Jak ci poker niszczy życie to nie graj.
Popatrz na rodaków zapieprzających 12h/dobę za michę ryżu. To też im niszczy życie.
Masz coś, czego inni nie mają (15bb/100) i czujesz, że zwariujesz.
Jedź do Norwegii, znajdź robotę i będziesz miał kasę + czas na życie towarzyskie.
Akurat niszczyło mi to życie, bo tęskniłem za synem i wariuję mieszkając w bloku i mając czas na życie towarzyskie. Dla mnie to pieprzenie o głupotach, zużywanie intelektu na celne i jakże dowcipne riposty i chlanie alko.
Kupa ludzi nie gra w poxa i odbijają się w kaftanach od ścian.
A jeden taki miał czas na życie towarzyskie, nachlał się i wypadł z okna na X piętrze.
Znałem go. Lepiej dla niego jakby grindował 10h/dziennie nawet w kaftanie.
Napisane przez Deemerus
Yro dobrze mówi. Czasem trzeba kogoś strzelić po ryju, żeby coś zrozumiał, a nie głaskać po członku. Ale jak ktoś dosadnie komuś dowali to oczywiście wszyscy go pożrą, że burak i troglodyta.
Jak macie dość niemiłej prawdy to zapraszam: http://forumzn.katalogi.pl/Ko%C5%82o_Wzajemnej_Adoracji-t5394.html
To nie jest niemiła prawda, tylko infantylne dyrdymały.
Fakt, autor tego wątku biadoli, a tak naprawdę ma problem z gamblingiem, który najprawdopodobniej ma źródła w życiu osobistym. Natomiast takie pieprzenie nikomu nie pomoże.
Mi wszyscy chcą wmówić, że biadolę i że jestem pesymistą, natomiast ja tylko mówię jak jest
Napisane przez 1SHAFT1
O jakich 15bb/100 my tu mówimy jedynie 5% graczy wygrywa
no hej
Niesamowite jak szybko mozna komus przykleic etykietke p*zdy, gamblera i nieudacznika. Mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc wypowiadajacych sie w tym watku osob ma wieksze problemy niz sam autor.
Napisane przez sphinx100
Niesamowite jak szybko mozna komus przykleic etykietke p*zdy, gamblera i nieudacznika. Mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc wypowiadajacych sie w tym watku osob ma wieksze problemy niz sam autor.
Nie uważam, że autor jest nieudacznikiem. Być może parę rzeczy mu się nie udało, ale mi się wydaje, że autor przesadza. Zapraszam autora do przeczytania mojego threada, jeśli chce się podbudować.
Również nie nazywam go gamblerem, ale nie do ukrycia jest, że przepuszczenie całego rolla świadczy o tendencjach do gamblingu. I tak jak powiedziałem, te tendencje to najprawdopodobniej próba "odreagowania" przy stole problemów z życia.
Zgadza się?
Napisane przez sphinx100
Niesamowite jest tez to jak duzo mamy na forum męskich kozakow gapiacych sie w monitor i przesuwajacych suwak "deal with it" BEKA Z NICH![]()
Niesamowite jest też to, jak osoba która obwinia wszystkich w koło o szufladkowanie ludzi sama przykleja ludziom etykiety po pojedynczej wypowiedzi.
Napisane przez Deemerus
Napisane przez sphinx100
Niesamowite jest tez to jak duzo mamy na forum męskich kozakow gapiacych sie w monitor i przesuwajacych suwak "deal with it" BEKA Z NICH![]()
Niesamowite jest też to, jak osoba która obwinia wszystkich w koło o szufladkowanie ludzi sama przykleja ludziom etykiety po pojedynczej wypowiedzi.
No sory ale jak widzać kolejny post, pod którym ktoś pisze jakim to nie trzeba być kozakiem, żeby klikać myszką przed monitorem, zwłaszcza jak sie ma bliski kontakt z ludzmi ktorzy faktycznie musza zapieprzac, to ciezko brac takie wypowiedzi na powaznie
Kompletnie nie rozumiem jak mozecie sie spierac o to czy poker jest ciezka praca czy tylko klikaniem w przyciski. Jeden bedzie poswiecal temu mase czasu, po sesjach bedzie czul sie zmeczony psychicznie i fizycznie, drugi bedzie klikal w przysciski jak małpa. Przeciez to indywidualna sprawa jak sie to postrzega, a taki spor do niczego nie prowadzi bo nikt nikogo nie przekona.
