.



Skurwy... Nie przypominam sobie abym poprzednim razem tak źle znosił trudy treningów drugiego miesiąca programu ale było to ze 3 lata temu więc kto ci tam wie. Dalej wszystko mnie boli i znowu usypiam przy komputerze tym razem przy Telewizji Republika więc "prawica" w Polsce też sieje nudę
Miałem jeść około 2.2 K kcal ale zarówno przed jak i wczoraj było tego ze 2.4.- 2.5 z uwagi na to, że byłem obydwa dni na koszu pozwoliłem sobie zjeść więcej bo nie tylko bym spał nie mając energii już wcale ale metabolizm tak by zwolnił iż popadłbym w jakąś śpiączkę
. Zastanawiam się czy nie odpuścić sobie dzisiaj kosza ale pewnie i tak tego nie zrobię. Z nauką nowej odmiany raczej nie wystartowałem w dobrym momencie bo wystarczy spojrzeć ile razy z rana edytowałem post a jest to pora, w której jestem najbardziej ogarnięty
Nie gram również z tego powodu w karty, za to stosuję strategię, którą wysłał mi na email Ivey " hit and spierdalaj" . Znaczy się gram tylko tyle by trafić 5 K w promocji i po wykonaniu zadania próżno mnie szukać na stołach. Idę znaleźć sobie na necie po dobrej cenie bioniczne ramiona i uda bo moje własne raczej nie zniosą tej intensywności i podejrzewam, że klekną jeszcze w tym tygodniu.

Spoiler

Wczoraj przypadkiem przechodziłem koło włączonego telewizora i w jakimś programie typiara robiła kisz z robaków
Gdybym miał dostęp do pasionych organicznie
to bym się poważnie nad tym zastanowił. Nie serio co by mi tam szkodziło to są proteiny o najlepszej wartości biologicznej nie skażone chemią innym syfem więc czemu nie :profit:. No ale przecież nie pójdę z łopatą na dwór kopać robaków, no przynajmniej nie trzeźwy więc trudno i darmo. Swoją drogą świat zmierza w tym kierunku, że za jakiś czas wszyscy będą jak krowy wpierdalać takie robaki albo głodować jak w Afryce :truestory:. My chyba jeszcze mamy fory ale przyszłe pokolenia już nie za bardzo.
Peace



Nie wiem czy było,ale nawet jeżeli to tabliczkę mnożenia warto sobie przypomnieć od czasu do czasu
Peace



Dzisiaj pulsometr za mną nie nadążał .Główny trening trwa ~ 40 minut aby zrobić go bez jakichkolwiek przerw w strefie przemian beztlenowych trzeba być niespełna rozumu ( cześć to o mnie mowa :coolface:. ) Jak wydaje mi się, że nie dam rady już przekroczyć pewnych barier to okazuje się, że jednak jeszcze jest na to energia. Dobrze, że chociaż w tym aspekcie jest moc, a mogłoby być o wiele lepiej gdybym nie miał małych problemów zdrowotnych. Doszedłem również do tego, że serduszko nieco bardziej wyrównuje tętno podczas 30 sekundowej przerwy jak biorę tak głębokie oddechy jak tylko mogę przez co bardziej zbliżam się z tą aktywnością do interwałów.


