A ja mam dokładnie odwrotnie - kiedyś pierwsze 3 lata non stop + nawet nie znałem słowa badbeat czy downswing po prostu widziałem że czasem nie da się grać i robiłem przerwę ale nie dorabiałem do tego ideologii...
Wszystko jest fajnie dopóki człowiek znacznie więcej wygrywa niż przegrywa.
teraz to co się dzieje od długiego czasu to jest tragedia po prostu - Gram PLO i nieustanie topię uklady AAXX czy KKXX że już nie wspomnę o 9TJQ lub podobnie i to po 5-6 razy z rzędu... potem raz na asy wezmę i znowu 5-6 razy topa
Jak oglądam tu bociana to mam załamkę jak koleś farci nieustannie bo już zapomniałem jak to było kiedy sam tak miałem.
Jeżeli chodzi o longrun to moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie - na krótką metę umiejętności są ważne ale na dłuższą żeby z tego żyć to jednak swingi są znacznie ważniejsze.
także sorry... nie wiem tu założyciel posta generalnie jest zielony z tego co pisze ale jeżeli chodzi o downswingi zwłaszcza omaha to się nic nie poradzi i choćby 1000 filmów farciarskich nagrali to nikt mi nie wmówi że ręka AAxx jest lepsza od 8876 bo wszystko zależy od swingu a w pokera można bezpiecznie grać jak się ma 100/150 BI na poziom
Ale nawet wtedy jak się złapie 6 miesięcy dołka to każdy się zczyści albo skończy na BB 4 centy lub podobnie
A jak ktoś mówi że każdy ma kartach tyle samo szczęścia i że wariancja kiedyś odda to jest idiotą po prostu albo nie wie o czym mówi i to jest jedno z większych propagandowych kłamstw pokerowych wpajane tylko po to żeby każdy nawet jak widział że kompletnie mu nie idzie nie przestał grać i wierzył że jak obejrzy "nauczy się" parę filmików to niby zacznie wygrywać
To tak jakby powiedzieć że każdy ma w życiu albo w zdrowiu tyle samo szczęścia - a to jest oczywista bzdura.
I można sobie pieprzyć o mindsecie ale każdy roll się kiedyś kończy