Przejdź do forum
Wybór studiów ,poli...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wybór studiów ,politechnika..

71 Posty
34 Użytkownicy
0 Reakcje
7,107 Wyświetlenia

Napisane przez isioveb
Matma uniwersalna? Co chcesz po niej robić? Być nauczycielem? Podobnie fizyka... Z tego co mi wiadomo to te dwa przedmioty to kopalnie bezrobotnych.

:facepalm: Jak nie znasz tematu to naprawdę lepiej nic nie napisać, niż powielać krzywdzące stereotypy i wprowadzać w błąd. Matematyka to naprawdę przyszłościowy kierunek (w USA w rankingach na najlepsze zawody czołówka to matematyk i same zawody matematykopochodne typu akturariusz), jest tylko jedno ale - musisz to lubić, bo jak chcesz studiować byle zdać to nie jest dobra opcja. No i Twoje wyniki z matury (80% rozszerzenie) też nie powalają. Napisz co zdecydowałeś :fdrink


Odpowiedz
Cytat
bl4dy84
Dołączył: 04.02.2011

Napisane przez A1varo
tylko że jeden jest sprzątaczem a drugi zwykłym urzędnikiem, zapomniałeś dodać.

I tu (niestety) się mylisz - chłopaki pracują z klientami w dziale kredytów.
A i przypomniał mi się jeszcze przypadek koleżanki, która też pracowała w banku, pomimo, że nie miała studiów skończonych (przyjęli ją, gdy była na 2gim roku - lol).

Podsumowując, żeby pracować w banku nie trzeba być wybitnie uzdolnionym matematykiem.


Odpowiedz
Cytat
ultraplazmator
Dołączył: 04.02.2010

no tak, ale "praca w banku" to dośc szeroki zakres. Jak sie chce pracowac na jakims dobrym stanowisku to raczej drugi rok studiów nie wystarczy.


Odpowiedz
Cytat
isioveb
Dołączył: 17.04.2009

Napisane przez socket05

Napisane przez isioveb
Matma uniwersalna? Co chcesz po niej robić? Być nauczycielem? Podobnie fizyka... Z tego co mi wiadomo to te dwa przedmioty to kopalnie bezrobotnych.

:facepalm: Jak nie znasz tematu to naprawdę lepiej nic nie napisać, niż powielać krzywdzące stereotypy i wprowadzać w błąd. Matematyka to naprawdę przyszłościowy kierunek (w USA w rankingach na najlepsze zawody czołówka to matematyk i same zawody matematykopochodne typu akturariusz), jest tylko jedno ale - musisz to lubić, bo jak chcesz studiować byle zdać to nie jest dobra opcja. No i Twoje wyniki z matury (80% rozszerzenie) też nie powalają. Napisz co zdecydowałeś :fdrink

Znam ludzi którzy po zrobieniu inż. z matematyki, zaczynali od nowa studia na moim kierunku, czyli na mechatronice. Argumentowali to brakiem ofert pracy... Jeden kumpel był na prawde dobry, drugi średni... Poza tym wpisując w jakiejkolwiek wyszukiwarce ofert:ektronik, autmatyk czy robotyka wyskakuje minimum po kilkanaście ofert, nie mówie już o programistach. Natomiast nie udało mi się znaleźć oferty dla absolwentów matematyki. Nie znam żadnych stereotypów. Napisałem to co sam zauważyłem...

Pozdro


Odpowiedz
Cytat

Może ja obalę te negatywne opinie o matematyce.
Jestem studentem matematyki.
Znam studentów matematyki (na każdym roku).
Wszystko z UW-PW.
Ofert pracy jest więcej niż absolwentów i to za duże pieniądze.

