Witam
MAGDA28 napisał
Napisz książkę, na pewno niezle zarobisz.
Kto wie?...
yuntian napisał
Mogę zostać Twoim fanem?
A nie będę musiał śpiewać?
mcmoe napisał
pazurr do dzisiaj jest graczem z ktorym stracilem najwiecej big betow na limitach .25/.50 i .5/1
No to pozostaje mi tylko żałować, że mając takiego farta nie wysłałem toto-lotka!
A teraz na poważnie. Zapewne wkrótce zamknę tego bloga. Jest tu jednak sporo kwestii niedokończonych i pewnie wiele z nich takimi juz zostanie.
Bodajże dwa tygodnie temu Panadol miał na treningu niedzielnym problem z udzieleniem odpowiedzi na pytanie dot. badbeatów.
Pozwolisz, Panadol, że udzielę odpowiedzi za Ciebie.
Uświadomienie sobie trzech kwestii powinno ułatwić moim zdaniem "oswojenie wroga":
a) zrozumienie natury badbeatów;
b) skąd sie biorą nasze kłopoty ze zrozumieniem zjawiska badbeatów
c) TILT, czyli, dlaczego tak gwałtownie reaguje na nie nasza psychika;
ad. a)
Bedbeaty są ściśle powiązane z Prawem Wielkich Liczb, oficjalnie zwanym Prawem Bernoullie'go. Bez obaw. Znalazłem bardzo fajne wyjaśnienie od strony praktycznej:
"(...)O tym, która drużyna zaczyna mecz piłkarski, decyduje los. Rzucona przez sędziego moneta może upaść na reszkę albo na orła i wynik rzutu wskazuje, komu przypadnie piłka. To jest sprawiedliwe losowanie, bo moneta "równie często" pada reszką, jak i orłem do góry. Co to jednak znaczy "równie często"? Jeżeli na sto rzutów monetą otrzymamy 51 reszek i 49 orłów, nie uznamy tego za coś podejrzanego. "Mieści się w granicach normy" - powiemy. Ale odchylenie 70:30 uznamy już - słusznie - za niezwykłe, choć niesłychanie rzadko może się to zdarzyć i przy uczciwym rzucaniu. Odwrotnie, jeżeli przy dziesięciu tysiącach rzutów wypadło by 5000 reszek i 5000 orłów, podejrzewalibyśmy, że taka precyzja jest wynikiem jakiejś manipulacji.
Nie potrzeba się uczyć matematyki, żeby wiedzieć, że prawdopodobieństwo wyrzucenia orła przy rzucie monetą jest równe 1/2, czyli 50%, fifty-fifty. Kostka do gry może pokazać jedną z liczb od 1 do 6 i mamy jednakowe szanse na każdą z nich. Losowo wyciągnięta karta z talii do brydża może być asem - z prawdopodobieństwem 1/13, a to dlatego, że wszystkich kart jest 52, wśród nich 4 asy, no a 52:4 = 13. Możemy się spodziewać, że jeżeli automat będzie tasował karty i wyciągał losowo jedną, zapisywał jaka ona jest, wkładał z powrotem do talii, tasował, wyciągał następną i tak dalej, to po bardzo długiej serii takich doświadczeń "prawie na pewno" około 1/13 to będą asy. Ujmuje to ściśle prawo wielkich liczb, które możemy sformułować mniej więcej tak: rzeczywisty rozkład wyników serii doświadczeń losowych jest tym bliższy idealnemu, teoretycznemu, im dłuższa jest seria. Dlatego właściciele sieci kasyn, Totolotka i wszelkich innych gier losowych mogą spać spokojnie. Matematyka zapewnia im stały przypływ gotówki. Bywają gorsze dni: ktoś gdzieś trafi w numer, wybierze wygrywającą szóstkę liczb, może nawet rozbije bank w jakimś małym kasynie i nie znaczy to, że następnego dnia wszystkim będzie źle iść, żeby się straty wyrównały, tylko, że... jakoś to będzie. Prędzej czy później dobra passa grających się skończy... prawie na pewno: z taką samą pewnością, jak to, że nie zginiemy jutro od upadku meteorytu. Prawo wielkich liczb należy do matematyki tak, jak i twierdzenie Pitagorasa.
Jeżeli rzucamy monetą 10 razy, to prawdopodobieństwo, że liczba orłów będzie 4, 5 lub 6 jest w przybliżeniu równe 0,66. Dla 100 rzutów prawdopodobieństwo, że otrzymamy nie mniej niż 40, a nie więcej niż 60 rzutów jest już 0,9648, a gdybyśmy rzucili milion razy i wypadło mniej niż 400000 albo więcej niż 600000 orłów, bylibyśmy świadkami zjawiska, którego teoretyczne szanse są poniżej jednego do miliarda. Im więcej prób, tym dokładniejszy jest rachunek - wyjaśnia właśnie prawo wielkich liczb.(...)
"
http://www.kamarek.webd.pl/index1.html?http%3A%2F%2Fwww.kamarek.webd.pl%2Fdok%2Fprobab.html
Zachęcam do lektury całości.
cdn.