Napisane przez shovi
Nie chcę podważyć tego, co napisałeś ani ewentualnie ująć Tobie umiejętności/wiedzy w zakresie matmy ale sorry... piszesz, że jest ogrom zajebistych ofert pracy za dobre pieniądze, że matematycy zakładają zajebiste firmy i mają możliwość pracowania w najlepszych firmach...
Spoko, na pewno część absolwentów (a pewnie i niejeden w trakcie studiów) zostaje "zauważonych.
Ale to właśnie będą jednostki, które albo w wieku 5 lat wygrywały olimpiady międzynarodowe albo poświęcały 300% czasu studiów na naukę/szlifowanie umiejętności...
Nie zgadzam się z tą opinią. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że na najlepszych uczelniach specjalizację dajmy na to: finansową lub statystykę kończy po 10-20 osób rocznie. To na prawdę bardzo, bardzo mało.
Do tego dołóżmy osoby mi znane - większość to nieźli studenci, ale nie olimpijczycy i super mózgi. A pracują w takich firmach jak BIG4, Accenture czy BCG. Już na studiach zarabiają ponad 6k miesięcznie.
Napisane przez shovi
Piszesz, że jest wielu nerdów - zgadza się, też znam paru. Z jednym nawet mieszkałem przez 1,5 roku. Gość jedyne o czym myślał po wyjściu z uczelni to odpalenie kompa i granie FFA w csa... inni moi matmo-nerdowscy znajomi raczej znacząco nie odbiegają od przytoczonej charakterystyki.
I co, i nagle taki ktoś znajdzie pracę w wielkiej ogólnopolskiej (bo nie wybiegam nawet dalej) firmie za 10k/miesiąc?
Nie twierdzę, że wszystkim pójdzie bardzo dobrze w życiu i osiągną sukces. Uważam tylko, że te studia zwiększają na to szanse.
Napisane przez shovi
Także oczywiście, po każdym kierunku można trzepać kasiorę - pod warunkiem, że jest się mega utalentowanym lub mega kujonem/nolifem lub ma się mega szczęście/znajomości.
Zależy jak zdefiniować ,,mega". W dzisiejszych czasach dobre pieniądze - rzędu 7-10k netto może zarabiać każdy, kto ma trochę zaparcia i talentu.
Napisane przez shovi
I nie muszę mieć w temacie większego rozeznania, żeby twierdzić, że taki czy owaki kierunek to kopalnia bezrobocie. Bo niestety, taki mamy kraj. I nie oburzaj się, jeśli ktoś tak uważa
Nie oburzam się. Dodam tylko, że nie cierpię jak ktoś winę zrzuca na nasz kraj. Ja urodziłem się w Polsce, kocham ten kraj i jestem zadowolony z obecnej sytuacji. Warto dodać, że mając 20 lat sam się utrzymuje na dość dobrym poziomie. Nie zdobyłem pracy dzięki znajomościom, nie jestem geniuszem, nie no-life'uje. Prawda jest taka, że jak się chce to wszystko można osiągnąć.
Było miło porozmawiać, ale zauważyłem tutaj mały hejt i sfrustrowanie na forum (nie mówię, że konkretnie od Ciebie shovi). Odechciewa się już zaglądać.
Pozdrawiam