Witam,
W czasie sesje postawiłem sobie za cel, aby napisać tutaj temat i poszukać rozwiązania mojego problemu. Z racji, że zaraz kończą mi się ferie i zaczyna drugi semestr muszę to napisać teraz.
Przejdę od razu do rzeczy, chciałbym się tak zmotywować, aby robić codziennie po trochę zadań na uczelnię, a nie wszystko odkładać na ostatnią chwilę. Zdaję sobie z tego sprawę, że gdy usiądę i codziennie zrobię trochę, to nie będę musiał w czasie kolokwiów, egzaminów siadać i zakuwać całe dnie. Jest to dosyć frustrujące, gdy człowiek wstaje rano i siedzi z nauką do wieczora, a po kilku takich dniach człowiek jest zupełnie nie zdatny do życia. Dodatkowo bywa to stresujące, gdy tak naprawdę nie jesteśmy pewni swojej wiedzy.
Druga sprawa to taka, że przedmioty stają się coraz trudniejsze i jak teraz nauka na ostatnią chwilę mogła zdać egzamin, to teraz może być z tym trudniej, ponieważ materiał będzie cięższy.
Na pewno moją motywacją jest to, że gdy będę codziennie mobilizował się do robienia czegokolwiek na uczelnię to nie będę musiał zakuwać na ostatnią chwilę jak głupi i prawdopodobnie szybciej zaliczę sesję. Może się również zdarzyć, że moja praca zaowocuje tym, że zostanę zwolniony z jakiegoś egzaminu. Dodatkowo motywuje mnie fakt, że sesje przypada na czerwiec, więc jak szybciej uda się wszystko zrobić tym szybciej zacznę korzystać z uroków lata. Z drugiej strony jak teraz się nie zmobilizuję, to może mi uciec kawałek lata i gdy za oknem będzie zapewne +20 stopni ja będę musiał zakuwać. Tym razem udało się wszystko zaliczyć za pierwszym razem, ale były wątpliwości.
Kolejna rzecz to postrzeganie pokera jako nagrody, rozrywki, czasu wolnego itp. Chciałbym sobie wmówić, że poker jest taką jakby nagrodą za dzień pracy, a nie rutyną. Lubię grać w pokera i chętnie do niego siadam, ale czasem pojawia mi się myśl, że robię to rutynowo, a ja chciałbym siadać do pokera z takim nastawieniem z jakim siada się do dobrego filmu lub dobrej gry.
Następna rzecz to organizacja swojego czasu. Zauważyłem, że potrafię siedzieć i bardzo tracić czas. Nawet jak wiem, że mam coś zrobić, to zamiast się do tego zabrać siedzę i czytam jakieś głupie portale z wiadomościami ze świata, a tak naprawdę 3 dni później nie umiałbym powiedzieć co tam takiego ciekawego przeczytałem. Na siłę szukam różnych rzeczy, które tak naprawdę nie są mi w ogóle potrzebne do życia i je czytam, zamiast zabrać się do roboty. Na pewno moim sukcesem jest już to, że wyeliminowałem i od około dwóch miesięcy nie gram w żadne gry, które potrafiły pożerać bardzo dużo czasu. Teraz jedyne w co pogram to haxball, ale jest to w moim przypadku gra na 20-30 minut, bo potem ewidentnie mi się nudzi.
Myślę, że to wszystko co w tej chwili przychodzi mi do głowy.