Dokładnie o tym samym pomyślałem jak tylko przeczytałem ten wywód.
Zwłaszcza to: "Więc jak jesteś gruba to rusz dupę, a nie marudzić na forum."
Dokładnie o tym samym pomyślałem jak tylko przeczytałem ten wywód.
Zwłaszcza to: "Więc jak jesteś gruba to rusz dupę, a nie marudzić na forum."
W temacie to tyle że każdy chce jakiś byc i nawet jak jest już gwiazda itd to itak musi sobie coś wstrzyknąc , wyciąc, albo przykleić od zawsze chudy chce być gruby i na odwrót szkoda czsu lepiej zająć sie tym co ma sie w głowie bo uroda szybko przemija i zostaje......
Temat bardziej na coaching prywatny (i to nie moj) niz na odpowiedz na forum, szczerze mowiac nie czuje sie specjalista w relacjach damsko-meskich ale postaram sie troche pomoc.
Zaczalbym od zbudowania jakiejs skali porownawczej i zmiany jej punktu odniesienia. Zapytaj sie jej jak sie ocenia od 1-10 i nastepnie zmien jej wskaznik odniesienia na bardziej korzystny uzywajac np takich obrazkow:
Uploaded with ImageShack.us
Uploaded with ImageShack.us
po zobaczeniu tego nagle bedzie musiala umiescic siebie gdzies na srodku skali a nie np na 8/10.
Kolejna rzecza jest to - po co jest jej problem. Kazdy problem jest po cos. Na przyklad problemy z otyloscia moga wynikac z tego ze:
-ktos w dziecinstwie byl bity przez kolegow przez organizm powiekszyl sie jako reakcja obronna, zeby byc silniejszy i budzic strach u kolegow
-ktos inny mogl byc mniej kochany niz jego brat czy siostra i przytyc jako nieswiadomy znak po to zeby byc lepiej zauwazonym, itd. itd.
I teraz najwazniejsze pytanie - po co jej uwazanie siebie za gruba osobe. Nie znajac jej strzelilbym ze jest to mechanizm obronny przed akceptacja samego siebie, co ma ogromny sens zwlaszcza w kontekscie perfekcjonizmu.
The work wstępnie zastosowany nie działa, potrafi obalić każde moje przekonanie i jest tak, jakbym walił głową w mur.
Nie dziala bo nie pracujesz na przekonaniu bazowym, paradoksalnie to ta otylosc nie jest glownym problemem ale to:
Ona jest perfekcjonistką, jeżeli coś robi, to najdokładniej jak się da, najlepiej jak potrafi. Może tu leży problem, że jej figura jet w 99% doskonała a nie w 100%?
Chodzi o perfekcjonizm czyli dazenie do idealnego obrazu samego siebie, ktory tak naprawde nie istnieje bo zawsze mozesz byc lepszy. Nie znam jej, ale zakladam ze perfekcjonizm jest u niej iluzja ze zaakceptuje siebie jak bedzie jakas czyli niczym innym jak obrona przed akceptacja siebie taka jaka jest. Ciagle dazy zeby byc jakas bo uwaza ze jest ... no wlasnie i tu jest przekonanie bazowe pt "jestem slaba" albo "jestem gorsza" i lezace u tych przekonan emocje czyli strach badz wstyd. Tak wiec wydaje mi sie ze nie chodzi o otylosc ale o perfekcjonizm i brak akceptacji siebie samej jako kobiety.
Inna sprawa ze podjeliscie bardzo ciekawy watek a propos tego co robia pisma z kobietami i z tym sie zgadzam. Duzo kobiet czyta kolorowe pisma i porownuje sie do zrobionych w photoshopie modelek. Ciezko dowartosciowywac sie majac za punkt odniesienia tylko bardziej atrakcyjne kobiety (atrkacyjne ale nie piekne bo atrakcyjnosc mozna kupic i zrobic ale nie piekno). Skoro schemat nie dziala to proponuje go zmienic i zrobic jedna z kilku rzeczy:
-nie czytac tego rodzaju pism
-czytac ale po to zeby sie edukowac albo zdobyc ciekawe infomracje a nie po to zeby sie porownywac
-pozbyc sie schematu porownywania sie z innymi (zdaje sobie sprawe ze to nie bedzie latwe, zwlaszcza dla osob zyjacych tak cale zycie)
-cieszyc sie z zycia z tego kim sie jest i nauczyc sie DOCENIAC to co sie ma
-akceptowac siebie