Przykłady: wielka czwórka audytu , bank - ocena ryzyka , aktuariusz, trader, analityk, informatycy (specjalizacja matematyka w informatyce), wykładowcy, twórcy zabezpieczeń w bankach
i najciekawsze dla najlepszych
- statystycy dla koncernów farmaceutycznych i innych
- consulting (BCG, McKinsey, A.T.Kearney)
- quant (jeden z topowych zawodów na świecie)

Do tego dochodzi fakt, że mnóstwo matematyków zakłada swoje własne firmy lub fundusze, które obracają ogromnymi kwotami. Grają na giełdzie/forex-ie lub ewentualnie wiodą spokojne życie wykładowcy na prywatnych uczelniach i dając konsultacje za 200-500 zł/h.

Matematyka, fizyka to bardzo prestiżowe i ciężkie kierunki, ale warto je skończyć.
Ktoś kto sugeruje, że to kopalnie bezrobotnych nie ma najmniejszego pojęcia o tym temacie.

ALE:
- studia są ultra ciężkie. Ja miałem praktycznie 100 % z matur, brałem udział z sukcesami w konkursach a na studiach do najlepszych nie należę (tutaj masz ludzi, którzy mając 15 lat wygrywali olimpiady międzynarodowe).
- przez pierwsze 3 lata, zapomnij o jakimkolwiek życiu, jeśli chcesz być ,,dobrym studentem".
- obracasz się wśród nerdów i życie towarzyskie nie istnieje
- musisz się hiper pasjonować matematyką. Dosłownie ją wielbić. Inaczej to nie ma sensu. Zamęczysz się.
- trzeba być bardzo pracowitym. Nie można tutaj mieć braków z jakiegokolwiek przedmiotu, bo wszystko jest ze sobą powiązane.
Nie znając czegokolwiek z Analizy I, nic nie zrobisz na Analizie II, albo dalej na Analizie III / zespolonej / funkcjonalnej.
Mając braki z Algebry, nie ogarniesz Topologii. Nie znając Podstaw programowania nie ogarniesz Programowania Obiektowego. I tak dalej.

Ogólnie: polecam te studia, ale tylko wytrwałym pasjonatom nastawionym na ciężką orkę przez parę lat. :)


Odpowiedz
Cytat
BleakAmaranth
Dołączył: 23.12.2010

- obracasz się wśród nerdów i życie towarzyskie nie istnieje

Jeżeli uważasz się za normalnego człowieka i takim chciałbyś pozostać, to to jest wystarczający dowód, aby się nie pchać na kierunki informatyczne/stricte matematyczne. No chyba, że jesteś jednym z nerdów, to nie masz nic do stracenia. :f_thumbsup: :f_thumbsup: :f_thumbsup: :f_thumbsup:

PS: Ja żyjąc posród nerdów na automatyce, nie dałem rady mentalnie. :D


Odpowiedz
Cytat
ultraplazmator
Dołączył: 04.02.2010

no tak, ale ponerdzisz te 3 lata i zyjesz like a boss :P


Odpowiedz
Cytat

jasne, większość skończy jako doradcy w banku za 1500zł netto może jedynie jakimś wybitnym jednostkom uda się osiągnąć prawdziwy sukces.


Odpowiedz
Cytat
shovi
Dołączył: 30.12.2008

Napisane przez Pakerek
Ofert pracy jest więcej niż absolwentów i to za duże pieniądze.

Przykłady: wielka czwórka audytu , bank - ocena ryzyka , aktuariusz, trader, analityk, informatycy (specjalizacja matematyka w informatyce), wykładowcy, twórcy zabezpieczeń w bankach
i najciekawsze dla najlepszych
- statystycy dla koncernów farmaceutycznych i innych
- consulting (BCG, McKinsey, A.T.Kearney)
- quant (jeden z topowych zawodów na świecie)

Do tego dochodzi fakt, że mnóstwo matematyków zakłada swoje własne firmy lub fundusze, które obracają ogromnymi kwotami. Grają na giełdzie/forex-ie lub ewentualnie wiodą spokojne życie wykładowcy na prywatnych uczelniach i dając konsultacje za 200-500 zł/h.

Matematyka, fizyka to bardzo prestiżowe i ciężkie kierunki, ale warto je skończyć.
Ktoś kto sugeruje, że to kopalnie bezrobotnych nie ma najmniejszego pojęcia o tym temacie.

