Przejdź do forum
Jak planowac granie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Jak planowac granie w pokera?

24 Posty
11 Użytkownicy
1 Reakcje
4,218 Wyświetlenia
mrozny
Dołączył: 27.06.2007

Witam,

Chciałbym pozyskać porad na temat jak planować sesje pokerowe.
Ogolnie obejrzalem pierwszy trening i mi sie bardzo spodobal.
Zauwazylem ze za bardzo skupiam sie na wynikach i to w duzym stopniu zle rzutuje moze nie do konca na moja gre ale na - nazwe to sposob grania w pokera....
chcialbym sobie moja gre jakos usystematyzowac - tzn. grac wiecej.
kiedy mam upswing to juz planuje sobie kiedy bede grac i jakie to ja kokosy nie zarobie :) - potem przychodzi korekta i checi do gry spadaja, zaczynam kombinowac ze teraz to caly plan mi poszedl w pi... ;) zaczynam grac sobie inne odmiany - generalnie burzy mi to wszystko, suma sumarum wychodze do przodu jesli chodzi o $ ale glownie chodzi mi o to ze niewiem jak ustabilizowac swoja gre tak zeby grac regularnie i systematycznie np pare godzin dziennie. Gram, przychodzi jakas wieksza korekta, spadaja checi do gry, zaraz sie znajdzie milion roznych rzeczy ktore mozna zrobic zeby dzisiaj nie grac w pokera - nie chodzi do konca o to ze ja kombinuje powiedzmy na takiej samej zasadzie jak z nauka ze co zrobic zeby sie nie uczyc i np sprzatam pokoj, chodzi o to ze poker to nie praca wiec grac moge kiedy chce i ile chce. tyle ze ja chcialbym sie bardziej zmotywowac do wiekszego poswiecenia czasu na samo granie. jeszcze nie znalazlem zlotego srodka zeby zrobic sobie jakis plan pokerowy mojej gry i jakos go zrealizowac - np ze wstaje o 9 i potem gram 3 godziny.. bo poker to nie praca i nie musze wstac, moge lezec... tylko ze potem to burzy wczesniej przygotowany plan.. niewiem czy wyrazilem sie dosyc jasno :) - czy wy jakos to planujecie np. ile chcecie rozdan rozegrac albo cos w tym stylu?


23 odpowiedzi
Główny administrator
spinek
Dołączył: 27.09.2009

Ja staram się dawać sobie założenia typu liczba rozdań dziennie, ale niestety czasem zbyt łatwo mi od nich odpuścić. Najlepiej sprawdzają się u mnie wszelkie bonusy, promocje, rake race'y etc.

Gdy grasz np. o jakiś bonus lub bierzesz udział w jakiejś promocji możesz sobie wcześniej przygotować plan ile musisz pkt, rake'u czy czego tam wymagają zdobyć dziennie, żeby się wyrobić w terminie. Wtedy łatwiej o mobilizację. I nawet gdy przez ten czas parę razy zdarzy mi się odpuścić i nie zagrać tyle i planowałem to gdy nadchodzi deadline łatwiej mi się zmobilizować i posiedzieć te kilka godzin więcej, żeby to nad czym pracowałem X czasu nie poszło na marne.


odpalasz optymalną dla siębie ilość stołów, przyjmujesz, że będziesz grał w przedziale 1h - 1,5h. jak nie chce się patrzeć na zegar, to nastaw sobie jakiś budzik. budzik zadzwoni, odznaczasz auto post blindy, czekasz aż dojdzie do ciebie kolejka i wyłączasz stoły.

potem wstajesz i idziesz robić cokolwiek innego, niezwiązaego z pokerem. zapominasz całkowicie o wszystkim co wydarzyło się do tej pory, zapomnij w ogóle o zaglądaniu do kasjera, czy na wynik sesji w trackerze. nie ma ciebie dla pokera. twoje myśli są zajęte relaksem.

