Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Live show tv ;)

220 Posty
57 Użytkownicy
100 Reakcje
14.2 K Wyświetlenia
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Dzięki za miłe słowa ! :f_drink:
Widzę, że jesteś zarejestrowany na forum 2,5 roku i jest to pierwszy post jaki napisałeś :) tym bardziej jest mi niezmiernie miło.

Napisane przez maCosh
Trafiłem tu przez przypadek, "wybieramy najlepszego bloga".

A skąd tam wzięły się nominacje na ten blog ? Proszę Was, nie nominujcie mnie do Super Blogów. To co miałem do napisania - napisałem. Bardzo to miłe, ale ja się tam nie nadaję. Szkoda miejsca. Jest tyle innych wartościowych blogów.. Choćby blog naszego Supermana Kerieone

Napisane przez maCosh
Życzę długo wyczekiwanej stabilności, pełnego obłożenia i więcej czasu spędzonego z rodziną w błogiej ciszy i spokoju.
Rysunki super.
Pozdrawiam Karol.

Jeszcze raz wielkie dzięki ! Ja również życzę wszystkiego najlepszego :f_drink:

Pozdrawiam - Piotr.


Odpowiedz
Cytat
89deny89
Dołączył: 26.12.2010
Elite Grinder

Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej (Pana :coolface: ) wytrwałości w dążeniu do swoich celów. Sam jestem gamblerem i żyję z tego atm ale czytając kilka wątków w których podejmowales olbrzymie ryzyko na rozwój firmy (czy ta Przesieka :f_rolleyes:) byłem naprawdę zaskoczony bo miałem wrażenie jakby to bylo stawianie na"czerwone czy czarne" ale tak chyba wygląda rzeczywistośc osób prowadzacych własną działalność i posiadających aspiracje:f_drink:

Jeszcze raz dzięki i powodzenia :f_drink:


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Jakiego Pana ? baz Panów mi tu proszę. Piotrek jestem, albo incasent , jak wolisz ;)
Do ruletki może bym tego nie porównał, ale do pokera jak najbardziej. Bardzo ważna jest decyzja Pre Flop, ale również te następne podejmowane na kolejnych wyłożonych kartach. Wiadomo, że czasami trzeba iść All In ryzykując swoje życie turniejowe, ale ponoć kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije ;)
Wiadomo że nie na wszystko mamy wpływ, ale najważniejsze żeby podejmować jak najlepsze decyzje. Czasami dostajemy Bad beta i trudno. Trzeba przejść do kolejnego rozdania i nie narzekać tylko robić swoje ;)

Swoją drogą... zastanawiające jest to, jak nie lubimy wysłuchiwać narzekań na bad bety, czy bad runa, a z drugiej strony z lubością wysłuchujemy narzekań "współplemieńców" na Państwo, na życie, na pensje i na co tylko się da, poklepując się po ramieniu jak to źle nam wszystkim. "Tak źle to jeszcze nie było" , albo "będzie tylko jeszcze gorzej"... to ja zapytam nieśmiało - kiedy było lepiej ?

Jak przeniosłem zakład na wiochę kilkanaście lat temu, do pracy samochodem przyjeżdżało 3 osoby, reszta na rowerach. Dzisiaj na parkingu brakuje miejsca na samochody, i nie są to żadne gruchoty.. większość zdecydowanie lepsza od auta mojej żony. Niektóre osoby przyjeżdżają do pracy autem kilkaset metrów ( LOL ). Jak jest tak źle, to po co wypalać codziennie nawet ten litr, czy dwa paliwa na zimnym silniku ? Nie lepiej się przejść te kilkaset metrów nawet dla samego zdrowia? Wszystkie dzieciaki z telefonami, niektóre już od zerówki, abonament czy kartę kupują oczywiście "biedni" rodzice.
Ale jak się spotkają, to najlepszym tematem do rozmów jest ogólnie pojęte narzekanie. Za małe dopłaty do hektara, szef skurwysyn, a rząd to żydzi i złodzieje.
Jak jest tak źle, to trzeba wziąć życie w swoje ręce i to zmienić ! No ale właśnie tu zaczyna się problem.

Ludziom wygodnie jest tkwić w miejscu w którym się znajdują, i wolą narzekać zamiast to zmienić. Znajdują sobie setki wymówek, żeby tylko usprawiedliwić swój brak działania.

Przykład. Wyszedłem dzisiaj na mój "prozdrowotny marsz". Po 15 minutach zaczęło kropić. Mogłem wrócić do domu, przecież miałem świetną wymówkę bo pada... Szedłem dalej, po następnych kilkunastu minutach deszcz ustał. Jak byłem oddalony od domu ponad 6km znowu zaczęło padać. Tym razem mocniej. Szedłem dalej wyglądając jak zmokła kura. Pół godziny przed powrotem do domu zadzwoniła żona, że się obudziła i może po mnie przyjechać, bo pada. - "Nie przyjeżdżaj - wrócę sam".
Miałem wymówkę ? - miałem ! Mogłem dać sobie dzisiaj spokój z tymi spacerkami ? - mogłem. Tylko co by mi z tego przyszło ? Jedynie ucierpiało by na tym moje zdrowie i ciało... Zmokłem, ale jaki to problem ? Wróciłem do domu, przebrałem się w suche ciuchy, a teraz siedzę i piszę tego posta pijąc kawę :)

Marsze.

Do 11km. miałem dobić do końca tygodnia. Troszkę wyprzedziłem plan. 11,5km. zrobiłem już we wtorek w czasie 1godz. 50minut. W czwartek zrobiłem 12,5km. w czasie 2godz. 5minut, a dzisiaj przeszedłem 14,5km. w 2godz. 25minut.
W czasie czerwcowego długiego weekendu wybieram się do Przesieki i kondycja będzie mi potrzebna. Planujemy solidną wycieczkę w góry. Kto zna Karkonosze to w skrócie opiszę trasę.
Ruszamy z pod Kościoła Wang w Karpaczu. Idziemy przez "Polanę" -> "Pielgrzymy" do "Słonecznika". Ze "Słonecznika szczytami idziemy na "Śnieżkę" i powrót do Karpacza przez "Strzechę Akademicką" -> "Samotnię" i znów przez "Polanę". W sumie ponad 22km. po górach.
Robiliśmy tą trasę kilka lat temu i dwa odcinki naprawdę dają w kość. Podejście z "Pielgrzymów" na "Słonecznika" i wejście na Śnieżkę"...
Ale widoki fantastyczne !

