Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Koniec

217 Posty
48 Użytkownicy
0 Reakcje
15.4 K Wyświetlenia
Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Chodzi Ci o "Currywurst"? Tak, to ten. :)


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

My mamy Trylogie, amerykanie Piecioksiąg. Pierwsze dwie części sfilmowali... rumuni! A oto część trzecia - uczta dla oka i ucha!


gembusiek
Dołączył: 11.07.2008

ooooo, to jest wydziebane


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)
Całkowita zmiana klimatu. Mylene Farmer.
Na pierwszy ogień - teledysk, który zdobył liczne nagrody. Sami oceńcie, czy zasłużenie:

Piosenkarka obdarzona fantastycznym głosem i... wielu uważa, że to nie jedyny dar natury w jej posiadaniu :D

Jej klipy muzyczne wyróznia niezwykły rozmach, z jakim sa realizowane, a także, że zdecydowanie wykraczają poza niepisane konwencje.

(UWAGA! Poniższe linki kierują do obrazów momentami dość drastycznych, a także zawierających treści erotyczne, lecz skoro masz dostep do tego portalu, tzn., że masz ukończone 18 lat, a skoro takie treści erotyczne są dla Ciebie obraźliwe..., tzn., że Ty masz problem, nie ja :P Jeśli jednak łamię jakiś punkt regulaminu forum, to linki usunę :))

"Libertine". Prawdziwie epicki obraz. Na pierwszej części ząb czasu wyraźnie odcisnął swe piętno. Jednakże dramaturgicznie pierwsza i druga część stanowi nierozerwalna całość, dlatego przedstawiam obydwie części:

"Libertine"

"Libertine II"

Pozdrawiam :)


bMh
bMh
Dołączył: 01.03.2008

A to cos ode mnie. Tak mi sie skojarzylo z tym fragmentem z ostatniego mohikanina.


damianpat
Dołączył: 20.12.2007

Oglądałem fajne, jak masz więcej to wrzucaj
dawno nie widziałem tak ładnie przedstawionych nagich kobiet
brakuje mi trochę takiej fajnej delikatnej erotyki, w której bardziej niż aspekt seksualny jest wyeksponowane piękno kobiece

powinno Ci się spodobać

niestety końcówka jest zepsuta i usunięto oryginał
ale to najpiękniejszy klip jaki widziałem kiedykolwiek


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)
Prawdę mówiąc, byłbym zaskoczony, gdyby moje ostatnie propozycje zostały przyjete zupełnie bez żadnego odzewu ;)
Wracając do teledysku ze striptizem Mylenki - chyba przyznacie, że to znakomity argument dla koneserów kobiecego piekna, którzy niemal zgodnie twierdza, że to, co nadaje kobiecie najwięcej sex appeal'u, to... uśmiech!
Gdy kliknąłem na link od damianapata, nasunęła mi sie taka refleksja - to jest na prawdę popierd...ne, że nawet dzieci bez trudu moga sobie swobodnie oglądać, jak człowiek ZABIJA człowieka, ekrany kin, tv, aż ociekają krwią, za to widok, jak człowiek KOCHA drugiego człowieka, a co tam, nawet sam widok ciała ludzkiego jest na krawedzi przestepstwa. Chory ten swiat...
No i to zakłamanie - rejestracje, oswiadczenia, deklaracje i inne cyrki - że niby to uchroni małolata przed straszliwym widokiem tego, co kobieta kryje w majtkach???

OK. Wracam do muzyki. Jakiś czas temu rozpocząłem z Wami muzyczna podróż po różnych gatunkach, krajach, kontynentach. Jednak, poza kilkoma wyjątkami, szerokim łukiem omijałem pewną grupę artystów.
Takim wyjątkiem była grupa Porcupine Tree. Gdy w ręce wpadł mi ich album "In Absentia", na kilka miesięcy przepadłem - nie mogłem słuchać niczego innego. Dopiero po kilkunastu próbach dotarłem do 4 utworu, bo nie mogłem sie oprzeć, by nie zrobić replay utworów poprzednich! Do dziś uważam "IA" za ich najlepszy album. Spytałem kolegę, które ich płyty mi jeszcze poleca. Otrzymałem krótką i rzeczową odpowiedź:
- no, Mariusz, k.rwa! - WSZYSTKIE! Wszystkie sa zaj...ście dobre!