15-30 min przerwy, wracasz do gry. powtarzasz cykl ile sobie tam chcesz. nie mam pojęcia ile rozegrasz w tym czasie rozdań, czy ile sitów zagrasz. to najmniej istotne. najważniejsze, żebyś sobie opanował cykl. masz przez to jakoś czas zorganizowany i może przestaniesz tracić czas na pierdoły.

jeśli chcesz do tego dołączyć naukę i analizę sesji - rób to dnia następnego przed przystąpienięm do gry. przyjmij sobie koncepcje 20% czasu poświęcasz na nauke, 80% na grę.

na tym forum było to miliony razy pisane, plus w każdej książce o mindsecie pokerzysty. stosować, napier*!#ać, punkty trzepać, levele pokonywać, konserwatywny BR stosować.

edit:

zapomnij o konkretnej liczbie rozdań, konkretnym winrate czy innych takich pierdoach. na winrate nie masz w ogóle wpływu. wyżej własnej dupy też nie podskoczysz, więc po co marnować czas i energię na tego typu rzeczy.


nikujin
Dołączył: 07.10.2008

Mam dokładnie ten sam problem.
Żeby się zmotywować wyznaczyłem sobie cel, że muszę wyrobić bonus do końca roku, pozostało mi 4100 punktów na p*.
Zazwyczaj miesięcznie robię około 1900, ale to przez nieregularną grę.
Wyliczyłem sobie ile muszę grać dziennie i ile mogę mieć dni wolnych.


SkowroN18
Dołączył: 15.03.2009

Witam,
Grasz casha czy sng, mtt?
Zaloz sobie jakis cel, to jest najwazniejsze , to on Cie bedzie motywowal do gry. Oczywiscie nie zakladaj, ze zarobisz tyle czy tyle bo mozesz sie rozczarowac . W pokerze istnieje czynnik szczescia, ktory moze skutecznie pokrzyzowac Ci te plany . Jezeli grasz na starsach czy ftp, zaloz sobie cel np zdobycia srebrnego statusu na P* czy iron man na ftp. Zagraj 1k turkow i zobacz na top sharku jak Ci idzie , czy po takiej probce jest to dla Ciebei dochodowe czy nie. Nie musisz grac codziennie od tej x godziny do x godziny. Wyznacz sobie ile masz zagrac w miesiacu turkow czy tez handow i rozdziel sobie to na takie godziny jakie chcesz. Graj wtedy, kiedy masz na to ochote. Jezeli zrobisz polowe swojego celu to napewno bedziesz chcial go dokonczyc dla satysfakcji .
Pozdrawiam


Tak ogólnie możesz zrobić sobie plan całego tygodnia i starać się do niego stosować tylko żeby nie odbywało się to na zasadzie że musisz zagrać bo jest akurat 15. Bo będziesz podchodził do tego jak do obowiązku a wtedy automatycznie będziesz grał z niechęcią, do tego myśli zaczną błądzić po innych tematach.

Możesz także zaznaczyć sobie z góry ile godzin dziennie przeznaczasz na pokera lecz bez ustalonych ram czasowych, np. chcesz grac 6 godzin dziennie, masz dwie godziny wolnego z rana poświęcasz to na grę, potem po południu kolejne dwie godziny etc.
Najważniejsze aby się do niczego nie zmuszać bo odbije się to na grze.

Ja sam gram bez ustalonych godzin, lecz mam swoje minimum, które wynosi 3-4 godziny na dzień, jeżeli zmuszałbym się do siedzenia przez te 4 godzinny przed komputerem i ciągłej grze to mógłbym szybko się zniechęcić i grać tak żeby tylko skończyć, oczywiście czasem jest tak że nawet nie odczuje się tego czasu, lecz zawsze lepiej dać sobie trochę odpocząć. Jeżeli gra się od niechcenia to po co w ogóle grać jak nie dość że się nic nie nauczymy to jeszcze uszczuplimy BR.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

kiedy mam upswing to juz planuje sobie kiedy bede grac i jakie to ja kokosy nie zarobie - potem przychodzi korekta i checi do gry spadaja, zaczynam kombinowac ze teraz to caly plan mi poszedl w pi...

Ok. mechanizm wygląda następująco: jest upswing, robisz np. 20bb/100 przez 1000 rozdań i rozumiem, że planujesz, że przez kolejne 20k rozdań będzie tak samo? Obliczasz sobie zysk + rakeback i wyliczasz sobie sumę którą zarobisz np. za 2 miesiące. Potem przychodzi naturalna wariancja a Ty tracisz motywację bo plan się sypie.

