Cześć, odkopuję trochę stary wątek ale miałem ostatnio dosyć podoną rozmowę.
"Chciałbym pozyskać porad na temat jak planować sesje pokerowe."
Odpowiedź sobie pytanie po co chcesz je planować, co chcesz aby te planowanie Ci dało. Jak dowiesz się tego będziesz sam umiał odpowiedzieć na to główne pytanie -jak. Każdy planuje je inaczej, są osoby jak nanonoko którzy grają 16 stolików x czasu, są osoby grające po 45 minut. Są osoby które kończą sesję kiedy schodza z a-game a są tacy którzy schodzą po przegranej jakiejś kwocie itd. Stwórz własne powody, znajdź co ma Ci dac planowanie sesji i wróć do swojego pytania. To zbyt indywidualna rzecz aby móc ją wrzucić jako generalizacja. Mogę Ci powiedzieć jak ja planuję sesje, gram o określonych porach, określoną liczbę czasu, kończę je kiedy wydarzają się jakieś czynniki, ale mam ku temu powody i działa to u mnie. Sprawdź co będzie działało u Ciebie.
"Zauwazylem ze za bardzo skupiam sie na wynikach i to w duzym stopniu zle rzutuje moze nie do konca na moja gre ale na - nazwe to sposob grania w pokera...."
Prawdopodobnie sesje pokerowe wpływają na Twoje emocje, to bierze się stąd iż masz oczekiwania że sesja musi mieć jakiś finał, określony finansowo (u większości graczy to "muszę sesję skończyć przynajmniej na 0"). Dopóki tego nie ma pojawiają się stany, ja dzisiaj wogóle nie patrzę na wyniki sesji, kompletnie nie mam pojęcia ile mam kasy na roomach, co za różnica. Nie jest moim priorytetem aby zarabiać kasę na pokerze, ale aby grać dobrze, pokonywać limity, kasa wtedy przychodzi sama. Jakbym miał cel że musze wygrywać kasę to nie widzę w tym żadnego pozytywnego aspektu, a negatywnych jest cała masa (np. pojawianie się tiltu).
"kiedy mam upswing to juz planuje sobie kiedy bede grac i jakie to ja kokosy nie zarobie" - po co to robisz? co Ci to daje? Jest jakikolwiek pozytywny wydźwięk tego planowania? Jest jakikolwiek negatywny wydźwięk tego planowania?
"potem przychodzi korekta i checi do gry spadaja, zaczynam kombinowac ze teraz to caly plan mi poszedl w pi..." Tworzysz plan który jest oczekiwaniem że coś się wydarzy, jak do tego nie dochodzi zaczynasz tiltować. Bardzo ważne jest to abyś zrozumiał że nie tiltujesz, nie spadają Ci chęci do gry bo masz gorszy okres, ale dlatego że zrobiłeś pewien plan co się wydarzy i on się nie spełnił. Tilt w grze nigdy nie jest spowodowany tym że przeciwnik łapie 4 outy, dopiero naszą interpretacją na to co widzimy. Podobnie jest u Ciebie. Zmień PLAN.
"zaczynam grac sobie inne odmiany" Zgadnij skąd to się bierze - efekt planu któryt jest kompletnie do d...
"generalnie burzy mi to wszystko, suma sumarum wychodze do przodu jesli chodzi o $" -znowu to samo, dla Ciebie znaczenie ma to że wychodzisz na + w $ a nie to że stoisz w miejscu z grą, nie rozwijasz się itd. Pamiętaj że czym więcej umiesz tym więcej analogicznie zarabiasz na stołach. Zmien priorytety.
"ale glownie chodzi mi o to ze niewiem jak ustabilizowac swoja gre tak zeby grac regularnie i systematycznie np pare godzin dziennie" Zmienić plan, przeramować definicje, np. u Ciebie definicja dobrej sesji to taka która kończy się na plusie. Ta definicja ma swoje konsekwencje. Znajdź jak najwięcej definicji i myśli które powodują że kończysz szybko sesje i nie chcesz do nich wracać. Przeramuj to. Np. "Dobra sesja to taka w której wyszedłem na dobry plus", sprawdź czy to prawda, czasami grając źle wychodzimy na plus, czasami wygrywamy flipy, czasami mieliśmy po prostu dobre stoły, czasami trafialiśmy monstery. Sprawdź co to rpzekonanie powoduje jak sesja jest na minus. Dla mnie "Dobra sesja to taka kiedy grałem dobrze, zapisałem kilka ciekawych rozdań, zrobiłem notki o przeciwnikach, jestem lepszym graczem niż byłem przed sesją". Co się dzieje jak mam sesje na minusie? Kompletnie nic, bo w mojej definicji nie ma nic o kasie, po prostu odpalam HEMa i analizuję.
"Gram, przychodzi jakas wieksza korekta, spadaja checi do gry" Tylko po to cytuję aby pokazać Ci jak często to się pojawia, zmień definicje, zrozum że jak zaczniesz cieszyć się grą, analizować, kasa sama przyjdzie, nie oczekuj jej, oczekuj od siebie że będziesz lepszy.
"zaraz sie znajdzie milion roznych rzeczy ktore mozna zrobic zeby dzisiaj nie grac w pokera (...) chodzi o to ze poker to nie praca wiec grac moge kiedy chce i ile chce. tyle ze ja chcialbym sie bardziej zmotywowac do wiekszego poswiecenia czasu na samo granie." Z tego co piszesz poker nie jest funem(zniechęcienie, piszesz o motywacji a skoro potrzebujesz jej to znaczy że czynność nie jest atrakcyjna sama w sobie, nie musisz np. motywować się aby pójść na impreze, z pokerem jest coś innego, znajdź powody, co powoduje że nie jest on funem?). Cokolwiek w życiu nie robisz uwielbiaj to, będziesz miał o wiele lepsze wyniki i fun z tego co robisz. Poker to dla mnie pasja, coś więcej niż gra.
"jeszcze nie znalazlem zlotego srodka zeby zrobic sobie jakis plan pokerowy mojej gry i jakos go zrealizowac - np ze wstaje o 9 i potem gram 3 godziny.. bo poker to nie praca i nie musze wstac, moge lezec..." Wróć do któregoś dnia w przeszłości w którym leżałeś zbyt długo, nie zagrałeś przez to sesji. Czy na pewno leżenie jest przyjemniejsze? Czy nie wolałbyś rozegrać sesji?
Koniecznie przestań planować ile kasy zarobisz w ciągu dowolnego okresu czasu! Stwórz motywację, przeramuj kilka definicji, miej plan dnia i go realizuj. Skup się na nauce jednej konkretnej rzeczy, kasa przyjdzie, nie planuj jej bo nie jesteś wstanie. Planuj inne rzeczy.
---------------------------------------
"druga pochodzi z treat your poker like bisiness. tutaj autor napisał, że nie ma że boli. poker to twoje małe przedsiębiorstwo, nie pracujesz = nie zarabiasz. dupe troki i do roboty." Podejście bardzo mi się nie podoba bo każe nam robić coś na co nie mamy ochoty, jesteśmy wtedy sprzedawcą swojego czasu, coś na zasadzie "sprzedam 6h beznadzieje spędzonych chwil w zamian za 400$". Wolę poświęcić tydzień na przeramowaniu podejścia i znalezienia w sobie ogromnej pasji do gry co długofalowo da o wiele lepsze wyniki.
Pozdrawiam
Querti