No, i NIE KŁAMAŁ! :D

W przypadku takich muzyków problemem jest, co o nich napisać, gdyz jeden post, to za mało. Tu musiałbym dla każdego z nich założyć oddzielnego bloga. Dlatego postanowiłem, ze o ile nie spytacie, to nie będę pisać nic (lub prawie nic). Niech muzyka się sama broni. Nie mniej trudne jest podjęcie decyzji , co Wam zaprezentować. No bo przecież nie wkleje Wam w jednym poście linków do całej dyskografii?? Chociaż...
Dziś jednak zamierzam sie zmierzyc z takim tematem. Nie pytajcie mnie, dlaczego akurat ten utwór wybrałem (zwłaszcza, że jest dość nietypowy) - moze dlatego, że uznałem, ze macie najmniejszą szansę w miarę szybko na niego trafić? A może dlatego, ze sa wśród nas perkusiści i końcówka tego utworu powinna im przypaść do gustu? No, bo jeśli sie mnie spytacie, co z jego dorobku warto posłuchać, to odpowiem Wam krótko:
- No, słuchajcie, k.rwa! - WSZYSTKO! Wszystko jest zajebiście dobre!

Panie i Panowie - oto - PETER GABRIEL (fanfary!):

Koniecznie - odsłuchajcie to głośno i na sprzęcie, który przenosi przyzwoite basy - w innym wypadku lepiej sobie słuchanie odpuścić.

A tu macie namiary na całą dyskografię - znaleźć odpowiednie linki nie będzie dla Was problemem, no nie?

http://www.rmf.fm/muzyka/dyskografia,791,Peter,Gabriel.html


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Damianpat - dla Ciebie! Twoja propozycja w pełnej wersji.

http://web.piczo.com/zone/item/AsEAMgALPaYAAAAZqKiJxHgo/Chris-Isaak---Wicked-Game-version-II?q=WICKED%20GAME%20Chris%20Isaak&bgConsume=N&hideTop=N&o=s&Query=/zone/&nextAssetId=AsvSDAAK9uQAAAAZqKiJxHgo&nextAssetTitle=Chris-Isaak---Wicked-Game&index=0&detailPageNum=1&isPopup=n

Jak zobaczyłem, o jaki utwór chodzi, to szczena mi opadła! W tym YouTube to mają zdrowo zryte berety i muszą być z nich porządne zboki, jeżeli W TYM teledysku dopatrują się takich sensacji, że od ich szkodliwych następstw uchronić może jedynie fakt ukończenia 18 lat!

Pozdrawiam normalnych.


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

Witam :)

"Prawda jest brutalna: nie masz bloga - nie istniejesz. Brak wpisów jest pewniejszym dowodem tragicznej śmierci autora, niż urzędowy dokument."

W moim wypadku jest inaczej.

Mimo to, nadszedł czas, na rozstanie z tym blogiem.

Przejrzałem go jeszcze raz i kilka spostrzeżeń. Mała satysfakcja - pomimo braku doświadczenia kilka razy udało mi sie napisac całkiem trafne rzeczy - dziś, z pewnym doświadczeniem i wiedzą... napisałbym to samo! :)
Przy okazji mogę sie przekonac o jednej, sporej zalecie prowadzenia bloga - dzieki niemu mam naoczny przykład, ze przez ten czas nie stałem w miejscu. Np. komentarze Masqba - muszę się przyznać, że najczęściej, gdy je czytałem, to sie troche czułem, jak niewidomy, któremu sie opowiada o kolorach. Dziś - odkrywam, że były niezwykle celne i nie wiem, czy sam potrafiłbym tak zwięźle i celnie ująć samo sedno problemu. Nie mniej - kolejna satysfakcja. Dziś jest dla mnie całkowicie czytelne, co chciałeś mi przekazać. Dzięki :)

Nie udało mi sie zamknąć kilka tematów, bo w sumie... to niemożliwe! To tematy rzeka!
Jednak teraz spróbuję zrobic małe(?) podsumowanie tematu, który tu wałkuję od dłuższego czasu.