Widzisz, bardzo ważne jest to żebyś rozróżnił co możesz kontrolować w pokerze a co nie. Możesz kontrolować to, że grasz dobrze, podejmujesz najlepsze decyzje, odpowiednio wybierasz stoliki, możesz nawet kontrolować ilość rąk jaką grasz, ale na winrate zbytniego wpływu nie masz. Planujesz coś co jest w gruncie rzeczy i z definicji nieprzewidywalne. Planując to nie tworzysz tak naprawdę planu, bo nie da się zaplanować swoich wyników, ale tworzysz w swojej głowie określone oczekiwania co do wyników konkretnych sesji.
Oczekiwania mają to do siebie, że spełnione dają ulgę a niespełnione – niezadowolenie. Jeżeli będziesz podążał tą drogą to będziesz dostawał to samo co teraz, więc czas coś zmienić co słusznie zauważyłeś _thumbsup:

Kilka mądrych uwag dostałeś już w innych postach w tym bardzo ciekawy post od Tjalla, do którego jednak mam jedną małą uwagę. Proporcje miedzy grą a nauką u najlepszych graczy są bardziej zbliżone do 50/50 niż 80/20, ale ogólnie naprawdę bardzo dobry post Tjall.

Sporo o planowaniu znajdziesz też w tym poście
Cele w pokerze

Jeszcze kilka rzeczy ode mnie. Pytasz jak zaplanować sesje pokerowe. Moje pytanie, czy Ty na pewno chcesz planować tylko sesje pokerowe?
To tak jakbyś idąc na spacer chciał zaplanować każdy kolejny krok, ale nie zaczął od planu dokąd idziesz. W Twoim poście nie widać bardziej ogólnego celu, który chcesz osiągnąć, na pewno zacząłbym od tego. Zastanów się w jakim miejscu chcesz być np. za rok i zastanów się jaki progres musisz wykonywać przez kolejne kwartały żeby się tam znaleźć. Potem stopniowo możesz schodzić na niższe stopnie i np.może Ci wyjść że tygodniowo powinieneś grać 5k rąk i spędzać 25 godzin na analizie gry, mając wyznaczony większy cel powinno Ci być znacznie łatwiej osiągać te małe cząstkowe cele.
Jednocześnie, żeby podtrzymać motywację do gry wyobrażaj sobie jak najdokładniej moment, w którym już osiągniesz cel. Przeżyj to w swoich wyobrażeniach ze wszystkimi szczegółami, zobacz jak będziesz wyglądał za rok, jak będziesz ubrany, jak będziesz się czuł po osiągnięciu celu, jaki będziesz miał wyraz twarzy, jak zmieni się twoje otoczenie itd. Im dokładniej to sobie wyobrazisz i im dokładniejszy plan stworzysz tym lepiej. To jest strategia absolutnie wszystkich ludzi sukcesu, sportowców, biznesmanów. W ten sposób powstawały największe wynalazki i biznesy na tej planecie i myślę, że warto się na tym wzorować.
W tym momencie nie będzie już planowania tylko kolejnych kroków, chodzenia naokoło i nadrabiania drogi, zaczniesz iść w jednym konkretnym kierunku i jedyną kwestia jaka pozostanie otwarta to pytanie kiedy osiągniesz to co chcesz i jak to zrobisz. A to będzie już zależne tylko i wyłącznie od Ciebie.

Mam nadzieję, że mogłem pomóc:)


mrozny Autor wątku
mrozny
Dołączył: 27.06.2007

heja! dziekuje wszystkim za odpowiedzi - bardzo mi pomogly!

Jezeli chodzi o moje planowanie - narazie nie mam dlugotrwalego i dalekiego celu czy kierunku. Wyjezdzam niedlugo z Polski do Indii na jakis czas i poprostu planuje teraz w tym miesiacu jak najwiecej $ zarobic - troche zle podeszlem na poczatku do tematu bo zaczalem od ile powinienem zarobic - no ale tego nie moge przewidziec..
teraz nie planuje ulozenia konkretnego planu z godzinami itd. poniewaz w zwiazku z wyjazdem jest troche dupereli do ogarniecia itp. wiec tak sie generalnie nie da - postanowilem ze bede staral sie grac jak najwiecej sesji
2-3 godzinnych a miedzy sesjami bede ogarnial duperele, postaram sie grac okolo 3 sesji dziennie - zobaczymy jak to wypali - ale najwazniejsze ze zmienilem swoje nastawienie z zarobienia konkretnej sumy - teraz poprostu gram i wyniki interesuja mnie w malym stopniu - teraz bede sie koncentrowac na tym zeby sobie tak ulozyc 'duperele' zeby zagrac te 2-3 sesje dziennie a reszta sama przyjdzie _thumbsup:


