Napisane przez Jatzek3
@Dreadman
No od kilku miesięcy ćwiczę regularnie 2-3 razy w tygodniu dosyć intensywnie, to i tak trochę mało dla mnie, ponieważ najchętniej jeszcze dorzuciłbym do tego czasu bieganie, które od roku zarzuciłem. Sport poprawia samopoczucie i ogólną koncentrację w trakcie tygodnia. W dzień nie czuję się tak ospale jak się czułem kiedy nie ćwiczyłem. Niestety na kaca nie pomaga
Przede mną niedługo obrona magistra ♠_cool:, więc zmarnuje trochę życia na Nostalgicznym wspominaniu czasów studiów, zabaw do białego rana, dobrej atmosfery, świetnych klubów.
Fajnie dreadmen zauważyłeś, że z kacrozkminy narodził się wątek bardzo zgłębiający tematykę.
Poszukam na necie jakiś środków, pomagających na kaca, ale z tego co widzę to witamina C przed snem jest zalecana. Cytryna świetny pomysł i na rano nie będzie kapcia. Dużo wody, to nie wiem czy to tak w porządku, ponieważ siku się chce jak się piwo piło, a hołdujemy tradycji zazwyczaj złotego trunku.
Spróbuj taką dużą białą musującą tabletke bodajże z wapnem od rana pod język bez popijania.Mnie pomagało,nauczyli mnie tego koledzy z naprzeciwka w akademku,byli na chemii
Pozdrawiam:)
spróbuj dużą tabletkę musującą z wapnem pod język rano,mnie pomagało.Patent chłopaków z chemii,notabene moich sąsiadów w akademiku.
Odnośnie tematu poruszanego w wątku.Znam z własnego doświadczenia terapię stosowaną w przychodniach,tudzież grupy AA,DDA i inne.To czy ktoś
pije czy nie zależy od wielu czynników(środowiskowych,emocjonalnych stanów napięć,traumatycznych zdarzeń,ciągłego pobudzenia nerwowego),jednak decydującym motywem (moim skromnym zdaniem)jest wewnętrzny, bardzo silny impuls do kory mózgowej,mocno pobudzający,którego "namowę" ciężko odeprzeć.Niestety tak samo jak szczury jesteśmy tylko ssakami.Chemia górą,chociaż są przypadki wieloletniego zdrowienia alkoholików i narkomanów ,których znam,znałem, osobiście.Ich metodą było zaniechanie.Proste stanowcze i zdecydowane codzienne nie dla alkoholu.Statystyka mówi że na 100 ,jeden alkoholik wychodzi z nałogu.Pewna pacjentka przychodni kiedy miała nawrót do picia, zawsze atakowała z furią swój ogródek działkowy.Kopała,pieliła grządki,wycinała chwasty do upadłego z prawdziwą zaciekłością.Po 3 miesiącach,w ciągu których codziennie pragnęła się napić.Przetrzymała ten nawrót i odtąd już nie zapiła.To autentyczny przykład zwycięstwa z nałogiem.
Ja osobiście dodam że piję alkohol,bo bardzo go lubię.Tak samo jak poker.Nie zamierzam go reklamować,czy też nikogo namawiać do "lużnego" stylu życia,każdy jest dorosły,niech sam podejmie decyzję i poniesie jej konsekwencje.