Przejdź do forum
Rasa i ęteligęcja.
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rasa i ęteligęcja.

71 Posty
26 Użytkownicy
58 Reakcje
10.9 K Wyświetlenia
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Napisane przez halunoman
heh... miałem olać, ale uber nuda w robocie, więc:

Napisane przez mariana262
Czy ksztalt glowy a dokladniej jej duzy rozmiar (=wiekszy mozg) tez rezultuje wyzszym IQ?
Sa jakies nowe rzeczowe badania na ten temat?

Rozmiar głowy NIE rezultuje wyższym IQ. Jest sto ton badań, analiz i metaanaliz w tym temacie.
Rozmiar czaszki i mózgu korelują z IQ w zależności od badań r=0,2 - ~0,4, co znaczy w NISKIM, a NIE wysokim stopniu, jak pisałeś . Dodatkowo korelacja NIE JEST zależnością przyczynowo- skutkową.
Pytanie brzmiało : "Czy większa głowa/większy mózg = większe IQ?", na co odpowiedziałeś, że zasadniczo tak, kiedy z badań wynika, że zasadniczo nie. Istnieje pewna niska współzależność między jednym drugim, ale nieuprawnione jest wnioskowanie o czyimś intelekcie na podstawie obwodu czaszki czy samej wielkości mózgu przy korelacjach średnio 0,3.
Na IQ wpływa ilość i jakość szarej materii, innymi słowy ilość neuronów i połączeń między nimi w pewnych obszarach mózgu, a nie sama jego objętość.

Jakbyś się tak nie zacietrzewiał, to może byłoby mniej nieporozumień. Musisz dokładniej czytać to co piszę.

"Rozmiar czaszki i mózgu korelują z IQ w zależności od badań r=0,2 - ~0,4, co znaczy w NISKIM, a NIE wysokim stopniu, jak pisałeś" - napisałem, że rozmiar mózgu koreluje w wysokim stopniu ze zdolnościami umysłowymi. Przecież jestem świadomy, że jeśli chodzi o IQ to ta korelacja jest niska, ale u ludzi z innym stosunkiem zdolności umysłowej do rozmiaru mózgu, mężczyźni kontra kobiety, bądź Innuici lub londyńscy taksówkarze, tam gdzie przy większym mózgu jest niższe IQ, tam są inne zdolności umysłowe.

"Na IQ wpływa ilość i jakość szarej materii" - tak, wiem, nawet linkowałem w tym threadzie do tego typu badań, albo co najmniej mówili o nich Rushton i Jensen. Sęk w tym, że Mariana miał w moim odczuciu pytanie historyczne, a naukowcy w XIX wieku do takich danych nie mieli dostępu. Chodzi o to, że mimo wszystkich uchybień ludzie tacy jak Francis Dalton byli na dobrym tropie, a ich Łysenkoistyczni hejterzy nie. Każda nauka najpierw raczkuje zanim nauczy się chodzić, ale na przykład Francis Dalton określił intelekt sub-saharyjskich murzynów jako "dwie kategorie" niżej niż europejczyka oraz indian południowo amerykańskich o "jedną kategorię" niżej posługując się analogią to kategorii krowiego mięsa, gdyż wtedy nawet nie było testów IQ. IQ sub-saharyjskich murzynów jest niższe nieco ponad dwa standardowe odchylenia od europejczyków, indianie południowo-amerykańscy mają IQ niższe o jedno standardowe odchylenie. W epoce szaleństwa Łysenkoistycznego po drugiej wojnie światowej odsądzono go od czci i wiary, mimo to, że pomimo swoich jak na dzień dzisiejszy wybrakowanych metod, był relatywnie bliski prawdy i przede wszystkim nie był szarlatanem.

Napisane przez halunoman
Orientacja przestrzenna kobiet nie jest MOCNO osłabiona względem samczej. Owszem, jest słabsza, ale według badań i eksperymentów( które na pewno sam potrafisz znaleźć) mało się różni od samczej. W badaniach na ten temat hipotetyzuje się, że my samce lubimy myśleć o sobie, że DUŻO lepiej się orientujemy w przestrzeni, natomiast dowody empiryczne mówią inaczej.