SkowroN18
Dołączył: 15.03.2009

Napisane przez mrozny
- ale najwazniejsze ze zmienilem swoje nastawienie z zarobienia konkretnej sumy :

Ok super, o to chodzi

Napisane przez mrozny
Wyjezdzam niedlugo z Polski do Indii na jakis czas i poprostu planuje teraz w tym miesiacu jak najwiecej $ zarobic :

wiec nie planujesz zarobienia konkretnej sumy, ale ale nastawiasz sie ze zarobisz jak najwiecej $$. :rage:

Ja tutaj widze spora nie konsekwencje. Oczywiscie gramy po to zeby zarobic, ale nie mozesz sobie tego stawiac jako swoj najwazniejszy cel, bo nie jest to do konca zalezne od Ciebie. Trudno zebys uznawal sesje za fatalna , gdy po przeanalizowaniu grales w niej bardzo dobrze.

Pozdrawiam


mrozny Autor wątku
mrozny
Dołączył: 27.06.2007

Napisane przez SkowroN18

Napisane przez mrozny
- ale najwazniejsze ze zmienilem swoje nastawienie z zarobienia konkretnej sumy :

Ok super, o to chodzi

Napisane przez mrozny
Wyjezdzam niedlugo z Polski do Indii na jakis czas i poprostu planuje teraz w tym miesiacu jak najwiecej $ zarobic :

wiec nie planujesz zarobienia konkretnej sumy, ale ale nastawiasz sie ze zarobisz jak najwiecej $$. :rage:

Ja tutaj widze spora nie konsekwencje. Oczywiscie gramy po to zeby zarobic, ale nie mozesz sobie tego stawiac jako swoj najwazniejszy cel, bo nie jest to do konca zalezne od Ciebie. Trudno zebys uznawal sesje za fatalna , gdy po przeanalizowaniu grales w niej bardzo dobrze.

Pozdrawiam

nie do końca tak to odbieram.. grasz po to zeby zarobic to jest chyba naturalne. Tyle tylko ze teraz nie nastawiam sie ze w wyniku zagrania x rozdan zarobie x pieniedzy itp. . Poprostu teraz gram z takim nastawieniem jakim pisalem a reszta sama przyjdzie, nie nastawiam sie tez oczywiscie na jakies mega wygrane - te pieniadze beda dodatkiem a nie warunkiem koniecznym


baume
Dołączył: 18.05.2008

Jakiś czas temu nagrałem trening dysponowanie czasem trenerów: panadol, masterjali nie wiem czy oto chodzi ale może się przydać:
http://rapidshare.com/files/434642060/dysponowanie_czasem.mp3


mrozny Autor wątku
mrozny
Dołączył: 27.06.2007

Napisane przez baume
Jakiś czas temu nagrałem trening dysponowanie czasem trenerów: panadol, masterjali nie wiem czy oto chodzi ale może się przydać:
http://rapidshare.com/files/434642060/dysponowanie_czasem.mp3

dzieki, kilka cennych porad znalazlem


nie będę zakładał osobnego wątki, podepnę pod ten

nurtują mnie 2 tezy. obydwie tyczą się tego samego, czyli podejścia do gry i ilości rozgrywanych rąk.

pierwsza pochodzi z poker mindset. w tej książce autor napisał, że gdy nie czujemy się na siłach, przestajemy grać. albo gdy gra nie sprawia nam (powiedzmy chwilowo) przyjemności, odstawiamy granie.

druga pochodzi z treat your poker like bisiness. tutaj autor napisał, że nie ma że boli. poker to twoje małe przedsiębiorstwo, nie pracujesz = nie zarabiasz. dupe troki i do roboty.

tak więc obie te książki traktują o tym samym, ale w tej kwestii bardzo się ze sobą mijają. osobiście jestem bardziej za podejściem leatherassa, czyli trzeba wyrabiać założony, wykonalny dzienny limit gier/rąk. jeśli poker ma być twoją pracą, to chcąc, nie chcąc, do tej pracy musisz chodzić i pracować. jakby ktoś był normalnie zatrudiony na etacie, to nie powiedziałby swojemu pracodawcy po 3h pracy "słuchaj stary, zmęczony jestem. ide do domu, widzimy się za 4 dni". nie dość że byś dużo nie zarobił, to jeszcze długo byś nie popracował.

pierwa teza jest mocno teoretyczna, druga natomiast mocno ściera się ze smutną rzeczywistością.

zapraszam do dyskusji :]


Cześć, odkopuję trochę stary wątek ale miałem ostatnio dosyć podoną rozmowę.

