Z racji na moje małe doświadczenie (a raczej jego brak) nie powinienem się może wypowiadać w tym temacie, jednak przez ten okres 2 tygodni grałem dość dużo w turnieje S'n'G i szczerze mówiąc, na niskich lvlach (1-2$), a nawet na tych wyższych (5$-20$) poziom graczy jest dość niski i praktycznie grając jedynie najsilniejsze ręce w początkowej fazie gry w 85% docierałem na stół finałowy. Gracze po prostu sami się wyniszczają - wystarczy, że raz uda Ci się podwoić Twój stack i możesz spokojnie siedzieć... i obserwować. Większość graczy jest strasznie czytelna - niektórzy wchodzą na FT z największym stackiem, a kończą na 10 miejscu.
A co do takich rąk jak AT czy AJ. Jeśli mam duży stack, takich rąk nie gram. Przekonałem się, że lepiej czekać na silniejszą rękę lub przy minimalnych nakładach żetonów zobaczyć flopa. Jeśli okaże się korzystny i graliśmy spokojnie przez co mamy sporego stacka wyciągamy powoli kasę od graczy, która za dużo blefuje lub liczy na kartę na turnie czy riverze. I w tym momencie w grę wchodzi po prostu szczęście (zaznaczam, że NA NISKICH BUY-IN). Większość graczy z 27o potrafi wejść za Tobą all-in, pomimo że masz na łapie AA. Dlatego też nawet z AA staram się zobaczyć flopa - prawda, im więcej graczy pozostanie w grze, tym więcej szans, że będą mieli coś lepszego, jednak moim zdaniem w S'n'G ma to mniejsze znaczenie. Jeśli grasz z nastawieniem, że nie obchodzi Cię, czy będziesz chip-leaderem tylko to, żeby wygrać kasę. Chłodne podejście jest tutaj najlepsze. Oczywiście nie można też być zbyt pasywnym - w ostatniej fazie, wiadomo, flod lub raise, jednak wszystko zależy od stacka. Co jeszcze zauważyłem, że poważną rolę odgrywa umiejętność obstawiania graczy. Śmieszą mnie sytuacje kiedy ktoś wchodzi all-in za np. 1,500, a następnie ktoś za nim robi to samo tyle, że za 5,000. Samobójstwo.
Raz eksperymentowałem na FT - "a co mi szkodzi", powiedziałem. Tak jak ktoś już kiedyś napisał, jeśli już przy stoliku pozostają gracze, którzy mają trochę oleju w głowie, strach potrafi ich zmusić do spasowania nawet jeśli włożyli 90% swojego stacka do puli. Po prostu boją się, że nie dostaną się na płatne miejsca, wolą przeczekać, mając nawet 200 żetonów, a to robi z nich tak naprawdę przegranych.
Nie boisz się stracić swoich pieniędzy, obserwowałeś swoich przeciwników i wiesz, kiedy definitywnie należy odłożyć karty i poczekać na lepszą okazję, jednak kiedy taka się nadarzy, mocno naciskać na przeciwników, gwarantuję, przynajmniej w moim wypadku (na NISKICH BUY-IN'ach), że FT to norma, a płatne są w zasięgu ręki.
Wczoraj niefortunnie ukończyłem turniej na 4 miejscu, gdzie od 3 są płatne
Cóż, bywa i tak, szczęście (a raczej potęga rivera :P) też gra tutaj ważną rolę, jednak tylko dla tych, co co zbyt często próbują straszyć przeciwników rękoma typu 28o itp.
Pewnie Ameryki nie odkryłem, ale zawsze to dobrze, jeśli ktoś podzieli się informacjami, jak to u niego S'n'G wygląda ;]