Myślę, że ten temat nadaje się idealnie aby opisać Wam to, co mi się dzisiaj przytrafiło w RL...
Turniej ligowy, wpisowe 25 zł. Podszedłem do niego już dość podirytowany bo kilka minut wcześniej przegrałem satelitke do turnieju wpis 150 zł który kosztował mnie 15 zl... w heads upie moje ak uległo aq, pani na river się pokazała...
Tak więc jak napisałem na wstępie zanosiło się na słaby dzień, ale to co przydarzyło mi się w turnieju dobiło mnie całkowicie...
1 rozdanie, ręka k4o, easy fold preflop... na stole wypadają 3 króle, po jednym na flopie, turnie i riverze... no ale nic, było, minęło. 2 ręka- k7o. Mając w pamięci poprzednie rozdanie i słowa sentencji, nic nie zdarza się 2 razy, easy fold... na flopie 5 k k i dobijająca mnie na turnie 7... nie podłamałem się, teraz bb, mówię sprawdzę za darmo... otrzymuje 23o... a jako że znacznie podbito preflop spasowałem... flop 37j, turn 3, river 2... Kolejne rozdanie i small blind a4o... bez wiary dorzuciłem drugiego small blinda, stół 35k... jako że nikt nie podbił i udało mi się obejrzeć turna, nie dowierzałem w to co spadło... Tak jest 2... pierwszy raz byłem w rozdaniu! Tylko co z tego, skoro wszyscy spasowali i zgarnąłem tylko blindy... Kolejne rozdanie qjo, normalnie takie ręce zrzucam w początkowej fazie turniejów, tutaj nie mogłem. Chwila dla dilera i sam sobie rozdałem a k t. Przede mną znaczne podbicie, mówię sobie poczekamy, sam się wypłaci... call... turn nic nie zmieniał, gracz który pozostał zagrał za połowę stacka- easy all in dla mnie... co się okazuje? Sprawdza mnie zrzucając jko... tym razem zamiast wygrać blindy, zgarniam ich połowę... dalej było już normalnie, czyli niedługo potem odpadłem ;p
Jeżeli uważacie, że dziwne układy online, to soft wspomagający słabszych / lepszych graczy, to zobaczcie co może przydarzyć się w grze przy zielonym stoliku... zero manipulacji, czysta gra... I jak się tu nie załamać...