Grałem w NL SSS i raz spróbowałem FL i powiedziałem: Nigdy wiecej, to jakas bzdura, nie mozna nikogo wyblefowac z jedna para
Ale na NL mialem spore swingi i przesluchalem wywiad z Panadolem i maggmanem i postanowilem sprobowac pograc w FL.
FL sa mniejsze swingi, mniejsza wariancja co jest plusem, ale tez mniejsze zyski - przynajmeniej teoretycznie
W FL mozesz zrobić dośc tani call down np. z top pair na niezby drawatym boardzie by zobaczyc z czym tak ostro gra przeciwniki, a w NL mozemy zostac zablokowani sporym all-inem i ciezko sprawdzic. W FL jest tez mniejsza dynamika. No i oczywiscie FL to wiecej matematyki niz w NL - w NL wieksza znaczenie ma implied pot odds, bo pot odds raczej rzadko sa dobre. W FL tez mozesz nie dawac drawujacym pola do popisu poprzez chrionienie karty i dawanie im nie korzystnych pot odds - czyli tak jak w NL. W FL przemawai do mnie tez to, ze jak tiltujesz to nie przgerasz calego bankrolla w jednym glupim rozdaniu (lub jednego BI).
W FL trudniej jest zbankrutować - ale jest to oczywsice mozliwe ;).
NL tez ma napewno plusy - niektorzy uwielbiaja taka dynamike. Napewno nie wyobrazam sobie Main Event na WSOPIE z 8k ludzi i granie w FL bo, by nie skonczyli chyba w miesiac