Witam serdecznie,
jakiś czas temu grałem PLO25 ZOOM, co prawda byłem wygrywającym graczem, lecz próbka 30k hands w 2 tygodnie nie jest miarodajna. Następnie musiałem wypłacić większość rolla m.in na zakup laptopa, który już dawno chciałem poczynić i zostawiłem sobie 100$ gdy będę miał troszeczkę więcej czasu i znów najdzie mnie ochota na Omahę. Wcześniej rolla zbudowałem na NL10 i tylko trochę musiałem dograć na PLO10 aby wejść wyżej.
Niedawno zacząłem ponowną wspinaczkę od PLO2 na PLO 5 już jestem zadomowiony, ale dostrzegam pewien problem, który prawdopodobnie był też obecny przed wypłatą, ale go zignorowałem - deep spoty.
Powiedzmy, jestem 200-400bb deep i stackuję ten turn czy flop, to nie ma znaczenia czy z fishem czy z regiem, okazuje się, że mam sytuację typu 80-20 i lepiej . To podczas porażki, jest mi trochę szkoda itd. mimo, że wiem, że zagranie było dobre i mam profitowy spot w longrunie oraz pojawia się myśl, kiedy znów dostanę taką samą okazję, jestem w stanie grać dalej dobrze, ale czasem zdarza się rozpamiętywanie danego spota co mnie rozprasza. Nie wiem czy jest to problem z akceptacją wariancji, ale nawet gdy przegrywałem 5x z rządu 60-40, 70-30 spoty na 100bb, to dalej potrafiłem się skupić wiedząc, że zagrane w miarę ok.
Myślę, że jest to spowodowane przekonaniem, że te deep spoty, są newralgiczne jeżeli chodzi o wspinaczkę po limitach i tak jakby te sytuacje trochę hamują dotarcie do wyższych stawek. Nie wiem czy moja analiza problemu jest prawidłowa, bo może ktoś widzi problem w czymś innym, ale chciałbym jakoś wyeliminować to przekonanie co do deep spotów i utwierdzić się, że nawet najmniejsze spoty o 20-40bb mają taki sam wpływ na wspinaczkę.