Pozdrawiam i do następnego !


Odpowiedz
Cytat

dopiero co tu trafilem ale przeczytalem calosc z zapartym tchem. Czekam na kolejne opowiesci, chociaz raz na jakis czas.


Odpowiedz
Cytat
elektrofu
Dołączył: 15.09.2014
Poker Player

Co do super blogów to chyba moja wina, bo zgłosiłem jako pierwszy - wszystkie pretensje biorę na klatę :f_drink: !
Ostatnio widziałem pierwszy raz opisywany Pensjonat z bliska - wesołe towarzystwo tam przebywa :) .
Będąc w Zachełmiu słyszeliśmy ich prawie pół nocy ;P
Co do trasy - rewelacyjna! Jeszcze jest trochę śniegu więc może nawet w czerwcu zostanie na śnieżki.
Wymówki są dla osób, które nie mają przeświadczenia o wartości celu jaki sobie obrali.
GL !


Odpowiedz
Cytat
Galadria
Dołączył: 20.05.2011
Poker Player

.


Odpowiedz
Cytat
natraj
Dołączył: 09.01.2009
Oldschool Grinder

Przeczytałem od deski do deski. Jesteśmy w podobnym wieku. W 95 roku stałem przed dylematem firma czy praca robotnicza. Przeważyło moje lenistwo, a raczej argumenty mojego juz nieżyjącego ojca. Czytając Twoje perypetie ciesze sie ze wybralem 8-godzinny system pracy. Przyjscie z fabryki, obiad, zabawa z dziecmi, dzialka latem, sanki zimą, telewizja wieczorem. I tak przez 20 lat. Czy myslisz ze pozycja i pieniądze (kredyty) jakie masz teraz były tego warte? W żadnej historii nie napisałes nic o dorastaniu dzieci (oprocz wpisu o randce doroslego syna) Celowe zachowanie prywatnosci czy coś Cie omineło pracując 24/24? Z jednej strony Ci zazdroszcze a z drugiej wspólczuje. Ciekawe czy kłopoty zdrowotne to geny czy nadmiar pracy ponad ludzki wysiłek ( Jak mozna spać 5 godzin na dobe?)
Trzeba mieć charakter i charyzme żeby być UCZCIWYM przedsiebiorcą w naszym kraju. Gratuluję i życze stabilizacji. Czytając Twoją historie widze oczami wyobraźni mój inny wybór ale z moim charakterem mając podobnie jak Ty pod górke poddałbym sie w połowie drogi. Nigdy nie dawało mi spokoju co by było gdyby....... ale dzieki Tobie mam po niekąd odpowiedź


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Napisane przez fililp88
dopiero co tu trafilem ale przeczytalem calosc z zapartym tchem. Czekam na kolejne opowiesci, chociaz raz na jakis czas.

Dzięki za odwiedziny Filip :)
Niewiele mam obecnie do pisania. Nie widzę sensu w opisywaniu codziennych wydarzeń w pracy, nie ważne jak ciekawymi by nie były. Dopiero z perspektywy czasu jesteśmy w stanie ocenić nasze decyzje i działania ;)

Napisane przez elektrofu
Co do super blogów to chyba moja wina, bo zgłosiłem jako pierwszy - wszystkie pretensje biorę na klatę :f_drink: !
Ostatnio widziałem pierwszy raz opisywany Pensjonat z bliska - wesołe towarzystwo tam przebywa :) .
Będąc w Zachełmiu słyszeliśmy ich prawie pół nocy ;P
Co do trasy - rewelacyjna! Jeszcze jest trochę śniegu więc może nawet w czerwcu zostanie na śnieżki.
Wymówki są dla osób, które nie mają przeświadczenia o wartości celu jaki sobie obrali.
GL !

Ja broń Boże nie mam absolutnie żadnych pretensji o tą nominację. Przeciwnie. To naprawdę bardzo miłe, że ktoś chciał widzieć tam mój blog. Tylko że nie mam już wiele ciekawego do napisania i byłby nudny :).

Jakie wrażenie zrobił na Tobie obiekt ? Byłeś może wewnątrz budynku ?
Pewnikiem trafiłeś na okres kiedy byli Studenci. Zawsze wtedy jest głośno i wesoło ;)

Dzięki !

Napisane przez natraj
Przeczytałem od deski do deski. Jesteśmy w podobnym wieku. W 95 roku stałem przed dylematem firma czy praca robotnicza. Przeważyło moje lenistwo, a raczej argumenty mojego juz nieżyjącego ojca. Czytając Twoje perypetie ciesze sie ze wybralem 8-godzinny system pracy. Przyjscie z fabryki, obiad, zabawa z dziecmi, dzialka latem, sanki zimą, telewizja wieczorem. I tak przez 20 lat. Czy myslisz ze pozycja i pieniądze (kredyty) jakie masz teraz były tego warte? W żadnej historii nie napisałes nic o dorastaniu dzieci (oprocz wpisu o randce doroslego syna) Celowe zachowanie prywatnosci czy coś Cie omineło pracując 24/24? Z jednej strony Ci zazdroszcze a z drugiej wspólczuje. Ciekawe czy kłopoty zdrowotne to geny czy nadmiar pracy ponad ludzki wysiłek ( Jak mozna spać 5 godzin na dobe?)
Trzeba mieć charakter i charyzme żeby być UCZCIWYM przedsiebiorcą w naszym kraju. Gratuluję i życze stabilizacji. Czytając Twoją historie widze oczami wyobraźni mój inny wybór ale z moim charakterem mając podobnie jak Ty pod górke poddałbym sie w połowie drogi. Nigdy nie dawało mi spokoju co by było gdyby....... ale dzieki Tobie mam po niekąd odpowiedź

Bardzo ciekawy wpis i chciałbym Ci za niego podziękować !