Mnie tez strasznie denerwuje jak ktoś nazywa pokera "ciężką" praca. Ciężka to jest praca w kopalni. Zawodowa gra w pokera faktycznie jest bardzo wymagająca i trzeba pracować na wielu płaszczyznach, ale przecież nie jest to praca CIĘŻKA. Podejrzewam, że większość zawodowych pokerzystów (wliczając mnie) gra w pokera bo im sie wlasnie nie chce ciężko pracowac. Takie gadanie o pokerze jako ciezkiej pracy to imo podnoszenie wlasnej wartosci w oczach swoich i innych.
A jeszcze co do tych postów o tym do pokera to trzeba miec jaja a nie byc pizda to tak jak ktos juz napisal to chyba sami macho i faceci ze stali na forum siedza. Jaja to trzeba miec do gry na nosebleedach.
A i jeszcze jedno. Nie pisz ze poker niszczy Ci zycie bo jak juz to sam sobie je niszczysz. Ani poker ani alkohol ani komputer, narkotyki ani inne rzeczy ktore sie czesto slyszy w takich tekstach nie maja zadnej magicznej sily aby niszczyc komus zycie. Sami je sobie niszczymy przez nasza slabosc.
No i jak to ktos juz wczesniej pisal BALANS BALANS BALANS.
Można w tym przypadku uzyć porównania którego gdzieś doczytałem się w internecie. Możesz wyrąbać cały las, zrzucając się od razu bez sensu z tępą siekierą i w koncu to zrobisz ale stracisz po drodze wiele wartosci, czas i inne elementy w zyciu.
Druga opcją może być czas przeznaczony na ostrzenie siekiery, gdy poswiecasz czas na udoskonalanie się i moze komus sie wydaje ze skoro nie zaczałes wyrąbu lasu to pewnie długo Ci to zajmie gdy ta osoba juz czesc zrobiła, ale ona nie jest swiadoma tego ze tobie to przyjdzie z łatwością
Moim priorytetem nie jest ilość rąk jaką zrobię, ale czas jaki sobie na to rozdysponuje, ja oddzielam pokera od życia osobistego i wogóle z ludźmi o tym nie gadam, nie interesuje się tylko pokerem, ale mam ochotę wyjść gdzieś, pouprawiać sport coś innego i wcale nie jest powiedziane że ja muszę dzisiaj grać tyle i tyle w ciagu dnia. Grunt to dobrze rozdysponowac sobie czas na iine przyjemnosci i nie nastawiac się że bede grał grał i zrobię dobry hajs. Innymi przychodzi to łatwiej, ale też na to pracowali i to się ceni.
Nie chodzi o to czy sam poker jest ciezka praca. Chodzi o to, ze aby osiagnac sukces trzeba ciezko pracowac. I nie jest tutaj wazne jaka dziedzine wybierzesz. Jezeli osiagnales sukces to znaczy, ze musiales wlozyc w to duzo pracy i wysilku. Jezeli zajmujesz sie pokerem i chcesz odniesc sukcec to musisz ciezko pracowac w tej dziedzinie, aby to sie udalo.
A porownywanie pracy w kopalni do grania w pokera jest mocno nietrafione. To tak samo jak porownywac sile rekina z sila lwa.
Jest jeszcze cos takiego, ze im wyzsze masz wymagania w stosunku do siebie i swojego zycia tym trudniejsza droga musisz przebyc. Oznacza to, ze osoba, ktora gra w pokera na nl50 i utrzymuje sie z tego grajac 5h dziennie przez 20 dni w miesiacu i to jej wystarcza - prawdopodobnie nie pracuje ciezko. Natomiast osoba, ktora daje z siebie wszystko 12h dziennie po to, aby osiagnac sukces ( ktorym w jej przekonaniu nie jest gra na nl50, a wyzej ) prawdopodobnie pracuje bardzo ciezko.
