Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Koniec

217 Posty
48 Użytkownicy
0 Reakcje
15.4 K Wyświetlenia
damianpat
Dołączył: 20.12.2007

krejzlol napisał
co do twojego bloga to sadze ze pozostaje on generalnie troche niezauwazony poniewaz nowa fala graczy na pokerstrategy (traktujacych pokera jako zrodlo zarobku i slepo stosujacych sie do wytycznych pokerstrategy bez wlasnego stylu) po prostu nie rozumie zawartych tu tresci i trafnych porownan ( szczegolnie to z gambitem dunskim) , sa tu tresci nie tylko pokerowe ale takze troche psychologii czego nie uswiadczylem nigdzie indziej.

Tak trzymaj !

Wow Ty potrafisz pisać konstruktywne posty, jestem pod wrażeniem ;)
Nieźle nieźle Pazurr, chyba trafisz po raz drugi do newsa o blogach. choć z niektórymi rzeczami bym się kłócił, ale taki pewnie był zamysł

Wielka pula, a i owszem, ale też nie zawsze. Jeśli masz jednego, dwa outy, a pula jest wielka, zagranie może być nawet +EV, ale czasem jesteś po prostu tak zdominowany, zwłaszcza ze słabym drawem, jak draw do 2 par z niskiej pary, albo gutshot, czy kiepski flush, albo flush na sparowanym boardzie, że gra jest po prostu nieopłacalna...

Rozumiem co masz na mysli, pare razy spasowalem lepszego kickera, bo nie sadzilem, ze przeciwnicy moga tak grac. Wniosek jest jeden, nigdy nie lekcewac braku umiejetnosci przeciwnikow, ale tez nie przesadzaj

Pozdrawiam


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

No, tym razem cały splendor nalezy się mcmoe, gdyż to on dał linka do tego artykułu, ja go tylko przetłumaczyłem :)
Wasze opinie nt. tego i poprzedniego mojego wpisu, uświadomiły mi, co w pokerze fixed-limit jest dla mnie tak fascynującego, pociagającego.
Po pierwsze, niesamowity poziom skomplikowania tej gry (Krejzlol ;)). Gram i uczę się tej odmiany już rok i nie wyszedłem jeszcze nawet z pokerowego przedszkola! Gdybym powiedział, ze opanowałem chociaż fixed-limitowe abecadło, to bym skłamał! Dla porównania - był to dla mnie wystarczający okres czasu, by biegle opanować j. angielski, choc na jego nauke poświęciłem ułamek tego czasu, jaki poswięciłem na naukę pokera.
Po drugie. Nie dziwi mnie, ze czołowi aktorzy wykupuja lekcje pokera. Bo potrzebują kasy? Wątpie, by taki był powód. Moga pochałturzyć w kolejnej reklamie jakiegos banku i zarobia więcej, szybciej i łatwiej. A więc dlaczego? Sądzę, że pokerzysta, muzyk, aktor maja wiele wspólnego. Wszyscy oni, tak na prawde grają na tym samym instrumencie. Tym instrumentem, to emocje drugiego człowieka. Każdy może byc aktorem, muzykiem, pokerzystą, większośc z nas może być w tym nawet niezłym rzemieslnikiem, ale by byc na prawdę wielkim, trzeba byc artystą. I tu rodzi sie pytanie - by byc artystą, czy trzeba mieć talent? Nie... ! Cos na ten temat wiem. Ale to..., moze kiedy indziej :)

Pozdrawiam


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)

Dzisiaj krótko:

http://szybkanauka.net/skupienie

Pozdrawiam :)


witaj Pazurrr, jestem pod wrażeniem twojej elokwencji, i umiejętności opisywania różnych sytuacji. Napisz książkę, na pewno niezle zarobisz.


yuntian
Dołączył: 23.04.2008

<wazelina_mode=on>

Mogę zostać Twoim fanem? :D

Teraz na poważnie - aż dziwne, że wcześniej tutaj nie zaglądałem. Poziom merytoryczny Twoich wypowiedzi oraz podpieranie ich niegołosłownymi przykładami, lecz przykładami empirystycznymi wywiera naprawdę wielkie wrażenie. Wypowiedzi krótkie czy też długie - wszystkie są rzeczowe i nie roztrząsają tematów "woda", a nawet jeśli już, potrafisz je zamknąć w literatce.

