Przejdź do forum
Planowanie ponad mo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Planowanie ponad mozliwosci?

23 Posty
10 Użytkownicy
22 Reakcje
8,084 Wyświetlenia
AdisJuve
Dołączył: 02.04.2009

Czesc,

Chcialbym zapytac czy na PokerStrategy znajde jakas produkcje dotyczaca nastepujacego problemu:

Kiedy zabieram sie za planowanie to robie to z wielkim rozmachem, tj uwzgledniam wszystko (caly dzien). Dieta, sport, praca i inne dodatkowe rzeczy. Kiedy nie uda mi sie czegos zrealizowac (czesto przez wlasne lenistwo) porzucam wszystko.

Dla zobrazowania przykladu:
Nie zjem sniadania w diecie 6-posilkowej i podczas reszty dnia olewam kolejne posilki.

Nazwalbym to nieudolnym dazeniem do perfekcji.

Z racji tego, ze zbliza sie nowy rok, a wraz z nim nowe oczekiwania, to chcialbym zaplanowac i przedewszystkim skutecznie realizowac.

Jestem zwolennikiem planowania wg zalecen Briana Tracy'ego - tj konkretne zalozenia na poczatku tygodnia polaczone z konkretnym planem kazdego dnia.

Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
22 odpowiedzi
Varrancomando
Dołączył: 30.09.2011

No tak. Kolejny wydymany konsument pseudożyciowych 'poradników' i ofiara cwanych 'kołczów'... kolejny człowiek który zamiast po prostu żyć to ciągle to życie tylko planuje z zegarkiem w ręku.
Stary... Olej te głupie systemy kolesi którzy tylko walą was w dupsko i liczą kapustę i po prostu rób to co uważasz za słuszne i w co naprawdę wierzysz


Odpowiedz
Cytat
slawciu
Dołączył: 07.08.2011

Napisane przez Varrancomando
No tak. Kolejny wydymany konsument pseudożyciowych 'poradników' i ofiara cwanych 'kołczów'... kolejny człowiek który zamiast po prostu żyć to ciągle to życie tylko planuje z zegarkiem w ręku.
Stary... Olej te głupie systemy kolesi którzy tylko walą was w dupsko i liczą kapustę i po prostu rób to co uważasz za słuszne i w co naprawdę wierzysz

Dokładnie.


Odpowiedz
Cytat
AdisJuve Autor wątku
AdisJuve
Dołączył: 02.04.2009

Coz, byc moze jest tak jak mowicie.
Jednakze, wedlug moich obserwacji dobry plan, poparty dyscyplina jest kluczem do sukcesu.

Sek w tym, ze wlasnie zyje wedlug wlasnych zalozen, to jest tylko nauka skutecznego planowania, to nie zyciowy poradnik.

Pytanie dotyczylo tego jak utrzymac dyscypline w planach w przypadku niepowodzen, a nie opiniowania literatury, ktora stanowi dla mnie wzor, odnosnik.

Nie planuje calego zycia, tylko dni pracy. Mam problem z nadmiernym optymizmem i przeszacowywaniu swojego czasu/mozliwosci.


Odpowiedz
Cytat
RobertByku2
Dołączył: 28.07.2014

To zaniż oczekiwania. Zaplanuj zdecydowanie mniej i jak zrobisz coś więcej, to będziesz zadowolony i naładowany optymizmem. Motywacja się zwiększy.

Chciałoby się wszystkiego, a niestety tak się nie da.

I zgadzam się z Varrancomando. Sam kiedyś się na tym złapałem i przejrzałem na oczy. Zobacz, kto w większości jest autorem tych "poradników", do kogo oni te poradniki kierują oraz za jaką cenę. Oceń też realia tych poradników na warunki i mentalność polską.

Masz swój rozum, swoje predyspozycje i priorytety. Działaj "po swojemu".

EDYCJA:

Aż korci, by jeszcze coś dodać, bo zwróciłem na coś uwagę...

