Anywayz nad mindsetem można zacząć pracować imo od nl10, jak nie nl20. Na najniższych stawkach tylko i wyłącznie ABC pokera "skillowego", żeby załapać fundamenty strategii + analiza gry, bo imo to leży i kwiczy u nowych graczy. "Po co mi analiza gry, przecież gram dobrze, wygrywam. I nie folduję AA".
shovi, a czym to się różni od tego, co napisałem wcześniej?
Nie wiem, czy zauważyłeś, ale przez ostatnie ~pół roku, 'mindset' stał się ulubioną wymówką słabych graczy, popełniających podstawowe błędy strategiczne.
Kiedyś ( w erze przed - Leszkowej) były tematy: "Pomocy, tracę dużo kasy przez moje calle na R, jak poprawić ten aspekt gry?", natomiast dzisiaj mamy: "Pomocy, tracę dużo kasy przez moje calle na R bo mam problem z mindsetem, jest jakaś metoda na radzenie sobie z tym?"
Teraz wszystko można podciągnąć pod mindset, spazzuje, bo mam słaby mindset, gram weak, bo mam słaby mindset, gram overaggro, bo mam słaby mindset, mam scary money, bo mam słaby mindset, mam -10bb/100 w longrunie, bo mam słaby mindset. Wystarczy przeczytać pierwszy lepszy wątek w dziale mindsetu:
"Poważny problem mindsetowy!" - gość calldownuje z Ahi czy 3rd pair.
Kiedyś był to po prostu spewy play, wynikający z nieznajomości strategii, teraz jest to problem z psychiką.
Rozumiem, że praca nad mindsetem w momenciem gdy gramy stawki, na których zdarzają się swingi po 3-4 średnie krajowe, gierki są agresywne, z bardzo niskimi przewagami skilla, jest ważna. Ale na microstawkach, gdzie wygrywać może małpa po oglądnięciu 2-3 filmików, jest to po prostu przegięcie.
"Jak wygrywam to jest skill, jak przegrywam, to downswing/słaby mindset"