"Chciałbym pozyskać porad na temat jak planować sesje pokerowe."
Odpowiedź sobie pytanie po co chcesz je planować, co chcesz aby te planowanie Ci dało. Jak dowiesz się tego będziesz sam umiał odpowiedzieć na to główne pytanie -jak. Każdy planuje je inaczej, są osoby jak nanonoko którzy grają 16 stolików x czasu, są osoby grające po 45 minut. Są osoby które kończą sesję kiedy schodza z a-game a są tacy którzy schodzą po przegranej jakiejś kwocie itd. Stwórz własne powody, znajdź co ma Ci dac planowanie sesji i wróć do swojego pytania. To zbyt indywidualna rzecz aby móc ją wrzucić jako generalizacja. Mogę Ci powiedzieć jak ja planuję sesje, gram o określonych porach, określoną liczbę czasu, kończę je kiedy wydarzają się jakieś czynniki, ale mam ku temu powody i działa to u mnie. Sprawdź co będzie działało u Ciebie.

"Zauwazylem ze za bardzo skupiam sie na wynikach i to w duzym stopniu zle rzutuje moze nie do konca na moja gre ale na - nazwe to sposob grania w pokera...."
Prawdopodobnie sesje pokerowe wpływają na Twoje emocje, to bierze się stąd iż masz oczekiwania że sesja musi mieć jakiś finał, określony finansowo (u większości graczy to "muszę sesję skończyć przynajmniej na 0"). Dopóki tego nie ma pojawiają się stany, ja dzisiaj wogóle nie patrzę na wyniki sesji, kompletnie nie mam pojęcia ile mam kasy na roomach, co za różnica. Nie jest moim priorytetem aby zarabiać kasę na pokerze, ale aby grać dobrze, pokonywać limity, kasa wtedy przychodzi sama. Jakbym miał cel że musze wygrywać kasę to nie widzę w tym żadnego pozytywnego aspektu, a negatywnych jest cała masa (np. pojawianie się tiltu).

"kiedy mam upswing to juz planuje sobie kiedy bede grac i jakie to ja kokosy nie zarobie" - po co to robisz? co Ci to daje? Jest jakikolwiek pozytywny wydźwięk tego planowania? Jest jakikolwiek negatywny wydźwięk tego planowania?

"potem przychodzi korekta i checi do gry spadaja, zaczynam kombinowac ze teraz to caly plan mi poszedl w pi..." Tworzysz plan który jest oczekiwaniem że coś się wydarzy, jak do tego nie dochodzi zaczynasz tiltować. Bardzo ważne jest to abyś zrozumiał że nie tiltujesz, nie spadają Ci chęci do gry bo masz gorszy okres, ale dlatego że zrobiłeś pewien plan co się wydarzy i on się nie spełnił. Tilt w grze nigdy nie jest spowodowany tym że przeciwnik łapie 4 outy, dopiero naszą interpretacją na to co widzimy. Podobnie jest u Ciebie. Zmień PLAN.

"zaczynam grac sobie inne odmiany" Zgadnij skąd to się bierze - efekt planu któryt jest kompletnie do d...

"generalnie burzy mi to wszystko, suma sumarum wychodze do przodu jesli chodzi o $" -znowu to samo, dla Ciebie znaczenie ma to że wychodzisz na + w $ a nie to że stoisz w miejscu z grą, nie rozwijasz się itd. Pamiętaj że czym więcej umiesz tym więcej analogicznie zarabiasz na stołach. Zmien priorytety.

"ale glownie chodzi mi o to ze niewiem jak ustabilizowac swoja gre tak zeby grac regularnie i systematycznie np pare godzin dziennie" Zmienić plan, przeramować definicje, np. u Ciebie definicja dobrej sesji to taka która kończy się na plusie. Ta definicja ma swoje konsekwencje. Znajdź jak najwięcej definicji i myśli które powodują że kończysz szybko sesje i nie chcesz do nich wracać. Przeramuj to. Np. "Dobra sesja to taka w której wyszedłem na dobry plus", sprawdź czy to prawda, czasami grając źle wychodzimy na plus, czasami wygrywamy flipy, czasami mieliśmy po prostu dobre stoły, czasami trafialiśmy monstery. Sprawdź co to rpzekonanie powoduje jak sesja jest na minus. Dla mnie "Dobra sesja to taka kiedy grałem dobrze, zapisałem kilka ciekawych rozdań, zrobiłem notki o przeciwnikach, jestem lepszym graczem niż byłem przed sesją". Co się dzieje jak mam sesje na minusie? Kompletnie nic, bo w mojej definicji nie ma nic o kasie, po prostu odpalam HEMa i analizuję.

