Obecnie trwający atak na NL50 to kilka setów przegranych z wyższymi setami i 7BI poniżej All-in EV. I tak za każdym razem na NL50. Nie do końca wiem jak zapanować nad tym. Roll pozwalałby na spokojną grę na NL100 jednak męczę się na NL50.
Przeczytaj prosze co napisalem w tym poscie U Ciebie jest tak samo. Dostajesz od losu to czego najbardziej potrzebujesz. Dostajesz od losu szanse poradzic sobie ze swoimi wszystkimi problemami mindsetowymi i ograniczeniami teraz jak jestes na NL30/50. Ciesz sie ze one nie wyjda jak bedziesz na NL200 bo wtedy mogloby zabolec zdecydowanie bardziej.
Piszesz ciagle o walce, o panowaniu, kontroli. Przestan walczyc, zaakceptuj. Przestan walczyc z tym jak z wrogiem, bo to Ci ewidentnie nie sluzy, potraktuj to raczej jako przyjaciela ktory moze Cie czegos wspanialego nauczyc.
Mam 2 opcje, przeskoczyć NL50 i zacząć grać NL100 nie wiem czy to dobry pomysł? Albo próbować męczyć się z tym NL50. Nie wiem czy włączać tylko stoły NL50 i dać sobie limit BI które jak przegram wracam na NL30? Czy łączyć, np kilka stołów NL30 i kilka NL50? Nie wiem czy te ciągłe skoki pomiędzy jednym a drugim limitem są dobrym pomysłem. To NL50, a bardziej fakt że akurat wskakując tam już po raz 3ci zaczyna mi się DS działa na mnie demotywująco...
Przeskok na NL100 nie jest rozwiazaniem problemu. Nie radze Cit ego robic, bo ten sam problem i tak predzej czy pozniej Ci wyjdzie. Nie ma sensu oszukiwac samego siebie. Teraz jest swietny moment na to zebys sobie z nim poradzil. To ze wchodzisz 3raz na NL50 to jeszcze nic – moj brat “atakowal” NL50 chyba z 5 czy 6 razy. Za kazdym razem jak wchodzil to tracil pol bankrolla, wracal na NL25 i sie odbudowywal. Potem chyba z 3 razy atakowal NL100, teraz ma chyba 7 czy 8bb/100 na NL100. Nie o to chodzi czy zajmie Ci to 3 czy 7 razy, to ma drugorzedne znaczenie, chodzi bardziej o determinacje. Chodzi o to zebys postanowil sobie ze cokolwiek sie nie stanie to Ty sie nie poddasz i bedziesz walczyl o to zeby zdobywac kolejne limity.
Natomiast grze na NL50 towarzyszy bagaż negatywnych emocji, i mam jakąś podświadomą urazę do tego limitu.
To mechanizm obronny ego, ktore po kilkakrotnej probie stworzylo mechanizm obronny w postaci "odrazy do limitu". Ta uraza do limitu ma byc usprawiedliwieniem przed samym soba. Nie pozwol zeby tak bylo.
Pozdr