Podsumowując - brak mi słów, a w przelewaniu ich na papier czy też forum nie jestem dobry. Szczerze podziwiam.

<wazelina_mode=off>

:P


mcmoe
Dołączył: 11.04.2006

tez chcialem krotko zostawic wiadomosc ze bardzo lubie czytac tego bloga. oprocz tego taka mala ciekawostka: pazurr do dzisiaj jest graczem z ktorym stracilem najwiecej big betow na limitach .25/.50 i .5/1 :D


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)

MAGDA28 napisał
Napisz książkę, na pewno niezle zarobisz.

Kto wie?... ;)

yuntian napisał
Mogę zostać Twoim fanem? :D

A nie będę musiał śpiewać?

mcmoe napisał
pazurr do dzisiaj jest graczem z ktorym stracilem najwiecej big betow na limitach .25/.50 i .5/1 :D

No to pozostaje mi tylko żałować, że mając takiego farta nie wysłałem toto-lotka!

A teraz na poważnie. Zapewne wkrótce zamknę tego bloga. Jest tu jednak sporo kwestii niedokończonych i pewnie wiele z nich takimi juz zostanie.

Bodajże dwa tygodnie temu Panadol miał na treningu niedzielnym problem z udzieleniem odpowiedzi na pytanie dot. badbeatów.

Pozwolisz, Panadol, że udzielę odpowiedzi za Ciebie.

Uświadomienie sobie trzech kwestii powinno ułatwić moim zdaniem "oswojenie wroga":

a) zrozumienie natury badbeatów;
b) skąd sie biorą nasze kłopoty ze zrozumieniem zjawiska badbeatów
c) TILT, czyli, dlaczego tak gwałtownie reaguje na nie nasza psychika;

ad. a)
Bedbeaty są ściśle powiązane z Prawem Wielkich Liczb, oficjalnie zwanym Prawem Bernoullie'go. Bez obaw. Znalazłem bardzo fajne wyjaśnienie od strony praktycznej:

"(...)O tym, która drużyna zaczyna mecz piłkarski, decyduje los. Rzucona przez sędziego moneta może upaść na reszkę albo na orła i wynik rzutu wskazuje, komu przypadnie piłka. To jest sprawiedliwe losowanie, bo moneta "równie często" pada reszką, jak i orłem do góry. Co to jednak znaczy "równie często"? Jeżeli na sto rzutów monetą otrzymamy 51 reszek i 49 orłów, nie uznamy tego za coś podejrzanego. "Mieści się w granicach normy" - powiemy. Ale odchylenie 70:30 uznamy już - słusznie - za niezwykłe, choć niesłychanie rzadko może się to zdarzyć i przy uczciwym rzucaniu. Odwrotnie, jeżeli przy dziesięciu tysiącach rzutów wypadło by 5000 reszek i 5000 orłów, podejrzewalibyśmy, że taka precyzja jest wynikiem jakiejś manipulacji.

