Przejdź do forum
Planowanie długoter...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Planowanie długoterminowe

19 Posty
5 Użytkownicy
0 Reakcje
1,379 Wyświetlenia
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Jakiś czas temu zmieniłem metodę działania. Zamiast forsować się na siłę i używać swojego willpower postanowiłem zacząć używać nawyków jako moich pomocników. Postanowiłem zacząć zmieniać się zaczynając od maluteńkich kroków które w miarę zwiększania się mocy nawyku będę zwiększał. Chciałem zrobić sobie plan działania i powypisywać cele. Pomyślałem że mogła by mi w tym pomóc jakaś książka Tracego. Ściągnąłem sobie plan lotu i po przeczytaniu paru stron przejrzałem tylko dwa rozdziały a resztę olałem. Zastanawia mnie jaki ma sens planowanie tego co będę robił za 10 lat danego dnia tygodnia o danej godzinie.

Tracy radzi żeby zaplanować sobie bardzo dokładnie swoje wymarzone życie ale ja się pytam Ciebie Leszku czy ma to jakieś praktyczne zastosowanie? Patrząc na to że się rozwijam, jestem bardzo nie stały. Są jakieś kierunki które zawsze są priorytetami ale w przeciągu miesiąca potrafi zajść dużo zmian, potrafi się zmienić wizja mojego wymarzonego życia i tego jakbym chciał do niego dochodzić. Nie potrafię się wczuć w siebie za 10 lat. Nie wiem co mnie będzie kręciło jak będę poliglotą, będę miał duże powodzenie u kobiet, będę dobrze prosperował finansowo i będę miał super sylwetkę.

Zastanawia mnie co myślisz na ten temat. Głównie z tego powodu że nieraz naprowadzałeś mnie na ciekawsze przemyślenia. Tak jak kiedyś swoje zdrowie miałem za nic ważnego tak starczył jeden dzień na kacu abym się ogarnął że jak będę chory to każdego dnia może mnie tak łeb boleć i zdrowie stało się jednym z priorytetów. Patrząc na tak dużą zmianę która zaszła w przeciągu 3h trudno mi jest się zebrać na myślenie o tym co będzie za 10 lat w poniedziałek o 19.

Swoją drogą poniżej zamieszczę swój plan bez 2 części. Bez rozpisania jak na mniejsze kroki jak będę osiągał swoich 6 celów oraz bez planu jak chcę się pozbyć jednego nawyku. Byłbym wdzięczny jakbyś przeczytał i dał mi ewentualny feedback tak jak robiłeś to z moimi poprzednimi planami dotyczącymi finansów ciała etc.

Reality - Best game ever made

Każdego dnia skupiam się na tym żeby poprawiać mój real life. Zamiast być mistrzem w RTSy i zręcznośiówki dąże do
zarabiania fajnych pieniędzy. Zamiast oglądać porno i jechać pamięciówy poznaję nowe kobiety i uprawiam z nimi seks.
Zamiast Obgadywać ludzi skupiam się na sobie i na tym jak mogę poprawić swoje życie. Daję innym być lepszym odemnie
w wirtualu żebym mógł być od nich lepszy w realu. Zamiats tracić dnie na oglądaniu TV żyję tak żeby kiedyś nakręcono
film o mnie,
Znam swoje ograniczenia, często o nich pamiętam i dlatego wiem że muszę to nadrabiać pracą nad sobą oraz znajomością
siebie oraz psychologii żeby wiedzieć jak najskuteczniej nad sobą pracować. Wiem że ludzie mają ograniczoną silną wolę
dlatego skupiam się na budowaniu nawyków zaczynając od maleńkich kroków.
Każdego dnia pracuję nad tym żeby być bardziej szerym. Bardziej szczerym zarówno względem siebie jak i innych.
Regularnie pod koniec miesiąca poświęcam jeden dzień na to żeby usiąść i przemyśleć swoje dążenia, cele, kierunki.
Poświęcam czas żeby zobaczyć czy warto dalej robić to co robię i żeby zmieniać swoje trajektoria jeśli jest taka potrzeba.
Jestem świadomy tego że w życiu zawsze jest coś za coś. Dlatego każdego dnia jestem w stanie ponieść koszt
i poświęcić to co poświęcić muszę aby osiągnąć to co chcę: "Without pain, without sacrifice, we would have nothing."
Pamiętam o tym iż do pójścia biegać, pojechania na siłownię czy innych rzeczy nie trzeba dużej motywacji, wystarczy
krótkotrwały impuls, wystarczy chwila w której się przełamie a potem jest już z górki. Trzymanie tej informacji w
pamięci pozwala mi łatwiej podejmować działanie. Tak samo z waleniem łatwiej jest przestań na początku niż później.
Wszystkie odpowiedzi których potrzebuje są we mnie. Moje problemy zawsze są takiej wielkości aby były do pokonania.
Najpierw zastanawiam się nad tym co o tym myślę a dopiero potem jeśli uznam że potrzebuję pytam innych bądź
szukam odpowiedzi w ksiażkach czy necie.