Nie chcę podważyć tego, co napisałeś ani ewentualnie ująć Tobie umiejętności/wiedzy w zakresie matmy ale sorry... piszesz, że jest ogrom zajebistych ofert pracy za dobre pieniądze, że matematycy zakładają zajebiste firmy i mają możliwość pracowania w najlepszych firmach...

Spoko, na pewno część absolwentów (a pewnie i niejeden w trakcie studiów) zostaje "zauważonych.
Ale to właśnie będą jednostki, które albo w wieku 5 lat wygrywały olimpiady międzynarodowe albo poświęcały 300% czasu studiów na naukę/szlifowanie umiejętności...

Piszesz, że jest wielu nerdów - zgadza się, też znam paru. Z jednym nawet mieszkałem przez 1,5 roku. Gość jedyne o czym myślał po wyjściu z uczelni to odpalenie kompa i granie FFA w csa... inni moi matmo-nerdowscy znajomi raczej znacząco nie odbiegają od przytoczonej charakterystyki.
I co, i nagle taki ktoś znajdzie pracę w wielkiej ogólnopolskiej (bo nie wybiegam nawet dalej) firmie za 10k/miesiąc?

Także oczywiście, po każdym kierunku można trzepać kasiorę - pod warunkiem, że jest się mega utalentowanym lub mega kujonem/nolifem lub ma się mega szczęście/znajomości.

I nie muszę mieć w temacie większego rozeznania, żeby twierdzić, że taki czy owaki kierunek to kopalnia bezrobocie. Bo niestety, taki mamy kraj. I nie oburzaj się, jeśli ktoś tak uważa ;)


Odpowiedz
Cytat

Napisane przez shovi

Nie chcę podważyć tego, co napisałeś ani ewentualnie ująć Tobie umiejętności/wiedzy w zakresie matmy ale sorry... piszesz, że jest ogrom zajebistych ofert pracy za dobre pieniądze, że matematycy zakładają zajebiste firmy i mają możliwość pracowania w najlepszych firmach...

Spoko, na pewno część absolwentów (a pewnie i niejeden w trakcie studiów) zostaje "zauważonych.
Ale to właśnie będą jednostki, które albo w wieku 5 lat wygrywały olimpiady międzynarodowe albo poświęcały 300% czasu studiów na naukę/szlifowanie umiejętności...

Nie zgadzam się z tą opinią. Przede wszystkim zacznijmy od tego, że na najlepszych uczelniach specjalizację dajmy na to: finansową lub statystykę kończy po 10-20 osób rocznie. To na prawdę bardzo, bardzo mało.
Do tego dołóżmy osoby mi znane - większość to nieźli studenci, ale nie olimpijczycy i super mózgi. A pracują w takich firmach jak BIG4, Accenture czy BCG. Już na studiach zarabiają ponad 6k miesięcznie.

Napisane przez shovi
Piszesz, że jest wielu nerdów - zgadza się, też znam paru. Z jednym nawet mieszkałem przez 1,5 roku. Gość jedyne o czym myślał po wyjściu z uczelni to odpalenie kompa i granie FFA w csa... inni moi matmo-nerdowscy znajomi raczej znacząco nie odbiegają od przytoczonej charakterystyki.
I co, i nagle taki ktoś znajdzie pracę w wielkiej ogólnopolskiej (bo nie wybiegam nawet dalej) firmie za 10k/miesiąc?

Nie twierdzę, że wszystkim pójdzie bardzo dobrze w życiu i osiągną sukces. Uważam tylko, że te studia zwiększają na to szanse.

Napisane przez shovi
Także oczywiście, po każdym kierunku można trzepać kasiorę - pod warunkiem, że jest się mega utalentowanym lub mega kujonem/nolifem lub ma się mega szczęście/znajomości.

Zależy jak zdefiniować ,,mega". W dzisiejszych czasach dobre pieniądze - rzędu 7-10k netto może zarabiać każdy, kto ma trochę zaparcia i talentu.