Badbeat!

Ostatnio spodobał się Wam mój przykład z rzucaniem monetą. W ten sposób chciałem Wam udowodnić, że matematyka wcale nie jest trudna, a juz na pewno nie ten zakres matematyki, który jest pomocny w wielkich obszarach gry w pokera. Napisze teraz cos, co Was pewnie zaskoczy:

POKER NIE JEST ANI TROCHĘ TRUDNIEJSZY, NIŻ RZUCANIE MONETĄ!

Przynajmniej od strony matematycznej. Obojętnie, czy rzucamy monetą, kostką, gramy w ruletkę, automacie hazardowym, czy w pokera - mamy do czynienia dokładnie z ta samą MATEMATYCZNĄ MECHANIKĄ gry! Różnica polega na tym, na ile INTUICYJNIE jesteśmy w stanie odczuwać pewne prawidła. W przypadku rzutu monetą, czy gry w kości - sprawa jest prosta. Po kilkunastu/kilkudziesieciu próbach wyniki, które osiągamy zaczynaja w stopniu wystarczajacym pokrywać sie z naszymi oczekiwaniami. Nie potrzebujemy wiedzy matematycznej. Bardzo szybko uzyskujemy rezultaty, które nas zadowalają, gdyz są w satysfakcjonujący sposób zbliżone do naszych oczekiwań.
W pozostałych grach sytuacja jest gorsza. Horyzont czasowy/ilościowy, w którym zaczynaja działać te same mechanizmy, co przy rzucie monetą jest tak odległy, ze w tym momencie nasza intuicja podpowiada nam fałszywe, błędne rozwiązania. Nie przez przypadek wspominałem o Ewolucyjnej Teorii Poznania.
Nasz wzrok nie odbiera nawet milionowej części zakresu tych fal, które odbieramy jako światło. Jednak, ten mikroskopijny zakres nasz zmysł dodatkowo różnicuje na barwy, a złożenie dwóch sygnałów, które docierają do naszego mózgu pozwalają na trójwymiarową projekcję. Ktoś powiedział. że "jesteśmy w cudowny sposób ślepi".
Spośród całej masy zjawisk, które nas otaczają odbieramy poprzez swoje zmysły raptem kilka, gdyz samych zmysłów mamy na dobrą sprawę tylko... cztery!.
1.Grawitację odczuwamy poprzez zmysł równowagi.
2.Wzrok - to drugi zmysł.
3. Słuch/dotyk - to faktycznie ten sam zmysł - na dobra sprawę, fale dźwiękowe, to my "dotykamy". Nie wiem, czy wiecie, ale niskie dźwięki i infradźwięki odczuwamy skórą brzucha. Jest to pozostałość po tym, jak kiedyś nasi praprzodkowie w ewolucji "słyszeli" skórą! To tłumaczy, dlaczego sprzęt, który ma "fajne basy" tak nas cieszy, a muzyka, która chetnie jest wybierana jako muzyczna oprawa randek z reguły bogata jest w niskie brzmienia ;)
4. Węch/smak - to w sumie ten sam zmysł, silnie ze sobą sprzężony. Osoba, która ma katar, moze miec spore problemy odróżnić smak cebuli i jabłka - smakowo odczuwamy niemal to samo, jednak węch pozwal nam odczuć pełniej różnicę. Nie przez przypadek rezolutne mamy zatykaja swym pociechom noski, gdy je raczą paskudnym syropem :)

