porownaj sobie tego 4tego orla lub reszke ktora "ma" wypasc do tych wszystkich rzuconych monet przez te wszystkie lata naszej cywilizacji przez wszystkich ludzi
wtedy wychodzi na to ze te 3 reszki lub orly pod rzad to nic...
Napisane przez shovi
@Zygfryd - odnośnie tego, że warto postawić po 3 orłach na reszkę to się na pierwszy rzut oka może wydawać dobrym rozwiązaniem. Ale zauważ, że poprzednie rzuty nie mają totalnie nic wspólnego z tym, który ma być zaraz wykonany i przy kolejnych 1000000;)
W dalszym ciągu mamy 50-50, że wypadnie reszka - tu się nic nie zmienia tylko dlatego, że ostatnio 3 razy wypadł orzeł.
PS: akurat kiedyś miałem o tym dyskusję przy wódce z moim kuzynem, który miesiąc temu obronił magistra z matmy, więc się chłopak trochę zna:)
Ja też upierałem się, że w końcu MUSI wypaść reszka i on mi tłumaczył do białego świtu że nie musi:D
Dokładnie tak. Tutaj chodzi o przewidzenie dokładnego wyniku, a nie o to, że będą to 4 orły z rzędu, czy 4 reszki. Prawdopodobieństwo przewidzenia, że w 4 kolejnych rzutach wypadnie sekwencja R, O, O, R = prawdopodobieństwu, że wypadnie w tych 4 rzutach R, R, R, R = 0,0625. Po prostu rzut monetą jest zdarzeniem losowym, a sekwencja rzutów jest sekwencją niezależnych zdarzeń losowych. To czy w kolejnych rzutach będziemy się trzymali jakiejś konkretnej strony monety nie ma żadnego znaczenia. Można sobie dowolnie zmieniać, ponieważ w tym jednym konkretnym rzucie prawdopodobieństwo wypadnięcia wybranej przez nas strony wynosi 50%, a wcześniejsze rzuty nie mają już dla nas znaczenia. I tak należy do tego podejść.
Wiem chłopaki, że tak mówi teoria. Też miałem rozmowę z kolegą dr matematyki, ale dość dawno i po niej, mimo iż nie lubię hazardu, poszedłem z nim na ruletkę dla przekory chociaż wiem, że miał rację, ale wiedziałem, że w razie co będzie się fajnie wnerwiał. Stawiałem tylko czarne/czerwone, parzyste/nieparzyste, góne/dolne dopiero wtedy gdy któreś wypadło 3 razy z rzędu to stawiałem przeciwnie. Wnerwiłem go, bo posiedzieliśmy tam trochę, napiłem się za free i jeszcze coś mi zostało. Stwierdziwszy, że to zabawne byłem jeszcze parę razy z kolegami i w sumie wyszedłem na plus (piwko za darmo i coś zostało). Wiem, że mała próba, ale potem nie miałem z kim chodzić. Teraz już bym nie poszedł. Wracając do tematu pamiętam, że chciałem, żeby mi pokazał przykładowy wykres zdarzeń losowych tego typu i sprawdzimy, czy się to sprawdza (nie pamiętam jak to się sończyło). Sprawdzaliście swoje wykresy w PT czy HM? Abstrachując lekko. W podstawówce pani mówiła, że Tales (czy ktoś taki
) liczył wysokość piramidy mierząc stosunek długości pionowego kija do długości rzucanego cienia przez niego, a następnie brał długość cienia rzucanego przez piramidę i mnożył przez tamten współczynnik i tak dostawał długość piramidy. Powiedzialem jej ,że źle robił, bo nie doliczał długości cienia który jest jakby wewnątrz piramidy. Na co ona, że tak jest w książce (i faktycznie
) Dopiero tato na wywiadówce jej wytłumaczył, że się myli wraz z książką. Sprawdźcie wykresy
Pozdrawiam
Cześć, nie czytałem poprzednich postów, bo po prostu nie mam już siły, jak mnie ktoś odeśle gdzieś wcześniej - ok, ale proszę was, może ktoś jest mi w stanie pomóc.