Dlatego poruszona została wielokrotnie w zamieszczonych wykładach analogia komputera i karty graficznej. Po prostu nawet małe zwiększenie przeciętnej predyspozycji co do orientacji przestrzennej wymaga ogromnych nakładów masy mózgowej, podobnie jak nawet relatywnie mała zmiana w jakości grafiki wymaga dużych nakładów mocy obliczeniowej. Stąd użyłem pojęcia "mózgochłonne".

Napisane przez halunoman
kobiety mają takie samo IQ jak samce KOSZTEM ich orientacji przestrzennej.

Czy człowiek z włosami ma włosy KOSZTEM łysego?

Mężczyźni musieli rozwijać i IQ i orientację przestrzenną, u kobiet takiej presji na orientację przestrzenną nie było, więc zostało tylko IQ. Stąd wzmianka o Innuitach, którzy mieli orientację przestrzenną jeszcze nieco większą od europejczyka i również jeszcze nieco większe mózgi, mimo nie posiadania wyższego IQ. Rozsianie po innych obszarach mózgu niewiele tu zmienia, jakieś obszary mózgu muszą być poświęcone na tę orientacje przestrzenną i jeśli nawet marginalne zwiększenie predyspozycji w tym kierunku wymaga ogromnych nakładów to to nadal tłumaczy różnicę.

Napisane przez halunoman
Mik, niepotrzebnie się gotujesz i szukasz "hate'u" tam gdzie go po prostu nie ma.
Tak przy okazji: Zauważ, że prosisz o trzymanie nazwijmy to "kultury w wątku", a jednocześnie używasz wulgaryzmów, piszesz komuś "zabij się","wypierdalaj", zarzucasz chamstwo, hate'ing, shitposting, ból dupy, łysenkizm, dziecięcego focha i kilka innych, bo ktoś napisał "nie masz racji i nie chce mi się napisać dlaczego".
Smutne.

ps: Miały być max 3 zdania, a wyszedł elaborat. Zadziwiające jest co nuda w robocie robi z człowiekiem.

W robocie nie ma nic gorszego, niż musieć odsiedzieć godziny, a nie mieć nic do roboty. Ale nie ma co się frustrować, bo to bierze się z dwóch czynników. Po pierwsze Twój czas jest relatywnie tani, więc zaplanowanie pracy tak, żeby go wykorzystać w 100% się nie opłaca, bo takie planowanie to większy problem niż po prostu wykupić Twój czas w nadmiarze. Po drugie Twoje stanowisko nie jest stworzone dla ludzi wysokiego kalibru, którym można ufać samowyszukiwaniem sobie pracy - dlatego ma relatywnie stricte określony zakres obowiązków i mało jest miejsca na to, żeby "zrobić coś jeszcze". Jak będziesz miał ludzi pod sobą to się zmieni, zawsze jeśli nie ma nic innego będziesz mógł aktywnie analizować jak im idzie praca, znajdować błędy, które zawsze będą u świeższych pracowników i brać ich na rozmowę, tłumaczyć im i ich doszkalać. Od ludzi na dole oczekuje się wykonywania zadanych obowiązków, a żeby nie mieć takich sytuacji, że się siedzi i nie ma co robić to trzeba po pierwsze uczynić swój czas cenniejszym, że pracodawca liczy się z każdą godziną pracy za którą płaci oraz mieć większą swobodę co do zakresu działania z racji na pracę na stanowisku dla aktywnych, sprawdzonych pracowników.