Jednakze, wedlug moich obserwacji dobry plan, poparty dyscyplina jest kluczem do sukcesu.

Wystarczy, że wydarzy się coś losowego - wypadek, choroba, oszustwo biznesowe, cokolwiek, to plan może walnąć na łeb na szyję. Trochę zejdź na ziemię, bo niekoniecznie nawet zapierdalanie z dyscypliną da sukces.

Nie planuje calego zycia, tylko dni pracy.

W ciągu swojego życia ogromny procent poświęcamy na pracę. Czyli planowanie pracy = planowanie życia. Nie zaprzeczaj faktom.

Zluzuj. Zmniejsz oczekiwania.


Odpowiedz
Cytat
Varrancomando
Dołączył: 30.09.2011

Tak na szybko
1) ja nie twierdzę, że jakieś tam ramy działania (i oczywiście aktywność sama w sobie) nie są ważne ale moim zdaniem nie mogą/ nie muszą być one całkiem sztywne
2) Żeby być dobrze zrozumianym.. Mój post raczej skierowany był raczej przeciwko takiej 'literaturze' której założenia odbierane i wcielane w sposób 'idealistyczny' przynoszą więcej szkody niż pożytku (tak jak w przypadku autora wątku), niż przeciwko autorowi samemu w sobie do którego nic nie mam


Odpowiedz
Cytat
bambucza1988
Dołączył: 05.01.2012

Jezeli nie chcesz sie zawiesc na starcie, zniechecic i stracic szybko poczatkowy zapal to na poczatku zrob sobie plan, ktoremu podolasz bez problemu i bedziesz mial jeszcze zapas sil. Bedziesz tak dzialal przez jakis czas i powoli pozniej mozesz dokladac obowiazkow.

Podam przyklad, cel to: chce grac w karty 160h w miesiacu

Aktualnie jestem w stanie grac 40h w miesiacu bo wiecej godzin przy kartach mnie nudzi, ale jednoczesnie wiem ze 50h dalbym rade gdybym sie przylozyl, wiec jezeli w styczniu zaloze sobie, ze mam grac 160h to mimo zapalu w wiekszosci przypadkow nie udalo by mi sie, wtedy pojawilyby sie mysli, ze najlepsi graja tyle i ja tez musze jak chce osiagnac sukces, a skoro nie daje rady to moze nie nadaje sie do kart i rzucam poksa w krotkim czasie.
Realizstyczne zalozenie to 50h !! i takie realistyczne zalozenie powinienem miec na styczen. Jezeli to mi wyjdzie to moge pozniej zalozyc, ze w lutym bede grac 60h i tak z kazdym miesiacem, gdzie spelnilem plan moge dokladac nastepne godziny gry. Powoli, ale systematycznie ilosc gry sie zwieksza, a przy tym w trakcie gry opracowuje nowe techniki jak moge wysiedziec dluzej przy kompie i jak dostosowac stanowisko pracy dla swojej wygody, jak przygotowac sie do dluzszych sesji, jak wypoczywac miedzy sesjami itd. Powoli wyksztalca sie rutyna, ktora w pozniejszym czasie sama nosi ciezar obowiazkow.

Zaden sportowiec nie jedzie od razu na olimpiade tylko zaczyna od drobnych sukcesow. Jak jestes pierwszy raz w zyciu na silowni to nie wezmiesz na lawce plaskiej 150kg na klate bo ciezar cie zabije, najpierw pomachaj samym gryfem, mimo ze kolega bedzie sie smial i opowie to pozniej twoim znajomym. Unikniesz przy tym kontuzji i przerw w cwiczeniach.


Odpowiedz
Cytat

Planowanie polega na osiąganiu malutkich celów, a nie stawiasz sobie główny cel i jedziesz. To tak jakbym miał sobie napisać cel "Ferrari w rok" i po miesiącu gdy nie widać żadnego postępu mózg automatycznie rezygnuje z tego planu na każdy możliwy sposób.