To jest moje trzecie (ostatnie) podejście do pokera, grałem wcześniej za młodziaka, ale nie grałem tak jak trzeba i szybko odpadłem. Gdzieś pod koniec maja wpłaciłem 10$ albo 20$ (już teraz nie pamiętam),a w lipcu miałem już dobry roll na NL20 (500euro).
Wszystko zaczęło dokładnie 11 dni temu, chcąc spróbować swoich sił, poszedłem na NL20, po 250 handach miałem już -90$, oczywiście zostawiłem grę i wróciłem na swoje stawki. Od tamtych dni, miałem może ze 2 sesje wygrane i to było coś około +3eu +2eu, w każdej innej sesji dostaje tak w dupe, że mi się wszystkiego odechciewa, przegrywam TPTK, sety, strity, fulle, kolory, raz nawet 4ke przegrałem. Gdyby dało się przegrać Royala - pewnie też bym go przegrał.
Zacząłem grać bardziej tight - patrze tak po stołach 15/10 20/12 23/15 14/13
nic nie daje, jeszcze kilka dni i chyba rzuce pokera w pizdu, a nie chciałbym, bo mi szło naprawdę dobrze i byłem zadowolony ze swojej gry.
Tutaj 'mały' dowodzik
.
Chciałbym prosić was o jakąś pomoc, co zrobić? Przerwę? Jak tak, to kiedy wrocić?
P.S to nie jest mój pierwszy swing, że przybiegłem popłakać na forum, zdarzyły mi się gorsze dni, jedna, dwa czasami trzy, no ale nie kurwa 2 tygodnie!
a moze to po prostu wina slabej gry? jesli nie to graj swoje i nie mysl o wynikach
Wejdz na najnizszy limit NL2 NL4 i tam sie oswoj z gra. Bo nie grasz A game. Nie mowie ze popelniasz podstawowe bledy czy cus, ale nie masz trzezwego umyslu (znowu pewnie przejebie to AA, przeciwnik bankowo tutaj musi miec tego Asa-pasuje pocketa KK) Odklej sie z tego syfu. A moze np. TPTK za duzo pieniedzy przegrywasz? moze mozna bylo mniej wtopic? Z pozycja graj check behind. Jak Ci ulzy to napierdalaj ALLiny z Ahigh s kilka suckoutow sprzedaz i humor wroci
Powodzenia !!
Drifter, 2 tygodnie to jeszcze dopuszczalne, i myślę, że całkowicie normalne. Mnie spotkało to samo - wbiłem na NL20 ugrałem kilka BI a potem 17BI w dół w ciągu prawie 3 tygodni. I przez ten czas praktycznie nic nie wchodziło a cokolwiek bym nie zrobił i tak było źle. Musisz zachować zimną krew, zostaw pokera na tydzien,dwa. Poświęć ten czas na inne sprawy. Potem wróć do edukacji, ocen rąk, itd. Zacznij od początku. Żyj.
Dodam jeszcze, ze mi kiedys pomogla zmiana roomu, bonusik od pierwszej wplaty i jazda!!
Tutaj wykres z AI-EV i SD winnings, czy mówi wam coś więcej? Generalnie zdaje sobie sprawę z tego, że żebym mógł narzekać na badbeaty, AI powinno dużo ponad moją 'główną' kreską, gdzie robię błąd? Zacząłem tiltować i grać z gorszymi kartami? Nie, zacząłem grać dużo bardziej tight.
Zawsze gram 4 stoly SH, statystyki itd.. BM moj to shoty na wyzszy limit przy 20buy-inach, lecz schodze nizej po przegraniu 3 stackow.