Ciężki trening to i żarcie "ciężkie ". A to po prawej to kolacja ,ale obiecuje, że zjem tylko pół wiaderka heh. Ten twaróg jest w miarę ok co by uzupełnić białko, czy robić na jego bazie jakieś niskokaloryczne desery na "zimno" ale jak ktoś chce piec sernik to odradzam bo jest zbyt wodnisty, znaczy się za dużo serwatki i trzeba odciskać a wtedy z wiaderka zostaje ze 3/4 więc bez sensu trochę i mało to ekonomiczne. Lepiej jest zakupić od razu Piątnica bo to jednak jest firma t
Peace
Swoją drogą jeżeli chodzi o to rozdanie wyżej to koleś na flopie ma 99.8 % equity. To chyba najbardziej chamski suckout jaki sprzedałem ever.:megusta: Ciekawe co na to tigerek gdyby był na jego miejscu heh.
Na chwilę obecną doszedłem do NL 200 ale chyba zgodzisz się ze mną, że miałem stosunkowo niewiele czasu. Mam nadzieje, że do końca miesiąca NL 2K$ dam radę ogarnąć. Tak więc rozwój idzie całkiem spoko choć mogłoby być lepiej. Sam muszę wszystko rozkminać bo PS ma słabą ofertę dlatego to tak długo trwa . W ogóle myślę o gierkach w Macau bo na tych śmiesznych stawkach online nie da rady zarobić
NL 20 K$ pfff
Wrócę może na chwilę jeszcze do tego co powyżej. Pewnie część z was się zastanawia czy jestem w stanie odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie poważnie bez cynizmu i sarkazmu . Otóż tak się składa, że jestem a dowodem na to niech będzie przytoczona przeze mnie historia. W zeszłym tygodniu koleżanka zapytała mnie, skąd się bierze moje poczucie humoru. Odpowiedziałem jej tak serio jak tylko potrafiłem , że bierze się ...
Spoiler
od BOGA !!!
Deal whit it
No dobrze, z tą nową odmianą jest tak, że nie mam zbytnio wolnej chwili aby przysiąść na dłużej bo jestem bardziej zawalony niż WTC , pracą oczywiście. Od jakiegoś czasu przechadzam się przez życie będąc osobą pełnoletnią (no przynajmniej wskazuje na to ID bo zachowanie nie koniecznie ) ale do tej pory nie nauczyłem się funkcjonować jak typowa dorosła osoba i wydaje mi się, że jednak trochę odstaje w pewnych kwestiach od utartych standardów. Właściwie patrząc na osoby z mojego otoczenia ja to wiem. Niech wasza wyobraźnia was w tym momencie nie ponosi. Pewnie myślicie sobie na podstawie mojego zachowaniu tutaj , że pasuje do opisu delikwenta , który biega po ulicy w samych stringach i ball gagiem z pikietą głoszącą nacjonalistyczne hasła jednak dementuje w mig te pomówienia ( nie te czasy, obecnie już nikt nie jest chętny by mi za to płacić, choć ostatnio było o mnie głośno KLIK) Po prostu prawie nigdy nie rezygnuje z konceptu wakacji a co za tym idzie w kanikuły mam w swojej konstytucji ustawowo zapisane w pierwszym paragrafie "wyjebane". Wiąże się z tym jednak pewne wyrzeczenie. Otóż na dwa, trzy miesiące przed tym okresem jako, że dobrowolnie zrezygnowałem ze szlacheckiego pochodzenia i życie w dobrobycie i bliżej mi do plebsu, jeżeli ten okres wakacyjny ma nabrać sielankowych barw muszę pracować obecnie w zasadzie na trzy etaty by potem nic nie robiąc pozwolić sobie na wszystko . Dlatego mój dzień wygląda obecnie tak, że wstaje, pracuje te 18 godzin i idę .. . poleżeć bo wiecie, że spać nie mogę. Jedynym wyjątkiem jest niedziela gdzie pozwalam sobie na wolne jednak wtedy po całym tygodniu w kamieniołomach nie bardzo chce się robić cokolwiek. Tak więc będąc szczerszym od wyroczni w matriksie nauka nowej odmiany idzie jak krew z nosa, no ale jakoś tam idzie, chociaż na efekty będzie mi dane dłuższą chwilę poczekać o ile zechcę się nimi podzielić bo co wam do moich z całą pewnością wygranych milionów na HS w Vegas huh ?
BONUS: Wycięte sceny i Easter egg
Sceny :
1. "Otóż na dwa, trzy miesiące przed tym okresem jako, że dobrowolnie zrezygnowałem ze szlacheckiego pochodzenia i życie w dobrobycie i bliżej mi do plebsu, (dlatego pewnie tak dobrze się tutaj czuje
)
2. "Tak więc będąc szczerszym od wyroczni w matriksie ,
Spoiler
nauka nowej odmiany ...""
3. W piątym zdaniu w drugim akapicie słychać strzały ( autor jednak zrezygnował ostatecznie z tego efektu, więc nie próbuj przez następne dwa dni go usłyszeć)
Easter egg:
1. KLIK
2. W ostatnim zdaniu po kropce chowa się murzyn.
3. Naciskaj F12 a na twoje pokerowe konto przeleje się 2 $ za każdym razem.
O ja znowu zjebałem. Wycięte sceny miałem wydać w formie materiału szkoleniowego dla poker strategy (jako, że jest to o wiele bardziej merytoryczne niż większość produkcji z fixa ) i skosić za nie ekstra siano, głupi ja.
BTW: Jak widzicie długo wahałem się czy zamieścić żart o plebsie bo wydaje się być kontrowersyjny i przejawia brak szacunku , temuż postanowiłem go usunąć w post produkcji in first place, ale doszedłem do wniosku, że znamy się tak długo i macie taki dystans do siebie, że jest na porządku dziennym. Tak naprawdę napisałem to ostatnie zdanie jako podkładkę jakby ktoś się obruszył z tego powodu i miał ból dupy bo zupa za słona czy też urodził się wczoraj . Zresztą rządowe statystyki Kapicy potwierdzają fakty, że pokerzyści to hazardziści a co za tym idzie w dużej mierze najbiedniejsza cześć społeczeństwa do której nie rzadko zalicza się margines społeczny tak wiec hejty do niego (tel komórkowy wysyłam na priv) Zresztą nic co tutaj jest napisane nie jest cholernym żartem ok ? [1] W sumie to też podkładka do podkładki bo overall mam ochotę po prostu dzisiaj obrażać każdego kogo zobaczę a inteligentowi wprost nie wypada
Chociaż widać jednak, że miętka ze mnie faja skoro już pal licho podkładkę do podkładki, która jest podkładką do tego, że jutro wyzwę was wszystkich od "penisów" sam "żart" otagowany jest emotikoną, a jak wiadomo dzisiaj jak napiszesz coś i nie wyjaśnisz na pięć stron, że to ironia, żart czy sarkazm albo nie wrzucisz trollface to gawędź nie zrozumie i będzie gónwno burza. Dobra przecież wiem, że wy wiecie, że ja wiem, że jesteście elitą Poker Strategy i akurat to zjawisko o którym wspomniałem tego bloga nie dotyczy i śmiejemy się ze całej reszty :coolface:. Tyle wygrać, że ma się przyjemność z tak kozackimi osobam tutaj obcować. BTW:
Spoiler
Jesteście penisami
[1]
Chudyand1 napisała :
Pewnie myślicie sobie na podstawie mojego zachowaniu tutaj , że pasuje do opisu delikwenta , który biega po ulicy w samych stringach i ball gagiem z pikietą głoszącą nacjonalistyczne hasła "
Brawa dla moderacji, która jest w opozycji
Masz do siebie dystans ? Jeżeli masz wyślij autorowi bloga 10 $ za włożony czas pracy w jego wygląd by był najbardziej merytorycznym blogiem w historii Internetu.
.
Spoiler

