Podzielę się spostrzeżeniami z pierwszej ręki po kilku tygodniach stosowania drzemek.
Robiłem przez ten okres co najmniej 1 drzemkę, w sporo dni udało mi się wstawić dwie, a jednego tygodnia - jak miałem możliwość, to nawet spalem 3 razy na dobę.( Zdarzyło mi się nawet zrobienie 4 drzemek, ale to za często, jak dla mnie - dzien sie za bardzo kreci wokol tematu spania) Zawsze ustawiałem budzik na 0,5 h do przodu, po czym kładłem się.
Nie wysilałem się zbytnio, żeby zasypiać i na początku nie zasypiałem szybko, ale wstawałem z budzikiem wypoczęty i system działał mimo to.
Nie było żadnych skutków ubocznych w ciągu dnia, nawet jak nie zrobiłem drzemki, czy przesuwałem je kilka godzin (na tygodniowym wyjeździe nie mogłem w ogóle ich stosować), ot po prostu musiałem się położyć o zwykłej godzinie wieczorem jak to jest normalnie przy ciągłym śnie, więc jest to zupełnie elastyczny system. Żadnej deprywacji snu nie poczułem, a może wręcz przeciwnie.
Zysk czasowy pokrywa się u mnie dobrze z tabelą w tym artykule z wiki:
http://en.wikipedia.org/wiki/Polyphasic_sleep
Nie zamierzam rezygnować z drzemek nigdy jeśli tylko warunki pozwolą, najlepiej pasują mi 2 na dobę + ok. 4,5 h snu w nocy. Ogólnie zauważyłem, że ten krótszy sen w nocy jest jakby naturalniejszy dla mnie -- nie mam takiego budzenia się i zasypiania spowrotem, żeby zapełnić cyklami te 7-8 h snu. Fajne jest to że można być jednocześnie nocnym markiem i porannym wstawaczem, gdy stosuję np. 2 drzemki i śpię 4,5h od 2:30 do 7:00.
Ośmielę się wysnuć hipotezę, że gracze w pokera, którzy nie stosują drzemek ( w tej nieekstremalnej formie tzn. mniej niż 5 lub 4) tracą czas, a więc i pieniądze