"Gram, przychodzi jakas wieksza korekta, spadaja checi do gry" Tylko po to cytuję aby pokazać Ci jak często to się pojawia, zmień definicje, zrozum że jak zaczniesz cieszyć się grą, analizować, kasa sama przyjdzie, nie oczekuj jej, oczekuj od siebie że będziesz lepszy.

"zaraz sie znajdzie milion roznych rzeczy ktore mozna zrobic zeby dzisiaj nie grac w pokera (...) chodzi o to ze poker to nie praca wiec grac moge kiedy chce i ile chce. tyle ze ja chcialbym sie bardziej zmotywowac do wiekszego poswiecenia czasu na samo granie." Z tego co piszesz poker nie jest funem(zniechęcienie, piszesz o motywacji a skoro potrzebujesz jej to znaczy że czynność nie jest atrakcyjna sama w sobie, nie musisz np. motywować się aby pójść na impreze, z pokerem jest coś innego, znajdź powody, co powoduje że nie jest on funem?). Cokolwiek w życiu nie robisz uwielbiaj to, będziesz miał o wiele lepsze wyniki i fun z tego co robisz. Poker to dla mnie pasja, coś więcej niż gra.

"jeszcze nie znalazlem zlotego srodka zeby zrobic sobie jakis plan pokerowy mojej gry i jakos go zrealizowac - np ze wstaje o 9 i potem gram 3 godziny.. bo poker to nie praca i nie musze wstac, moge lezec..." Wróć do któregoś dnia w przeszłości w którym leżałeś zbyt długo, nie zagrałeś przez to sesji. Czy na pewno leżenie jest przyjemniejsze? Czy nie wolałbyś rozegrać sesji?

Koniecznie przestań planować ile kasy zarobisz w ciągu dowolnego okresu czasu! Stwórz motywację, przeramuj kilka definicji, miej plan dnia i go realizuj. Skup się na nauce jednej konkretnej rzeczy, kasa przyjdzie, nie planuj jej bo nie jesteś wstanie. Planuj inne rzeczy.

---------------------------------------

"druga pochodzi z treat your poker like bisiness. tutaj autor napisał, że nie ma że boli. poker to twoje małe przedsiębiorstwo, nie pracujesz = nie zarabiasz. dupe troki i do roboty." Podejście bardzo mi się nie podoba bo każe nam robić coś na co nie mamy ochoty, jesteśmy wtedy sprzedawcą swojego czasu, coś na zasadzie "sprzedam 6h beznadzieje spędzonych chwil w zamian za 400$". Wolę poświęcić tydzień na przeramowaniu podejścia i znalezienia w sobie ogromnej pasji do gry co długofalowo da o wiele lepsze wyniki.

Pozdrawiam
Querti


Napisane przez Querti
Podejście bardzo mi się nie podoba bo każe nam robić coś na co nie mamy ochoty, jesteśmy wtedy sprzedawcą swojego czasu, coś na zasadzie "sprzedam 6h beznadzieje spędzonych chwil w zamian za 400$". Wolę poświęcić tydzień na przeramowaniu podejścia i znalezienia w sobie ogromnej pasji do gry co długofalowo da o wiele lepsze wyniki.

Pozdrawiam
Querti

piszesz, że ktoś każe nam pracować, na co nie mamy ochoty. ok, napisałem że możemy nie pracować, ale to jest równoznaczne z tym że nie zarabiamy. ty możesz przez tydzień szukać w sobie pasji przez tydzień, a ktoś przez tydzień zarobi $400.

podejście ludzi, którzy nie grają zawodowo (na życie) jest różne od hobbistów, którzy mogą sobie pozwolić na "poszukiwania pasji" i "samodoskonalenie"


Nie zarobimy przez tydzień albo inny okres, w zależności od tego ile czasu każdy będzie potrzebował. Później jednak przestaniemy męczyć się grając np. 6h a zaczniemy bez problemu grać po 12h w ciągu dnia i świetnie się przy tym bawić.