Odpowiedz
Cytat
NoviRM
Dołączył: 13.02.2013

.


Odpowiedz
Cytat
ronino
Dołączył: 09.05.2015

To nie poradniki są złe tylko podejście ludzi do nich. Bo większość, albo uważa, że są "pseudożyciowe" i służą tylko do wyciągnięcia kasy, albo ślepo, bezkrytycznie w nie wierzą. A tak nie można. Z nich można naprawdę wiele ciekawych rzeczy wyciągnąć. Tylko, że zazwyczaj jest tam opisany "plan doskonały" i gdy spróbujemy go zrealizować boleśnie zderzamy się z rzeczywistością. Ja bardzo lubię je czytać. Działają na mnie bardzo motywująco, ale jeśli chodzi o wprowadzanie ich pomysłów w życie raczej jestem z tym ostrożny.

Ale kiedyś w jednym z nich przeczytałem ciekawą historię która w dużej części pomogła poradzić mi sobie z tym samym problemem z którym ty się zmagasz.

Naukowcy (nie pamiętam jacy, ale zapewne amerykańscy, no bo jacy inni) przeprowadzili badania które miały sprawdzić dlaczego jedni studenci potrafią się systematycznie uczyć, a inni mimo takich samych założeń nie potrafili wytrwać w swoich planach. W ankiecie pytali się studentów co czują gdy nie dotrzymają danej sobie obietnicy. Np. uczyć się języka obcego 2 godziny dziennie. Z grubsza studenci dzielili się na dwie grupy. Tych którzy uważali, że nie dotrzymali zobowiązania bo byli zmęczeni, lub po prostu w danym dniu mieli ważniejsze rzeczy do roboty. Ale generalnie "jutro też jest dzień" i w sumie nic złego się nie stało. Natomiast druga grupa miała miała podobne wytłumaczenie - brak czasu, zmęczenie innymi obowiązkami. Z tym, że oni uważali, że jest im bardzo wstyd z tego powodu, że, źle się z tym czują i, że następnym razem będą dużo bardziej się starać.
I wiecie co? Paradoksalnie to właśnie ta pierwsza grupa dużo częściej dotrzymywała swoich postanowień.

Bo problemem nie jest to, że czegoś nie zrobiłeś. To się cały czas zdarza. Czasami jest to twoja wina, innymi razy naprawdę nie miałeś jak tego wykonać.
Prawdziwym problemem jest wstyd. Nie zrobiłeś tego co sobie zaplanowałeś (nie ważne czy z twojej winy) i czujesz niechęć do swojego planu do siebie samego. Bo dziś ok poćwiczę, ale jutro znowu mi coś wypadnie i znów przerwę. I znów będę czuł się źle z tego powodu. To przecież lepiej w ogóle nie próbować prawda?

Nie prawda. Jeśli założysz sobie, że będziesz biegać w każdy poniedziałek, środę i piątek i Ci się to nie uda to lepiej w ogóle nie biegać, czy pójść pobiegać raz w tygodniu jak akurat masz czas?

"Przeplanowanie" jest równie złe jak brak planu.

Nie wiem na ile ta historia była prawdziwa, ale mi osobiście bardzo pomogła. Mam bardzo wiele zainteresowań i co chwila łapię się za coś innego, nie potrafię wytrwać w niczym zbyt długo, ale od tamtego momentu coraz lepiej sobie radzę z realizacją swoich planów.

Jeszcze jedną rzecz zmieniłem w sposobie organizowania sobie pracy i hmmm życia. Staram się już nie planować NOWYCH rzeczy szczegółowo. W planie jest tylko zrób to. Zrób ile dasz radę. Włącz pokera codziennie. Choćby i na 20 minut, ale włącz. Bo jak już coś robię to jakoś leci, najgorzej jest zacząć.


Odpowiedz
Cytat

W planie jest tylko zrób to. Zrób ile dasz radę. Włącz pokera codziennie. Choćby i na 20 minut, ale włącz. Bo jak już coś robię to jakoś leci, najgorzej jest zacząć.