Czyli, mamy cztery zmysły, i to w dodatku niezbyt doskonałe. Natura stworzyła całą game zmysłów, których my nie posiadamy. Dlaczego? Proste - bo są - były dla przetrwania naszego gatunku NIEPOTRZEBNE, więcej, nadmiar informacji, które niepotrzebne zmysły by nam dostarczały, mogły stanowic zagrożenie dla naszego przetrwania. By Wam uzmysłowić, jak szkodliwy jest nadmiar informacji, przypomnijcie sobie, jaki skutek dla Waszej gry w pokera ma otwarcie zbyt wielu stolików, jak negatywny wpływ ma, gdy Wasz umysł podczas gry jest obciążony dodatkowo innymi bodźcami - muzyka, telewizja, rozmowa, a nawet mysli niezwiązane z pokerem.
Tu dochodzimy do sedna - naszym podstawowym "narzędziem", którego skuteczność decyduje o wyniku naszej gry w pokera, to ten "procek", który mamy w głowach - nasz mózg. Jest to nasz potężny atrybut, jednakże daleki od doskonałości. Tak, jak w przypadku zmysłów, jego sposób i ZAKRES działania ukształtował sie wg tych samych mechanizmów. Natura wyposażyła go w filtry, narzuciła mu ograniczenia, jesli chodzi o zakres jego funkcjonowania. Dotyczy to również ZAKRESU akceptowalnych błędów, na które moze sobie pozwolic, a nawet powinien je akceptować, gdyż to dla szans przetrwania homoidów było korzystne. Podałem juz przykład cebuli i jabłka, mówiłem o adaptacji zmysłów do bodźców pochodzacych z otoczenia, pewno zetkneliście się z fascynującymi przykładami rysunków, gdzie umysł przedstawia nam zupełnie inny obraz, niz faktycznie mamy przed oczami. Te zdumiewające przykłady błędnego funkcjonowania naszego umysłu okazują sie niezbędna właściwością, która maksymalizowało nasze szanse w rywalizacji o racje przetrwania. Jednak...

NATURA NIE PRZEWIDZIAŁA GRY W POKERA!