Z mojej perspektywy wygląda to nieco inaczej. Nie koniecznie wszystkie decyzje podejmowałem „świadomie”. Byłem młodym butnym „wilczkiem”, który wszystko chciał mieć tu i teraz .Jeżdżąc na stadion ze Sławkiem i moim bratem Jackiem śpiewaliśmy po drodze słuchając Perfectu :

„ Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel.... za kilka lat mieć u stóp cały świat, wszystkiego w bród ”

Jak zaczynałem całą tą „przygodę” z pokrowcami, to nie myślałem jeszcze o konsekwencjach. Nie myślałem nawet o tym, że z czasem zamieni się to w produkcję. Kupowałem i sprzedawałem.

Robiłem wszystko, żeby tylko wyrwać się z objęć wiecznego braku pieniędzy i uciec od towarzystwa z dzielnicy na której się wychowałem. Na początku nie myślałem również o mojej przyszłej rodzinie. Byłem wtedy jeszcze „wolnym” chłopakiem. Owszem, miałem dziewczynę która z czasem została moją żoną, ale w tamtym czasie nawet nie byliśmy zaręczeni.

Z biegiem czasu pewne sprawy potoczyły się „same”. Mieliśmy zbyt, a dostawcy nie wyrabiali się z produkcją. Jedynym rozwiązaniem było uruchomienie własnej szwalni.
Jak już powstała szwalnia, to znowu stało się to „samo nakręcającym się mechanizmem”. Odpowiedzialność za zatrudnionych ludzi sprawia, że troszczysz się o zamówienia i nowych klientów. Jak masz nowych klientów, potrzebujesz nowych ludzi do pracy. Jak sprzedaż spada, szukasz nowych klientów, żeby zapewnić pracę firmie i kółko samo się nakręca. Pomimo iluzji „kontroli” pewne sprawy toczą się „same”.

Z czasem człowiek potrafi przyzwyczaić się do wielu rzeczy. Do ciągłego stresu i ciężkiej pracy. Jest to naturalny proces. Ale potrzeba do niego czasu. I tak jak nie jest możliwym posadzenie na moje miejsce przeciętnego Kowalskiego z ulicy, tak ja nie wyobrażam siebie w roli krojczego, czy magazyniera (choć potrafię robić w mojej firmie wszystko oprócz szycia ).

Dlatego uważam, że jeśli Twoje życie potoczyłoby się inaczej i wybrałbyś tą drugą ścieżkę, to wcale nie poddałbyś się w połowie drogi :)

W końcu ktoś musi to robić, nieprawdaż ? Nie wszyscy ludzie mogą być pracownikami i nie wszyscy mogą być przedsiębiorcami. Może potrzeba mieć w sobie coś więcej, a może wystarczy tylko ten nieunikniony, naturalny proces który przeszedłem ja, jak i wielu innych.

To tak jak ze sztuką, sportem czy pokerem. Choćbyś był nie wiem jak bardzo utalentowany, to bez praktyki i systematyczności nic nie osiągniesz. I z drugiej strony, nawet jeśli ktoś jest totalnym beztalenciem, to jeśli będzie ciężko i konsekwentnie trenował/pracował, to z czasem i tak osiągnie dobre efekty.

Oczywiście ponoszę pewne konsekwencje. Nie jestem idealnym ojcem i wiele mnie ominęło. Nie ma co ukrywać, że taki system pracy nie jest dobry dla rodziny. Nie tylko brak czasu, ale również stres i poddenerwowanie, które przynosisz do domu, a które dzieciaki świetnie wyczuwają. I choć daleko mi do obrazu ojca biznesmena z Amerykańskich filmów, który zupełnie stracił kontakt ze swoimi dziećmi, to niewątpliwie nasze stosunki mogłyby być lepsze. Wiedzą że Ich kocham, mówię Im o tym. Przytulam kiedy ku temu okazja. Jadamy wspólne posiłki czy to w domu, czy w knajpie rozmawiając na różne tematy. Chwalę jak mam za co, ale również ganię jeśli jest taka potrzeba. Mam silny charakter i wiem, ze jest Im ze mną czasami ciężko. Wiem że wiele brakuje do ideału, ale czy to jest gorsze od domu w którym sfrustrowany, niedowartościowany facet pije i wylewa swoje frustracje na rodzinę ? Ja wiem, że to skrajny przykład, ale nic nie jest białe albo czarne. Są tylko wszelakie odcienie szarości.

Wolne godziny po pracy spędzone na działce, czy przed telewizorem świetna sprawa. A masz jakieś hobby ? Nie wiem .. klejenie statków, ryby czy poker ?
Jeśli masz, to łatwiej Ci będzie zrozumieć czym dla mnie jest moja praca. Proces tworzenia. To jest coś co mnie nakręca. Nowe wyzwania, nowe projekty. Ja to naprawdę kocham. Lubie pokera, lubię rysować, uwielbiam zbierać grzyby. ale jak w firmie tworzę coś nowego, to potrafię poświęcić temu dziesiątki godzin zapominając o telewizji, internecie i wszystkim co może odciągać mnie od pracy. Z niczego powstaje nowy projekt, od kartki papieru po finalny produkt który trafia do setek sklepów w całej Europe. Kreacja jest jak hobby i jak raz zasmakujesz, to ciężko przestać :)

Zdrowie. No tu jest problem. Dopiero od jakiegoś czasu zacząłem się tym przejmować. Oby nie za późno. Sprawa częściowo na pewno jest genetyczna. Już moja Babcia ( Mama Taty ) zmarła na wylew. Ale czynniki zewnętrzne nie są bez znaczenia i dlatego wziąłem się za siebie. Wysokie ciśnienie jest zabójcze dla każdego człowieka i robię wszystko, żeby utrzymać je w ryzach. Teraz nie pracuje tak ciężko jak kiedyś i mam na to więcej czasu.

Uczciwość. Ta kwestia moim zdaniem jest jedną z najważniejszych w życiu. Nie ważne czy jesteś przedsiębiorcą, czy pracownikiem. To jest kwestia wychowania i moralności i nie ma nic wspólnego z zajęciem jakie wykonujesz. A przynajmniej nie powinna mieć. To co robię mam mi sprawiać satysfakcję, a ciężko by było o satysfakcję, gdybym doszedł do czegoś „kradnąc” w którymkolwiek z pojęć tego słowa... Jak ja bym mógł na siebie spojrzeć w lustrze ?....

