Tytułem wstępu, kilka słów o tym co było na początku. Na pokera natrafiłem zupełnie przypadkowo. Akurat zamieszkałem w WG z pewnymi miłymi osobnikami. Mieli oni w zwyczaju długimi godzinami dyskutować o jakiejś, dla mnie wtedy niezrozumiałej jeszcze, grze karcianej. Jakieś nutsy, bety, overpary, flopy, riviery, bankrolle, małe i duże ciemne... Z każdym dniem ciekawiło mnie to coraz bardziej... i bardziej, aż pewnego listopadowego wieczoru zasiadłem z nimi do stołu...
Meandry genezy grania pewnie to wszyscy znają. Każdego są prawie podobne. Ważniejsze jest, co było później. Po wielu godzinach grania uświadomiłem sobie, że jest to sposób na zarobienie niezłych pieniędzy. Pewnego razu w parę godzin zarobiłem 260 E inwestując zaledwie 10 E (turniej Heads-Up). Mimo że moje wyniki były coraz lepsze, zdradziłem pokera. Przestałem grać, przez kobietę, która zupełnie zdominowała całą moją rękę, głowę całą... i jeszcze coś innego, całego.
Związek nie przetrwał, miłość do pokera – owszem, nie zardzewiała.
Wróciłem. Drżyjcie!