Dobra poddaje się. Dopadł mnie tak zwany downswing i tilt.
Otóż przez 4 dni wygrałem niecałe 3k$. I nie chce wyjść tutaj na jakiegoś zapatrzonego w siebie super pokerzystę bo do teog bardzo dużo mi brakuję, ale prawda jest taka, że grałem dobrego pokera i podczas tych 4 dni nie bylo rozdan w których bym wygrywał czy przegrywał na riverze w rozdaniach, w których osoba wygrywająca na riverze miałaby na flopie ok 15% cz(czy ileś tam-najważniejsze, że była wielkim underdogiem). Oczywiście zdarzały się takie 2-4 rozdania podczas całej sesji(chociaż jak były to prawie nigdy za całego stacka.
Następne 3 dni to obrót o 180 stopni. Grałem A game(do czasu tiltu) a hadny w ktorych wyrgywajacy byl na flopie wielkim underdogiem zdarzały się strasznie często. W ogóle przestałem trafiać flopa. Niestety. Rozdanie sprzed chwili przelało czarę goryczy.
NL200FR.
Mam KK czy QQ już nie pamiętam, a nie mam już ochoty otwierać PT i raise i mistrzu call. Flop przyjemny. Coś w stylu 267rainbow. Ja cbet i mistrzu call. Turn 4. Ja znowu bet w 3/4 puli a mistrzu call. River A i ja wrzucam ostatnie 30 czy 40$ do pota koło 310$ i on call. Co pokazuje? A4. Na flopie nie miał nawet jebanego gutshota. Albo sprzed jakiś 30minut. Miałem AA i flop też przyjemny i gośc mnie re raisował z gutshotem. Ja sprawdziłem i gutshot wszedł, ale przecież nie posądzałem go o to i na turnie all in.
Ehh. Z tych początkowych wygranych 3k$ zostało mi 500$. Po zrobieniu kilku wypłat zostało mi 5k$ na roomie. Moje grindowanie przekładam na wrzesień. Pozdrawiam.