prawda
Cześć.
Słuchajcie, ja rozumiem, że to kafejka i wiele rzeczy tutaj tolerujemy.
Moderatorów tu jak na lekarstwo, ale takie dialogi zostawcie sobie jednak na skype, albo jakieś wspólne posiedzenie przy wódzie.
Nie róbmy z wątku z takimi tradycjami obory proszę.
Pozdro.
Cóż, rzuciłem szkołę. Miałem problemy w domu, wiesz z rodzicami. Wszystko się waliło, nigdy też nie byłem specjalnie atrakcyjny, więc i u dziewczyn nie miałem szans. Przynajmniej u tych ładniejszych. Zacząłem ćpać. Wiesz, zioło lubiłem zapalić już wcześniej, ale wtedy zacząłem ćpać twardszy towar. Wiesz, że to gówno jest dosyć drogie, nie? Kręciłem się to tu, to tam, czasami podwinąłem z domu kilka rzeczy i sprzedałem na mieście. Poznałem też wielu ludzi, z którymi normalni ludzie raczej by się nie zadawali. Ale czy ja wtedy byłem normalny? (śmiech)... Pamiętam, że pewnego razu poszedłem do kolegi, z którym czasami ustawialiśmy się na melanże. Łyknęliśmy po jednej pigule i zaczął opowiadać o religii. O bogu, o szatanie, o kościele. O tym wszystkim. Nigdy nie podejrzewałem go o to, że jest szczególnie religijny, ale nigdy też mnie to nie interesowało. Powiedział mi, że jeśli chcę, to on może wprowadzić mnie do lepszego świata. Zapytałem, czy w tym lepszym świecie nie musiałbym się martwić o kasę. On odpowiedział, że pieniądze to ostatnia rzecz, którą będę się przejmował. I w ten sposób, mój kolega wprowadził mnie do kultu szatana. Nie chcę rozmawiać o tym, co się wydarzyło w międzyczasie, ale powiem ci, że oni kazali mi podpisać cyrograf. Własną krwią. Powiedzieli, że mogę poprosić o wszystko, więc napisałem, że chcę mieć kupę kasy. I wiesz co? Podpisałem to i oni mi tę kasę dali. Nie brakowało mi niczego. Oczywiście, nie pojawił się szatan i nie wręczył mi walizki z gotówką, ale oni, jego słudzy dali mi ją, bo poprosiłem o pieniądze ich Pana. (śmiech) Gdyby wszystko zakończyło się na tym, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, miałem przecież na dragi, miałem na ciuchy, miałem na dziewczyny. Kumasz to? Mogłem sobie kupić każdą pustą dziwkę, jaką spotkałem w barze czy na ulicy! (śmiech). Ale to nie skończyło się wtedy. Zaczęli wymagać ode mnie, żebym uczestniczył w ich obrządkach, bo nie wiem czy wiesz, ale jak podpiszesz pakt z diabłem, stajesz się jego sługą, czyli jednym z nich. I musisz robić to samo co oni. A nie chcę o tym mówić. Jeszcze nie teraz...