W moim przypadku, wtedy kiedy kolejny suck out przebiera miarke w mojej glowie i wiem ze juz dluzej nie zdzierże <--nie chodzi mi tu o jedna sesje tylko np 4-5 dni pod rzad takiej pechowej gry. Przechodze na tryb 6 stolików SH-nizszy limit(bezpieczny 30-35 buyinów) - bez statystyk lub takie podstawowe vpip pfr af. Gram jak bot nic nie kombinuje ze tutaj przeciwnik ma 3 beta na poziomie 20% to mu bluff 4beta sprzedam, czy jeszcze inne jakies zagrywki oparte tylko na statystykach. W czasie kiedy nie idzie pozwala mi to z gry minimalnie na + wychodzic co cieszy, suckouty nie bola, przy wejsciu all in patrze tylko co ma przeciwnik i czy goodgame z mojej strony i nawet na wynik koncowy nie udaje mi sie spojrzec bo akcja na innych stołach wzywa.
Tez zauwazylem u siebie ze jak mnie wariancja wycycka , to pozniej szukam akcji na siłe, przed flopem rozluzniam gre, szukajac jakis ciekawych flopow, sporo to pieniedzy pochlania. A tak grajac 6 stołow nie mam czasu nudzic sie:) akcja zaraz bedzie.
Ameryki pewnie nie odkryłem, ale moge polecic takie granie.
Sposobem na downswing jest dalsze granie, bo ogolna ilosc pocketow AA KK i innych ukladow po flopie setów 2 par TP musi sie zgadzac i jesli dopada nas wariancja, to trzeba ja przebrnac grajac jeszcze wiecej, odejscie od stołów nic nie da. Przyklad. moze ekstremalny ale prawdopodobny i nie trzeba konkretnie tego przenosic do tej sytuacji. Tyczy sie to do roznych układów które maja sporą przewage nad innymi.
Wygralismy pocketa AA 50 razy z rzedu, przychodzi pewien sliczny dzien przegrywamy dwa alliny AA na KK , drugi dzien kolejne dwa takie alliny przegrane i co odstawiamy pokera na tydzien? Nic to nie zmieni musimy przegrac conajmniej 10 razy jeszcze zeby sie stan zgadzał. NAwet jak uda nam sie oszukac prawdopodobienstwo i jeszcze chwile uda nam sie pociagnac AA wygrywajac to i tak w koncu przyjdzie wyrownanie i tak to musi byc. Mozna to rozpatrzyc w druga strone jesli ciagle wtapiam AA KK to musi w koncu przyjsc ten czas ze zaczna wygrywac, a tylko rozgrywanie daleszej ilosci rozdan przyblizy nas do tego.
A i tez rozkminilem niedawno ze patrzenie na wykres allin w PT3 jest beznadziejne, bo wiadomo ze nasze AA ma znaczna przewage od 9Ts ktore typek callnal na buttonie. A ze nas ogral po flopie na straight lub dwie pary to wynik naszej zlej gry. Nie mowie ze nie mamy wtopic kasy bo wiadomo obstawic musimy, ale trzeba sie nauczyc minimalizowac straty.
Dla mnie najwazniejszy jest wykres non-showdown tam najwiecej mamony ucieka, zobaczcie sami i nad tym trzeba pracowac. Grajac wspomniane 6 stołów- co dla mnie jest multi juz
, mam ten wykresik srednio na 0$ co przy grze na 4 stolach bylo niemozliwe. MOze nie sa to wiarygodne dane bo tylko odnosza sie do rozegranych kilku kolejnych sesji. Ale wlasnie na 4 stolach kombinowana gra zwieksza spadek non showdown, a granie jak bot na 6 stolach pozwala minimalizowac starty nonshowdown.
Pozdrawiam
A ja mam do was pytanie - takie pośrednio związane z tematem downswingu.
Z jakich benchmarków swojej gry korzystacie?
Tzn. skąd wiecie czy osiągacie wyniki lepsze/gorsze od oczekiwanych (matematycznie)?
Skad wiecie czy wasze wygrane nie są tylko fanaberią i wybrykiem statystyki?
Próbowałem liczyć przedziały ufności. Ale z moich doświadczeń przedział skonstruowany z ufnością 95% jest zbyt niedokładny - potrzebny by był taki z pewnością 99,9%, a do wyliczenia takiego potrzeba astronomicznie dużej próby.