I Told You
Największy przerost formy nad treścią w tym roku, aż nie chce się tego czytać, to może posłuchajmy:
Peace
Minęła 15 a ja do tej pory się nie ubrałem (to tak ważne, aż musiałem się tym podzielić) i na domiar złego zapoznałem się z głosem i wszystkimi "argumentami prawicy" dostępnymi w internecie z tego miesiąca, niestety lewicy również bo jednak należałoby to wypośrodkować i posłuchać drugiej strony (piszę niestety bo jednak z ludźmi takimi jak Senyszyn trochę mi nie po drodze i jak jej słucham to wątpliwości dotyczące zasadności i prawa do aborcji w Polsce zostają rozwiane w jednej chwili
). Wiem to takie nieludzkie myśleć tak o biednej posłańce ale co zrobić jak mnie głupota wkurwia. Nie to, że prawicowe środowiska ich nie głoszą (głupot ) ale jakoś w mniejszym stopniu, przynajmniej ja mam takie wrażenie. Znaczy się, że overall nadrabiam zaległości związane z informacja na temat tego co się dzieje w Polsce i na świecie. Jak przypuszczałem w Polsce się nic nie zmieniło więc trzeba rozważyć własną kandydaturę na urząd prezydenta a w międzyczasie sprawdzić co dzieje się na świecie i gdzie znowu wybuchła bomba
i oby tym razem w jakimś meczecie (balans musi być w końcu forum pokerowe to się nie da bez tego konceptu żyć)
Pada, nie ma kosza pozostały tylko głupie wpisy z nudów. Albo nauka nowej odmiany, wolę wpisy
Też tak myślę, skoro sypiam około 4 godzin przy dobrych wiatrach na dobę powinienem pracować "20" a nie marne "18" Ku uciesze rządu, który m.in z moich podatków sfinansuje kilka szemranych rządowych programów jak 500 +
A co mi tam mogę pracować 24/h na dobę, posprzątać ci ogród, wyprać, pozmywać ? Za darmo po co mi pieniądze , wystarczy, że obdarzysz mnie za wykonanie usługi uśmiechem i dobrym słowem
Z jednym jednak warunkiem. Uzurpuje sobie prawo do picia twojej wody, jedzenie mogę sobie załatwić w pobliskim śmietniku a resztek z twojego kosza nie śmiałbym ruszyć bo świnię też muszą coś jeść. Zresztą nie trzeba jeść co dzień, z wodą natomiast jest problem. Wiem, że to dużo hm.. może być ta, którą przeznaczasz na zmywanie naczyń. Deal ?
Koniec bzdur i grafomaństwa na dzisiaj. Jutro nowy dzień, ciężki trening, jak będzie pogoda kosz i co najmniej 10 godzin zapierdalania na wakacje. Zapowiada się ciekawie.



