Witam, na początek powiem, że nie uważam się za jakiegoś superpokerzyste
ale mam skilla, który pozwala mi kończyć zdecydowanie częściej niż rzadziej ITM, na turniejach MTT, jest z tego jakiś znikomy profit. Poza tym, gram w rl z różnymi ludźmi zwykle na NL50pln i też mam z tego zysk.
Po jakimś czasie, przypomniałem sobie, że dostałem tu dawno temu $50, więc wchodzę na NL2 i gram, najpierw po mojemu. Wynik: ~10000 rąk i profit $20 potem taki sam spadek. Poczytałem artykuły, gram strategią BSS wynik mniej więcej taki sam. Trochę do przodu, trochę do tyłu.
Nie chcę dodawać sobie kasy i próbować na wyższych limitach, chcę sam dojść do tego z tych $50. Zastanawiam się co robię źle, doszedłem do wniosku, że może za często wchodzę w spekulacyjne ręce po flopie, ale mniej więcej, profit z wyblefowania przeciwnika i straty z tego, że wejdę w to, co uważam za blef, a nim nie jest (albo jest ale koleś wchodzi z ragsami i dostaje turn i river...) się równoważą. W każdym razie, gra na NL2 jest dla mnie bardzo frustrująca i nie daje mi zbyt wiele przyjemności.
Jakieś wskazówki, co robić, żeby się stamtąd wydostać? Inni jakoś to robią, chwalili się swoimi wykresami z NL2... Bo mój bankroll to ciągle 40 - 70 usd