Ponadto nawet jezeli nie masz zadnej pracy to nie oznacza, ze nie pracujesz ciezko. Poniewaz mozesz przez 16h dziennie rozwijac rozne swoje zdolnosci, a to oznacza wysilek i poswiecenie.
I jeszcze taka rzecz. Czesc z Was w ogole inaczej postrzega to czym jest ciezka praca i z stad wynikaja roznice. Jedni uwazaja, ze "ciezka" oznacza cos takiego jak na budowie albo w kopalni, a inni uznaja za "ciezka prace" wkladany wysilek, ktory powoduje zmeczenie fizyczne oraz psychiczne.
I wg mnie nie ma znaczenie czy jest to praca po 16h przy rabaniu drzewa czy sranie na odleglosc. Obie te dziedziny moga byc rownie ciezko praca.
A tak na marginesie, tak jak jeden kolega wyzej napisal - dyskusja nie ma tu wiekszego sensu, bo sa chyba lepsze rzeczy, na ktorych mozna sie skupic. Jednakze pomyslalem, ze dorzuce swoje 3 zlote, moze pare osob to rozwazy i poczuje sie lepiej.
Ja myślę że troszkę inaczej postrzegam co jest ciężką pracą a co nie. Jeśli ktoś gra w pokera bez pasji, nie sprawia mu to przyjemności, a nawet zmusza się do grania , wtedy faktycznie można powiedzieć że ciężko pracuje. W innym przypadku jest to sama przyjemność. Tak samo można na to spojrzeć wykonując inny zawód. Dla jednych wytężona praca fizyczna będzie dużo łatwiejszym zajęciem niż np. opiekowanie się dziećmi. Profesjonalni sportowcy wylewają siódme poty na treningach i jak ktoś spojrzy z boku na to ile muszą włożyć pracy w przygotowania do zawodów to nie raz za głowę się łapią. A dla takiego gościa jest to sama przyjemność na pewno nie uważa że ciężko pracuje.
Jeśli robisz to co lubisz, sprawia ci to satysfakcje i daje pieniądze to choćbyś pracował w kamieniołomie , twoja praca będzie lekka , łatwa i przyjemna.
Ja myślę że troszkę inaczej postrzegam co jest ciężką pracą a co nie. Jeśli ktoś gra w pokera bez pasji, nie sprawia mu to przyjemności, a nawet zmusza się do grania , wtedy faktycznie można powiedzieć że ciężko pracuje. W innym przypadku jest to sama przyjemność. Tak samo można na to spojrzeć wykonując inny zawód. Dla jednych wytężona praca fizyczna będzie dużo łatwiejszym zajęciem niż np. opiekowanie się dziećmi. Profesjonalni sportowcy wylewają siódme poty na treningach i jak ktoś spojrzy z boku na to ile muszą włożyć pracy w przygotowania do zawodów to nie raz za głowę się łapią. A dla takiego gościa jest to sama przyjemność na pewno nie uważa że ciężko pracuje.
+1
Ja tez sie z tym zgadzam.
Dodalbym tylko to, ze ludzi, ktorzy naprawde kochaja to co robia jest mniejszosc. Reszta musi postawic na wyrzeczenia i wysilek jak chce gdzies dojsc. Przynajmniej wg mojej dzisiejszej wiedzy.
Bo jesli np. marzysz o malowaniu obrazow ( i powiedzmy, ze to byloby tym co kochasz robic ) to najpierw musisz zainwestowac w bulke+ciepla zupe, bo inaczej nie ruszysz. Zeby zainwestowac w posilek trzeba wlozyc jakis wysilek. Mniejszy albo wiekszy. Zaczalem zauwazac, ze czesc ludzi zostaje na tym wlasnie etapie, a marzenie z czasem sie zaciera i po chwili godza sie oni na ta rzeczywistosc, ktora jest. A moze inaczej, zapominaja jak mialo byc i co chcieli robic.
W sumie tak dyskutujac moglibysmy dojsc do nieprawdziwego wniosku, ze jak ktos jest nieszczesliwy ( i np. siedzi przed telewizorem caly dzien majac depreche ) to ciezko pracuje, a jak ktos pracuje bardzo duzo, ale to lubi to nie ma ciezke tylko fajnie:)