Napisane przez shovi
I nie muszę mieć w temacie większego rozeznania, żeby twierdzić, że taki czy owaki kierunek to kopalnia bezrobocie. Bo niestety, taki mamy kraj. I nie oburzaj się, jeśli ktoś tak uważa ;)

Nie oburzam się. Dodam tylko, że nie cierpię jak ktoś winę zrzuca na nasz kraj. Ja urodziłem się w Polsce, kocham ten kraj i jestem zadowolony z obecnej sytuacji. Warto dodać, że mając 20 lat sam się utrzymuje na dość dobrym poziomie. Nie zdobyłem pracy dzięki znajomościom, nie jestem geniuszem, nie no-life'uje. Prawda jest taka, że jak się chce to wszystko można osiągnąć.

Było miło porozmawiać, ale zauważyłem tutaj mały hejt i sfrustrowanie na forum (nie mówię, że konkretnie od Ciebie shovi). Odechciewa się już zaglądać.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
PLtotoryl
Dołączył: 02.01.2009

Taaa w dzisiejszych czasach to wykształcenie w zakładaniu własnego biznesu jest super ważne. No może jak zakładamy kancelarię prawniczą albo gabinet dentystyczny, ale pewnie 70% właścicieli firm nie ma wykształcenia powyżej matury bo nie mieli czasu na pierdoły :). Studia to moim zdaniem jedynie lepszy start w korporacjach gdzie często jest duża kasa ale to też nie zawsze. Teraz już nawet jakieś umiejętności programowania czy informatyczne są g*wno warte jak ktoś ma pomysł to wynajmuje sobie programistę (a jest ich na rynku sporo) i go realizuje. Może to brutalne ale 95% kierunków studiów w Polsce gówno daje a już na pewno jeśli chodzi o przygotowanie do biznesu, wiedza jest przestarzała a w dzisiejszych czasach wiedza np na temat marketingu która aktualna była 5 lat temu dziś praktycznie nie ma racji bytu...

Do autora (nie czytałem wszystkich postów) bierz tą matmę, zgarniaj po 1000zł miesięcznie a kierunek ten jest na tyle ogólny, że masz dość szerokie pole do manewru, najwyżej zrobisz sobie jakąś ciekawą specjalizację albo podyplomówkę :), na zamawianym przynajmniej masz jakieś oszczędności i jak jesteś w miarę przedsiębiorczy to dasz radę zainwestować już co nieco przez studia.
Tylko licz się z tym, że kierunki zamawiane to jest ostry za*ierdol (tak słyszałem, nie jestem matematykiem i na takowy nie uczęszczam)... :challenge

Jednak radzę Ci się zastanowić czy kasa jest dla Ciebie taka ważna, wiem co mówię (2 razy wybierałem studia które mnie nie interesowały i następnie je olewałem) jak coś Cię nie interesuje i na dodatek jest to trudny to te 5 lat zamiast dobrej zabawy + nauki będą dla Ciebie męczarnią pewnie... nie mówię już o tym, że dostaniesz robote która również będzie męczarnią i tak całe życie gównem po plecach. Pozdrawiam :).


Odpowiedz
Cytat
shovi
Dołączył: 30.12.2008

Pakerek na prawdę nie chcę się czepiać, ale albo jesteś hura-optymistą, albo masz zajebistego laka w życiu i obracasz się właśnie w gronie osób, które zarabiają ~10k netto...

Nie wiem, może to jednak ja faktycznie mam wszystko w dupie i się nie interesuję realiami (albo obracam się w "niższych" kręgach)... ale jak gadam ze znajomymi (po przeróżnych kierunkach), w tym część z nich z Wawy to raczej nikt nie zarabia takich pieniędzy.

Ehh, chciałem jeszcze coś napisać, ale nawet mi się nie chce...


