Siemano!
Rozkiminy życiowe:
Nie uwierzycie, ale moje życie się stabilizuje! Ale tylko jeśli chodzi o pracę
Ostatnio przy porannej herbatce szefu rzuca:
- Krzysiek tak w ogóle to zbliża nam się koniec umowy, wiesz o tym?
A jak mam ku*wa nie wiedzieć, ja tylko czekam na ten dzień, bo od niego zależy czy wypitalam do gdańska i zaczynam praktycznie wszystko od nowa, czy zostaję w krk i sam nie wiem... Już nawet mieszkania w gdańsku przeglądałem, bo nie chciałem sytuacji jak sprzed 3 miesięcy xD...
- Dokładnie, i co z tym robimy?
- No my jesteśmy jak najbardziej na tak, rozmawiałem już z prezesem.
- No szczerze mówiąc to też jestem na tak, JEŚLI tylko w grę wchodzi mała modyfikacja umowy.
Ale żem go sprytnie podszedł, nie???
- Ależ oczywiście, że wchodzi jak zawsze.
- No to jeśli by zmienić tą 3 w wynagrodzeniu na 4 to jestem jak najbardziej na tak!
- 1k podwyżki po 3 miesiącach?
- Tak jak wspominałem na rozmowie rekrutacyjnej, zawsze zgadzam się pracować na okres próbny za lekko zaniżoną kwotę... (tutaj miałem w planie wymyślić coś na poczekaniu xD, ale mi przerwano... )
- Tak, pamiętam, dobrze... umowa stoi!
Teraz należy się wam słówko wyjaśnienia. Otóż wymyśliłem jakiś czas temu całkiem (głupią/genialną – wybierz sam xD) strategię. Jeśli idziesz na rozmowę i pada pytanie o wynagrodzenie, zawsze dorzuć coś w stylu: „Jeśli chodzi o okres próbny jak najbardziej mogę popracować za lekko zaniżoną kwotę…” - tutaj rzucasz kwotę kilka stówek WYŻSZĄ niż dostawałeś w poprzedniej firmie
Ale co to daje? - otóż: po pierwsze, wydaje mi się, że jeżeli twoi przeciwnicy na to samo stanowisko rzucili wyższe kwoty to od razu jesteś w dobrej pozycji, bo pracodawca wie, że przyoszczędzi na okresie próbnym, po drugie (tak mi się wydaje) w oczach pracodawcy wyglądasz tak jak by zależało ci na tej robocie do tego stopnia, że godzisz się na nieco gorsze warunki ? - nie mam pojęcia czy tak to w ich oczach wygląda, ale jak na razie testowane 2x i gdyby z poprzedniej roboty mnie nie wyje*ano to pewnie... a tak, zaraz! to po podwyżce zarabiałbym tak czy siak prawie tysiak mniej niż teraz... więc dzięki za wyje*anie mnie!
Teraz jeśli dostaniesz robotę i będziesz przedłużał umowę, to nikogo nie zdziwi jak zażądasz po 3 miesiącach zdecydowanie wyższej kwoty
a jeśli ich zdziwi to im po prostu o tym przypomnisz, jak w rozmowie z wczoraj. Jest to cześć mojej strategii dzięki której zamierzam dogonić swoich rówieśników w ciągu 2 lat, mimo że mam 4letnią lukę po studiach
Ok, ale nie byłbym sobą, gdybym nie spojrzał na to z innej strony. Dlaczego szefu tak lekką ręką i to z uśmiechem na ustach przystał na moją propozycję? Widocznie też uważa, że ubił dobry interes, ale dlaczego?
Teraz sobie zdałem sprawę z tego, że tak naprawdę w CV trochę przecież sobie nakłamałem i dodałem 2lata doświadczenia jako freelancer! (oczywiście wiecie jak było, przecie grałem po nocach w pokerka, ale też coś tam kodziłem, więc nie jest to kłamstwo totalne!)
No więc jeśli szefu myśli, że dostał teraz człowieka z 3letnim doświadczeniem w C# za 4,5k net czyli właściwie reg/seniora to ubił zajebisty interes, bo zamiast 7k+ płaci mi tylko 4,5k
ale będąc uczciwym to ja rok doświadczenia komercyjnego będę miał dopiero za 6 tygodni
Jaki z tego wniosek?
