Zastanawiałem się dzisiaj przez chwilę czy przed wyjściem z pieczary nie zrobić sobie opatrunku po czym doszedłem do wniosku, że to jebie i będę trolował wszystkich dookoła spaloną łapą. Warzywniak cały mój, na piekarni udawałem, że nie zakładam tej foliowej rękawiczki przez co kilka osób chciało mnie powalić jeszcze kilka innych wymiotowało na myśl, że mogę sobie tak bezkarnie przebierać w pieczywie. Na koniec miny kasjerek, które zwracały mi resztę jak wyciągałem tego kulasa śmiechu warte. Tak się składa,że wewnętrzną cześć dłoni mam cała poparzoną więc nie ma za bardzo miejsca na niej by położyć "bezpiecznie resztę". Tzn sama ręka mnie nie boli ale nikt poza mną o tym nie wie a wygląda wciąż jak świeżo poparzona więc
Na targu za to trolowala moja angina bo zimno i z nosa się lało przez co koleś zamiast dwóch złotych za pomidory na wyciągniętą łapę prawie dostał gluta z nosa,ale tutaj zadziałał mój wrodzony refleks i sprawnie odskoczyłem by nie robić syfu no niech mu będzie
Książki nie dostałem trzeba będzie zamówić, tak więc w międzyczasie analizuje sobie London System. Przed chwilą zniosłem ze strychu stare wysłużone szachy, których urok polega na tym, że od zawsze brakowało w nich piona . Jest moc
Do kart wracam prawdopodobnie w poniedziałek choć to zależy pewnie od tego na ile pochłoną mnie szachy. Może będę blefował już w piątek się zobaczy.
Jak pisałem wcześniej dzisiaj pierwszy od wielu dni domowy posiłek, który robiłem sam i od razu lepszy nastrój bo będzie dobrze jedzone, co prawda sałata /ser/grzanki ale i tak o niebo lepsze niż przetworzone żarcie.