Wrzucę sobie raz w tygodniu podsumowanie kcal bo obecnie wychodzą z deficytu i muszę to robić z głową i dokładać powoli by zamiast mięsa nie poszedł smalec (w moim wypadku w trzewia ) więc w miarę dokładnie należy orientować się ile schodzi mi tych kalorii na aktywność. Kosz mi tego nie ułatwia ale trudno i darmo. W zeszłym tygodniu miałem jeść 2.2 tyś kcal , w poniedziałek stwierdziłem, ze jednak 2,4 a i tak skończyło się tym, że dzień zamykałem pulą ~2.6 bo bardzo często dokładałem średnio 1.5 h kosza a i tak waga pokazuje - .2 w stosunku do zeszłego tygodnia. Jaram się po dzisiejszym treningu bo jako, że po dniu wolnym to kolejny raz starty na proch. Ten sam trening w zeszłym tygodniu o "całą strefę treningową" wypadł gorzej, a dzisiaj mało, że bez przerw to notuje w tym roku drugie co do wartości tętno maksymalne. Spaliłem od lutego ponad 43 K kcal choć to nie jest z całą pewnością dokładna liczba bo w rzeczywistości poszło tego więcej ze względu na EPOC. Myślę, że mały challenge w postaci zbitych 100 tyś kalorii do końca roku powinien się udać, zobaczymy.
Na jedzenie nie ma czasu więc będzie następnym razem.
Peace.



Najtrudniejszy trening w tygodniu - Done. Mało ? Poszedłem na kosza ale nogi trochę siadły mimo wszystko.