Ano chyba taki, że jak kłamiesz to kłam konsekwentnie do końca!
Ale jak tak naprawdę wygląda sytuacja? Ja jestem szczęśliwy, bo szczerze to i za 3k dałem radę spokojnie przeżyć, więc za 4,5k będzie jeszcze fajniej. Szefu jest szczęśliwy, bo twierdzi, że płaci mi prawie 2x mniej niż powinien
(Co oczywiście wykorzystamy już za pół roku, przy podwyżce – więc się tak szefu nie ciesz
– co ciekawe, z racji tego, że on będzie myślał, że przez pół roku jest na nas zarobiony, tym bardziej przystanie na wyższą propozycję, więc 5,8 to będzie pewnie kwota startowa).
No jak dla mnie Win/Win – chociaż szczerze czuję niedosyt
Z drugiej strony bez przesady te pół roku jakoś przeboleję, a potem sobie odbiję
Zresztą przecież ja tutaj praktycznie nic nie robię
uczę się ciągle nowych rzeczy, bo po prostu czasami nie mam nawet zadań do zrobienia
Jak wczoraj poprosiłem szefa o jakieś zadanie o godzinie 10:00 to o 13:00 dostałem taska, który zajął mi 40 min -_- potem szefu wyszedł, a ja odpaliłem kursy i uczyłem się dalej nowych rzeczy
Co ciekawe, już widzę i słyszę wypowiedzi znajomych jaki to przegrany wyszedłem z tej sytuacji, że mogłem mieć pewnie i 5,5 lekką ręką itp. itd. To jest takie polskie, żałować komuś czegoś czego samemu się nie ma -_- Opowiem wam anegdotkę w sumie sprzed roku, z życia wziętą:
Mój śp. tata bardzo dawno temu jak jeszcze zajmował się wykańczaniem mieszkań, boazeriami i takimi rzeczami, zrobił sobie heblarkę do wyrabiania dużej ilości boazerii. Przestał się tym zajmować ponad 15 lat temu, od 12 lat ta heblarka stoi i w sumie tylko przeszkadza, bo zabiera miejsce i nic ponadto. Był tam silnik 3,5kw, całość wykonana całkiem nieźle, ale że stało to w szopie przez 12 lat, to żeby to doprowadzić do stanu używalności trzeba by nad tym trochę posiedzieć, co nieco poprawić itd. Niemniej jednak u mnie w domu nikt takimi rzeczami się nie zajmuje, więc do niczego nam to nie jest potrzebne. W tamtym roku w rodzinnym domu wymienialiśmy dach, szefu ekipy (w sumie niedaleki sąsiad, jak to na wsi :P), który zauważył tą heblarkę i w sumie zajmuje się rzeczami z drewna zaproponował, że ją odkupi. Ja patrzę na mamę i pytam, czy jest jej do czegoś potrzeba ta heblarka, odpowiedziała, że nie. Pytam braci, a wy będziecie coś z tym robić? (oni znając życie nawet nie wiedzieli co to za urządzenie -_- ), więc pytam też siebie czy mi to jest do czegokolwiek potrzebne, no ni ch*ja. Więc mówię: bierz pan. On na to że ile za to chcę? Mówię mu, że u nas to w sumie bardziej przeszkadza niż pomaga, ale widziałem u niego kiedyś fajną małą piłę taką na której czy to można siekierę naostrzyć, czy pociąć kawał blachy, rurki czy innych rzeczy, więc mu mówię: że chcę tamtą piłę i ze 4 piwka, to się napijemy. On zdziwiony mówi, że to jest trochę więcej warte. (W teorii taka heblarka to około 800zł jak jest zadbana, więc w sumie nie wiem, może chodziło o to że tak jego piła domowo przerabiana jest znacznie mniej warta niż ja myślałem?) No to mówię, dorzuć jeszcze stówę i skrzynkę pepsi. Na co przybił grabę i po 30 minutach się wymieniliśmy. Jak dla mnie Win/Win – ja mam to co chciałem, dzięki czemu jak wracam teraz co jakiś czas na wieś, to sobie tworzę czy to sprzęty do ćwiczeń, czy inne półki itp. On ma to co mu jest potrzebne do pracy i mówi, że działa bardzo dobrze. Ale teraz najważniejsze – Ja, moja rodzina i szefu ekipy – czyli wszystkie zamieszane w tę transakcję strony jesteśmy ZADOWOLENI. Ale! Jak się sąsiedzi dowiedzieli, że za bezcen oddałem taką heblarkę! (to nic że stała 12 lat tylko przeszkadzała i nawet jeden raz nie była użyta przez te lata) Jak się wujek dowiedział, ile to się nasłuchałem, że jak tak będę robił interesy to się pozbędę wszystkiego czego mam zanim coś tam, coś tam...