Nie potrzeba się uczyć matematyki, żeby wiedzieć, że prawdopodobieństwo wyrzucenia orła przy rzucie monetą jest równe 1/2, czyli 50%, fifty-fifty. Kostka do gry może pokazać jedną z liczb od 1 do 6 i mamy jednakowe szanse na każdą z nich. Losowo wyciągnięta karta z talii do brydża może być asem - z prawdopodobieństwem 1/13, a to dlatego, że wszystkich kart jest 52, wśród nich 4 asy, no a 52:4 = 13. Możemy się spodziewać, że jeżeli automat będzie tasował karty i wyciągał losowo jedną, zapisywał jaka ona jest, wkładał z powrotem do talii, tasował, wyciągał następną i tak dalej, to po bardzo długiej serii takich doświadczeń "prawie na pewno" około 1/13 to będą asy. Ujmuje to ściśle prawo wielkich liczb, które możemy sformułować mniej więcej tak: rzeczywisty rozkład wyników serii doświadczeń losowych jest tym bliższy idealnemu, teoretycznemu, im dłuższa jest seria. Dlatego właściciele sieci kasyn, Totolotka i wszelkich innych gier losowych mogą spać spokojnie. Matematyka zapewnia im stały przypływ gotówki. Bywają gorsze dni: ktoś gdzieś trafi w numer, wybierze wygrywającą szóstkę liczb, może nawet rozbije bank w jakimś małym kasynie i nie znaczy to, że następnego dnia wszystkim będzie źle iść, żeby się straty wyrównały, tylko, że... jakoś to będzie. Prędzej czy później dobra passa grających się skończy... prawie na pewno: z taką samą pewnością, jak to, że nie zginiemy jutro od upadku meteorytu. Prawo wielkich liczb należy do matematyki tak, jak i twierdzenie Pitagorasa.

Jeżeli rzucamy monetą 10 razy, to prawdopodobieństwo, że liczba orłów będzie 4, 5 lub 6 jest w przybliżeniu równe 0,66. Dla 100 rzutów prawdopodobieństwo, że otrzymamy nie mniej niż 40, a nie więcej niż 60 rzutów jest już 0,9648, a gdybyśmy rzucili milion razy i wypadło mniej niż 400000 albo więcej niż 600000 orłów, bylibyśmy świadkami zjawiska, którego teoretyczne szanse są poniżej jednego do miliarda. Im więcej prób, tym dokładniejszy jest rachunek - wyjaśnia właśnie prawo wielkich liczb.(...)
"
http://www.kamarek.webd.pl/index1.html?http%3A%2F%2Fwww.kamarek.webd.pl%2Fdok%2Fprobab.html

Zachęcam do lektury całości.

cdn.


Pazurrr napisał
Dlatego właściciele sieci kasyn, Totolotka i wszelkich innych gier losowych mogą spać spokojnie. Matematyka zapewnia im stały przypływ gotówki. Bywają gorsze dni: ktoś gdzieś trafi w numer, wybierze wygrywającą szóstkę liczb, może nawet rozbije bank w jakimś małym kasynie i nie znaczy to, że następnego dnia wszystkim będzie źle iść, żeby się straty wyrównały, tylko, że... jakoś to będzie. Prędzej czy później dobra passa grających się skończy...

Ewentualnie jak sie jest wlascicielem kasyna, idzie sie do szefa ochrony, roslego Afroamerykanina i mówi: "Ile razy mam Ci powtarzac, zebys nie dopuszczal studentów Polibudy do BlackJacka?" ;)


Pazurrrr Gdzieś ty skitrał tego bloga że tak długo pozostał w ukryciu.

Jak czytam posty tutaj zawarte bardzo podoba mi się ich merytoryka i podejście szersze do pokera - uważam że to co robisz pisząc i tak poszerzając zakres wiedzy o interdysplinarne dziedziny jest jedna z najlepszych rzeczy jaka może zrobić.

Szkoda by była jakby nagle zabrakło takich notek ;) Na pewno w weekend jak będe miał więcej czasu przeczytam całość bloga :) Masz to pewne... a może niebawem też coś na ipoker pogram więc się na 1/2 spotkamy.

BTW Pamiętam jak byłeś pierwszą osobą która odpowiedziała na mojego pierwszego posta na forum PS... Co prawda zjebała mnie że przekręciłem nicka w ilości r :) Ale co tam.. do tej pory się z tego śmieje :D

Pozdrawiam i czekam na następne fajne notki :)


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Lesioo napisał

Pazurrrr Gdzieś ty skitrał tego bloga że tak długo pozostał w ukryciu.

Szanuję czas czytających, dlatego nowe wpisy są, gdy czas mi na to pozwala oraz gdy wydaje mi się, że rzeczywiście mam do napisania coś, z czym warto podzielić się z innymi.