Fucking Chocolate Day

Słodkiego, Peace.
Trzeba czymś oszukać organizm by nie domagał się rzygania po piciu. Czekolada zamiast piwa, akurat na blacie leży dzienny zamiennik
Jem obecnie około 2.5 K przez co już zaczynam się czuć lepiej. No przynajmniej tyle mam zapisane na kartce bo w rzeczywistości nieznaczenie to przekraczam (na nadwyżce i przy takiej intensywności nie muszę liczyć kurczowo kcal , no przynajmniej do momentu, aż nie zacznie iść w brzuch), Myślę, że optymalnie byłoby w moim przypadku wrzucać jakieś 3.5 K ale nie wiem czy do tego dojdzie w najbliższym okresie. Po prostu wtedy mógłbym zjeść wszystko na co mam ochotę bez dyskomfortu (lody już czekają w zamrażalce heh), jednak przy mojej wadze to jednak chyba za dużo kcal chociaż kto ci go wie, może się okazać, że spokojnie tyle zmieszczę, choć muszę z tym uważać bo jest jeden problem. Obecnie wykonuje wysoce intensywne treningi jednak przy wprowadzeniu treningu siłowego w maju to się mocno zmieni bo przez kilka tygodni przynajmniej na siłowym liczba spalonych kcal spadnie i trzeba trzymać rękę na pulsie bo może się okazać, ze obecnie stoi waga ze względu na dużą aktywność, a jak ja zmniejszę a będę jadł tyle samo lub więcej to zbyt szybko pójdzie fat. Najwygodniejszą opcją byłoby po redukcji od razu wprowadzić trening siłowy i nie wiem czy nie zrobię tak od poniedziałku póki jeszcze nie jestem raczej na nadwyżce kalorycznej i daruje sobie Insanity. Tak byłoby najwygodniej.
Poszedłem spać o 6 rano, obudziłem się o 7.40
Mam nadzieje, że chociaż uda się godzinę gdzieś odespać w ciągu dnia bo inaczej przy treningu i później planowanym koszu o ile nie będzie padać będzie ciężko dzisiaj funkcjonować a chce przy tym trochę pograć w karty bo nieco grafik luźniejszy wypada przy piątku. Zrezygnuje chyba z wpisów jeżeli chodzi o trening bo w zasadzie są takie same i niewiele wnoszą. Co prawda mógłbym pisać bardziej merytorycznie poruszając kwestię ogólnie o aktywności i żywieniu jednak by wyglądało to profesjonalnie wymaga wiele uwagi z mojej strony, wertowaniu po raz kolejny badań etc bo nie jestem typem "kreacjonisty" . Nic to, co wyjdzie się zobaczy . Tymczasem jemy, gramy idziemy na trening