Chyba filmiki i artykuły związane z nauką gry w pokera przez 15 minut dziennie zaczynając. Po 21 dniach wejdzie Ci nawyk i będziesz się źle czuł omijając sesje nauki. Pokera włączać 20 minut dziennie sobie można, można też się uzależnić od hazardu i być kolejnym od oddawania szmalu.


Odpowiedz
Cytat
ronino
Dołączył: 09.05.2015

To było oczywiście uogólnienie ;) To jak zacząć coś robić i zrobić sobie z tego regularny nawyk, a to jak robić to dobrze to dwie zupełnie różne sprawy ;) (choć uważam, że bez pierwszej nie ma drugiej).


Odpowiedz
Cytat
YourMomBet
Dołączył: 02.02.2015

Myślę, że to pwinno Ci pomóc:
https://polska.pokerstrategy.com/forum/thread.php?threadid=374738
oraz powinieneś przejrzeć ten blog (na starcie masz spis tematów): https://polska.pokerstrategy.com/forum/thread.php?threadid=363958


Odpowiedz
Cytat
Varrancomando
Dołączył: 30.09.2011

@Ronino
Człowiek z charakterem i głową na karku w sprzyjających okolicznościach będzie w stanie osiągnąć swój cel i nie będzie do tego potrzebował żadnych poradników z 'cudownymi radami'... Taka jest prawda, ale musi to być cel skrojony na jego miarę i w jego zasięgu. Żebrak (praktycznie) nigdy nie zdobędzie ręki królewny. Obecnie zaś wciąż nie dość że jesteśmy karmieni złudzeniem, że każdy jest 'Centrum Wszechświata' i przy odpowiednim zaangażowaniu, organizacji pracy, poświęceniu może osiągnąć wszystko, to ludzie zakładają sobie tak wiele (często sprzecznych) celów, że ich horyzont życia jest kompletnie zaburzony. Koniec końców sami nie wiedzą czego tak naprawdę chcą i wyczerpani snują się przez życie właściwie bez celu

Inna sprawa, że przydatność takich poradników jest moim zdaniem absolutnie nieweryfikowalna. Nie dość, że wiele osób je polecających (o ile nie ma w tym wymiernego interesu natury pieniężnej) okłamuje samych siebie (efekt placebo podnoszący samopoczucie i samoocenę, do tego przecież żaden zdrowo myślący człowiek nie przyzna się po fakcie, że inwestowanie czasu i pieniędzy w taką wątpliwą literaturę było zupełną pomyłką) to ludzie nie doceniają chyba zupełnie elementu przypadkowości i irracjonalności w życiu (tzw. dobra gwiazda, dobra passa, bycie we właściwym miejscu we właściwym czasie, talenty wrodzone etc). Jak spadnie na ciebie lawina nieszczęść: spali ci się dom, umrze dziecko, zgwałcą ci żonę, w wypadku stracisz rękę czy oko to żaden spec od motywacji ci nie pomoże

Nie podoba mi się też jakieś takie natrętne dążenie do absolutnej systematyczności życia. Ja rozumiem, że niektórzy chcą w dzisiejszym świecie działać niemalże jak trybik w tak bardzo podziwianych przez nich Maszynach ale uważam, że nie tędy droga i odrobina chaosu w życiu nikomu jeszcze nie zaszkodziła a działa zdecydowanie kojąco.
Piszesz, żeby włączać pokera codziennie co najmniej na 20 min a ja ci napiszę, że jak nie masz ochoty grać to po prostu p%^#^ to i nie graj w ogóle! Przez ostatnie 60 dni praktycznie nie rozegrałem rozdania i przepadło mi 300$ FDB ale robiłem w tym czasie dużo ciekawsze rzeczy (niestety nie szło to w parze z oczekiwaniami finansowymi) i w ogóle tego nie żałuję