Odchylenie standardowe wyliczone na podstawie kilkuset tysięcy rozdań to za mało, a dodatkowo do wyliczenia potrzebny jest nasz rzeczywisty winrate.
I teraz kolejne pytanie:
Jak znaleźć swój "czysty" rzeczywisty winrate? Jak wziąć pod uwagę zmieniające się otoczenie (zmieniający się uśredniony styl gry przeciwników i inne zmiany otoczenia)?
Czy używacie wskaźników AI EV z PT3 czy z HMa?
Na ile są one według was poprawne? (chodzi mi tylko o poprawność ich wyliczeń w momencie AI, nie interesuje mnie to ze nie uwzgledniaja one gry na kazdym streecie - tylko zajmują się sytuacjami allin przed wyłożeniem rivera)
Z góry dzięki za wasze odpowiedzi.
Więc może ja zacznę . Gram SNG , czasem jakieś MTT . Ostatnio mam nałóg na Maui Jackpot (5+1$) w sieci ipoker . W tej sieci gra stosunkowo niewielu graczy , w sumie Poker Tracker pokazuje mi ok 800 tzw regularsów (takich z którymi na rozegranych ponad 500 turniejów zagrałem przynajmniej 50 z każdym , i drugie tyle graczy rekreacyjnych.
Obserwuję u siebie coś takiego jak uzależnienie od statystyk Poker Trackera . Objawia się to tym , że o ile z "regularsami " nie mam specjalnych problemów bo mam na nich staty , najgorsze wyniki uzyskuję w weekendy , gdy nagle pojawia się sporo graczy nieprzewidywalnych , na których statystyk nie mam . Wtedy głupieję , a moje wyniki lecą w dół . O ile dla każdego z regularsów jestem w stanie oszacować zarówno zakres rąk z którymi wchodzi w rozdania , jak i dośc precyzyjnie czytać jego zagrania , o tyle z tymi weekendowymi jest kompletna dupa . Biorę pod uwagę przede wszystkim AFq i PFR , skłonność do kradzieży Bindów i reakcje na moje próby kradzieży , oraz oczywiście skłonność do zachowywania się jak calling station , czyli tłuczenie do upadłego z any 2 .
czy bycie przez 3 miesiace na zero (+/- 100$) na limicie NL50/100 to jest downswing czy raczej zla gra? 3 miechy to kupa czasu, to 76 tys rozdan a zysku z gry nie ma
Jestem szorcikiem
Siema, moze dodam cos od siebie.
Z mojego doswiadczenia wiem, ze poker jest i dla kazdego moze sie stac gra bardzo monotonna, zmudna i wymagajaca co jakis czas powiewu swiezosci oraz coraz to nowych 'bodzcow', dzieki czemu nudne grindowanie stanie sie czyms interesujacym. Nie ma opcji, zeby bez tego regularnie wygrywac chyba, ze ma sie super-nudny live-mindset. Co przez to rozumiem?
Moze to brzmi infantylnie, ale poker mozna porownac do jazdy samochodem pod gorke- poki trzyma sie pedal gazu on jedzie do przodu z rozna predkoscia (w zaleznosci 'sily pedala' :)) ale gdy zostanie on puszczony, auto zaczyna sie cofac (uwsteczniac).
Tak samo jest z ta grą i ze skillem. Ogladajac regularnie filmy szkoleniowe, sluchajac treningow, czytajac forum, ogladajac i analizujac rozdania swoje oraz znajomych, sledzac transmisje TV z gierek live typu high stakes, railujac turnieje online/tv czy tez zmagania high stakes online, widzac wywiady 'gwiazdami' dodajecie sobie nie tylko energii i motywacji do gry, ktora jest naprawde mega potrzebna ale tez utrzymujecie swojego skilla w tendencji rosnacej. Nie jest to tylko czcze pieprzenie, tylko sama prawda. Bardzo czesto obserwuje, ze gracze majacy bardzo dobry, wrecz zajebisty winrate na micro stakes po ok 100k hands zaczynaja sie uwsteczniac nie poglebiajac w miedzyczasie wiedzy, bo nie uwazaja tego za potrzebne.