Dzień, w którym odkąd tylko wstałem świat jest przeciwko mnie. Rezygnuje z Insanity na dwa tygodnie przed końcem. Powodem jest to, że cele treningowe uległy zmianie po przejściu na reveres a ten trening jest zbyt intensywny. Nie to, że nie daje rady jednak jeżeli dorzucę do tego kosz to spalam taką ilość kcal, że z deficytu wyjdę w momencie, w którym słońce zacznie się wypalać. Serio wystartowałem z 2.2 K kcal i miałem dodawać 100 tygodniowo ale jednak zauważyłem, że jak dorzucę więcej to mnie nie zalewa , zresztą zależy mi na czasie i obecnie około 2.9 K kcal wpierdalam zaledwie po dwóch tygodniach od skończonej redukcji a mimo tego waga stoi w miejscu a nawet leci w dół. Kurwa, prędzej wydatki na żarcie puszczą mnie z torbami niż wyjdę z zapotrzebowaniem na plus, no i kto ma czas aby pięć godzin w kuchni siedzieć :ayfkm:. No ale wystarczy spojrzeć na pic by zobaczyć ile mniej więcej spalam podczas samego kosza :ayfkm:. Od poniedziałku wrzucam trening siłowy na wolnych ciężarach zaczynając od małych z progresja co tydzień by móc masterować technikę bo jak wiecie nie ma opierdalania więc biorę to co najcięższe i najlepsze w kontekście budowania mięsa więc leci martwy ciąg, przysiady ze sztangą etc. Pewnie rozpisze to tak by robić siłkę 3 x tydzień. Oczywiście w dni wolne kosz + dorzucę interwały ale dopiero jak ruszy waga bo nadmierna aktywność mocno przeszkadza podczas budowania masy, temu też m.in rezygnuje z Insanity. Jak tylko otworzyłem oczy i zobaczyłem pogodę stwierdziłem, że ogarnę szybkie śniadanie i lecę na boisko bo zbierało się na burzę. Oczywiście zanim wstałem, zrobiłem żarcie i doszedłem do boiska zdążyło się rozpadać. Po pól godziny na boisku czułem się jak na łyżwach bo ślisko a deszcz zamiast kropić zapierdalał jakby tajfun się jakiś zbliżał. Trudno i darmo w mocnym deszczu pograłem 1 h 40 minuty i stwierdziłem, że przetrę szlaki i zrobię sobie dwa interwały na bieżni by zobaczyć jak tętno ile potrzebuje na odpoczynek itp. Oczywiście jako, żem zjeb to zamiast 2x 60 metrów zrobiłem 10 x 60 :yaoming:. Kozak sprawa 60 metrów sprintem ile dała fabryka i powrót na linie mety chodem podczas którego tętno spada do właściwego dla HIIT poziomu. Wygląda to mniej więcej tak, że biegnę ma maksa około 10 sekund i jakieś 1.5 minuty odpoczywam i w końcu mam sposobność by robić trening interwałowy z prawdziwego zdarzenia.


Pisałem już, że Bóg rzuca kłody pod nogi dzisiaj ? Kupiłem sobie Ricottę bo kozak do sałatki. Pierwszy raz włoską i pierwszy raz bio i kurwa ostatni. Naprawdę prawie nigdy nie wyrzucam żarcia nawet jak mi nie smakuje ale ostanie 50 gramów tego sera po prostu poszło do kosza. Szkoda kasy a wystarczy iść do Kauflandu i taką samą ilość i o dwa nieba lepszą w smaku można dostać za 2.9 zł i nie ważne, że to z "Radomia". Tak więc fail jak nic bo za tą bio zapłaciłem 3x tyle. Druga wtopa przy robieniu dzisiejszego obiadu, który zajął mi pól dnia dosłownie. Stwierdziłem, że zrobię sobie hamburgery ale .. no właśnie . Najpierw trzeba było moczyć wątrobę wołową 2 godziny (najlepsze burgerowanie dodaje ją do mięsa bo to nie jest tak, że tam do kotleta idzie 100 jednego rodzaju wołu na przykład pręgi tylko zawsze leci jakaś cześć z wątroby), potem trzeba było mrozić masło na kość by móc zmielić z mięsem co by się w maszynce nie roztopiło. Potem wyrabiać ciasto na bułki i czekać aż wyrośnie, potem coś jeszcze i się tylko wkurwiłem i zmęczyłem, że to tak długo trwa. Na koniec mogę napisać, że te hamburgery są dobre ale wcześniej robiłem imo lepsze z własnego przepisu bez kombinowania z recipe z jebanej burgerowni :facepalm:. Zresztą ten obiad jest taki kaloryczny, że jesz dwa hamburgery i wjeżdża ze 2 tyś kalorii i nawet nie zdąży się pomlaskać porządnie ryjem a już trzeba kończyć heh. Na pewno zaletą jest to, że bez dodatków i innych zbędnych wypełniaczy jak to w sklepie ale overall szkoda czasu i zachodu.
Tymczasem.
gorzka czekolada
jak widziales pewnie u mnie dawno temu, ale juz na nowym blogu, muzeum czekolady w pradze zaliczone