... a może niebawem też coś na ipoker pogram więc się na 1/2 spotkamy.

Na 1/2 nie prędko się spotkamy, gdyz moje piate podejście to był piąty łomot. Przyczyna na 100% tkwi gdzieś w mojej psychice, bo niemozliwe jest, że 0.5/1 miażdżę i wielu mnie już tam bardzo nie lubi (;)), a na 1/2 dostaję lanie, za laniem. Co tam - maja to jak w banku, że przyjdzie czas na odwet :D

BTW Pamiętam jak byłeś pierwszą osobą która odpowiedziała na mojego pierwszego posta na forum PS... Co prawda zj.bała mnie że przekręciłem nicka w ilości r :) Ale co tam.. do tej pory się z tego śmieje :D

No, a czego mogłeś się spodziewać od... "Pazurrra"?! :D

No, ale tak źle, to chyba nie było? Czyli - złe dobrego początki :)

Wg mnie, podejście do imion, nazwisk, czy nicków świadczy o szacunku do drugiego człowieka.

miro850222 napisał
Ewentualnie jak sie jest wlascicielem kasyna, idzie sie do szefa ochrony, roslego Afroamerykanina i mówi: "Ile razy mam Ci powtarzac, zebys nie dopuszczal studentów Polibudy do BlackJacka?" ;)

No, zapomniałeś o tych z medyka - przecież oni te kilkadziesiat miliardów wariantów wyryli z palcem w (cenzor) na pamięc w wolnych chwilach :D

OT

Aż dziw, że nikt nie zauważył - w poprzednim poście pisałem "bedbeat" [bedbit] zamiast "badbeat" [baedbit - "ae" nosowe, znacznie bliżej "a", niz "e"]. Niby jedna litera, a jednak "bedbeat", to, lużno tłumacząc - "wyrkowe walenie"! :D
Bez złośliwości, ale przypomina mi to o "dołnsłyngu" [dawn swing], co można przetłumaczyć jako "kołysanie o świcie".

No więc, przyszło mi na myśl, że o ile "dałnsłyng" po serii "baedbitów", to nic przyjemnego, to "dołnsłyng" po licznych "bedbitach" (o czym często mozna usłyszeć) jest jak najbardziej wskazany :P

Przypomina mi to gostka, który za granicą chciał kupić buty Puma i zamiast "ajd lajk tu baj puma" (chciałbym kupic "pumy") zagajał przechodniów "aj lajk tu bi puma" (lubie byc pumą) i zamiast w obuwniczym, to wylądował w gejowskim burdelu! :D

End of OT

Pozdrawiam :D


Pazurrr napisał
Na 1/2 nie prędko się spotkamy, gdyz moje piate podejście to był piąty łomot.

Ja się dziwię, że Ty jeszcze 2/4+ nie miażdżysz :)


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam po kolejnej długiej przerwie. :)

Jest to juz niemal pewne, że tego bloga wkrótce nie bedę dalej prowadzić. Więc, bez długich wstępów - postaram sie dokończyć, co zacząłem:

