Na wstępie chciałem bardzo przeprosić Arkeyo że jego wątek został zaśmiecony z powodu moich wypowiedzi.
Nie miałem takiego zamiaru. Jeszcze raz przepraszam.
Co do Sebkrola to chyba jest synem prywaciarza. Tak przynajmniej w nioskuję z jednej z jego wypowiedzi. Lub w najbliższej rodzinie ma pracodawców. Nieważne.
Nie będę kontynuował tej dyskusji i innych też o to proszę bo uważam to za marnowanie naszej energii.
Nasze wypowiedzi i tak nie będą miały wpływu na jego poglądy.
Napisane przez Sebkrol
Napisane przez yoovan
Mieliśta pomagać gościowi, bo ma problem mindsetowy
hehe, ale co to za problem mindsetowy, gosc zaczyna tiltować po przegraniu 15 blindow na swoich stawkach a później jak przegrał całego buyina zupełnie traci kontrole
watpie by dało sie temu pomóc poprzez kilka postów z radami
A tym wpisem udowadnia że nie ma nawet szacunku dla człowieka z tytułem BlackMember który od kilku lat utrzymuje się z pokera i któremu pod względem pokerowym Pan Sebkrol na pewno do pięt nie dorasta.
Dundersztyc71, Misugi14
Dzięki za wsparcie :fdrink
EQUIMANTHORN
Napisane przez tossska
a jak odchodzilem do innej firmy to pracodawca blagal zebym zostal i chcial mi nawet dac umowe o prace, tel. sluzbowy i inne, bo wiedzial zewnosze duzo dla firmy !
czyli wiedział, że jesteś dobrym pracownikiem ale z czystej chciwości nie dał ci tego wcześniej, czekał do ostatniej chwili. po co docenić pracownika kiedy ten się stara, lepiej poczekać aż będzie chciał odejść.
Dokładnie to samo sobie pomyślałem i znam firmę która w ten sposób straciła najcenniejszego pracownika, bo jego wykorzystywanie zaszło już tak daleko że kiedy zdecydował się odejść to nawet podwyższka pensji o 150% powtarzam o 150% nie była wstanie go zatrzymać.
Powiedział że już więcej nie wróci tam do pracy. Oczywiście to skrajny przypadek ale świetnie obrazuje problem.
Napisane przez tossska
zgadzam sie w 100%, zoferuj praodawcy cos wiecej niz tylko 8h siedzenia na dupie to napewno Cie doceni !!
............
RubinPlayer - z twoich wypowiedzi wynika ze wszystko jest winna inych a nic twoja, wez sie do roboty a nie narzekasz to zobaczysz ze pracodawcy tez moga byc zajebisci jak jestes dla nich pomoca a nie obciazeniem !
Nigdy przez 15 lat mojej kariery zawodowej nie pracowałem 8 godzin i zawsze daję z siebie wszystko dlatego jestem tak wkurzony.
Za to bardzo często zdarza mi się wyrabiać dwa miesiące w miesiącu.
12 czy 14 godzin a czasem więcej to w mojej pracy norma.
Jeśli ja według Ciebie miałbym się wziąć jeszcze do roboty to musiałbym chyba zostać cyborgiem który nie potrzebuje snu
Doceni Cię tylko 5 % pracodawców. A reszta oj tak doceni Cię słownie, wykorzysta a potem kopnie w dupę.
Nie będę się tu teraz rozwodził i streszczał Ci historii swojego życia.
Przytoczę Ci tylko mały przykład ze zdarzenia które nadal trwa.
Parę tygodni temu ratowałem dupę jednemu z przedsiębiorców wykonując zastępstwo za jednego z jego pracowników. Gdybym tego nie zrobił
to gość zapłacił by karę.
Zlecenie wykonałem. Budowa zadowolona a ja musiałem ciągle dzwonić i przypominać się że czekam za pieniędzmi za wykonane zlecenie.
Po trzech tygodniach ja nadal czekałem za kasą. Poszedłem spać o 2 nad ranem bo wróciłem późno z innego zajęcia dorywczego.
O 8 rano dzwoni mi budowa ta sama na której wykonywałem zastępstwo że mają problem bo 30 fachowców stoi bez pracy bo operator od tego gościa któremu wykonywałem zastępstwo nawalił (chłopak był na czarno więc miał wyjebane) i że są w "czarnej dupie" (cytuję) i czy mogę im pomóc.
Ja się pytam: ale kto płaci bo tamten nadal wisi mi kasę.
Budowa: my Ci zapłacimy bo potrzebujemy pomocy. To jest sprawa miedzy nami.
Ok to za godzinkę postaram się być.
Kiedy dojeżdżałem do budowy zadzwonił do mnie pan pracodawca z prośbą czy mogę go jeszcze poratować bo mu nawalił operator.
Odmówiłem stwierdzając że właśnie jadę na inne zastępstwo a tym czasem jechałem na jego budowę.
Pracę wykonałem, budowa zapłaciła mi od razu podwójną stawkę która i tak jest niczym wobec strat które by ponieśli a pan przedsiębiorca zapłaci karę za ten dzień ponieważ nie zdołał zapewnić zastępstwa.
Gdyby nie zalegał mi z kasą pewnie bym go poratował i nie dogadywałbym się z budową.
Swoją drogą stwierdził że na razie nie możemy się spotkać i że kasę przeleje mi na konto.
Do wczoraj najpóźniej miałem dostać przelew, ale go nie dostałem. Nadal czekam i od poniedziałku znów będę gościa ścigał.
Jak myślisz? Jak znów będzie w potrzebie to czy go poratuję?
Mowy nie ma!!
A czy on wyciągnął jakieś w nioski z tego zdarzenia?
Odpowiem Ci.
Żadnych wniosków nie wyciągnął.
Bo większość tak zwanych prywaciarzy to tępe huje!!
Mój ojciec też jest prywaciarzem i też jest tępym hujem i też wykorzystuje ludzi.
I nie gadamy ze sobą!!
Pozdrawiam wszystkich