Odpowiedz
Cytat
Lucenzi Autor wątku
Lucenzi
Dołączył: 17.01.2011

Dobra chłopaki dzięki za merytoryczne odpowiedzi. Matmę mi wybiliście z głowy ,bo nie jestem wymiataczem jakimś, a do tego chciałem ją studiować na politechnice poznańskiej , gdzie w zeszłym roku na matmę dostał się typ ktory zdał PODSTAWOWĄ maturę z matmy na 50% xD (próg ok. 150).

Fizyka techniczna też odpada bo wysokie technologie to nie domena Polski i nie wspiera się tego .

Zostaje ta energetyka , skladam jeszcze do Wrocławia na Polibude i tam dodatkowo biotechnologie , zobaczymy co z tego będzie ;p


Odpowiedz
Cytat
mariuszl2
Dołączył: 22.12.2009

Ja studiuję sobie elektronikę i telekomunikację na poli śląskiej i powiem szczerze, że studia uczą tylko podstaw.
Jak nam tłumaczył kiedyś pewien profesor - "Technologie projektowania, języki programowania, systemy telekomunikacyjne cały czas się zmieniają i wchodzą nowe. Jeśli jednak opanujesz dobrze podstawy, to łatwiej ci się będzie adaptować i uczyć nowych rzeczy, bo nie oszukujmy się, ale praca w tych sektorach wymaga ciągłego dokształcania się".
Programista mikrokontrolerów 20 lat temu bawił się 8051, a dziś musi się uczyć programować ARMy, które wchodzą wszędzie, ale znając dobrze podstawy nie jest to żaden problem.
Jak pójdziecie na studia tego typu to na pierwszych latach będziecie pomstować " Dlaczego uczymy się tych archaicznych rzeczy?" - opowiedź jest prosta - "Bo nie dalibyście rady zrozumieć tych najnowszych."
Na magisterce dopiero to się zmienia no i w trakcie studiów można wybierać przedmioty obieralne, które uczą nowych rzeczy.
.
Jeśli chcesz być specjalistą w jakieś dziedzinie to trzeba swój wolny czas poświęcać na naukę aktualnych trendów/technologii i tak jest na większości kierunków związanych z automą, elektroniką i infą. Trzeba się wpychać na wszystkie możliwe szkolenia/staże/praktyki.

Kolejna sprawa jest taka, że nie słuchajcie co wam mówią, że po jakimś kierunku technicznym nie można znaleźć pracy. Jeśli przez studia przelatuje się na trójach, projekty robi na odwal się, a pracę magisterską wybiera najbanalniejszą typu elektroniczny zamek do drzwi, żeby się nie narobić i niczego nie nauczyć to z pracą jest ciężko. Jeśli jednak znasz języki, magisterkę wybierzesz zamawianą przez zewnętrzne firmy i chcesz się uczyć nowych rzeczy to rynek pracy stoi otworem.
Strasznie wkurza mnie takie roszczeniowe podejście - "Bo ja skończyłem to i to na polibudzie i nie mogę znaleźć pracy". To że skończyłeś to nic nie znaczy, trzeba coś jeszcze umieć. Żyjemy w kapitaliźmie i o swoje trzeba walczyć, starać się.

P.S. www.technojobs.co.uk - tam sobie sprawdźcie czego się uczyć i jaka dziedzina jest na topie. (np. średnio w UK w branży telekomunikacyjnej na rok płacą 50k - 70k funtów)


Odpowiedz
Cytat
PLtotoryl
Dołączył: 02.01.2009

Napisane przez mariuszl2
Ja studiuję sobie elektronikę i telekomunikację na poli śląskiej i powiem szczerze, że studia uczą tylko podstaw.

Taka jest rzeczywistość u nas. Znajomy siostry który studiował w UK: tam przykładowo mieli dużo zajęć ale właściwie same przygotowujące do konkretnej branży. On robił jakieś ścisłe studia (już nie pamiętam dokładnie kierunku) potem na którymś roku mieli praktyki w Rolls Royce i ponad połowa po praktykach dostała propozycję pracy w tej firmie po studiach z możliwością pracy weekendowej/dodatkowej już na studiach + niektórzy jakieś zaproszenia na jakieś konferencje i inne pierdoły... U nas już same praktyki to jest tylko podpisanie papierka bo tak naprawdę nikt nie jest przygotowany do konkretnej pracy, student wie wszystko i nic jednocześnie :).

