Witam.
Nazywam się Mateusz. W pokera gram prawie od 4 lat. Dostalem w innym miejscu kapitał startowy i wtedy grałem SSS na partypoker. Doszedłem do 150$ dość szybko, po czym pewnego wieczoru wróciłem do domu po flaszkach ze znajomymi, siadłem przed kompem i tyle pamietam :O. Obudziłem sie z pustym kontem, olałem sprawę i zaczalem grac po odkryciu pokerstrategii.
Grałem tak o, bez przykładania się, w wolnym czasie grałem SSS z mizernym rezultatem gdyż na FTP byli agresywni gracze i zgodnie z tabelka byłem okropnie zdominowany przez regów. Poczytałem troche artykułów i przeniosłem się na Everesta grając NL2, a tam to była bajka
ludzie allin z any2 i po 10k rąk miałem winrate 38bb/100 a bankroll pozwalał mi przejść na NL10. Niestety, przez 9 miesiecy siedzialem na NL10. Było to już męczące, ale udało mi się uzbierać na nl20. Problem w tym,ze tylko pare stołów było na tym limicie. Dalej grałem przez to sporadycznie. Na nl10 miałem po 80k rąk winrate 8bb/100. Dopiero we wrześniu jak złamałem kciuka i przeprowadziłem się do Wrocławia mając wolną rękę i możliwość ustalenia sobie planu dnia rozpocząłem misję iPoker i grałem na paru roomach z tej sieci z nastawieniem jak najszybszego wyrobienia bonusu i siedziałem po 2-3h dziennie na 12 stołach. Niestety ten room przez praktycznie samych nitowatych graczy był toporny i przy winrate 1.5bb/100 po 40k rąk postanowiłem opuścić tą sieć i wrócić na ongame.
Zanim się obejrzałem przyszedł grudzień, walczyłem o studia bo zjebałem sobie start poprzez chlanie przez 28 pierwszych dniach pazdziernika i umawianiem się z typka ze studiów która ogarniała matme swietnie i chodziłem na korki i na "korki" przez moj alkoholizm to zjebalem. Starając się nadrobić stracony czas i poswiecajac studiom nie mały kawałek czasu w polowie listopada doszedłem do wniosku ze nie da się tego nadrobić, a to ze udalo mi sie rozwiazywac polowe zadan na kolokwiach (mialem co tydzien 2-3) nic nie znaczyło bo po prostu działałem schematycznie, totalnie nie rozumiejąc co robie, przez co wpadłem w kolejny "mały" alkoholizm. Jak obudziłem się w grudniu zaczałem zapierdalać, mając ostatki nadziei jakoby dało się przejść te studia, niestety juz nic prawie nie dało się zrobić...
W połowie grudnia rozpocząłem gre na NL30 na ongame i na początku miałem przesympatycznego rusha 20BI w pare dni. Jako, iż NL30 i NL50 na ongame to ta sama wręcz półka, odpalałem 2-3 najlepsze stoliki z NL50... i się zaczeło. Straciłem szybko te 20BI i miałem Break even przez 70rąk (gram 600rąk/h przy 12 stołach FR). W styczniu podszedłem do pokera profesjonalnie, zacząłem chodzić na siłownie by zwiększyć swoją kondycję i być w stanie grać do 4-5h/dziennie no i jakoś tam wyglądać
Niestety okres w ktorym caly czas wychodzilem na 0 strasznie mnie dołował, obrywałem od donków co jeszcze bardziej pogłębiało mnie w depresji pokerowej.
Zasiadając do gry miałem nastawienie, koncetracja, napierdalamy ile rąk wlezie i przełamiemy downswinga. W końcu, na początku marca odzyskałem to, co bylo mi zabrane. W ciągu 11 dni podwoiłem swojego bankrolla (z 1500$ na 3000$) co pozwoliło mi przejść na NL100. Czekałem troche na wypłate i w ciągu 3 dni i 6k rąk mam 4500$. Jest to świetny rezultat, ale ten limit troche mnie przeraża. Grając nie zwracałem uwagi na $ tylko na bb, ale teraz już widzę te pieniądze, a to, że chce z tego coś wyciągnąć i grać dalej troche.
Zakładam tego bloga, aby poprawić swoje umiejętności (mam nadzieje, że ktoś z NL50+ pomoże mi wyeliminować moje leaki
), nauczyć czegoś graczy z nizszych stawek oraz poprawić mindseta
Troche się rozpisałem, mam nadzieje, że nie przynudziłem i ktoś to przeczytał. Także do zobaczenia jutro. Trzymajcie się.
Btw. czasami wrzuce tutaj zajebistą nutkę, a z tego wzgledu, że jestem otwarty na muzykę, możecie spodziewać się numerów od gatunków typu polski rap, amerykanski, dubstep, house, progressive, chillout, modern jazz oraz połączenia niektorych z tych gatunków