Przecietny czlowiek po jakims czasie zaczyna grac standardowo, swoje abc, ktore juz dawno przestal analizowac. Przestaje poznawac nowe zagrania, nie interesuje go upgrade swoich umiejetnosci bo przeciez 'nl25-100 jestem w stanie zmiazdzyc moim skillem i nic sie w tej sprawie nie zmieni'. Nic bardziej blednego- kazdy bez ciaglej nauki gry i starania, aby dorownac najlepszym (co w praktyce przeklada sie na to, zeby mniej wiecej utrzymywac poziom regow ze stawek), nie jest w stanie przejsc przez kolejne limity a co wiecej, nie jest w stanie dochodowo pozostac na swoich.
W dzisiejszych czasach stawki nl200-1k NLHE SH dla przecietnego grindera micro sa tak ciezkie, ze bez ciaglej nauki i duzego poswiecenia nie bedize w stanie ich przeskoczyc, prawdopodobnie tlumaczac sie swingami, beatami etc. a nie swoim 'zacofaniem'.
Jesli uwazasz, ze masz downswing przeanalizuj _kazde_ wieksze wygrane/przegrane rozdanie i okresl, czy zawsze wrzucales pieniadze w spotach +EV (z analiza z Equilatora/Stove + softu z HM/PT3 + porad trenerow/znajomych) i watpie, zebys z czystym sumieniem mogl powiedziec 'tak'.
Polecam Poker Mindset, gdzie m.in. to jest bardzo fajnie opisane.
Pozdrawiam
Mi właśnie walnęło 15BI w 7k rozdań od piątku. Ok 3-4 BI łącznie straciłem na wrzucaniu w złych spotach... ale te złe spoty nie były 0% equity, po prostu zrobiłem błąd A Dzisiaj to w ogóle mam jedno rozdanie do którego mam wątpliwości, czy dobrze wrzuciłem i jeden mały błąd, gdzie callnąłem bez sensu bet na river za 16bb. A tak to ciągle albo w plecy coinflipy, albo coolery albo suckouty i tak raz po raz.
Tudzież mam pytanie, czy jeśli ktoś by oszacował wariancję w pokerze ogólnie, to czy możliwe jest stwierdzenie z 95% pewnością, że jeśli otrzymałem -15BI to moja gra jest bez winrate?
Napisane przez mik1984
Tudzież mam pytanie, czy jeśli ktoś by oszacował wariancję w pokerze ogólnie, to czy możliwe jest stwierdzenie z 95% pewnością, że jeśli otrzymałem -15BI to moja gra jest bez winrate?
Dobry pomysł ♠_thumbsup:
Rozmawiamy tutaj o downswingu/wariancji, ale nikt na forum PS imo nie starał się jej w jakikolwiek sposób zmierzyć. Nie ma chyba za bardzo na to pomysłu również.
Mój pomysł na mierzenie wariancji to ułożenie szeregu czasowego z wyników sesji, może lepiej z godzinnych odcinków czasowych i sprawdzenie wariancji. W ten sposób uzyskujemy odpowiedź jakie jest prawd. w czasie sesji/godziny przerypania/wygrania więcej niż X. I możemy w jakiś sposób oszacować czy to jest możliwe. Przeszkody to dość duża wymagana próbka, czasochłonność, a sam osobiście nie jestem przekonany to potrzeby takiego czegoś.
Lepiej byłoby wiedzieć czy moja gra w długim okresie jest A-game? Ale jak to sprawdzić? policzenie wariancji każdej partii/zagrania jest chyba niemożliwe, albo superczasochłonne. Na jakiej podstawie ktoś stwierdza, że po 100k rozdań jak gra na + to na pewno wygrasz? Doświadczeń? Może ktoś kiedś liczył?
Są w internecie kalkulatory wariancji. Podaje się swój winrate i odchylenie standardowe - z HM i wychodzą ładne kwiatki
polecam po prostu wygooglać.