Tyle offtopu. :)


Odpowiedz
Cytat

Napisane przez mik1984

W robocie nie ma nic gorszego, niż musieć odsiedzieć godziny, a nie mieć nic do roboty. Ale nie ma co się frustrować, bo to bierze się z dwóch czynników. Po pierwsze Twój czas jest relatywnie tani, więc zaplanowanie pracy tak, żeby go wykorzystać w 100% się nie opłaca, bo takie planowanie to większy problem niż po prostu wykupić Twój czas w nadmiarze. Po drugie Twoje stanowisko nie jest stworzone dla ludzi wysokiego kalibru, którym można ufać samowyszukiwaniem sobie pracy - dlatego ma relatywnie stricte określony zakres obowiązków i mało jest miejsca na to, żeby "zrobić coś jeszcze". Jak będziesz miał ludzi pod sobą to się zmieni, zawsze jeśli nie ma nic innego będziesz mógł aktywnie analizować jak im idzie praca, znajdować błędy, które zawsze będą u świeższych pracowników i brać ich na rozmowę, tłumaczyć im i ich doszkalać. Od ludzi na dole oczekuje się wykonywania zadanych obowiązków, a żeby nie mieć takich sytuacji, że się siedzi i nie ma co robić to trzeba po pierwsze uczynić swój czas cenniejszym, że pracodawca liczy się z każdą godziną pracy za którą płaci oraz mieć większą swobodę co do zakresu działania z racji na pracę na stanowisku dla aktywnych, sprawdzonych pracowników.

Tyle offtopu. :)

Lub trzecia , najczesciej spotykana opcja , ze firma akurat chwilowo nie ma duzo pracy bo sa np wakacje. Takie cos moze napisac tylko osoba ktora nigdy nigdzie dluzej nie pracowala, pomijajac zmywak gdzies na zachodzie, a swiat pracy zna tylko z kilku ksiazek ktorych nie do konca zrozumiala.

Mik , czemu sam nie dostosujesz sie do wlasnej mysli politycznej i jako osoba bez majatku , pracy i jako zyciowy nieudacznik nie odbierzesz sobie sam prawa glosu ?


Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Napisane przez mariana262
Lub trzecia , najczesciej spotykana opcja , ze firma akurat chwilowo nie ma duzo pracy bo sa np wakacje.

Nie jest to żadna trzecia osobna opcja. Upierasz się tylko jak osioł, żeby na siłę pokazać, że jesteś mądrzejszy, nawet jak nie masz racji.

Firma z góry się liczy z fluktuacją obciążenia pracy, jeśli takowa występuje regularnie na ich polu działalności i jeśli decyzja jest taka, żeby wykupić czyjąś pracę w celu wykorzystywania jej w 100% w momencie wysokiego ruchu i płacenia za pierdzenie w stołek w momencie braku to tylko dlatego, że trzymanie pracownika pod ręką gotowego do użycia niczym papier toaletowy w kiblu i płacenie mu za nie robienie niczego jest łatwiejsze niż organizowanie jak największego możliwego wykorzystania jego zdolności produkcyjnych. W momencie gdy masz pod sobą ludzi prawdopodobieństwo tego że siedzisz w robocie i nic nie masz do roboty zdecydowanie maleje, podobnie jeśli Twój czas jest dla pracodawcy relatywnie drogi.

PS Łopatologicznie:

Im bardziej jesteś cenny i im szerszy masz zakres odpowiedzialności tym radykalnie spada prawdopodobieństwo takiej sytuacji że się nudzisz w pracy, przynajmniej w sektorze prywatnym.

no i starczy już z tym offtopem ;)


Odpowiedz
Cytat

I Ty akurat wiesz jaka jest u niego sytuacja , czy to regularny stan lub chilowy brak zlecen :facepalm:
Jak zwykle zblazniles sie tym swoim hejtem bo z racji ze nie wiesz jaka jest u niego sytuacja a chciales udowodnic ze jest smieciowym pracownikiem ten Twoj przyklad musialby byc zasada bez wyjatkow. Chciales to udowodnic przykladem ktory czasami ma miejsce glownie w niskoplatnych, prostych zajeciach typu zmywanie garow gdzie nie sa wymagane specjalne kwalifikacje ani umiejetnosci wiec pracodawca moze sobie na takie cos pozwolic ze wzgledu na smieszne zarobki oraz 1000 chetnych. W sektorze high level pracodawca placacy duzo i czesto inwestujacy w pracownika nie moze sobie pozwolic na takie podejscie z racji tego ze czesto znalezienie kogos i przyuczenie trwa oraz kosztuje wiec wystarczy zeby dlugoterminowo byl oplacalny.
W high level jobs to ze pracownik chilowo sie nudzi nie oznacza ze jest nieproduktywny lub ze jest zlym pracownikiem. O 1000 innych wyjatkach nie bede sie rozpiswal bo sam juz poprawnie zauwazyles ze np w publicznym sektorze moze byc inaczej. Ogolnie trzeba tez dodac ze w kazdej pracy czasami mozna sie nudzic bo nie kazdego dnia trafiaja sie super spektakularne zajecia wiec Twoja nadinterpretacja w celach hejtu byla olbrzymia.

