Zacząłem grać NL10 tak żeby, w 100% przestrzegać zasad SSS (na tyle na ile na początku je rozumiem). Od razu natknąłem się na poważny problem.
Nie wiem na czym ma polegać przestrzeganie zasady, że przy stoliku może być maksymalnie 2 shortów.
Rozumiem to tak:
Zakładam że SSS dałoby się sprowadzić do jakiegoś skomplikowanego modelu matematycznego, który przy odpowiednich założeniach, przy nieskończonej liczbie rozdań, dałby na każde 100rąk ileśtam zarobku.
Żeby to wszystko działało w ten sposób MUSZĄ być spełnione pewne założenia, a jednym z nich jest niewielka liczba shortów.
Tylko o co w tym naprawdę chodzi?
Gram na Titan Poker i na wszystkich stołach wychodzi, że około połowa przeciwników ma około 20BB. Czasami ciężko jest tak od razu znaleźć wolny stół, nie mówiąc już o przebieraniu. Poza tym przeciwnicy często się zmieniają.
Po pierwsze: kogo traktować jako shorta? Podejrzewam, że jak gościu ma tylko 7BB to na pewno powinienem, ale jeżeli ma 17BB i gra luźno to co wtedy? A jak ma 30 BB? Albo jeżeli gra jak short, uzbiera 30 BB i nie odchodzi od stołu?
Po drugie: po co to założenie jest? Czy chodzi o to, że on musi mieć stacka co najmniej takiego jak ja, żeby pokryć mojego all-ina (więc na przykład liczyć wszystkich z mniej niż 15BB)? Czy raczej musi po prostu być bardziej loose niż ja? Czy troche to i to?
Po trzecie: może to nie jest aż takie ważne i lepiej się nie rozpraszać skakaniem po stolikach?
Po czwarte: Może uprościć poszukiwania stołów, np patrząc tylko jaka jest liczba wejść na flopa, średnia pula i może jeszcze nawet suma stacków graczy?
Sorry, że się tak rozpisałem. Po prostu chcę uniknąć sytuacji, w której będę się zastanawiał dlaczego mi nie idzie, a tu się okaże, że po prostu nie gram zgodnie ze strategią. Będę bardzo wdzięczny za jakieś sesnowne rozpracowanie tematu.
Ale dałem. Nie zauważyłem że kawałek niżej jest dokładnie taki sam temat. Chyba muszę iść spać.