To tak samo jak z edukacją, możemy zobaczyć filmik 60 minutowy, albo zagrać sesję. Jak zobaczymy filmik stracimy potencjalnie xx$/1h ale być może po 3 miesiącach oglądanie filmików da nam nieprawdopodobnie lepsze wyniki i pozwoli wchodzić wyżej ze stawkami.

Jeżeli poker to nasze główne zajęcie, źródło dochodu, to o wiele lepiej żeby dodatkowo była to nasza pasja która sprawia nam niesamowicie dużo funu. Wtedy okaże się że nie potrzebujemy motywacji do tego aby grać, żaden plan pt. "zagram dzisiaj 2000 rąk" nie będzie nam potrzebny, nie będzie negatywnych emocji związanych z grą, moim zdaniem warto.


tu nie chodzi, czy poker jest naszą pasją, czy nie. Gdybyśmy nie lubili grać, to wcale byśmy nie grali, prawda?

wg leatherassa, 20% czasu przeznaczonego na sesje, poświęcamy na nauke, 80% na praktykę, czyli grę. Jeśli planuje grać 8h, przynajmniej godzinę poświęce na film/książkę/analizę gry. w moim przypadku 8h rozłoży się na 6h efektywnej gry, doliczając przerwy, czyli dziennie planuje rozegrać 72 sity.

w swoim dniu "pracy" rezerwuję czas na naukę i na grę (takie postanowienie, które sobie zrobiłem w grudniu). do pracy trzeba chodzić i nie ma miejsca na humory :]

czemu w ogóle ten wątek ciągnę. mnie wciąż ciekawi podejście ludzi, którzy grają "for living". dla mnie "poker mindset" vs "treat your poker like business" to jak teoria vs praktyka, a nie ukrywam, że bardziej mnie interesują praktyczne rozwiązania.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Tjall,

Ok czyli problem polega na tym ze “Treat your poker like a business” i “The poker mindset” pokazuja inne podejscie do wyznaczania celow, tak?

Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawe, ale beda powstawaly kolejne ksiazki, pojawia sie jeszcze inne podejscia autorow i znowu odswiezymy temat. To jest mindset a nie oddsy wiec pamietaj ze kupujac ksiazke nie placisz za 100% recepte na sukces ale za sposob myslenia i strategie danej osoby, np. Leatherassa. Z tym, ze jesli cos dziala dla Leatherassa to niekoniecznie musi dzialac dla Ciebie. Dlatego tez warto rozumiec istote modelowania zeby brac z ksiazek to co jest dla Ciebie dobre.

Wg mnie kluczowe zdanie w calej wypowiedzi to:

druga pochodzi z treat your poker like bisiness. tutaj autor napisał, że nie ma że boli. poker to twoje małe przedsiębiorstwo, nie pracujesz = nie zarabiasz. dupe troki i do roboty.

I z tym zgadzalem sie jeszcze kiedys ale absolutnie nie zgadzam sie dzisiaj, bo sam widze po sobie jak jestem w stanie coraz bardziej organizowac swoje zycie w taki sposob ze wszystko co robie, robie z pasji, co zaczyna przynosic mi zupelnie inne efekty niz wczesniej. Fundamentelna roznica jest tutaj podejscie do pokera. Czy traktujesz poker jako pasje czy jako prace. Leatherass z pewnoscia traktuje pokera jako business oraz prace. Czy robisz wszystko z pasja czy musisz sie zmuszac i dyscyplinowac do gry bo to Twoja praca? Mysle ze to dosc duza fundamentalna roznica i bedzie miala okreslone konsekwencje.

Kazde “musisz” tworzy ilzuje straty.Zeby uwierzyc ze “musisz” cos zrobic, musisz automatycznie zalozyc ze moze stac sie cos zlego jakbys tego nie zrobil, np. “Musze grac w pokera bo jak nie gram to nie zarabiam” a ze umysl zawsze dziala dualistycznie to oznacza ze jesli nie zarabiasz to tracisz. Widac wiec ze strategia dzialania “musze” jest tworzona poprzez zbudowanie negatywych emocji ze sie czegos nie zrobi, np. nie zagra sesji, nie rozegra okreslonej ilosci rozdan, nie przysiadzie do analizy. Tym samym tworzy sie mechanism tworzacy w ciele ciagle napiecie (ma to swoje konsekwencje emocjonalne i zdrowotne w dluzszej perspektywie czasowej, ale po co myslec o zdrowiu jak sie ma 25 lat). To napiecie zwiazane jest z tym ze jesli nie zrobisz tego co musisz to stanie sie cos rzekomo gorszego a jak zrobisz to co masz to co najwyzej dostaniesz chwilowe uczucie ulgi ktore bardzo szybko zmieni sie w kolejne napiecie i w kolejne “musze”.