Takim pisaniem bzdur koncza sie wlasnie brane osobiste hejty a ze Ty hejtujesz duzo ... ;)

Ps. No dobra koniec offtopicu i tak na marginesie to dzieki za tamte linki


Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Napisane przez mariana262
I Ty akurat wiesz jaka jest u niego sytuacja , czy to regularny stan lub chilowy brak zlecen :facepalm:

Po pierwsze dlatego, że użył stwierdzenia "uber nuda" co odzwierciedla wywracający żołądek brak zadań do wykonania połączony z koniecznością siedzenia dupogodzin, po drugie dlatego, że w ogóle na ten temat wspomniał, po trzecie rachunek prawdopodobieństwa, bitch, po czwarte nawet jeśli nie, to i tak jest to ciekawa obserwacja.

Masz ciągłą manierę niezgadzania się dla samego niezgadzania.


Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Ciekawe gdzie się halunoman podział?

Najpierw mnie strollował i zhejtował, potem wyjaśniłem, że przynajmniej moim zdaniem po prostu mnie opacznie zrozumiał, a teraz się schował. Jedyny konkret jaki tu widzę do głębszego objaśnienia to to, ze w swoich prezentacjach, które zamieściłem wcześniej Rushton i Jensen wyrażali opinię, że istnieje związek między różnicą w rozmiarze mózgu mężczyzn i kobiet a różnicą w orientacji przestrzennej, nawet jeśli ta różnica jest mała.

Ponadto powyższe badanie stwierdza, że istnieje disparytet IQ między dorosłymi kobietami i mężczyznami, jeśli zastosuje się test o bardzo wysokim G-loading:

http://www.uam.es/personal_pdi/psicologia/pei/download/Lynn2004.pdf


Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Odpowiedz
Cytat
mik1984 Autor wątku
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Odpowiedz
Cytat
Prostyczlek
Dołączył: 19.12.2015

Jak się okazuje, w tym roku ani jedna osoba czarnoskóra nie jest nominowana do Oscara. Wywołało to niemałą burzę w USA. Pod adresem Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej padają oskarżenia o rasizm.

Taki stan rzeczy sprawił, że dyskusja na temat rasizmu w przemyśle filmowym znów rozgorzała. W dyskusje angażują się już nie tylko aktorzy i krytycy, ale także media.

„Nie chce być pierwszą, która o tym mówi, ale będzie dużo kontrowersji, jeśli chodzi o różnorodność w nominacjach. Na liście zabrakło takich czarnoskórych aktorów jak: Idris Elba, Samuel L. Jackson czy Will Smith” – skomentowała nominacje dziennikarka Jeanne Wolf.

Co ciekawe, nie tylko czarni mogą poskarżyć się na brak nominacji. Wśród dwudziestki, która odbierze nagrody za najlepszą rolę męską, żeńską, pierwszoplanową i drugoplanową, nie ma też żadnych Latynosów czy Azjatów.

Internauci nie szczędzą krytyki pod adresem Akademii Filmowej. Coraz bardziej popularny jest w internecie hasztag #OscarsSoWhite. Wielu zaś doszukuje się rasizmu w tym, że prowadzącym imprezę będzie czarnoskóry komik Chris Rock.

W tej kwestii wypowiedziała się czarna aktorka, Jada Pinkett Smith. Na swoim Twitterze napisała: „Ludzie o innych niż biały kolorach skóry świetnie sprawdzają się jako osoby rozdające nagrody, zabawiający”.


Odpowiedz
Cytat