Pozorna wartość to dość subiektywne określenie, każdy z nas stawia sobie inne zasady jako priorytetowe w życiu.
Przez określenie pozorna wartość miałem na myśli to, że tylko na pozór stajesz w obronie wartości jaką jest religia. Bo tak na prawdę to nikt tutaj nie obraża Boga i nie masz w imie czego stawać.
Nie napiszę wobec tego nic więcej jak tylko to, że nie tylko ja zareagowałem w taki sposób.
Bo nie tylko Ciebie może dotyczyć to zjawisko.
Nie usuwajmy kontekstu rozmowy, bo wypowiedzi stracą sens. Zjawisko pozornej walki o religię tak? Dlaczego wg Ciebie w ogóle ona jest pozorna w takim razie, bo wg Ciebie autor bloga nie obraził Boga?
--------------------------------
Jakbym miał zbyt wysokie ego czy samoocenę miałbym gdzieś to co się pisze na forum
Nie wiem czemu wysokie ego miałoby być powiązane z obojętnością na to co się dzieje na forum. Moim zdaniem kreujesz tę walkę własnie po to, żeby je karmić. Co jakiś czas na forach można przeczytać temat polegający na wielkiej wojnie między wierzącymi a ateistami.
Jakbym czuł się wyższy nie potrzebowałbym uznania innych (w takim przypadku niższych) osób, a więc bym ich ignorował.
Cały mój post traktował o sposobie karmienia swojego ego a nie o tym, że czujesz się wyższy. To tylko pierwsze zdanie, po którym zapomniałem nacisnąć dwóch enterów.
Możesz dokładniej wyjaśnić na czym polegało to karmienie ego, abym wiedział, że na pewno mówimy o tym samym?
-------------------
Nie jest to oczywiście dyskusja, bo nikt tam nikogo nie przekona a flame'u jest co niemiara. Ateiści używają swoich naukowych dowodów pokazując absurd drugiej strony, a wierzący przylepiają łatkę ślepego ignoranta który nie potrafi zobaczyć Boga na świecie i robią to dokładnie w tym samym celu. Aby wmówiać sobie swoją wyższość nad grupą ludzi.
Z dalszej Twojej wypowiedzi wynika stronniczość na rzecz ateistów oraz ich naukowych dowodów. Religia jest wartością dla mnie, która nie potrzebuje dowodów w to się albo wierzy albo nie. Tą część Twojej wypowiedzi odczytałem jakby to Katolicy na siłę próbowali sobie wmówić, że są lepsi, a ja się pod to nie podpisuję, a raczej ja się nie podpisuję pod takich Katolików. To czy ktoś wierzy czy nie jest decyzją każdego z nas z osobna. To czy ktoś wierzy tylko ze względu na "zakład Pascala" czy też nie wierzy albo wierzy, bo tak został wychowany to jego sprawa.
Odwracasz kota ogonem. Nie jestem stronniczy. Jestem agnostykiem i nie utożsamiam się z żadną z tych dwóch grup, dzięki czemu wierzę, że jestem w stanie zachować obiektywność w dużym stopniu. To, że naukowe argumenty stoją po ich stronie to jest fakt, ale wcale nie oznacza to, że mają rację. Nie pisałem kto ma rację w tym sporze, właściwie to bardzo mocno skrytykowałem branie udziału w takiej walce o racje religijne. Starałem się jedynie napisać co myśle o motywach powstawania tych sporów, co moim zdaniem może mieć odwzorowanie w Twoich pobudkach do wszczynania dyskusji na tym forum.
Napisałeś u góry, że wierzący nazywają ateistów ignorantami, aby wmówić sobie swoją wyższość nad innymi - oboje się chyba zgodzimy, że tak przedstawienie sprawy stawia w złym świetle osoby wierzące. Ja tam nie mogę doszukać się motywów powstania tych sporów, a jednie fakt, że żadna ze stron nie chce przyjąć stanowiska przeciwnej strony, jednak to nie jest motywem sporów.
-------------
Może i to wygląda jak zabawa w męczennika czy też syzyfowa praca, ale ja nie szukam tutaj ani szacunku ani rzeszy osób, które za mną pójdą czy coś w tym stylu.
Oczywiście, że nie szukasz, bo odgrywasz scenę przede wszystkim przed samym sobą.
To co tutaj piszę to jedynie moja diagnoza i oczywiście może być gówno warta, każdy sam to oceni.
Wciąż nie widzę przyczyny, dla której miałbym to robić.
Przyczyną może być dążenie ego do zaspokojenia swoich potrzeb na co cierpi w ten lub inny sposób większość jak nie wszyscy ludzie (w tym oczywiście ja).
Prawdziwej religii się nie narzuca, ja nie stworzyłem tamtego wątku, aby kogoś nawrócić, ale raczej, aby zwrócić uwagę na brak szacunku do niektórych symboli, akurat w tym przypadku dotyczyło to religii, ale na forum jest dużo więcej coraz częstszego braku szacunku do ogólnie przyjętych zasad kultury, tego co wypada i tego co nie wypada.
-----------------------------
Powiem tak, chociaż nie jest to koniec, ciekawie mi się z Tobą rozmawia, ale czy my przypadkiem nie gubimy głównego wątku, wybierając te części, które są dla nas korzystne, aby przekonać drugą stronę do swojej racji? Przynajmniej strasznie to odczułem w momencie kiedy zacząłeś cytować tylko ostatnie moje zdanie bez kontekstu, w którym zostało wypowiedziane.
Do usłyszenia.