Dzięki za odwiedziny, czas poświęcony na czytanie i życzenia ! I jeszcze raz dziękuje za ten wpis. :f_drink:


Odpowiedz
Cytat
Macio86
Dołączył: 06.09.2012
Oldschool Grinder

Zainteresowałem się pensjonatem, ale macie spory ruch w lipcu i wszystkie pokoje 2-osobowe na 6 noclegów w terminie. który by mi pasował są zajęte :f_mad:
A nie opłaca mi się na krócej, bo mam prawie 700km trasy do przejechania.

Może zrobisz jeszcze jakiś wpis o pensjonacie? _cool:


Odpowiedz
Cytat
KozaczenkoO
Dołączył: 05.02.2011
PokerStrategist

"Blog będzie jeszcze jakiś czas aktywny, mam do opowiedzenia kilka śmiesznych "historyjek" z życia ;)

:pcuser:


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Napisane przez Macio86
Zainteresowałem się pensjonatem, ale macie spory ruch w lipcu i wszystkie pokoje 2-osobowe na 6 noclegów w terminie. który by mi pasował są zajęte :f_mad:
A nie opłaca mi się na krócej, bo mam prawie 700km trasy do przejechania.

Wysłałem Ci zaproszenie do znajomych.

Napisane przez Macio86
Może zrobisz jeszcze jakiś wpis o pensjonacie? _cool:

Napisane przez KozaczenkoO
"Blog będzie jeszcze jakiś czas aktywny, mam do opowiedzenia kilka śmiesznych "historyjek" z życia ;)
:pcuser:

Ostatnio jestem trochę zaganiany. W zeszłym tygodniu byłem w Przesiece prawie 5 dni. Zayeahbisty wyjazd !
Jak znajdę trochę czasu w weekend to coś naskrobię.
Pojawi się również jedna z obiecanych "śmiesznych historii" ;)

Pozdrawiam.


Odpowiedz
Cytat
CreepyPasta
Dołączył: 23.07.2014
PokerStrategist

.


Odpowiedz
Cytat
Macio86
Dołączył: 06.09.2012
Oldschool Grinder

Udało się zarezerwować pokój :happy: :banana:
Na początku lipca opiszę tutaj swoje wrażenia :truestory:
:sfishg:

edit: gdyby nie ten blog to nigdy bym się nie dowiedział o istnieniu tego pensjonatu (z mojej perspektywy na drugim końcu Polski), tak więc jednak warto pisać i "reklamować" i nie ma się czego wstydzić :)


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Napisane przez Macio86
Udało się zarezerwować pokój :happy: :banana:
Na początku lipca opiszę tutaj swoje wrażenia :truestory:
:sfishg:

edit: gdyby nie ten blog to nigdy bym się nie dowiedział o istnieniu tego pensjonatu (z mojej perspektywy na drugim końcu Polski), tak więc jednak warto pisać i "reklamować" i nie ma się czego wstydzić :)

Obyś tylko był równie zadowolony z pobytu jak teraz z tej rezerwacji :)

Jest kilka miejsc w okolicy, które musicie odwiedzić.

1. Wodospad Podgórnej
2. Zamek Chojnik
3. Skalne Miasto - bezwzględnie - wycieczka samochodem do Czech, ale musicie to zobaczyć.
4. Ogród Japoński
5. Termy Cieplickie ( bilety wstępu kupicie w pensjonacie z 10% rabatem)
6. Jak dacie radę to wejdźcie na Odrodzenie
7. Karpacz wraz ze Świątynią Wang, a z pod Świątyni Wang wejdźcie chociaż na "Samotnię"
I jeśli planujecie jakieś dłuższe wycieczki, to zróbcie sobie co najmniej 2/3 dni przerwy między nimi. NP: jeśli drugiego dnia pójdziecie na Odrodzenie, to na Samotnię wybierzcie się dopiero piątego dnia. W pozostałe dni zaplanujcie delikatniejsze wycieczki takie jak Wodospad Podgórnej, czy Zamek Chojnik.

___________________________________________________________

Przesieka.

Do pensjonatu dotarliśmy z żoną i córką we wtorek późnym wieczorem. Syn w tym czasie znowu wybrał się do Gostynia na kilkudniową randkę z Jego „wirtualną dziewczyną”

Niewiele pamiętam z tego wieczora, bo byłem totalnie zyeahbany. Poprzedniej nocy sporo się działo i poszedłem spać dopiero po 4-ej nad ranem. Najpierw zawiozłem syna na autobus do Gostynia, który odjeżdżał z dworca w Radomiu o 23;45, a jak wróciłem do domu u Joli nasiliły się bóle brzucha (trwające od kilku dni) i ciśnienie skoczyło Jej do 170/100. Takie objawy to nie przelewki więc zapakowaliśmy Ją do samochodu i przed pierwszą w nocy byliśmy w szpitalu na Józefowie.

Rejestracja. Oczywiście nikogo nie ma. Po paru minutach z jakiejś kanciapy wychodzi Pani z kubkiem herbatki w ręku i ciasteczkami na talerzyku. Wypisanie papierów (kolejne 10min. ) i czekamy pod wskazanym gabinetem na pielęgniarkę. Pojawiła się po kolejnych 15 minutach, zmierzyła Joli ciśnienie (nawet nie zrobiła EKG), wyprosiła z gabinetu i kazała czekać na lekarza. Jola wije się z bólu nie mogąc znaleźć sobie miejsca a Ona wywaliła Ją na korytarz i kazała czekać na plastikowych krzesełkach. Czekamy. Pól godziny, 40-ci minut, godzina. Nikt do nas nie schodzi. Wqrwiłem się i poszedłem z pretensjami do Pani z rejestracji. Pani popijając kolejną herbatkę owocową i zagryzając jakimś wafelkiem zadzwoniła do pielęgniarki która przyjmowała Jolę w gabinecie. Pielęgniarka odpowiedziała, że poinformowała lekarza, ale On jest w tym momencie zajęty i zejdzie jak będzie mógł... - „A może pojadą Państwo do szpitala na Tochtermana ? Tam dzisiaj mają ostry dyżur”

Qwa! Nie można było tak od razu? Zmarnowaliśmy prawie dwie godziny nie licząc dojazdu, a Ona dopiero teraz nam to mówi ? No ale papiery wypisane, zgłoszenie przyjęte i kasa z NFZ płynie...