Nasz umysł działa na zasadzie uproszczeń. Przedstawia nam gotowe wzory, które sa bardziej, bądź mniej adekwatne w stosunku do rzeczywistości. Część tych wzorów otrzymujemy juz przychodząc na swiat, część tworzymy w drodze uczenia się, nabywania doświadczeń. Problem z pokerem polega na tym, że horyzont ilości zdarzeń, a także niezbędne dla tej ilości zdarzeń ramy czasowe są daleko poza parametrami funkcjonowania naszego umysłu. Jeśli rzucamy monetą, szybko odkrywamy podstawowe mechanimy dla relacji próba/wynik. W pokerze na to, by nasze umysły na bazie DOŚWIADCZENIA zbudował PRAWIDŁOWE struktury nie mamy szans. Aby to było mozliwe, intuicyjność naszego umysłu musiałaby być nadal skuteczna w zakresach rzędu 10k, 100k i więcej doświadczeń - a... nie jest!. Przypomnijcie sobie co pisałem o próbie wyobrażenia miliarda. Jesli to do Was nie przemawia, spróbujcie sobie wyobrazić 3 jabłka, nastepnie 5 jabłek, 8. A teraz wyobraźcie sobie 17 jabłek, 34 jabłka, 22 jabłka. Przypomnijcie sobie, jak uczyliście się tabliczki mnożenia. Do momentu, gdy wynik nie przekraczał 20, było w miare gładko, powyżej zaczynały się już schody, czyż nie tak? Chwytacie już, o co chodzi? :)
OK, mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyc, że z pewnymi kwestiami nasz umysł normalnymi sposobami nie może sobie poradzić. Z czym sobie umysł nie radzi, w swoje łapy bierze psychika! TILT!
Tilt ma bardzo podobne działanie do tremy - zmory sportowców, artystów. Widziałem wielu znakomitych artystów, których trema zniszczyła. Również tu, na forum PS byłem świadkiem kłopotów, jakie mieli wędkarze, alpiniści, a wydawać by się mogło, że kto, jak kto, ale oni najpredzej powinni mieć wyrobione cechy psychiczne niezbedne przy grze w pokera!
Swego czasu najechałem tu na wątek "Złapałeś badbeata i chcesz sobie poprzeklinać...". Dziś na temat tego wątku (zajrzałem do niego) mam jeszcze gorsze zdanie. Wg mnie powinien sie nazywać "Obciachowisko", "Halo, halo, nie jestem pokerzystą" czy coś w tym rodzaju. Dla mnie, poskarżyć się na badbeata, to pokerowy obciach. To publiczne przyznanie się, ze owszem, gram w pokera, znam jego zasady, nawet liznąłem trochę strategii, ale... NIE JESTEM POKERZYSTĄ! Może kilka osób sie na mnie teraz obrazi, ale, jesli nie rozumiesz natury badbeata, down-, upswingów, wariancji, mało tego, NIE AKCEPTUJESZ ICH ZE STOICKIM SPOKOJEM, to znaczy, że NIE JESTEŚ POKERZYSTĄ. Jeszcze nie. Na szczęście, to nie oznacza, że nie możesz być nim w przyszłości :)
Profesor Hajzer (ojciec naszego słynnego himalaisty :)), znakomity skrzypek i pedagog, twierdził, ze najlepszym sposobem na minimalizacje tremy (bo wykluczyc całkowicie się nie da) jest odpowiedni stopień przygotowania do występu. Myślę, że podobnie jest z pokerem. Ja jestem przygotowany i badbeaty nie powoduja u mnie absolutnie żadnych emocji. No, moze czasem sie śmieję, lub cieszę, że trafiłem na dobry stolik :)
Panadol gdzies napisał (nie moge znaleźć, gdzie):

"Pokerzysta musi byc jak k.rwa. Jak warzywo. Bez emocji"

Dosadne. I Świetne. Bardzo mi sie podobało i sobie zapamiętałem. Mam dużą łatwość wyobrażania sobie zagadnień matematycznych. To umożliwiło mi spełnić postulat Panadola. Na zakończenie, pokażę Wam, w jaki prosty sposób widzę wiekszość matematycznych kwestii dotyczących pokera. Spróbujcie uruchomić swoją matematyczna wyobraźnię (o ile tego juz nie zrobiliście). Może pomoże to Wam tak, jak pomogło mnie?

Nie mam czasu bawić się matlabem, więc spróbujemy inaczej. Proszę przygotujcie sobie kilka kartek papieru, coś do pisania i linijkę. Narysujemy bardzo ważny rysunek, który ułatwi Wam ZROZUMIENIE bardzo wielu kwestii związanych z pokerem, które, byc może, nadal sa dla Was niejasne!
Narysujcie układy współrzędnych (kilka). Na każdym z nich na osi OY zaznaczcie dwa punkty - +OS i -OS. Ważne - muszą być - jeden po stronie wartości dodatnich, drugi po stronie wartości ujemnych. I druga kwestia - muszą być w TEJ SAMEJ odległości od punktu XOY, czyli od punktu "zero", symetryczne względem niego.

