Napisane przez trzcinsky
chej pszyjacielu. ja tesz mam zabobon taki rze musze sie caly ogolic przed tym jak gram tak tak jajka tesz.
twoim rodzicom musi być wstyd a jajka golisz nie po to żeby były glanc
Napisane przez loosekiddie
Mój zabobon:
Jak widzę takie coś...

...to nie wchodzę w temat (teraz wszedłem by się nim podzielić, one time jak to mówią).
czyli koń
Napisane przez EndWgw
Pokerzysta wierzący w zabobony, to jak ateista wierzący w boga? ♠_ugly:
Zdziwiłbyś się, Wy oglądacie w ogóle pokera? Czołówka ma zabobony i bynajmniej nie traktują tego zabawowo. Mam wrażenie że zgraja małolatów przyklaskuje sobie.
A teraz mały quizik, cóż nie żeby Was ośmieszyć.
Obserwując relacje z wielkich imprez pokerowych każdy z nas zaobserwował zapewne, że wielu graczy jest przesądnych. Przesądy nie omijają nawet tych najbardziej znanych i podziwianych pokerzystów. Czy ktoś wyobraża sobie Humberto Brenesa na turnieju bez jego dwóch figurek rekinków? Czy ktoś widział kiedyś Doyle’a Brunsona grającego bez kapelusza? Albo Johnny’ego Chana bez swojej pomarańczy, którą zaczął wąchać przy stoliku od momentu rzucenia palenia? Przecież żadna z tych rzeczy nie zmienia faktu, że są to wielcy gracze, żadna z nich nie zwiększa ich umiejętności. A jednak trzymają się swoich rytuałów przez całe lata. Podczas tychże transmisji telewizyjnych zaobserwować można również, że duża część graczy korzysta podczas gry z card protectorów. Co to jest takiego? Jest to zazwyczaj jakiś żeton lub moneta, którą gracz kładzie na swych kartach, aby krupier przypadkowo ich nie zabrał i nie pozbawił zawodnika możliwości rozegrania danej ręki. Tak wygląda strona praktyczna. A jak jest ze stroną emocjonalną? Okazuje się, że dla większości graczy korzystających z tego typu „ochrony” card protector jest również – a może przede wszystkim – talizmanem przynoszącym szczęście. Rozpoczęło się więc korzystanie z fartownych figurek od żon, żetonów zabranych na pamiątkę wygranego turnieju, małych maskotek i tym podobnych gadżetów. Jeden z najlepszych zawodników w naszym kraju – Amazonit – swoją ksywkę zawdzięcza właśnie kamieniowi, którego używa jako ochrony własnych kart. A jak wiadomo, amazonit jest kamieniem przynoszącym szczęście graczom i hazardzistom…
Inni nasi zawodnicy wcale wiele nie odbiegają od tych standardów. Do swego rodzaju reguły należą przesądy o niechęci do wygrania pierwszego rozdania turnieju czy rezygnacja z gry w rozdaniu, które musiało zostać powtórzone z powodu błędu w rozdawaniu. Ale wyobraźnia zawodników idzie dalej. Odpowiedni sposób ustawiania własnych żetonów podczas gry, ściśle przestrzegany rytuał podnoszenia kart, napoje, które wolno pić podczas gry, a od których należy trzymać się z dala, bo przynoszą pecha, a nawet muzyka słuchana przed lub podczas gry – to wszystko ma znaczenie i wpływa ponoć na losy pokerzysty w turnieju nie mniej niż dobre decyzje czy udane odczytanie blefu przeciwnika. Gracze nie chcą się zbytnio „chwalić” swoimi przesądami, wszak można je wykorzystać przeciwko nim. Jeden z nich opowiedział mi, że nie lubi jak ktoś mu życzy powodzenia przed grą, bo to oznacza dla niego zazwyczaj bolesną porażkę. Duża grupa pokerzystów swoje fetysze opiera na pieniądzach – jedni nie pożyczają ich koledze podczas swojej gry, bo to oznacza ich „odpływ”, inni z kolei święcie wierzą, że przed grą na stoliku muszą pożyczyć od kogoś choćby 10 zł, bo to im przynosi fart.