Gram obecnie NL5, jestem wygrywającym graczem, mój problem polega na tym, że zbyt często popełniam naprawde głupie błedy.Nie wiem z czego to wynika, czasem jak siądę to dosłownie rozwalam te stoliki. Zreszta na tych stawkach, ja porzadnie sie nauczyłem podstaw wystarczy nie poepełniac glupich błędów i już jest sie na plus. Wczoraj miałem taką sesję, która i tak skonczyla sie dla mnie +25/100bb (2k rozdań) ale popełniłem tyle błedów - głupich calli z ciekawości, próby wyblefowania kogos itp że winrate tej jak i większosc moich sesji mysle ze mogłby byc spokojnie 20-30% lepszy a to jest bardzo dużo
To samo przed chwilą, cała sesja poszła dobrze, fisze wciskali mi żetony siłą ale miałem sytuację jaka czasem mi sie zdarza: ja AK, flop A36. Otwierałem idzie donk 2/3 pota, T: kolejny 2/3 pota, R jakos mniej, oczywiście call mimo, że przez całe rozdanie bylem prawie pewien ze jestem behind ale klikałem call. SD: gosc załapał seta trójek. Na szczescie tiltu nie było, ostatnio sobie nawet nieźle z tym radzę, gralem swoje i wyszedłem na porządny +. Niby to jakieś 50BB, ale wkurza mnie to.
Szykuję się na wyższy poziom, przed przejsciem wazniejsze od kasy jest dla mnie to by pozbyć sie podstawowych błedów. Tam gdzie fishe już nie co chwilę wciskają stacki z 78s trzeba będzie minimalizować również straty.
Nie wiem z czego to wynika? Z niecierpliwosci? Zmęczenia? Zbyt skłabej koncentracji?
Jesli mieliscie na poczatku pokerowej kariery takie problemy i poradizliscie sobie chętnie poslucham bardziej doświadcozncyh