BADBEAT W IMADLE - cd

ad.b)skąd sie biorą nasze kłopoty ze zrozumieniem zjawiska badbeatów

Wg mnie odpowiedzi nalezy szukac w naszym umyśle. a dokładnie, w sposobie, w jakim funkcjonuje, w jego ograniczeniach. Pomimo, ze to domena psychologii, ja wyjdę z założenia, że do poznania umysłu najlepszym narzędziem jest... właśnie umysł. Bez wątpienia wirtuozami posługiwania się umysłem są filozofowie. FILOZOF. Używamy tego słowa często w pejoratywnym znaczeniu i kto wie, czy filozofowie sami sobie na to nie zapracowali. Nieraz udowadniali, że musieli miec nieźle namieszane pod kopułą, względnie niezłymi ziołami sie raczyli. Weźmy np. takiego Diogenesa, co spał w beczce. Pewnego razu przylazł na agorę, stanął przed zgromadzonym, głodnym ludem ateńskim, wyciągnął członka i na oczach całego tłumu zaczął go masować. Gdy skończył, zadowolony stwierdził, że skoro masowanie członka zaspokoiło jego głód, to niech teraz ateńczycy zaczna masować swoje żołądki.
Weźmy np. takiego Zenona z Elei i jeden z jego paradoksów - sprinter. Rozumowanie jest takie - sprinter ma do pokonania okreslony dystans. Nim jednak dotrze do celu, musi pokonac najpierw połowę dystansu. Gdy pokona połowę dystansu, musi znowu pokonac najpierw połowę tego dystansu, który mu jeszcze pozostał do przebycia. I tak w nieskończoność. Czyli - nim dotrze do celu, musi pokonać nieskończona ilość odcinków o skończonej długości. Ponieważ nie da się pokonać nieskończonej liczby odcinków w skończonym czasie, biegacz nigdy nie ukończy biegu. No przecież to bzdura. W każdy momencie bez trudu możemy tą tezę obalić!
Przypomina mi sie wywiad z Fizolofem i jego krytyka Tatarkiewicza. Zdziwiło mnie to, gdyz sam Tatarkiewicza czytałem z wypiekami. Jednak komentarz Tatarkiewicza do tego paradoksu każe mi wierzyć, że ta krytyka nie jest bez podstaw. Wg Tatarkiewicza problem tkwi w tym, że Zenon analizował zjawisko o charakterze ciągłym w ujeciu punktowym. Jednak obecnie się uwaza, ze bardziej odpowiednie wyjaśnienie jest metodami różniczkowymi oraz liczbami nieskończenie małymi (ze zbioru liczb nadrzeczywistych). I tu dochodzimy do waznej kwestii.
Próby wyjaśnienia tego paradoksu zaowocowały nowymi pojęciami w matematyce. Jest to jeden z licznych przykładów na to, że gdy mamy do rozwiązania jakiś problem, najwazniejsze jest odpowiednie sformułowanie pytania. Filozofia, to właśnie taka dziedzina, która nie stara sie dawać odpowiedzi, lecz stawia pytania, na które odpowiedzi warto szukac.
Jak w nastepnym wpisie wykażę, my dzięki filozofii możemy miec potężny instrument w walce z tiltami i badbeatami. ZROZUMIENIE.
A skoro jesteśmy przy pytaniach, to na zakończenie anegdota.
Newton - o ile afera z jabłkiem na jego głowie raczej na pewno jest mitem, poniższa historia jest autentyczna.
Ten genialny naukowiec miał odczyt dot. budowy układu słonecznego, mechaniki planet, jednym słowem, przedstawiał najnowsze koncepcje wyjaśniające budowe i funkcjonowanie wszechswiata. Na zakończenie bardzo mądre towarzystwo zadawało pytania, wywiązała się bardzo mądra dyskusja. Wtem, jeden gościu wypalił pytanie - "A DLACZEGO W NOCY JEST CIEMNO?" Salwa śmiechu! Na szczęście - nie wszyscy się śmiali. Na szczęście, bo dzięki temu uzyskaliśmy odpowiedź na jedno z podstawowych pytań, które nurtowało od zarania ludzkość - czy wszechświat jest nieskończenie wielki? (w ujęciu materialnym).
Zastanówmy sie nad wariantem, że wszechświat jest nieskończenie wielki. W tym przypadku liczba gwiazd musiałaby byc również nieskończenie wielka. Skoro liczba gwiazd byłaby nieskończenie wielka, to na kazdy punkt na nieboskłonie przypadałaby nieskończona ilość gwiazd. Czyli każdy punkt nieba byłby rozświetlany nieskończona ilością gwiazd, więc w nocy musiałoby być jasno. To, że w nocy jest ciemno jest w tym momencie dowodem, ze wszechświat nie może byc nieskończenie wielkim!

cdn.

Pozdrawiam


damianpat
Dołączył: 20.12.2007

No nie kolejny co chce kończyć bloga ;)?