W akapicie o bieganiu posługujesz się już kompletnie konstrukcjami myślowymi żywcem wyjętymi chyba z tych książeczek (tak myślę, nigdy żadnej nie czytałem). Może zabrzmi to politycznie niepoprawnie i brutalnie, ale jako zagorzały biegacz który już przez bieganie nie jedno wycierpiał i biega przy -30C i +40C powiem ci, że moim zdaniem jest to pasja która musi
'wejść w krew' i jeśli ktoś nie jest kompletnie początkujący i nie znajduje czasu (to tylko kwestia wymówek, ludzie kochający bieganie zawsze znajdą na to czas) na systematyczne bieganie to chyba już lepiej żeby nie biegał w ogóle niż męczył się raz w tygodniu, bo najwidoczniej to nie jest pasja dla Niego... Napisałeś tak o bieganiu ale wiadomo, że to tylko taki beztrosko rzucony z rękawa przykład pewnie równie dobrze napisałbyś to samo o czymkolwiek innym i dla mnie właśnie wartość takiej bełkotliwej nowomowy mają te książeczki
Pzdr


Odpowiedz
Cytat
AdisJuve Autor wątku
AdisJuve
Dołączył: 02.04.2009

@RobertByku,

Losowość nie ma wplywu na moje zadowolenie. Doskonale rozumiem momenty w których daje ciała, w ktorych to ja jestem winny niespelnienia swoich zalozen. I to niezadowolenie jest tego wlasnie wynikiem.

Obnizenie oczekiwan jest dla mnie czyms dziwnym, nieakceptowalnym. Nie umiem zalozyc remisu, chce zwyciestwa. Zawsze, bez znaczenia w jakiej dziedzinie.

@Varrancomando,

Absolutnie nie odebralem tego jakbys mial cos do mojej osoby. Wrecz przeciwnie - odebralem to jako pomoc.

Twoja odpowiedz daje mi jakies swiatlo w postrzeganiu realizacji planu, tj zadowolenie moze przyjac takze wtedy gdy zrealizujemy plan w wiekszosci, niekoniecznie w 100%.

@Bambucza

Doskonaly przyklad z silownia, ktory obrazuje ze umiem zakladac cel mozliwy do realizacji.

Pojedynczo - jest to mozliwe, ale jal mysle SILOWNIA to:
- plan treningowy
- dieta
- aeroby
- suplementacja

A na to wszystko nie zawsze mam czas i mozliwosci, co czesto mnie blokuje.

Z pokerem nie mam takich problemow, zakladam ilosc rak, nauki, analizy i zawsze dostosowuje to do ram czasowych, dzielac to qg zalozonych proporcji.

@Panvocz

Umiem zdefiniowac planowanie. Tu nie chodzi o brak planu, zbyt duzy plan.

Problemem jest niewywiazywanie sie z zalozen, a dokladniej negatywny wplyw niewywiazywania sie z malych krokow. Przyklad: zjem kebaba i definiuje to jako slabosc podczas treningu. Oslabia to moja motywacje i zadowolenie.

W praktyce i mojej glowie:
Kebab - 1
Trening +1

Ogolna ocena = 0

Argument, ze przy braku treningu byloby -1 nie trafia do mnie
Ma byc plus.

@ronino

Podoba mi sie to co napisales, a mianowicie planowanie ogolne.

Jednakze jak realizowac zalozenie efektywnego treningu, jak w tym daze do perfekcji co powoduje ze czesto plany legna w gruzach przez diete, sam trening czy piwo w weekend. To bardzo krytyczne podejscie, ale wiem jak wyglada zadowolenie z treningu. Wiem jak pieknie jest odmowic sobie piwka, jak fajnie czuc zmeczenie w nogach po dobrych aerobach i powiedziec - TRENING, to jest to. ;) Bez 100% zaangazowania nie umialbym.

@YourBetMom
Wielkie dzieki, zabieram sie za czytanie.

----

Dla wielu z Was moglem byc niezrozumialym. To nie jest tak, ze nie umiem konkretnie nic. Po prostu brakuje w tym zadowolenia, co powoduje ze motywacja umiera.