Pojechaliśmy na Tochtermana. Izba przyjęć, dyżur całodobowy. Zapukałem do okienka z rejestracją budząc śpiącą pielęgniarkę. Co się dzieje?, jakie objawy? Od dawna to trwa?. Po wywiadzie weszła do jakiegoś gabinetu i po kilku minutach wyszedł z niego zaspany lekarz. -„Poproszę panią tutaj”

Oczywiście nie zrobili Joli EKG, nawet nie zmierzyli Jej ciśnienia! Pan doktor pomacał brzuch w bolącym miejscu, dał przeciwbólowy i rozkurczowy zastrzyk w dupę, i wypisał świstek. -” jak nie przejdzie do godz. siódmej rano, proszę ponownie przyjechać do szpitala” No ja pierdolę!! Co się qwa dzieje z tymi wszystkimi lekarzami?! Nic tylko dać Im jeszcze więcej kasy ...

Do domu wróciliśmy dobrze po czwartej nad ranem i byłem prawie pewny, że nie pojedziemy do Przesieki na ten weekend. O dziwo, jak wstaliśmy po siódmej rano,ból brzucha ustał. Ciśnienie również wróciło do normy (125/85) i Jola stwierdziła że pojedziemy.

Plan mieliśmy na wyjazd do godziny 14-ej, niestety opóźniła się ciężarówka klienta z Białorusi, i wyjechaliśmy dopiero przed 17-tą. Cały dzień nie byłem przekonany do tego wyjazdu po nocnych „przygodach”, ale Jola czuła się dobrze i zdecydowała że jedziemy.

Na miejsce dotarliśmy przed dziesiątą późnym wieczorem. Mama z Cezarym przywitali nas kilkoma butelkami dobrze zmrożonej wody rozmownej i nie pamiętam jak tej nocy poszedłem spać.

W środę wstałem przed 10-tą bez najmniejszego kaca. Nigdzie nie „spożywa” mi się tak dobrze jak tam. Żeby chorować następnego dnia, to muszę naprawdę wypić „wiadro” wódki i wypalić „wagon” papierosów. A to ostatnimi czasy nierealne. Najwyżej po po dwóch połówkach jestem ugotowany i urywa mi się film. Na szczęście od kilku lat włącza mi się „autopilot” i grzecznie szukam łóżeczka.

Jak wstałem, Czarek razem z chłopakami zaczęli napełniać wodą przygotowane wcześniej „oczko wodne”. Oczko wodne to trochę nieodpowiednie określenie. Jest to zbiornik wodny o wymiarach 12 x 17 metrów i ma ponad 1,6mtr. głębokości w najgłębszym miejscu. Spokojnie można w nim pływać i do tych celów został przygotowany. Przed napełnieniem wodą został pogłębiony, wyłożony włókniną (żeby nie rosły żadne chwasty), wreszcie wysypany odpowiednia warstwą piachu i żwiru rzecznego, aby przyjemnie było tam wchodzić. Żeby wypełnić zbiornik wodą potrzeba było ponad 48 godzin.

Po 13-ej obok „oczka” wylana została płyta betonowa pod Saunę i balię, którą mają montować pod koniec czerwca. Spora powierzchnia, bo weszło tam 15 metrów sześciennych betonu, pomimo wcześniejszego wypełnienia szalunków gruzem i siatką zbrojeniową. Sauna i balia mają być 12-to osobowe. Spora inwestycja, w sumie ponad 45.000zł, ale myślę że warto, będzie to niewątpliwie duża atrakcja dla naszych klientów. Latem zimna woda w balii i bliskość zbiornika z wodą, zimą gorąca woda w balii. W spoilerze zdjęcia tego co powstanie.

Spoiler


Oczywiście będzie to wyglądać troszkę inaczej niż na zdjęciach. Na płycie powstanie drewniany podest, balia będzie trochę obniżona względem sauny, żeby łatwiej było się do niej dostać. Zdjęcia dają jednak pewne wyobrażenie.

Po obiedzie ok. 16-ej dowiedziałem się jeszcze o istnieniu miejsca należącego do pensjonatu, o którym nie miałem zielonego pojęcia. W najwyżej położonej części działki ośrodek posiadał własną stację paliw. Choć zarośnięty, to płaski teren z którego roztacza się piękny widok na całą Dolinę Czerwienia i górskie szczyty. Cezar z Mamą planują tam w przyszłości postawić dla siebie domek, tak aby mogli wreszcie troszkę odetchnąć od zgiełku po pracy. No i przy okazji wróci do pensjonatu dwa apartamenty, które zajmują w chwili obecnej. Mają moją aprobatę ;)

Środa 3-ci czerwca to był dzień moich 42-ich urodzin. Wieczorem szykowała się solidna impreza. Późnym popołudniem zaczęli zjeżdżać koledzy, znajomi, znajomi znajomych. W sumie ponad 50 osób z Radomia. Jednak pierwszy na miejsce dotarł Markus, mój przyjaciel/klient z Niemiec, właściciel firmy SIEBERG, o której wielokrotnie pisałem. Przyjechał ok. siedemnastej i się zaczęło ;)

W krótkim czasie zjechali następni goście i impreza przeniosła się do naszego pokoju. Szybko zabrakło stołów i krzeseł, które znosiliśmy z apartamentów Mamy i Czarka. W pokoju zrobiło się gęsto. Niestety Jolę znowu rozbolał brzuch i położyła się w bocznym pokoju. Zapytałem Markusa czy ma ze sobą ten specyfik (o tym kiedyś przy okazji) nad którym pracują od kilku lat. Miał. Wsypał do szklanki dwie łyżeczki, uzupełnił wodą i podał Joli. Po pewnym czasie ból minął jak ręką odjął i dzięki Bogu.

Jola przed trzecią w nocy odholowała mnie do sypialni, bo byłem już tak nawalony, że nie mogłem utrzymać się na nogach :D Nawet nie pamiętam jak dotarli wszyscy goście na imprezę. Ale tak kończy się picie zdrowia ze wszystkimi i z każdym z osobna ;). Jola zrobiła sobie ten specyfik jeszcze dwa razy i brzuch nie boli do dzisiaj.

