Witaj,
Naszlo mnie pewne przemyslenie studiujac po raz kolejny Twoje filmiki. Ostatnio intenstywnie szukam wszystkich przekonan, z ktorymi mam problem, bo ciagle popelniam te same bledy i nie moge sobie z nimi poradzic na razie. Wiele razy uslyszalem od Ciebie cos takiego : 'akceptuje fakt, ze popelnilem ten blad, ale wybieram aktywnosc czyli po sesji siade, przenalaizuje go i WIECEJ GO NIE POPELNIE'. Nie moglem znalezc kluczowego przekonania, ktore ciagle powoduje, ze odnosze porazke i mysle, ze byc moze znalazlem.
Czy aby przypadkiem nie kryje sie gdzies tutaj przekonanie w stylu : 'nie powinien popelniac tych samych bledow' , 'nie powinien drugi raz popelnic tego samego bledu', 'powielanie swoich bledow jest zle', a w bardzo skrajnych przypadkach 'tylko xxx (tu wstaw negatywne okreslenie czlowieka) popelniaja dwa razy te same bledy'
Nie mowie, ze Ty Lechu masz takie przekonania, tylko to zwrocilo mi uwage,ze ja chyba dokladnie tak mysle. Wtedy gdy po raz kolejny przychodzi sytuacja, gdzie powielam blad to jest to punkt zapalny.
Mysle, ze nawet pozytywnie bedzie, gdy sam bede przed soba formulowal to w sposob np. taki: 'akceptuje to, ze popelnilem blad. wiem, co zrobilem zle i nad tym popracuje' - bardzo pozytywny sposob myslenia, bo zawierajacy jednoczesnie akceptacje rzeczywistosci, aktywnosc, chec rozwoju, ale nie zawierajacy zadnego rodzaju 'presji', ze 'nie moge drugi raz popelnic tego samego bledu'.
Co ogolnie o tym sadzisz?
edit: dodam, ze mowie nawet o sytuacjach, gdzie przez np. emocje po raz kolejny w identycznym spocie gram zle. wtedy zamiast siasc po sesji i rozlozyc sytuacje na czynniki pierwsze (w tym przypadku dostrzezenie tego, ze mam problem z decyzjami emocjonalnymi i szukania przekonan, ktore to powoduja), to ja swoim przekonaniem 'tylko idioci popelniaja drugi raz oczywisty blad' kwestionuje rzeczywistosc, a to jak wiadomo zawsze prowadzi tylko i wylacznie do klopotow.
w ogole zauwazylem, ze wszechobecne stwierdzenie '..., wiec wyciagne z tego wniosek i wiecej tego bledu nie popelnie' jest bardzo negatywnie sformulowane, bo faktycznie wnioski trzeba wysuwac, ale nigdy nie wiadomo, czy przez jakies przekonania i inne sytuacje nie powielimy tego bledu. i wtedy gdy to sie stanie, to zamiast jeszcze ciezej pracowac nad dana sytuacja, to stanie sie cos naprawde zlego, gdy bedziemy wierzyc, ze to sie nie powinno stac.
Byc moze ja mam tylko z tym problem i im inenstywniej analizuje swoje bledy i inenstywniej szukam wnioskow, tym czuje wieksza presje, zeby wiecej tych bledow nie popelniac, co konczy sie fatalnie?
Mam nadzieje, ze rozumiesz Lechu o czym mowie.