Gralem kiedys nl25, wchodzilem na nl50 i zabraklo mi motywacji. Cos we mnie sie wypalilo, po czym zrezygnowalem i jestem tu spowrotem. Chcialbym uniknac tego ponownie.

Podobnie jest z innymi kwestiami. Oczywiscie jest wiele kierunkow zyciowych w ktorych moje zadowolenie jest wysokie, ale chec dazenia do perfekcjonizmu jest momentami (niepowodzenia) frustrujaca.


Odpowiedz
Cytat
gardengarden
Dołączył: 01.09.2010

:f_pleased:


Odpowiedz
Cytat

Nie wiem co ma bułka, mięso i surówka (kebab) do treningu. Wszystko jest elegancko. Czytaj więcej tego gówna w internetu.


Odpowiedz
Cytat
AdisJuve Autor wątku
AdisJuve
Dołączył: 02.04.2009

Panczov,

Nie lap za slowa, niezdrowe zarcie ma sporo do osiaganych efektow podczas treningu.

Chyba ze kwestionujesz wartosci odzywcze w kebabie, to juz inna kwestia i nie ma o czym gadac.

Rzucasz sloganami, zero merytoryki.


Odpowiedz
Cytat
ronino
Dołączył: 09.05.2015

@Varrancomando
To czy te rady z poradników działają to jest tak naprawdę drugorzędna sprawa. Po ich przeczytaniu dostajesz potężny zastrzyk motywacyjny. Aby zrobić coś ze swoim życiem. Żeby wreszcie zacząć coś nowego, lub żeby wytrwać w tym co robimy. To czy później zaczniesz stosować rady z książki czy zaczniesz działać całkiem po swojemu nie ma znaczenia. Tak to jest placebo. Ale właśnie dzięki tej głupiej książce w której 95% są same banały o których wszyscy wiedzą ruszyłeś dupę. I to jest ich sukces. Niektórzy twierdzą, że poradnik zmienił ich życie na co pewnie przewracasz oczami. Ci ludzie nie kłamią. Po prostu nie zdają sobie sprawy, że ich życie zmieniły nie te konkretne rady, ale fakt, że po przeczytaniu książki wzrosła im motywacja do działania.

Fotografowałem kiedyś seminarium T. Harv Eker'a. To taki guru od pisania tych poradników. Było fenomenalnie. I nie mam na myśli tego co on mówił. Ale to w jaki sposób to mówił. Jest świetnym mówcą. Po dwudniowym "praniu mózgu" wychodzisz tak nabuzowany energią, że przez kilka następnych tygodni masz ochotę działać, działać i jeszcze raz działać.

Prawdopodobnie podobny efekt osiągniesz tańszym kosztem gdy pójdziesz na dobry koncert, film, porozmawiasz z kimś kto jest twoim guru.

Nie podoba mi się też jakieś takie natrętne dążenie do absolutnej systematyczności życia.

Mi też. Tu bym podzielił po prostu ludzi na takich którzy lubią mieć wszystko uporządkowane i lubią chaos. Ale faktem jest i tego będę się z uporem maniaka trzymał, że wyrobienie sobie nawyków ułatwia osiąganie celu. Jeśli chcesz być w czymś dobry musisz pewne rzeczy robić instynktownie. Dotyczy to też normalnego życia. Jeśli zawsze wstajesz o 5tej, zawsze jesz jajecznicę na śniadanie, zawsze o 15stej idziesz biegać i zawsze tydzień wcześniej planujesz w co każdego dnia się ubierzesz to twoje życie będzie łatwiejsze. Tak łatwiejsze. Oszczędzasz czas na myślenie co masz zrobić, jak znaleźć wolny czas, co ugotować. Zauważ, że napisałem łatwiejsze, nie przyjemniejsze. Gdybym miał zawsze robić to samo pewnie bym zaoszczędził masę czasu, mógłbym zamiast tego skupić sięna innych problemach, ale na nic to bo wcześniej bym się chyba nerwowo wykończył.