No jak mnie rozpier*ala takie myślenie, to nie uwierzycie.
Ale weekend jest, zmarnowałem już godzinę nie chcę się denerwować to idę wykorzystać tą nędzną pogodę to przynajmniej na drążkach co poćwiczę. Bo słońce się pojawiło
Sportowo:
Coraz bardziej jestem przekonany do tego, że to planche wypali!
Pewnie nieźle pomoże w tym fakt, że zrzuciłem prawie 8kg, choć wcale tyle nie planowałem. Ale po prostu rower wciąga bardziej niż bieganie, staram się go ograniczać do 2-3 wypadów tygodniowo, ale to nadal jest w te dni ponad 1600kcal spalanych podczas treningu. Wpieprzam więcej niż robotnik budowlany w 5 posiłkach z czego ostatni to prawie 300gram samych owoców na noc o godzinie 23:00 (testuję czy to co piszą to w ogóle prawda). Ponoć nie można tak robić, bo się mega tyje od fruktozy, która jest bezpośrednio zamieniana w tłuszcz. Ale tkanki tłuszczowej ubywa jak ubywało więc stwierdzam że to pic na wodę jak pewnie większość tych poje*anych badań, gdzie jakaś instytucja coś odkrywa - nie zajmuje przeważnie nawet 30min znalezienie badań dokładnie przeciwnych. Żyjemy w świecie fałszywej informacji po ch*ju, a ludzie i to dorośli są w stanie krytykować innych na podstawie artów czy badań znalezionych w internecie... czizas...
Ja naprawdę jestem tak mega sceptycznie nastawiony do każdej nowej znalezionej informacji, że nie uwierzycie. Tak w ogóle to piszę tutaj o jakichś bzdurach, o których pewnie nawet nikt nie chce czytać, dlatego kończę....
Pokerowo:
Wk*wia mnie to, że blokują mi jakieś przelewy, nie mogę wypłacać ze swoich ulubionych krzaków. Nie ma tam już HUDa od pewnego czasu. Najwygodniej jest na PokerStars – gdzie wprowadzono jakieś skrzynki i nie ma żadnego RB z tego... no idzie to w złym kierunku. Mam 200$ wypłacone z microgaming na netku, nie mogę wpłacić ich z powrotem, co najwyżej na P* ale nie zamierzam nawet o tym myśleć, tam mam około 60$ i nigdy już tam nic nie wpłacę. Zostaje PartyPoker, ale ten soft mnie tak razi aktualnie, że sam nie wiem. Pokerowa stagnacja, choć gram codziennie po godzince
Mam w planie coś zmienić, coś zdecydowanie więcej niż, taka praca/laska/miejsce zamieszkania. Chodzi mi ten plan po głowie od kilkunastu miesięcy. W końcu mam możliwość zacząć to rozwijać i z dniem dzisiejszym zacznę (hue hue). Jak wrócę z treningu wykupię domenę i założę projekt na gitcie. Musiałem to napisać tutaj, bo jak wiecie publiczne mówienie o celach podnosi ich skuteczność o parę procent – a ja już mam dość czekania!
Nie ma czasu do stracenia! Pozdro, mykam, tylko jeszcze 2min jakąś laseczkę znajdę, żeby tradycji stało się zadość!
A ja nawet nie mam urlopu, żeby nad morze wyskoczyć :/
Spoiler

GL! na stołach!