Swoją drogą tam edukacja jest jakoś poważniej traktowana bo opowiadał, że przy ściąganiu na egzaminie od razu wylatywało się z uczelni i nawet nikt o tym nie myślał, u nas to albo wypad z sali i przychodzisz na kolejny termin albo upomnienie lol (wiem po sobie). :fuckyeah


Odpowiedz
Cytat
FLPII
Dołączył: 02.11.2008

Nie słuchaj opini obecnych studentów bo oni są karmieni papką przez media, rodzinę mentalnie będącą w czasach PRLu i oczywiście propagandę uczelnianą, a co najważniejsze sami chcą w to wierzyć, że dobrze wybrali i przyszłość jawi się im w świetlanych barwach. Najwartościowsze porady mogą ci udzielić świeżo upieczeni absolwenci konkretnych studiów. Przeszli już przez ten cały cyrk zwany studiami, zdobyli to rzekomo zaszczytne wyższe wykształcenie i zderzyli się z rynkiem pracy w polskiej niestety szarej rzeczywistości.


Odpowiedz
Cytat
PLtotoryl
Dołączył: 02.01.2009

Napisane przez FLPII
Nie słuchaj opini obecnych studentów bo oni są karmieni papką przez media, rodzinę mentalnie będącą w czasach PRLu i oczywiście propagandę uczelnianą, a co najważniejsze sami chcą w to wierzyć, że dobrze wybrali i przyszłość jawi się im w świetlanych barwach. Najwartościowsze porady mogą ci udzielić świeżo upieczeni absolwenci konkretnych studiów. Przeszli już przez ten cały cyrk zwany studiami, zdobyli to rzekomo zaszczytne wyższe wykształcenie i zderzyli się z rynkiem pracy w polskiej niestety szarej rzeczywistości.

A co nie udało się załapać fuchy po socjologii ? :)

Śmieszy mnie trochę, że ludzie myślą, że jak zrobią papier to będą rozchwytywani na rynku pracy :).


Odpowiedz
Cytat
FLPII
Dołączył: 02.11.2008

Hehehe ... nie jestem po socjologii, więc może daruj sobie te personalne wycieczki.

Śmieszy mnie trochę, że ludzie myślą, że jak zrobią papier to będą rozchwytywani na rynku pracy

Natomiast tutaj się z tobą zgodzę. Niestety jeszcze 10 lat temu tak było. Dopóki rząd nie zabrał się za poprawę słupków związanych z wykształceniem rodaków i na masową skalę zaczął produkować magistrów. Obniżając wymogi uzyskania tytułu obniżył też jego wartość.


Odpowiedz
Cytat
kfiacior24
Dołączył: 27.01.2010

Studia to tylko papier, pamiętaj. Ja jeszcze nie mam skończonych a już robie to co zawsze chciałem robić. Siedzę w banku w hurtowniach danych.

Liczy się własna, praca, zaangażowanie i chęć rozwoju własnej osoby. Niby na rozmowie zawsze dostaje pytanie : "a studia gdzie?", ale jak dochodzi do argumentów merytorycznych zawsze byłem w stanie przekonać potencjalnego pracodawce.

Co do matematyki, moim zdaniem zajebisty pomysł. Tak jak mówiłeś po matmie analitycy, programiści, konsultanci sap i nie sluchaj donków twierdzących że trzeba pracować w szkole za psie pieniądze.


Odpowiedz
Cytat

Niby na rozmowie zawsze dostaje pytanie : "a studia gdzie?"

Problem jest taki, że jak studiujesz/skończysz Wyższą Szkołę Czegoś Tam, to na rozmowę nawet nie zostaniesz zaproszony.

Dyplom to nie tylko papier, to takie 'sezamie otwórz się'.


Odpowiedz
Cytat