Dlaczego pamiętam jak w newsie pojawił się Twój blog, fajny był, ale nic nie zapowiadało że zrobi się jakiś zajebisty taki

a teraz to smutno mi

pozdro


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008
Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

BADBEAT W IMADLE - cd

ad.b)skąd sie biorą nasze kłopoty ze zrozumieniem zjawiska badbeatów

Czy potraficie sobie wyrazić 100?

Myślicie, że tak, a ja Wam mówię, ze nie!
Proponuję Wam eksperyment.
Przygotujcie sobie drobne przedmioty, w ilości mniejszej lub większej niz 100, np. po 80 i 120 sztuk. Moga to byc zapałki, guziki, drobne monety, itp. Nastepnie pokazcie to kilku osobom i kazcie im szybko powiedzieć, ile przedmiotów znajduje się w danej kupce. Będziecie zdziwieni, jak duzym błędem beda obarczone odpowiedzi.
Nastepnie niech ktoś przygotuje podobny eksperyment dla Was. Spróbujcie odpowiedzieć, w których zestawach jest 80 sztuk, a w których 120.
Napiszcie, jaki był rezultat Waszych eksperymentów.

cdn.


evog
Dołączył: 17.05.2007

Jestem jeszcze totalnie początkującym graczem, w sumie grającym dopiero kilka dni na PP. Przeczytałem tego bloga praktycznie od deski do deski i dziękuję Ci za to, że go napisałeś. Jest tu wiele cennych spostrzeżeń i wniosków jakie można wyciągnąć dla własnej lepszej gry.... Taka powiedzmy inspiracja.

Oczywiście strategia bywa zmienna i kapryśna ale generalnie zasady są jasne. Do tego tylko dodać spokojny zimy umysł i konsekwencję w prowadzeniu gry.
Wiem już też jak bardzo powinienem dopracować moją psyche żeby osiągnąć jak najwiekszą wydajność. W moim przypadku oczywiście nie korzystam z zewnętrznych dopalaczy, ale za to skorzystam na pewno z innych możliwości. Jestem pasjonatem psychologii i hipnozy, a wykorzystanie tych nauk do totalnego przemodelowania swoich wyników to prawdziwe wyzwanie. Wszystko po to by móc więcej i w bardziej efektywny sposób osiągać zamierzony efekt. Oczywiście wszystko należy połączyć ze zdobywaną wiedzą wiedzą, logiką, prawdopodobieństwem itp. itd... Dzięki tej lekturze mam parę pomysłów. Pewnie napiszę o tym gdy przetestuje je w praktyce.

Pozdrawiam serdecznie


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)
Ponad 7000 odsłon, pomimo, że Was nie rozpieszczam częstymi wpisami. Dziękuję.
To jednak zobowiązuję. Na usprawiedliwienie mam, że co dzień jestem w rozterce, czy skrócić czas, jaki poświęcam na naukę i grę, by wygospodarować czas na bloga.
Właśnie zakończyłem kolejną powtórkę działu brąz i w tej chwili mogę uczciwie się pochwalić, że na status brązowy zasługuję z czystym sumieniem. Z całego materiału tylko jedno zdanie w artykule "Blefy i semiblefy" sprawiło mi kłopot, a mianowicie, ze blef jest opłacalny, gdy fold equity jest większe, niz szansa na wygraną. Chciałem byc pewny, ze to błąd w tekście, a nie luka w mojej wiedzy. Poprawnie - fold equity musi być większe niz pot-odds.(no chyba, że jednak sie mylę???)
Reszta - myslę, że byłbym w stanie juz sam napisac, a nawet rozwinąć, czyli zaliczenie wg moich kryteriów.
Poruszyłem temat, o którym rzeczywiście można by napisać grubą rozprawę naukową, ale postaram się chociaż zasygnalizować pewne kwestie. Wiele mozna przeczytać o badbeatach, ale nigdzie nie natrafiłem, by potraktowano samo jądro problemu. Poniższym mam ambicje to uczynić.
Mam nadzieję, że jesli dzieki lekturze poznacie lepiej wroga, łatwiej przyjdzie Wam sobie z nim radzić.

