll będzie z dobrym zapasem 10 bi. Mniejsza ilość zawsze mnie wkurzała. Może NL'a można przy obiecujących stolikach shootować z 5 bi. W PLO lepiej mieć te 10 albo i więcej i nie martwić się po 2-3 przegranych flipach, że trzeba spieprzać na stare.
Zatem przyszykowałem sobie na kartce małe overview moich doświadczeń związanych z shootowaniem i na najbliższe razy zapisałem parę przykazań, których chcę się trzymać.
1. Minimum 10 bi zapasu.
2. Ścisły stop loss.
3. Gram jedną sesję - jeśli jest na minus (nawet bez przekroczenia stop loss) to następne sesje gram niżej. Kolejny shoot za tydzień.
4. Gram 2 stoły mniej niż zwykle (czyli 4).
5. Shoot robię w okolicach weekendu (piątek, sobota wieczór) kiedy są najbardziej profitowe, fiszerskie gry.
6. Solidna gra TAG, żadnych fancy spazzów itp.
7. Shootuję gdy nie muszę następnego dnia rano wstawać.
8. Podchodzę z dobrym mindsetem, bez jakiś zbędnych obciążeń psychicznych, presji, niepokoi itp. ze świata zewnętrznego.
9. Nie oglądam przed shootem żadnych filmów pokerowych ani nie robię niczego związanego z pokerem.
10. Zero alkoholu.
Ot moje 10 przykazań.
Zastanawiam się jeszcze nad 4. 2 stoły mniej mają plusy i minusy. W zasadzie bez problemów ogarniam grę na 6. Jeśli jest 6 naprawdę profitowych, to myślę, że jednak warto grać. Zrobię wtedy więcej handów -> mniejszy variance i większy winnings i większy rakeback. Tak więc na chwilę obecną jest to jedyny punkt, który muszę w najbliższym czasie dobrze przemedytować i ponegocjować.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Lepiej grać 4 czy 6?

nowy limit - 4 stoły, mi to się sprawdza, więcej czasu na podjęcie decyzji i wiem, że jest przemyslana, a nie kliknąłem bo na nowym stole mam akcje.
co do pkt.9
to mi sie nie podoba - przed sesją (każdą) dobrze jest zrobic analize kilku rozdań, by rozgrzac się i na początek nie wtopić kilku BI - bo mysli sa jeszcze gdzie indziej, u mnie tak bywało, niestety
Wydaje mi sie ze niepotrzebnie tak celebrujesz sam fakt shotowania, trochę przez to sam tworzysz sobie niepotrzebnej presji. Staraj się nie myśleć o tym jak o czekającym Cię egzaminie, to ma być kolejna sesja podczas której siadasz mając 100 bb i grasz a-game. Mniej stołów, mindset, większa koncentracja- to jak najbardziej, ale po jednej sesji na minus tydzien przerwy??
Masz 10 bi zapasu, graj swoje dopóki nie zjedziesz poniżej, a jeżeli zjedziesz to nic się nie dzieje, po prostu część tej gry. Jak sam wiesz popłynąć 10 bi w omahe to jest 5 sekund
Także nie ma co traktować tego jakość szczególnie.
Ze swojej strony proponowałbym Ci jeszcze kupić HH (200-400 k) jeżeli masz taką możliwość, posiedzieć przed shotem, pobawić się bazą, porobić parę notek.
pzdr
@TOMKX, arthmax - dzięki za uwagi. Temat mam ciągle na tapecie i każda cenna wskazówka może być przydatna i mi pomóc w jak najlepszym podejściu do sprawy.
@TOMKX - ten punkt 9 to mam na myśli bardziej obronę przed następującą sytuacją, która potrafiła mi się zdarzyć: Mam już sporo godzin w tygodniu grindu za sobą. Przychodzi piątek kiedy chcę szotować. Mam sporo czasu w dzień. Szotowanie planowałem sobie na wieczór, kiedy najwięcej weekendowych fiszy, ale mam ochotę sobie pograć. Odpalam o 11 sesję na 2h a potem się wkręcam i gram 5h.
Jak minus trochę, no to nie wpływa to dobrze na mindset przed wieczorną sesją. A nawet jak plus - po 5h gry, potem zauważyłem, że wieczorem potrafię mieć szybszy spadek formy, koncentracji i chęci do gry. A tak jak sobie cały dzień do sesji shotowej odmawiam ogólnie tematyki pokera, to jak siądę wieczorem to mam topowe skupienie, koncentrację, formę i chęć do gry.
Krótka analiza paru rozdań, może jakiś film w sumie wydają się nie szkodliwe, ale postanowiłem tak spróbować, żeby przed skupić się na tym aby na wieczór mieć szczytową formę.
@arthmax - nie chodzi mi o celebrację. To trochę tak może wyglądać przez to jak o tym napisałem takiego posta. Ale niestety zauważyłem, że jest to temat z którym mam trochę problemów/leaków - dlatego postanowiłem taką terapię/analizę zrobić przed Czytelnikami i samym sobą.
Co do tej przerwy.... miałem nie raz problem ze stop lossowaniem się. Jak dam sobie 10 bi na shoot i jednego dnia nie pójdzie i stracę załóżmy 6. Zostaje mi 4 i z zapasem 4 bi nie mam ochoty siadać następnego dnia, po niemiłym wpierdolu, z myślą, że już ledwo 4bi mam na shoota. Wolę dogrindować znów w górę, w międzyczasie analizę sesji zrobić z shoota, i na spokojnie next time podejść na nowo.
Nie śpieszy mi się jeszcze
hej kiedyś w tym wątku Co do sesji? wkleiłeś link do Tribal Ambient i strasznie mi się to spodobało jednak nie mogę znaleźć większych ilości takiej muzyki.
Dasz jakieś linki albo chociaż podpowiesz czego i gdzie szukać ?
Niestety nie jestem 'specjalistą' od ambientu. Co jakiś czas staram się coś sobie znaleźć do kolekcji, ale bardzo ciężko mi to idzie. Dużo słabych rzeczy, a o taki quality content - to nie jest tak łatwo jak się w tym porządnie nie siedzi.
Na tyle co wiem, główną ikoną tribal ambientu jest Steve Roach. Polecam od tego zacząć, na youtube znajdziesz sporo tracków od niego.
To jest całkiem przyjemna płyta projektu, w którym on brał udział - również polecam:
http://www.discogs.com/Suspended-Memories-Forgotten-Gods/release/145455
oraz spróbuj namierzyć (to kiedyś było na yt, teraz nie mogę znaleźć) są 3 tracki po około pół godziny o nazwie Circadian Rythms Phase I, II i III.
Rajna - trochę taki ethnic/tribal ambient, ale w większości utworów mają wokal - co trochę moim zdaniem obniża stosowalność do słuchania w czasie sesji.
Częściej słucham bardziej space ambient i tutaj jestem wielkim fanem Aes Dana:
Sporo tracków na yt jest, polecam trochę poklikać i posłuchać, może przypadnie Tobie do gustu.
Jakbyś coś fajnego przy okazji namierzył to nie zapomnij się podzielić