W czwartek planowaliśmy wejście na Odrodzenie. Wyjście z pensjonatu o 11-ej więc znów musiałem wstać przed dziesiątą. Wstałem, znowu zero kaca. O jedenastej byliśmy gotowi do wyjścia. Niestety, 50-cio osobową grupę nie jest łatwo zebrać na czas i wyruszyliśmy z półgodzinnym opóźnieniem. Po drodze na Odrodzenie zahaczyliśmy jeszcze o Wodospad Podgórnej, stały punkt programu, którego nie można pominąć będąc w Przesiece. Z 50-cio osobowej grupy na Odrodzenie dotarło zaledwie 18 osób. Ja z Jolą i córką byliśmy tam pierwszy raz. Mariusz, mój przyjaciel z dzieciństwa (pisałem o Nim wcześniej) zawracał ze trzy razy. W końcu ostatni odcinek wjechał na szczyt w tajemnicy przed nami jakąś terenówką wiozącą zaopatrzenie do schroniska. Zatrzymał faceta a On Go zabrał. Schował się kładąc na tylnym siedzeniu przykryty jakimś kocem. Trasa faktycznie jest trochę ciężka, szczególnie że cały czas idzie się asfaltem. Na szczęście nie jeżdżą tam auta (zakaz ruchu) a większość szlaku biegnie przez las. Ze schroniska Odrodzenie roztacza się piękny widok, zresztą już po drodze są miejsca, gdzie przecinki leśne odsłaniają piękną panoramę Kotliny Jeleniogórskiej. Trasa warta zachodu i pewnikiem jeszcze nie raz tam zawitam. Na górze piwko, jakiś posiłek i powrót do pensjonatu. W sumie zrobiliśmy ponad 20km. Po górach, a wieczorem czekało nas jeszcze ognisko :)

Do ośrodka dotarliśmy po 19-tej. Jakież było moje zdziwienie jak po powrocie zastałem mojego niemieckiego przyjaciela razem z trzema moimi kumplami i żoną jednego z Nich raczących się kolejną flaszką...Żaden z moich kumpli nie rozmawiał po angielsku, a jednak znaleźli wspólny język :D Nawet dogadał się z Nimi w sprawie problemów ze skrzynia biegów jakie miał po drodze do Polski. Jeden z kumpli (mechanik samochodowy) obiecał Mu pomóc następnego dnia. Nie ma to jak „woda rozmowna” :D Żona kumpla stwierdziła że „Markus jest cudowny” i w życiu nie spotkała równie pozytywnego człowieka ;). Fajnie że znalazł towarzystwo i potrafił się zintegrować. Nie mógł iść z nami na Odrodzenie bo ma problemy z nogą od czasu wypadku sprzed kilkunastu lat, więc było mi trochę łyso że musiałem Go zostawić samego. A tu taka niespodzianka :D

Na wieczorne ognisko zwalili się chyba wszyscy goście pensjonatu, nie tylko Radom. Fajnie, lubię takie imprezy. Ludzie się mieszają, nawiązują się nowe znajomości. Kiełbaski, karkówka, kaszanka, smalec własnej roboty i świeżo ukiszone ogórki małosolne. Wódka, bimber (również własnej roboty) i piwo lało się strumieniami. Po zakończonym ognisku (pewnie po 2-ej w nocy) ja, Markus i kilku moich dobrych kumpli wciąż mieliśmy ochotę na więcej. Zaprosiłem Ich do mojego pokoju. Zapukaliśmy do drzwi, otworzyła Jola. Wpuściła mnie do pokoju zatrzymując pozostałych w progu. WRACAĆ DO ŻON !! powiedziała pokazując palcem długi korytarz ... Zamurowało mnie i nie tylko mnie. Zdziwieni Panowie odwrócili się na piętach i poszli się dobić z Markusem w jednym z pokojów...

-”Nie wierzę w to co zrobiłaś”
-”Jutro idziemy na Śnieżkę, pamiętasz ? Jeszcze mi będziesz dziękował”

Nie pamiętam tej akcji, bo film urwał mi się już przy ognisku :D zresztą nie tylko mi, więc następnego dnia wszyscy byli ubawieni z wersji mojej żony.

Wyjście na Śnieżkę zaplanowaliśmy na 9;30 rano. Parę minut po ósmej zadzwonił zegarek i znów obudziłem się bez kaca :D Trasę razem z nami planowało zrobić jeszcze 24 osoby, ale rano do wyjścia zameldowało się tylko 9 + ja. Czekając na pozostałych podszedłem do Markusa, który razem z moim kumplem próbowali zrobić coś z Jego skrzynia biegów. Niestety nic nie wskórali i moja wycieczka w góry zamieniła się w poszukiwanie serwisu Mercedesa.

Pojechałem z Nim do Jeleniej Góry. Znaleźliśmy serwis, ale powiedzieli nam, że nic nie poradzą. Auto Markusa to Jeep Commander wyposażony w 3-litrowy silnik Mercedesa i automatyczna skrzynie biegów również od Mercedesa. Markus był przekonany (robił to w Niemczech) że w Mercedesie załatwimy sprawę. Niestety nie załatwimy. Na szczęście jedna bardzo miła Pani z obsługi podała nam adres warsztatu samochodowego, do którego trafił jeden z byłych pracowników Mercedesa. Znaleźliśmy warsztat. Mechanik przeprowadził diagnostykę i stwierdził, że to może być coś poważnego. Markus miał nadzieję, że wymiana oleju i filtra załatwi sprawę a tu takie klocki. Groziło Mu, że zostanie w Polsce do następnego czwartku. Mechanicy otworzyli skrzynie i wylali stary olej. W misce było trochę opiłków żelaza, ale były bardzo drobne jak pył i powiedzieli, że nie wygląda to tak źle. Wzięliśmy taxi i pojechaliśmy na stare miasto zostawiając auto w warsztacie. Po 4-ech godzinach zadzwonili z warsztatu z informacja, że auto jest gotowe. Choć za wymianę oleju i filtra skasowali 850zł, nie dając nam przy tym faktury (głupie tłumaczenia) to Markus był szczęśliwy, że może wieczorem wracać do domu.