BADBEAT W IMADLE - cd

ad.b)skąd sie biorą nasze kłopoty ze zrozumieniem zjawiska badbeatów

- 14-wymiarowe ziarna przestrzeni na powierzchni przestrzeni 48-wymiarowej;
- dualizm korpuskularno-falowy
- ogólna/szczególna teoria wzgledności
- teoria nieoznaczoności
- struktura i skala atomu
- osobliwość i horyzont zdarzeń
- struktura i skala układu słonecznego
- liczba urojona
- 120
- Prawo Wielkich Liczb
- natura badbeatu

Wszystkie wyżej wymienione maja jedna cechę wspólną - są poza mozliwościami pojmowania umysłu ludzkiego. By sobie z tym radzić, albo stosujemy język matematyki, albo stosujemy protezy myslowe, względnie naginamy rzeczywistość do wyobrażeń, które jest w stanie przyjąć nasz mózg. Gdyby tak nie było, skazani bylibyśmy na chorobe psychiczna. To tłumaczy, dlaczego wszyscy geniusze byli jednocześnie świrami.
Platon. W wielkim uproszczeniu - wszystko jest złudą, projekcją naszego umysłu, prawdziwe są tylko idee. Świr. Cholera, a jednak miał rację! Więc musiał byc świrem!
Konrad Lorenz. Ewolucyjna Teoria Postrzegania. I to właśnie interesuje nas najbardziej!
Procesom ewolucji podlegał również nasz umysł. Ewolucja selekcjonowała to, co dawało GATUNKOWI najwieksze szanse przetrwania, nie pojedynczemu osobnikowi. Jak wiadomo, widzimy, odczuwamy bardzo wąski zakres rzeczywistości, która nas otacza. Przykład - hyper/ultra- dźwięki, podczerwień, ultrafiolet.
Równie ważne sa filtry, które ma nasz umysł. Postrzegamy, rozumiemy tylko to, co było przydatne do przetrwania. Oklepane - "wykorzystujemy tylko niewielki procent możliwości mózgu". Truizm! No pewnie, wiadomo przecież, że natura jest rozrzutna - obdarowła nas ze sporym zapasem. W tym jednak wypadku ta rozrzutność zagraża chorobą psychiczną. Na szczęście, wyposażyła nasze umysły w blokady, które czynią, że przykłady, które podałem na początku są dla nas poza mozliwością bezpośredniego zrozumienia.
Zapraszam do dyskusji.

cd.


Pazurrr napisał

- liczba urojona

To chyba można sobie po prostu wyobrazić na zasadzie współrzędnej punktu w przestrzeni.

O co chodzi ze 120?


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

P.S.
Tak a propos protez myslowych - przypomniał mi się fajny przykład. Na pewno słyszeliscie o kwarkach w kontekście badań struktury atomu. A czy wiecie, skąd sie wzięła nazwa?
Gdy odkryto kwarki, przedstawiano je za pomoca wzoru matematycznego, gdyz jest to twór, jak zreszta wiekszość tworów i zjawisk, które bada współczesna fizyka, całkowicie poza obszarem wyobrażeń ludzkich.
Fizyk, który był wpółodkrywcą owych tworów był akurat w trakcie lektury równie delirycznej, jak współczesna fizyka - czytał "Przebudzenie Finnegansa" J. Joyce'a (kontynuacja słynnego "Ulissesa", nieprzetłumaczalnej powieści... przetłumaczonej na polski przez Korzeniowskiego alias Joe Alex'a, tego od kryminałów, nie od biegania i rozwalania redakcji sportowej w telewizji :)) . Utkwiło mu w pamięci paranoidalne zdanie
- "Three quarks for Muster Mark!"
Ich rodzaje, to: dziwny, powabny, górny, dolny, spodni, szczytowy, a ich cechami, to m.in. zapach, dziwność i kolor!