Witam.
Trzeci blog, bo blog pomaga. Zaniechałem pisania we wrześniu i poleciało w dół. Niemal 3 razy busto. W styczniu nawet dorobiłem się rolla na NL30, ale wystarczyło 2 tygodnie, żeby zostać z 50$. Jak? Nie wiem...
W tej chwili mam kolejną sesję na pokerroomie, który mnie przestał kochać. Zaczęło się tydzień temu, kiedy na pewnym roomie z Ongame skończyłem bonus, wypłacając 420$.
NL20, NL10, a od jutra chyba NL4.
Tylko dziś moje AA zostało połamane przez AK, moje AQs przez AQs. Co sesja, to brakuje kilku BI wg. EV. Wariancja mnie skończy albo ja ją.
Jeśli teraz będę busto, a zostało 87$ to pierdole, nie będę sobie nerwów psuł.
Ostatnio śmiałem się z kumplem, że mam to samo co on. W drodze do pracy czytam książki, po pracy analizuję grę, czytam arty. A kreski w dół. On biedny całe wakacje spędził na naukę, analizę i oglądanie filmów. Dzień w dzień. I tak z NL100 na NL10. Cashouty to zuo!
Ok. Przejrzałem co grałem jak wygrywałem, co gram teraz. Zmniejszyłem znacznie Vpip i pfr. Od razu efekty. Ale niestety nie na długo. I tak to wygląda od niedzieli:
Liczba rąk: 605
Bilans sesji: +$52.51
Liczba rąk: 1053
Bilans sesji: +$7.89
Liczba rąk: 1063
Bilans sesji: -$17.36
Liczba rąk: 1238
Bilans sesji: -$24.21
Liczba rąk: 728
Bilans sesji: +$40.18
Liczba rąk: 2708
Bilans sesji: -$98.73
Stan rolla: 143$
Cofnąłem cashout, za pkt b'indside wziąłem 15$. Mając 150$ zacząłem NL10 cisnąć, udało się zrobić 24BI, dziś znów 14BI. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać w rakerace na Ongame i wpadnie 100$. Zawsze to zasili w jakiś sposób roll.
Tymczasem, trzeba powrócić do grania 6. stołów.
Dobra, koniec jebania się z lamusami i pieszczenia. I tak jak mój dobry kolega, i gość na którego nie lubię grać live, ale za to lubię tą ignorancję i brak wiary w to, że po 2.5 roku grania w poksa i po 1.5 roku grania na poważnie mogę wciąż sprawdzić jego radosny 3bet z A4 (suited były) i wyciągnąć max value na deepach, cisnę limity z 7-15BI.
A na poważnie. Było tak:
Liczba rąk: 2034
Bilans sesji: -$42.06
Później magiczna sesja na lekki plus, po to, żeby w następnej stracić dwukrotnie.
W każdej z tych trzech sesji brakowało pod względem EV ofc. W sumie 5BI.
Wkurwiłem się, bo ileż można, wstałem w sobotę, zaznaczyłem w HEMie, że chce widzieć tylko to co jest od 26. marca (wolę zielony niż czerwony, a nadmiar czerwonego nie działa na mnie dobrze, chyba, że to donki pozaznaczane na bwin). Bum!
Coś pięknego nagle, przy rollu 92$. Twarda bania i zaciśniete pięści.
Liczba rąk: 3754
Bilans: +$183.95
Stan rolla to $245. Musiałem keszaut fo livin zrobić. Nagle moje linie EV sie pokrywają. Coś pięknego. Ciekawe na jak długo i gdzie jest moje 2000bb.
Dziś zrobiłem to co zwykle robię jak nie ma stołów na NL10. Wskoczyłem na 4 NL20. 5BI wpadło gładko, wygrywając naprawdę dobre poty. Tutaj miałem cykora lekkiego, ale przy fakcie -3BI w sesji miałem to już w dupie, bo ruchanie przez bwin i donków ostatnio wychodzi najlepiej:
Nie ma się co cieszyć, tylko eliminować takie zagrania. Chociaż dochodowe.
Odpuściłem trochę czytanie artów/książek, ponieważ nie jeżdżę ostatnio do pracy, a w drodze głównie pochłaniała mnie lektura, za to oglądam jakieś filmy. Pracuję nad swoją NonSD, NL50 soon so I need to improve my line.
Tymczasem
Zabrałem rolla z bwin, bo widzę, że ludzie mają problemy. Wróciłem na RK. 10BI, NL20, jadom radom.
Liczba rąk: 6116
Bilans: +$132.11
Wczoraj zrobiliśmy z kumplem wspólną sesję. Gra dłużej, większa wiedza. Póki co śmigał odważnie po NL100 swego czasu. Porozmawialiśmy na temat moich zagrań, na temat jego zagrań.
Sporo wniosków wyniosłem z tego, zauważyłem gdzie leaki w mojej grze. Wydaje mi się, że często leveluję sam siebie na mikro. Póki co będę dalej grał swoje, starając się wyciągnąć więcej value od agrodonków.