Przed dwudziestą do pensjonatu wróciła wycieczka ze Śnieżki. Byli zachwyceni. Wróciło również kilkanaście osób, które zamiast iść w góry tak jak planowali poprzedniego dnia, to wybrało się na rowerach do Karpacza. Byli dosłownie wyczerpani. -„Hardcore to mało powiedziane” oznajmili. Byli wściekli, że dali się namówić na „lajtową” wycieczkę rowerową, zamiast iść na Śnieżkę.

Wieczorem następne ognisko. Poznani nowi ludzie, zayeahbista atmosfera. Znowu skończyliśmy pewnikiem dobrze po drugiej w nocy. Nie pamiętam dokładnie :D. Moja kochana małżonka przyszła i po prostu zabrała mnie do pokoju :D -”Miałeś przyjść do pokoju najpóźniej godzinę po mnie” , -”a ile już minęło ?” ;)
Sobota lajcik cały dzień. Leżaki nad oczkiem wodnym, kąpiel w świeżo rozłożonym basenie ( basen 10 x 3mtr jak ktoś nie lubi naturalnych zbiorników wodnych), wyjście nad potok w lesie niedaleko od pensjonatu, gdzie woda utworzyła piękny przełom z zagłębieniem. Ławeczka, piwko. Nawet kilka osób wykąpało się w lodowatym strumieniu. Wieczorem mecz Barcelona – Juventus w barze (chyba nigdy nie było tam tyle osób w jednym czasie). No i w niedzielę po obiadku powrót do domu. Zostałbym dłużej qrcze, ale dużo pracy w firmie i nie mogłem. Nie wiem kiedy znowu się tam pojawię, choć bardzo chciałbym zobaczyć saunę i balię które niedługo powstaną. Może w lipcu, może w październiku.

Historia

Spoiler

Grecja, wrzesień 2001r.

Wracaliśmy właśnie z całodziennej wycieczki na Santorini. Siedzieliśmy już w autokarze, który odebrał nas z portu i wiózł do hotelu. Joli już od dłuższego czasu strasznie chciało się siku. Wizualizowała sobie wręcz moment, w którym wreszcie będzie mogła ulżyć swoim cierpieniom.

Z autokaru do hotelu, winda, długi korytarz, pokój...Jeszcze po drodze rozśmieszałem Ją jak tylko mogłem :D ... Wpadła do ubikacji ściągając z siebie spodnie z szelkami, rajstopy, i nieszczęsne body które musiała rozpiąć i jest ! ...

Nagle ciepło rozlało się po Jej nogach. Nie podniosła klapy od sedesu...

Pozdrawiam.


Odpowiedz
Cytat
Stellified
Dołączył: 23.02.2013
PokerStrategist

spoko się czyta o swoich stronach, naprawdę fajne uczucie. teraz jak byłem w pl, to jednak nie zahaczyłem o tę stronę karkonoszy, byłem tylko na szrenicy, kotłach i samotni, a schodziłem w jagniątkowie, także juz całkiem blisko. moim zdaniem odrodzenie zaraz po szrenicy to najbardziej hardcorowe podejście na karkonosze pod względem nachylenia, ale bardzo lubię od tej strony wchodzić, bo nie muszę jeździć do karpacza czy do szklarskiej, a do przesieki blisko.

a, jeżeli całkowicie z buta poszli na tę śnieżkę z przesieki, to faktycznie, kawałek jest, szedłem tak z 2 razy ;)

dało już radę moczyć nogi w podgórnej? w maju z reguły jest jeszcze masakra :P

eleganckie inwestycje.


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Na Śnieżkę szli z pod Świątyni Wang. Do Karpacza pojechali autem. Opisywałem kiedyś tą trasę - Wang - Polana - przez Pielgrzymy, Słoneczniki szczytami do Śnieżki i powrót przez Strzechę Akademicką i Samotnie. Jestem pełen uznania, że zrobiłeś Śnieżkę z buta z Przesieki. To jest w chooy i jeszcze ciut ciut. Nie sądzę abym dał radę...
Kąpali się w Czerwieniu, a nie w Podgórnej. Dosłownie 500 metrów od Pensjonatu woda utworzyła fajne zagłębienie. Ja nie zaryzykowałem...
Na Szrenicy jeszcze nie byłem, i jest to razem ze Śnieżnymi Kotłami chyba ostatni punkt na mapie Karkonoszy, który muszę zaliczyć. Może w przyszłym roku, również podczas weekendu czerwcowego.
A podejście na Odrodzenie naprawdę solidnie daje w kość ;)

Pozdrawiam.


Odpowiedz
Cytat
marian54
Dołączył: 05.04.2015
Poker Player

Witam.
W ramach lektury poznawczej przekopałem się przez większość blogów na tym forum i stwierdzam podobnie jak większość czytających Twoje wpisy ,że należy on do najciekawszych,a na pewno jest dziełem ciekawego i nietuzinkowego faceta.
Dlaczego piszę?
Po pierwsze liczę na pewną pomoc Twojej strony w temacie skatingu,bo jestem tu raczej nowy i potrzebuję kogoś zaufanego w tej dziedzinie.
Po drugie,mimo różnicy wieku [mam 61lat],wyczuwam podobne podejście do życia.
Grałem ok 8 lat temu trochę na ekspekcie i będąc kompletnym ignorantem pokerowym wygrałem parę groszy [ok.700$],zagrałem kilkadziesiąt turków MTT ,wypłaciłem kasę i dałem sobie spokój do tego roku.
Wróciłem do pokera,jako typowy gracz rekraacyjny,może nawet fish,ale zainteresowałem się strategią pokera,jako że lubię poznawać nowe rzeczy czytam sobie artykuły,blogi,oglądam filmiki szkoleniowe czy grę na twitchu [m.inn. DaWarsaw].Po 2-miesięcznym skakaniu po różnych grach [MTT,SNG,trochę cash,Omega H/L],zdecydowałem,że gram od początku na microstawkach [0.5$ SNG 9os,45,90,180os i trochę cash na 0.01/0.02S].Raz na tydzień jakieś MTT.
Gram raczej mało,nie mam zamiaru grindować,interesuje mnie sama gra jako dodatkowe hobby,a nie sposób zarabiania pieniędzy.Gram tight,takie tam ABC bez szaleństw.