W akapicie o bieganiu posługujesz się już kompletnie konstrukcjami myślowymi żywcem wyjętymi chyba z tych książeczek

W akapicie o bieganiu posługuję się swoim życiowym doświadczeniem. (Tu mała dygresja - zawsze myślałem, że nie lubię biegać. Po prostu nie znosiłem tego. Ale chcąc sobie poprawić kondycję zawziąłem się na kilka miesięcy. I okazało się, że nie lubiłem tego ponieważ zawsze biegałem z kimś innym. I albo druga osoba biegała za szybko - męczyłem się i miałem dość, albo za wolno - nudziło mi się i miałem dość).
Generalnie wszystko co pisałem, czyli również o bieganiu dotyczy NOWYCH rzeczy. Takich których jeszcze nie robimy, albo robimy góra od kilku miesięcy. Jak zacząć i jak wytrwać gdy jeszcze nie wiemy, że jest to nasza pasja. Gdy nawet tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego czy my robimy coś bo lubimy, bo tak wypada czy bo ktoś nam kazał.

Dopiero po kilku miesiącach kiedy wiesz, że coś Ci sprawia radość, że nie masz odruchów wymiotnych gdy o czymś myślisz możesz zacząć naprawdę planować swój rozwój. Jak zaczynałem biegać przebijałem się przez masę planów biegów i próbowałem je dopasowywać do siebie. Najlepsza rada na forum jaką przeczytałem to idź po prostu biegać, a później się zobaczy.

@AdisJuve
Nie neguję. Plany muszą być ambitne inaczej zbyt szybko je osiągamy i też się zniechęcamy. Trening powinien być intensywny. Mówię tylko o "niekaraniu" siebie gdy nam się nie uda. Jeśli pominąłeś jeden trening następnego dnia nie ma sensu robić dwóch treningów. Bo to prowadzi do nawarstwiania się problemów. Jeśli Varrancomando nie przebiegnie w środę 20km bo mu coś wypadło to w czwartek na pewno nie próbuje przebiec 40.

Dawaj z siebie wszystko, ale każdy dzień zaczynaj z czystą kartą.


Odpowiedz
Cytat
Varrancomando
Dołączył: 30.09.2011

@Ronino
Spoko. Możliwe, że tak w istocie jest... w jakimś sensie... Ja tym guru popularności, charyzmy, majątku nie zazdroszczę. W moim otoczeniu nikt takich książek nie czyta a uprzedzeń nabyłem chyba na tym forum gdzie takie poradniki są jakoś IMO bezmyślnie i bałwochwalczo promowane

Napisane przez ronino
Jak zaczynałem biegać przebijałem się przez masę planów biegów i próbowałem je dopasowywać do siebie. Najlepsza rada na forum jaką przeczytałem to idź po prostu biegać, a później się zobaczy.

Nie żebym patrzył na ciebie teraz z góry ;) ale ja takich rad od początku nie potrzebowałem, bo jakoś 'podskórnie' czułem, że taka forma biegowego rozwoju (ach ta terminologia, brrrr aż mnie ciarki przeszły). Po jakimś czasie dopiero zacząłem traktować ten sport jednak coraz poważniej, aż dobrze pamiętam pewnego dnia poczułem, że o ile poczyniłem bardzo duże postępy to odczuwam ogromne znużenie tą presją na ciągły progres i gdzieś utraciłem całą tą radość z tego biegania. Wyłączyłem wtedy komunikaty głosowe w Endomondo. Przestałem się martwić czy znowu urwę kolejne sekundy... Poczułem ulgę i jednocześnie wróciła radość ze spontaniczności biegania i to legendarne poczucie tzw. wolności biegacza. Dlatego postęp tak, ale nie za wszelką cenę

Ogólnie widzę, że stoimy na przeciwnych biegunach ale mimo wszystko miło było wymienić spojrzenie na tę kwestię. Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat