To i to. Mindset siada, a u mnie i tak był na dnie.
Zacznij medytować , albo wierzyć w Boga. Druga opcja to niemal pewny wzrost BM. Medytacji nie dowierzam więc nie wiem.
Napisane przez venatici
Czy trzeba w jakiegoś konkretnego, czy obojętnie jakiego Boga?
Czo mi tu śmieszkuje huh ? Nie ma sensu ograniczać się do wiary jedynie w Boga chrześcijańskiego bo rodzi się pytanie czemu miałoby to być lepsze od wiary chociażby w Zeusa, Allacha czy Krysznę ? . Jeżeli odnajdziesz Boga w hinduizmie chwała ci za to, bo prawdopodobnie podobnie skorzystasz jak na wierze w Jezusa. Czy jest ci to potrzebne do szczęścia ? Nie wcale, ale tigerkowi w pokerze tylko cud pomoże wiec na pewno nie straci jak się uduchowi a może tylko zyskać, no o ile nie spodoba mu się opcja pt "pas szahida"
Właśnie chyba mija najdłuższy okres abstynencji odkąd tutaj jestem. Mało nie tylko odkąd pisze ale najdłuższy od ponad dekady. To takie smutne , że
Spoiler
marnuje swoje życie na to by być trzeźwym
Nic to trzeba jeszcze chwilę ten patologiczny stan trzeźwości utrzymać nie ?
Swoją drogą zbliża się maj, piekielny miesiąc tbh i jak to uda się przetrzymać to Bóg obiecał mi wejściówkę do nieba bez względu co zrobię, pomyślę czy rozjebie potem a i DVD z bonusowymi cut scenkami z "Przyjaciół" gdzie Rachel prześwituje przez bluzkę stanik (czaicie nerdy stanikkkkkkk !!!) , To chyba z nim podpisuje się coś krwią na rozdrożu dróg czy znowu chujowy deal z niewyspania popełniłem ? Nvm już widzę jak mi tego DVD zazdrościcie.
Trolololooo ale nudy.
Dla kontrastu coś serio a nie jakiś tam błahy alkoholizm
Nie wiem co jutro zjeść i nie wiem co zrobić z moim pokerem. Dobra jestem jak szalona chodząca książka kucharska tak naprawdę to nie wiem co z pokerem, bo siadła motywacja po dobrym początku roku i mam ochotę pierdolnąć to na 2-3 miesiące.


Zaczął się drugi miesiąc programu i od początku ogień bo ta część jest zarówno bardziej wymagająca jak i intensywniejsza. Dołożony cały blok ćwiczeń przez co sam trening wydłuża się chyba o 15 minut, a kto ćwiczy w takim tempie wie, że dodatkowe 15 minut to piekło na ziemi. Wyglądało to tak, że zrobiłem dwa segmenty jak to miało miejsce podczas pierwszego miesiąca i z przyzwyczajenia szykuje się do "schładzania" a mi tu typ pierdoli, że to nie koniec, patrzę na timer a tam minęła ledwo połowa. O ile po tygodniu regeneracyjnym byłem nico bardziej wypoczęty niż zazwyczaj to dzisiaj pozamiatane (cały główny trening w strefie przemian beztlenowych) jednak będę musiał mądrze rozłożyć siły bo gdy przyjdzie większe zmęczenie zaliczę "blackout" jak nic gdy będę tak zapierdalał. Miałem spore problemy z żołądkiem od rana przez co odczuwałem duży dyskomfort na treningu bo ta aktywność to właściwie 80 % na napiętym brzuchu tak czy inaczej jakoś sobie poradziłem. Mam od tygodnia turbo problemy jeżeli chodzi o motywację i pracę na sobą, grą i takie tam jednak w jakiś sposób nie dotyczy to sfery związanej z aktywnością i dobrze.
Rozpiska na cały miesiąc :

Zrezygnowałem z Fit testu, bo doszła paczka ze stafem do kosza i planuje dzisiaj wypad na boisko bo jest stosunkowo ciepło i tym sobie to zrekompensuje.


Od 3-4 dni wracam do podstawowego dla mnie jedzenia bo święta to standardowo patologia. Odbiło się nieco na sylwetce ale w mig do ogarnięcia i nie ma się czym przejmować. Zjadłem tonę ciasta i to właściwie nie hiperbola bo dla przykładu we wtorek, który ofc nie był traktowany jak święta i dzień ulgowy więc się "kontrolowałem" zjadłem kilogram sernika . Kilogram !!!!!! No cóż pisałem wcześniej, że potrafię sporo zjeść co to dla mnie blacha ciasta
Anyway od dzisiaj już wszystko zgodnie z rozpiską. Dokładam 100 kcal co tydzień do momentu, w którym waga będzie szła w górę i będzie to zarazem moment, w którym wprowadzam trening siłowy i interwały z prawdziwego zdarzenia. Wyjątkowo w tym tygodniu za sprawę, że intensywność się zwiększyła zamiast 100 dorzucę 200 kcal. Wszystko z węgli bo tłuszcz to jakieś 40 % mojego dziennego zapotrzebowania i nie widzę powodu obecnie by dokładać więcej.
Peace out.
W poszukiwaniu motywacji oświadczam co następuje :
Od tej chwili tj. 8:27 zaczynam naukę nowej odmiany mając nadzieje, że uda mi się tym samym przełamać impas zniechęcenia do gry w karty. Odkładam to wystarczająco długo szukając jakichkolwiek wymówek. Dla przykładu w tym miesiącu aby odłożyć ten plan w czasie stwierdziłem, że będę grał 6 stołów i wykręcę sick volume jak na mnie by zbudować konkretny BM, by się sprawdzić na większej ilości stołów etc jednak jak pisałem to tylko wymówka bo wiem, że z obecną koncentracją powinienem ograniczać liczbę stołów a nie dokładać itp tak wiec nie dość że uciekam od obowiązków związanych z nauką nowej odmiany i wystarczy mi do tego chociażby taki powód jak spadek temperatury za oknem o 0.5 stopnia to również strzelam sam sobie w kolano jeżeli chodzi o wygrane w fixie. Przez weekend rozegrałem ponad 10 tyś rozdań jednak przy sześciu stolikach właściwie przy moim niewyspaniu nie kontrolowałem niczego. Serio klikająca małpa na moim miejscu zdała by lepiej ten egzamin. Powoduje to u mnie nie tylko frustrację związaną z tym, że nie jestem w stanie podjąć dobrych decyzji przy takim obrocie spraw ale również ogólne zniechęcenie do gry overall bo trochę na własne życzenie rozdaje hajs. Chociaż jak o tym myślę, to głównym powodem dla którego ciągle odkładam naukę jest po prostu strefa komfortu z której ciężko jest mi wyjść oraz czas jaki będę musiał poświęcić na to. W fixie zawsze na tym śmiesznym fl 50 zarobie całkiem niezły hajs, mam poczucie, że jestem pewnie obecnie najlepszym regiem tych stawek (skromność
) a próba gry czegoś nowego to przynajmniej na wiele miesięcy (o ile by wyszło) rezygnacja z tych dwóch rzeczy jakie oferuje mi ta odmiana obecnie. Tak czy inaczej od dłuższego czasu nie satysfakcjonuje mnie ani to ,że radzę sobie bardzo dobrze na FL 50 , hajs z tym związany czy co tam można sobie wymyślić dlatego trzeba spróbować czegoś nowego. Co prawda fixa grał będę ciągle jednak przynajmniej w tym miesiącu tylko wtedy gdy nie będę musiał się do tego zmuszać a nie na zasadzie gram wszystko co jest, w każdej chwili i z każdym, nie ważne że usypiam przy stole :ayfkm:.
Krwawię trochę z nosa na myśl o nauce bo z tym również ze względów "zdrowotnych" mam mały problem a w zasadzie o innych odmianach wiem tyle, że istnieją i wiąże się to naprawdę z poświęceniem ogromnej ilość godzin. Do dzisiaj nie ogarniałem nawet jaki sizing stosuje się przy otwieraniu rąk bez limitu podbić i w zasadzie dalej nie wiem, bo patrząc by chociaż na materiały szkoleniowe od Poker Strategy dotyczące fixa poza małymi wyjątkami zarówno arty jak i video są słabe merytorycznie i wątpię aby dla innych odmian coś się zmieniło więc na dobrą sprawę nawet nie wiem od czego zacząć. Sama nauka nowej odmiany zajmie pewnie ładnych kilka miechów więc dobrze byłoby wykorzystać ten czas optymalnie a nie uczyć się z przestarzałych artów. Nic to trzeba będzie popytać na forum jakichś regów czy warto w ogóle zajmować sobie tym czas czy oferować swoje usługi masarniczo- kulinarno- relaksacyjne
w zamian za coaching.
I żeby nie było przeczytałem dwa arty dla początkujących dla nowej odmiany więc plan minimum na dzisiaj przyswoiłem
Jak nie dojdziesz do 15$ w 6 miechów to jesteś dupa jak ja.
Cieszę się już na samą myśl ,że jak ogarniesz grę ( co jest oczywiste) to będziesz mnie jebał jak psa.
Zaczynasz od 0,25$:f_ugly:
Som tabelki PUSH/FOLD siedzisz i klikasz, a mamona płynie.
Druga sprawa z twoim fartem:coolface: to Jackpot co miech. Na każdych stawkach po kolei.:profit:
Napisane przez tigerek73
Jak nie dojdziesz do 15$ w 6 miechów to jesteś dupa jak ja.![]()
Dupa ze mnie to się zgadza jednak dojść gdzie chciałbyś mnie widzieć nie dojdę, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Nie wiedziałem co wybrać więc rzuciłem przysłowiową monetą i wypadła reszka zarezerwowana dla no limit. Los zdecydował a z nim nie śmiałbym się sprzeczać, ale monetę zatrzymam bo namazałem na reversie "spiny" być może się kiedyś przyda.
Napisane przez gruszka
Pozazdrościłeś tigerkowi jackpota i przerzucasz się na spiny?:coolface:
Kto by nie zazdrościł przecież to ludzki odruch
Z tym, że ja zazdroszczę jakieś 20 sekund. W typ przypadku nawet nie całe bo mam świadomość i możliwość zarobienia w pokerze takich pieniędzy jeszcze w tym roku a nie zdawanie się na farta i jakieś jackpoty
Prawdopodobnie zrezygnuje lub ograniczę podsumowania z treningu bo nie będę miał na to czasu a nieraz schodzi nawet godzina. Zobaczę co się z tego ulepi, jednak prawie na pewno braknie mi doby by zajmować się takimi rzeczami.
Idę porzucać, bo usypiam przy komputerze
Nie wiem czy mam rację , ale spiny i pojmowanie gry 3handad zwłaszcza HU, mega się przyda do NL. Śmiem twierdzić że każdy kto ogarnia dobrze spiny , będzie dawał sobie radę w NL zwłaszcza SH. Także dla mnie jak nie wyjdzie Spin to może popróbuje NL.
Trzepaj kasę , nieważne gdzie. Możliwe że to jedna z nielicznych decyzji w ostatnim czasie.
Poza sportem.:f_thumbsup:
Pytanko jesteś w stanie zaproponować mi jakiś Pulsometr ,ale bez pasa. Nie wiem czy z nim komfortowo by mi się biegało. No oczywiście nie za drogi , okolice 200zeta. Korzystam także z Endomondo.



Skurwysyn - jednym słowem podsumuję dzisiejszych trening. Co było ciężko to koniec świata, wszystko mnie boli, czterogłowy uda zniszczony, ramiona od pompek w ilości jeden milion piekły jak nic. Całę energię zostawiłem na treningu a i tak poszedłem jeszcze na godzinę na kosza
. Z racji, że jestem mega zmęczony udało się pograć dzisiaj w karty całą godzinę co prawda na początku miesiąca zakładałem spore volume ale przeszło mi po trzech dniach więc olewam grę i skupię się na rozwoju i treningach bo jest ciepło i czas powoli ogarnąć prawdziwy HIIT i trening siłowy a nie ciągle "różowe hantle" Raczej skończę ten program chociaż ten dzisiejszy trening mocno mnie zniechęcił
Wrzucę tez kcal z kosza bo jako, że wychodzę powoli z deficytu muszę wiedzieć mniej więcej ile spalam. Co prawda kosz utrudni mi sprawę bo będę musiał to co zostawię na boisku wrzucić w formie dodatkowego posiłku ale to tylko problem z czasem bo ja wszystko w zasadzie sam gotuje jak jestem ogarnięty, bo przecież nie będę narzekał na ekstra posiłek.


Creme friaiche kozak szczególnie do jajecznicy ale znowu na wiosce nie dostanę tego więc gości u mnie jak ktoś akurat wraca z raichu bo tam w każdym lidlu chyba to sprzedają. Akurat nie o taki mi chodziło bo ta śmietana z jakimiś ziołami ale darowanemu koniowi..
Od jakiegoś czasu (co można zobaczyć po ostatnich wrzutach zamiast muzyki ) wróciłem po niemal dwóch dekadach do rzeczy, którymi interesowałem się w podstawówce bo tak naprawdę 80 % mojej wiedzy pochodzi z tamtego okresu bo potem była dekada alkoholizmu i jakoś brakło czasu na astronomię i fizykę kwantową
. Co ciekawe nauczyciele do ósmej klasy uważali mnie za opóźnionego w rozwoju a wiedzy, którą przyswoiłem w rok wtedy starczyło w zasadzie potem by poza drobnymi wyjątkami bez nauki skończyć i technikum i studia techniczne
Właściwie to starcza do dzisiaj Swoją droga miałem sporo problemów tylko dlatego, że do klasy ósmej nie "wychylałem" się przez co średnia rok w rok to jakieś 2.5 maks heh a i wszędzie było mnie pełno to i celującego z zachowania nie było. Teraz wyobraźcie sobie z jaką spotykałem się dyskryminacją ze strony niektórych nauczycieli gdzie nagle najlepiej sprawdziany w klasie pisałem a należy zaznaczyć, że u mnie na 28 osób jakieś 18 kończyło szkołę ze średnią > 5.0. Przez pierwszy semestr ósmej klasy musiałem udowadniać, że to nie żaden spisek i odpowiadać z tego materiału jeszcze raz przy tablicy. Kiedyś o tym napiszę bo rasizm w chuj z ich strony mnie spotykał
Typiarze z historii autentycznie zagroziłem egzaminem komisyjnym jak mi nie wystawi celującej - tak dobrze czytacie ja jej
Nie miała wyboru bo prawda była taka, że materiał z tego przedmiotu do tej klasy miałem opanowany lepiej od niej. Nawet coś dla nie wygrałem w jakieś tam olimpiadzie.
Tymczasem
Napisane przez tigerek73
Pytanko jesteś w stanie zaproponować mi jakiś Pulsometr ,ale bez pasa. Nie wiem czy z nim komfortowo by mi się biegało. No oczywiście nie za drogi , okolice 200zeta. Korzystam także z Endomondo.
![]()
Po co ci pulsometr i czego się po nim spodziewasz ? Jakieś konkretne opcję cie interesują ? Pytam bo przy bieganiu jakie preferujesz nie wykorzystasz za bardzo możliwości jakie oferuje i można sobie radzić bez niego (chociażby by mieć tam jakieś pojęcie właśnie z apki jak endomodo) Te bez nadajnika na klatę właściwie nie spełnią swojej roli bo pomiar będzie niedokładny (w niektórych przypadkach dość konkretnie). Pewnie to kwestia indywidualna ale ten odbiornik w zasadzie w niczym nie przeszkadza a po pewnym czasie w ogóle nie odczujesz jego obecności. Ja jak jeszcze biegałem w zeszłym roku to łapałem się na tym, że miałem zegarek na ręce ale zapomniałem zakładać pasek i jak nie zwracałem uwagi na tarcze zegarka to myślałem, że biegnę z paskiem
i dopiero po jakimś czasie ogarniałem, że go nie mam na sobie.
Jak się zdecydujesz a nie biegasz z innymi ludźmi którzy z takich rzeczy korzystają lub na zawodach to bierz ten który ja mam : KLIK
Do zastosowań amatorskich w pełni wystarczy. Służy mi już chyba ze dwa lata przez, które zgubił sygnał może ze cztery razy i to na chwilę. Można ustawić sobie własną strefę treningową, są międzyczasy i w zasadzie nie jest zbyt trudny w obsłudze. Baterie do tej pory wymieniłem raz i to stosunkowo niedawno. Jak się uprzesz to można go nosić nawet jako zegarek. W cenie do 200 zł nie dostaniesz w sumie nic lepszego. Sprawdzony i godny polecenia
Dzięki patrzyłem na coś podobnego 25.10 , zobaczę jutro czym się różnią. Potrzebuje tylko to sprawdzenia tętna, żeby bardziej kontrolować bieg w odpowiednich strefach HRmax.
Co prawda interesowałem się tego typu sprawami 2 lata temu ale z tego co pamiętam to pod względem funkcjonalności PC 15. 11 wypada o niebo lepiej. Jedyną zaletą dla której warto rozważyć zakup 25. 10 to fakt, że w odróżnieniu od PC 15.11 posiada kodowany sygnał tak by nie zbierał odczytu z innych urządzeń ale ta opcją nie przyda ci się jeżeli nie biegasz z innymi ludźmi o czym pisałem wyżej.
Napisane przez tigerek73
Skąd on wie o LAP ( okrążenie ) naciskasz sam?
Ta jak mijasz linię mety musisz nadusić. Jedyne w tym pulsometrze co może nieco irytować to fakt, że pamięta tylko ostatni trening ale nie ma też oczekiwać Bóg wie czego za 150 zł. Jak bardzo przeszkadza ci ten pasek na klatę zawsze możesz rozważyć kupno słuchawek bezprzewodowych , które mierzą puls z "ucha". Kosz to jedynie 800 zł
Napisane przez venatici
Tak myślałem, że wybierzesz no limit ...
Wypadałoby w końcu shipnąć Main Event WSOP dla Polski, a nie widzę obecnie poza mną kandydata do tego tak więc to nie jest tak, że wybrałem po prostu robię środowisku pokerowemu jak mawiał mój nauczyciel "rusycyzmu" ze szkoły podstawowej "laskę ". Cierpiał na syndrom niemożności wypowiedzi bukwy "ł" (jak to rusek ) więc jego sztandarowa sentencja brzmiała mniej więcej tak : " Co wy mi laskę robicie, że przychodzicie do szkoły ? ". Głupi chuj bił nas drewnianą linijką większą od nas samych po łapach i łamał je na dupsku każdemu kto był "niegrzeczny" (teraz wiadomo na co szły pieniążki przeznaczone na oświatę ). To były "piękne dni" i jakoś nie było afer z tego powodu bo dzieciaki jednak nie leciały ze wszystkim do mamy. Dzisiaj wystarczy, że nauczyciel krzywo spojrzy na ucznia i z miejsca ma na głowie kuratorium oświaty, , rząd,sanepid, kler, FBI, kosmitów, mniejszości cygańskie, blogerów i debet na koncie w WBK
. Nie żebym pochwalał takie zachowanie nauczycieli po prostu jakoś młodzież wydawała się mniej pizdowata. Wiem bo miałem okazję kilka lat temu z takową pracować i poszło to wszystko imo w nie najlepszą stronę. Zamiast próbować łamać sobie nogi robiąc salta na przerwach grają na Ipadach w "Hallo Kitty" . Nic dziwnego, że nie mamy zawodowej armii
Ten to jeszcze chuj, nasz nauczyciel od techniki napierdalał nam kuksańce na wątrobę brelokiem od kluczy (a jak ktoś pamięta te czasy to wie,że brelok przy kluczach do klasy wyglądał jak pień drewna). Do dzisiaj to czuje
A jak wspomnę.. dobra nie ma co pisać bo czas nagli . W skrócie , jak robiło się problem to można było liczyć na wpierdol , z tym, że taki wyrafinowany jaki dostawało się od milicji co by nie było większych śladów. Pani od polskiego jak cię chwyciła za pejsy to potrafiła takiego delikwenta na dwa cale w powietrze podnieść. Gwarantowane, że po takiej akcji przynajmniej do końca jej lekcji będziesz siedział spokojnie.
A i nie było czegoś takiego jak dzisiaj, że co drugi dzieciak ma zdiagnozowane ADHD i fory z tego powodu. Za moich czasów nikt nie śmiał w ten sposób ściemniać przy takich nauczycielach
Co mówisz Pitorusiu ? Masz ADHD ? Wstawaj kurwa posłużysz jako worek treningowy i przykład przed całą klasa, że się po niej nie biega gdy prowadzę lekcję. Serio nie było ADHD to jest jakaś przypadłość dzieciaków ostatnich lat
Chociaż jak o tym myślę, to może właśnie większość miała ADHD dlatego nas napierdalali
Tigerek coś powinien o tych czasach wiedzieć bo raczej pamięta i starszy od węgla , chociaż to też pewnie zależało od szkoły. W "szóstce " wychowawczyni kolegi mojego kolegi jak się wkurwiła na ucznia na lekcji to wybiła mu oko. Dosłownie ! Więc mi tam na moich belfrów nie wypada zbytnio narzekać .