Teraz na pierwszym układzie poprowadźcie prostą ukośnie wznoszącą sie względem osi OX. opiszcie ją jako EV+. RÓWNOLEGLE do niej poprowadźcie dwie kolejne proste, których poczatek jest w punktach "-OS" i "+OS" i nadajcie im takie właśnie nazwy. To co macie teraz przed oczami, to... ŻYCIE POKERZYSTY! W dodatku, dobrego pokerzysty :) Prosta EV, to oś jego losu, a raczej jego bankrolla. Obszar pomiędzy prostymi "+OS" i "-OS", to obszar, w którym moga toczyć się jego losy. Jest to obszar, który zawiera zbiór wszystkich najbardziej prawdopodobnych krzywych, będących wykresami jego bankrola! Nie można określić, czy w danym momencie będzie mieć akurat upswing, czy downswing, ale z bardzo dużą pewnościa mozna stwierdzić, że bez względu na to, w jakim kierunku w danym momencie podąży jego bankrol, krzywa jego wykresu będzie zawarta pomiędzy tymi dwiema prostymi!

Pójdźmy teraz krok dalej. Narysujcie dwie nastepne proste EV ale z mniejszym i wiekszym kątem nachylenia. Dorysujcie proste "+OS" i "-OS". Ważne - ich początek na osi OY musi byc dokładnie w tym samym miejscu, jak na pierwszym rysunku. Czy teraz widzicie, dlaczego wraz ze wzrostem EV wariancje maleją? :D

Uwaga. Narysujcie teraz EV, która tylko nieznacznie wznosi sie ponad oś OX (czyli EV= +/-0), ale tym razem proste "+OS" i "-OS" nie dorysujcie równolegle, lecz dolną narysujcie lekko opadającą, górną lekko wznoszącą. Czy teraz rozumiecie, dlaczego im dłużej gra się grą bliską EV=0 ryzyko coraz większych downswingów jest w miarę czasu coraz większe? Nie? To przypomnijcie sobie Dzwon Gaussa z mojego poprzedniego wpisu (ja go nazwę "Dzwon Swingów" ;)) i przejdźmy do następnego punktu.

NA pierwszym wykresie zaznacznie na liniach+/-OS punkty i poprowadżcie do nich proste, których początek jest na skrzyżowaniu współrzędnych OX OY. Zauważyliście pewną właściwość? Im dłuższa prosta, tym bardziej zbliżona do prostej "EV". Właśnie macie przed oczami, w jaki sposób w praktyce działa Prawo Wielkich Liczb Bernoullie'go. To prawo działa nie tylko wobec EV, ale w stosunku do każdego, matematycznego aspektu pokera, np. raise for value, pot-odds, equity. Gdy będziecie czytać artykuły o pokerze i będą w użyciu pojęcia odnoszace sie do rachunku prawdopodobieństwa - miejcie ten obraz w swojej wyobraźni - powinno Wam to bardzo ułatwić zrozumienie.

Ostatni krok.

Na jednym układzie współrzędnych narysujcie dwie proste "EV" o różnym kącie nachylenia i poprowadźcie do nich odpowiednie, równoległe proste "OS". To co macie przed oczami, to HU dwóch graczy o różnej sile gry. Teraz jest oczywiste, że słabszy gracz przez chwilę może wygrywać z lepszym, a ja byłbym wariatem, gdybym w porę nie przerwał swój HU z mcmoe? :)

/Taka dygresja - sesje, w których grałem z mcmoe, przy jednym stoliku, to była fantastyczna sprawa. Byłem pod wielkim wrażeniem jego gry. Dał mi wiele do myślenia. Widząc jego grę całkowicie zmieniłem swoje wyobrażenia, jak gra w pokera powinna wyglądać. W dodatku - był dla mnie łaskawy i nie kosztowało mnie to zbyt wiele ;)/

Teraz jest tez chyba oczywiste, że jeśli graja przeciwnicy o tych samych umiejetnościach, to obydwaj przegrają, a wygra platforma?
Jeśli w grze uczestniczy więcej osób, to efekt jest ten sam, co na rysunku HU. Tableselection w tym momencie jest, mam nadzieję jeszcze bardziej oczywisty?

