Witam!
Ludzie ratujcie. Zacznę od tego, że wiem o tym, że takie "etapy" się zdarzają. Wiem, że pomaga przerwa - u mnie prawie 2 tyg. Wiem, że wtedy wracamy do podręczników, analizy rozdań, motywacji itp. Zrobione. Btw Bardzo przyjemnie spędzony czas, dziś tak naprawdę doceniam instytucję "analiza własnych rozdań". Wyłapałam sporo błędów - nawet w zakresie ABC. Wszystko co wydaje się, że w takim momencie trzeba robić, robiłam, dodam z wielką przyjemnością. Zupełne odstawienie pokera i spokojne nabieranie sił.
Ale gdzie tam...
Może to wielu z Was rozbawi, ale...
Gram NL2 FR, P* - rozegrałam do dziś - licząc od momentu rozpoczęcia traktowania sprawy poważnie - 116k rozdań. Wiem, że liczba nie miażdży, ale myślę, że sporo już można o samej grze powiedzieć po takiej próbie.
Do rzeczy...
Żeby nie było, że wmówiłam sobie downswing, tak wygląda cały wykres. Myślę sobie, że nie ma tragedii

Od 18k rozdań tak:

A tak po przerwie, która głęboko wierzyłam coś zmieni:

I kiedy, zgodnie z radami m.in. z artów na PS, nie siadałam do gry po przerwie z nastawieniem - "no, to teraz trzeba odrobić" czy "ciekawe czy mnie jeszcze downswing trzyma". Nie. Zupełnie spontanicznie, z dużym zapałem i wydaje się "lepsza" po wyłapaniu błędów i próbie grania ABC - bankroll leci na łeb.
Nie żyje z pokera, nie robię cashout'ów. Po prostu sobie gram. Zaczynałam z 50$ dziś jest 255$ w tym wyrobiony bonus od depozytu. Więc nie płaczę, ale z drugiej strony rozdawać "fishom" nie zamierzam
Jak mnie ktoś pouczy to bardzo chętnie wygeneruje i dorzucę swoje zbiorcze statystyki z HM'a
Tyle od siebie, nawet nie będę pisać po co ten wątek...
... głaskać, przytulać, pocieszać, radzić, POMÓC!