Witam,
od początku swojej "kariery pokerowej" duży naciska położyłem na naukę strategi, aby nauczyć się podejmowania optymalnych decyzji. Zacząłem do czytania artykułów, drukowania tabelek, oceny rozdań itp. Zupełnie pominąłem sprawę mindsetu. Stwierdziłem że mnie to nie dotyczy. Jak bardzo myliłem się uświadomiłem sobie czytając książkę "Treat poker like your buissnes".
Gram obecnie NL2 i od dłuższego czasu nie mogę przejść tego limitu. Co wygram to później oddam. Wiele odpowiedzi na moje problemy znajduję w postach innych graczy. Należą do nich m.in.:
- ciągłe skakanie podczas sesji miedzy kasjerem, wykresem z HM, a wynikiem sesji :facepalm:, było tak np. wczoraj. Siadając do stolików postanowiłem przez całą sesje tego nie robić, jednak przegrana A9o z QQ czy stack off preflop... zburzyła mocne postanowienie;
- sporo graczy pisze o niechęci do grania po nieudanej sesji, ja mam odwrotnie. Gdy skończę sesje na minusie za wszelką cenę chce to odrobić, co za zwyczaj kończy się pogłębianiem strat. Dlatego postanowiłem, że po przegraniu 2-3BI odchodzę od stolików i staram się już tego dnia nie grać. Przykładem jest wczorajsza sesja, zacząłem od badbeata całą sesje odrabiałem straty, w końcu osiągnąłem zadowalający wynik i w ostatnich dwóch rozdaniach wszystko oddałem, a nawet wszedłem na minus. Idąc spać ciągle myślałem o tym jak mogłem tak przegrać, wstając rano myślę o tym jak mogłem tak przegrać. Idąc do pracy myślę o tym żeby jak najszybciej wrócić do domu i odrobić starty bo to przecież była już 3 sesja na minus. Męczy mnie to strasznie, nie pozwala mi się to skupić na podstawowych obowiązkach domowych, męczy mnie praca bo chcę ją jak najszybciej odwalić i pójść do domu odrabiać straty. Zupełnie inaczej jest podczas upswingu, znajduję czas aby pomóc żonie, praca nie jest taka straszna, przypominam sobie, że mam także inne ciekawe hobby
Mam nadzieję, że napisałem w miarę jasno z czym mam największy problem. Myślę, że oduczenie się zaglądania do kasjera rozwiązało by to całkowicie lub chociaż częściowo. Czy jest dla mnie jakaś nadzieja?
Pozdrawiam.