Proponuję jeszcze raz przyjrzeć sie wykresom Panadola, które przedstawiłem w poprzednim wpisie dot. badbeatów. Jeśli zadaliście sobie trud, by sporzadzic powyższe rysunki, to te wykresy powinny teraz jeszcze bardziej do Was "przemówić" :)

Przedstawiłem Wam metodę. Za jej pomocą możecie dojść do bardzo wielu wartościowych wniosków (kilka przykładów powyżej). Ja na tym kończę tego bloga. Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli go odwiedzić. Mam nadzieje, że dla Was nie był to czas stracony.

Pozdrawiam

Koniec


A taki fajny blog motyla noga..... właściwie to nie napisałeś czemu koniec pisania???


Pazurrr Autor wątku
Pazurrr
Dołączył: 05.01.2008

ChristovM napisał
.... właściwie to nie napisałeś czemu koniec pisania???

Na początku tego bloga złożyłem deklaracje. Cele, które założyłem, osiągnąłem - na PS i Titanie mam najwyższy status, od wielu miesięcy jestem wygrywajacym pokerzystą z EV>3BB/100, w fixie powoli zblizam sie do najwyższych limitów, na których mozna znaleźć przeciwników. Sukces najpierw rodzi sie w umyśle, dopiero potem nabiera realnych kształtów. Tym blogiem chciałem się z Wami podzielić, co w moim umyśle "siedziało".
Zamykam bloga, ponieważ ten okres mojego rozwoju, jako pokerzysty, któremu miał towarzyszyć - dobiegł końca.

P.S. Cytaty z artykułów z działu "psychologia", które mi sie bardzo podobają i były moja dewizą:

"Zarówno najlepsi gracze na świecie, jak i amatorzy stale musza zmagać się z wariancją. Istnieje jednak duża różnica w sposobie, w jaki to robią."

"By zabezpieczyć się przed psychicznym obciążeniem podczas downswings, należy zaznajomić się z matematyczną naturą pasma szczęścia i porażek"

oraz

"Wielkością człowieka jest poddawanie się konieczności (Nietsche)"

Pozdrawiam


Witam Cię Pazurrr;
Z wielkim zainteresowaniem czytałem Twojego bloga. Przykre dla mnie (pewnie nie tylko dla mnie) jest to co napisałeś - że to już koniec! Mam nadzieję, że zmienisz jeszcze zdanie, proszę... Tak czy inaczej chciałbym Ci podziękować za świetne artykuły, które w swoim blogu napisałeś, za wspaniałą muzykę, którą zapodałeś. Dużo się od Ciebie nauczyłem, za co bardzo dziękuję. Proszę, przemyśl jeszcze swoją decyzję, sądzę że jeszcze wiele ciekawych artykułów by powstało.
Pozdrawiam
Darek


damianpat
Dołączył: 20.12.2007

Ja tam wierzę, że to chwilowa fanaberia i że wkrótcę wrócisz do nas ;)
pozdro myślicielu ;)


Panadol
Dołączył: 20.04.2007

damianpat napisał
Ja tam wierzę, że to chwilowa fanaberia i że wkrótcę wrócisz do nas ;)
pozdro myślicielu ;)

dokładnie ;)


Panadol1 napisał

damianpat napisał
Ja tam wierzę, że to chwilowa fanaberia i że wkrótcę wrócisz do nas ;)
pozdro myślicielu ;)

dokładnie ;)

obyście się nie mylili


Tyb3r
Dołączył: 03.01.2009

damianpat napisał
Ja tam wierzę, że to chwilowa fanaberia i że wkrótcę wrócisz do nas ;)
pozdro myślicielu ;)

+1


Przeczytałem niestety dopiero teraz cały blog i mam nadzieję, że to faktycznie koniec, ale II rozdziału.
Pozostaje mi tylko chylić czoła przed autorem za jego konsekwencję w realizacji celów i życzyć sobie tego samego. O ile nie będę miał podobnych do Pazurrra przygód z przeniesieniem dostępu do Internetu, powinienem być za dwa tygodnie znów na forum. Nic, prócz wykucia na blachę teorii, nie ucieszy mnie bardziej niż nowe wpisy autora.