Dodatkowo opcja “musze” buduje twoje zycie na ilzuji koniecznosci robienia czegos, gdzie w rzeczywistosci zawsze masz wybor i zawsze masz wiecej niz jedna mozliwa opcje do wyboru.

Sposob myslenia jaki prezentuje Leatherass w tym aspekcie ma swoje okreslone konsekwencje emocjonalne oraz zdrowotne bo zdrowie zawsze bedzie pochodna emocji i tego co dzieje sie w umysle. Innymi konsekwnecjami jest ciagle zycie w napieciu i dazenie do szukania krotkotrwalego uczucia ulgi poprzez realizacje swoich “musze”.

Zdecydowanie wybieram pasje i zycie z pasja bo wtedy czuje sie lepiej, bo wtedy nie mam absolutnie zadnej presji, bo wtedy nie potrzebuje motywacji i zmuszania sie bo energia plynaca z pasji bedzie zawsze silniejsza niz najwieksza dawka motywacji warunkowanej swiatem zewnetrznym, bo kiedy pracujesz z pasja osiagasz najlepsze efekty a pieniadze sa po prostu konsekwencja zycia z pasja a nie celem samym w sobie.

Pozdrawiam


rzecz w tym, że moje "musze" określa moje "być, a nie być". jak już pare razy wspominałem, mam co miesiąc jakieś wydatki w postaci rachunków. elektrowni i mojego dostawcy internetowego nie interesuje moje samopoczucie, tylko terminowe regulowanie należności.

granie jest moją pasją. granie obecnie sprawia mi wielką frajdę. cieszy mnie sam fakt grania. natomiast muszę przezwyciężyć swojego lenia i zmusić się do regularnej gry. wyznaczyłem sobie limit dzienny. oczywiście go nie wyrabiam. najwidoczniej porwałem się na za dużą ilość, a tłuczenie na chwilę obecną 9+ stołów, to dla mnie za dużo. męczę się gdy nie wiem czy zagrałem dobrze, czy wykorzystałem wszystkie okazje, zastanawiam się czy dobrze zagrałem. z pewnością zredukuję ilość gier.

nie mam roboty. szukam jej już jakiś czas, więc i źródła dochodu nie mam. grosze które wyciągam pozwalają mi opłacić bieżące wydatki, ale nic pozatym. chciałbym pójść wyżej, ale niestety, muszę tą kasę wydać "na życie". zatem postanowiłem grać więcej.

jutro śmigam na rozmowę o pracę. i pewnie będę musiał ją przyjąć. presja ze strony rodziny i dziewczyny jest duża. oh łel. gdy ją dostanę, chociaż ten element w życiu się wyklaruje.

rozmawialiśmy na PM by szukać pomocy/wskazówek od graczy, którzy mają odpowiednie BR i są w stanie utrzymać się z gry. zagadałem do 2 takich osób. żadna z nich mi nie odposała. nikt nie chcę o tym gadać, znikąd pomocy. to jest dopiero frustrujące. gdy miotasz się, nie wiesz co zrobić, znikąd pomocnej dłoni. swoje żale zacząłem wylewać tutaj. najbardziej oberwało się ekipie ps.com. atakowałem ich przy każdej okazji. cóż...przeszło mi :D też to bez sensu. znęcać się nad bogu winnymi ludźmi.


YasQ
Dołączył: 14.12.2007

Napisane przez tjall77
jutro śmigam na rozmowę o pracę. i pewnie będę musiał ją przyjąć. presja ze strony rodziny i dziewczyny jest duża. oh łel. gdy ją dostanę, chociaż ten element w życiu się wyklaruje.

Moze to jest wlasnie najlepsze rozwiazanie. Praca odciazy twoj bankroll i bedziesz mogl go spokojnie rozwijac, paradoksalnie szybciej grajac mniej, i przedewszystkim bez presji. Mam kolege ktory byl w podobnej sytuacji i zaczol pracowac grajac na NL20. Prace rzucil po 4miesiacach grajac na NL100 i po 1,5 roku gra na NL1k.