Od 1.05. zagrałem 92 turnieje ITM-33% ROI-20% Zysk-9.34$.Więc bez szału,ale też i bez padaki.Większość to SNG 9os,które idą mi nieżle ITM-51% ROI-27% 39 turniejów.
Co do mnie to jestem nauczycielskim emerytem od prawie 10 lat.Prowadzę od 18 lat księgarnię z żoną w moim rodzinnym mieście,a początki kapitalizmu to zainwestowanie podwyżki pensji i trochę pożyczonych w proste maszyny dziewiarskie i tkanie sweterków.Póżniej przyszły elektroniki,jeszcze póżniej bessa na dziewiarstwo,i za sprzedane maszyny założyliśmy mały sklep z ciuchami.Po trzech latach wpadłem na pomysł księgarnii i to był chyba niezły ruch,bo praca spokojna ,a jakby MEN nie zabrał nam podręczników to i na inwestycje by starczyło.Przez te lata z zarobionych pieniędzy wybudowaliśmy księgarnię z mieszkaniem na górze.Nie rzucaliśmy się na szeroką wodę biznesu,znając swoje możliwości,wyznając zasadę ,lepiej po trochę małą łyżeczką ,ale ciągle niż....Chodziło głównie o to,aby nie liczyć pieniędzy do pierwszego,mieć względny spokój i nie zależeć od państwa.
Na emeryturze się nie nudzę,mam wiele zainteresowań,gram jeszcze w siatkówkę [uwielbiam plażówkę],tenisa [ostatnio za mało],prowadzę witrynę internetową o muzyce rockowej,interesuję się historia sportu,uwielbiam oglądać golfa,dużo czytam i niestety dużo fajczę,co póżniej wyłazi na boisku.
Trochę przynudzam,więc do rzeczy ,interesuje mnie staking w związku z tym,że mało gram,a lubię oglądać innych.Kiepsko się orientuję w procedurach.Czy jak zapłacę przelew przez P* to wystarczy,czy trzeba pisać przez priv do gracza.Jak z rzetelnością wypłat i ew. zwrotów.Jakbyś był tak uprzejmy oświecić ignoranta to będę zobowiązany.

Z pozdrowieniami M.T.
PS.Zauważyłem,że ciężko się dopchać do kolejki jakiegoś stakingu.


Odpowiedz
Cytat
queristo
Dołączył: 04.10.2009
PokerStrategist

Napisane przez marian54
Czy jak zapłacę przelew przez P* to wystarczy,czy trzeba pisać przez priv do gracza.

Jeśli nick na P* nie różni się od tego na PS, to wystarczy tylko przelać.

Napisane przez marian54
Jak z rzetelnością wypłat i ew. zwrotów.

Różnie :f_tongue: Na ogół jednak kasa jest wypłacana.


Odpowiedz
Cytat
Macio86
Dołączył: 06.09.2012
Oldschool Grinder

Jest kilka miejsc w okolicy, które musicie odwiedzić.

1. Wodospad Podgórnej
2. Zamek Chojnik
3. Skalne Miasto - bezwzględnie - wycieczka samochodem do Czech, ale musicie to zobaczyć.
4. Ogród Japoński
5. Termy Cieplickie ( bilety wstępu kupicie w pensjonacie z 10% rabatem)
6. Jak dacie radę to wejdźcie na Odrodzenie
7. Karpacz wraz ze Świątynią Wang, a z pod Świątyni Wang wejdźcie chociaż na "Samotnię"
I jeśli planujecie jakieś dłuższe wycieczki, to zróbcie sobie co najmniej 2/3 dni przerwy między nimi. NP: jeśli drugiego dnia pójdziecie na Odrodzenie, to na Samotnię wybierzcie się dopiero piątego dnia. W pozostałe dni zaplanujcie delikatniejsze wycieczki takie jak Wodospad Podgórnej, czy Zamek Chojnik.

Dzięki za informacje. Niestety pogoda zapowiada się nieciekawa (mam nadzieję, że jednak prognozy się nie sprawdzą) co prawdopodobnie zmusi nas do obcięcia planu wycieczek ;/
Spróbujemy wejść na Śnieżkę od świątyni Wang, pojedziemy do Czech do Skalnego Miasta i zwiedzimy pobliskie miejsca. Zobaczymy jak zdrowie i pogoda pozwoli to jeszcze będziemy modyfikować/dodawać atrakcje ;]


Odpowiedz
Cytat
incasent Autor wątku
incasent
Dołączył: 07.12.2010
PokerStrategist

Napisane przez marian54
Witam.
W ramach lektury poznawczej przekopałem się przez większość blogów na tym forum i stwierdzam podobnie jak większość czytających Twoje wpisy ,że należy on do najciekawszych,a na pewno jest dziełem ciekawego i nietuzinkowego faceta.

Wielkie dzięki :f_drink:

Napisane przez marian54
.... do rzeczy ,interesuje mnie staking w związku z tym,że mało gram,a lubię oglądać innych.Kiepsko się orientuję w procedurach.Czy jak zapłacę przelew przez P* to wystarczy,czy trzeba pisać przez priv do gracza.Jak z rzetelnością wypłat i ew. zwrotów.Jakbyś był tak uprzejmy oświecić ignoranta to będę zobowiązany.

PS.Zauważyłem,że ciężko się dopchać do kolejki jakiegoś stakingu.

Staking banalna sprawa.
Gracze w warunkach podają nick na jaki należy wysłać $ na określony pokerroom, lub Skrill/Netteler.
Najlepiej przejrzyj sobie kilka wystawionych wcześniej ofert od początku do końca jak to się odbywa.
Tylko czytaj uważnie feedback, bo nie brakuje również oszustów...
Niestety ostatnio w dziale staking posucha... Kiedyś codziennie pojawiało się kilka nowych ofert, nie mówiąc o weekendach, gdzie był dosłownie wysyp (po kilkanaście ofert).

Powodzenia w biznesie i w stakingach ! :f_drink:


Odpowiedz
Cytat