Cele które chcę osiągnąć za rok (do 23.07.2012)

Biegłość w mowie i piśmie po Angielsku (poziom FCE)
Zostać barmanem w topowym klubie
Poprawić sylwetkę (87 kg przy BF 10%)
Poprawić swoje relacje z kobietami (mieć regularny seks + umieć podejść i zagadać do każdej kobiety)
Być graczem wygrywającym na NL50 TH
Zrobić eurotripa podczas którego zwiedzę przynajmniej 4 europejskie stolice

Co mi zapewnią te cele:

Angielski - Będę lepiej rozumiał arty i książki, poprawi to moją wiedzę oraz poprawi moje umiejętności zarobkowe
Ponadto będę mógł podróżować po świecie operując biegle globalnym językiem, który zna większość osób.
Barman - Przybliży mnie do rentierstwa, będę miał pracę w której będę mógł spokojnie zarabiać na życie oraz będę
mógł sobie odłożyć pieniądze, moja praca będzie mi sprawiała przyjemność do tego w pracy będę poznawał dużo ludzi
w tym kobiet. Całe ranki i południa będę miał dla siebie a pracować będę wieczorami
Sylwetka - Większe tipy w pracy, łatwiejsze relacje z kobietami, większe uznanie społeczne, zdrowsze i silniejsze
ciało, duże samozadowolenie z racji osiągnięcia swojego celu, który będzie mi towarzyszył długie długie lata
Poker - hobby na którym zarabiam prawdziwe pieniądze. Wyrobi we mnie wiele porzytecznych cech takich jak: samozaparacie
zdyscyplinowanie, analityczne myślenie, kontrola emocji.
Eurotrip - Poszerzy to bardzo moją strefę komfortu.Poza lepszym poznaniem innych kultur, poznaniem innego pryzmatu
patrzenia na świat i poprawieniem swoich umiejętności lingwistycznych będzie to wspaniała przygoda

Cele długoterminowe:

Bycie lingwistą (mówienie biegle w 5 językach)
Podróże (zwiedzić wszystkie państwa świata)
Zdrowe, silne i atletyczne ciało
Bycie rentierem

Poranne nawyki:

Odrazu po wstaniu idę do łazienki gdzie czytam swoje cele.
Odrazu po przeczytaniu swoich celów biorę lodowaty prysznic
(do 07.08.2011 przynajmniej zamoczenie całego ciała lodowatą wodą -> docelowo 15 min prysznic)
Odrazu po prysznicu idę się rozciągać
(do 07.08.2011 przynajmniej machanie rękami oraz 2 stretchingi na nogi -> docelowo 15 min streching)
Odrazu po rozciąganiu idę jeść śniadanie
Odrazu po śniadaniu idę na spacer
(do 07.08.2011 przynajmniej 10 minutowy -> docelowo 30 min)

Co mi one zapewnią:

- codzienne czytanie swoich celów (będę wiedział gdzie zmierzam, będę wiedział czemu tam zmierzał,
będę wiedział co mi to da oraz pomoże zabrać mi się do działania)
- lodowaty prysznic (spali zbędny tłuszcz, poprawi mój układ immunologiczny, wpłynie pozytywnie na
znoszenie przezemnie zimnych temeratur czyli będę zdrowszy, będę lepiej wyglądał i będę "twardszy")
- streching (poprawi mój zakres ruchu, poprawi moje zdrowie, zmniejszy ilość kontuzji, pomoże w szutkach
walk czyli będę zdrowszy, mniej narażony na kontuzję, będę bił się lepiej a do tego będę miał większy
asortyment dostępnych pozycji podczas seksu, ponadto będę czuł się lepiej)
- spacer (spali dodatkowy tłuszcz, da mi czas na rozmyślanie nad sobą i lepsze poznanie siebie)

Nawyki na codzień:

odrazu po skończeniu jedzenia zmyje po sobie naczynia
po każdym posiłku wymyję zęby i wieczorem użyję nici dentystycznej
(do 07.08.2011 przynajmniej przód zębów + użycie nici na jeden ząb -> docelowo normalne mycie + nić)
medytacja przed spaniem
(do 07.08.2011 minimum 3 minuty -> docelowo 15 min)
Codzienny wpis w moim pamiętniku
(do 07.08.2011 przynajmniej 5 min na wpis -> docelowo ~15)

Co mi one zapewnią:

- brak brudnych nauczyń
- mycie zębów (ładniejsze zęby dzięki czemu lepsze powodzenie u płci przeciwnej, większe oszczędności na
dentyście, mniej bólu i lepsze zdrowie)
- medytacja (ułatwi mi samokotrolę i przestrzeganie swoich celów, lepsze poznanie siebie, wewnętrzny spokój)
codzienny wpis do pamiętnika (lepsze poznanie siebie, znaczącą poprawę jakości życia poprzez wiele refleksji)


18 odpowiedzi

moge prosic o zrodlo wiedzy, gdzie jest napiasne, ze lodowaty prysznic spali zbedny tluszcz?

Z mojej wiedzy wynika, ze w bardzo wielkim skrocie* jedynym sposobem aby gubic tluszcz, jest deficyt kaloryczny.

-----

Najpierw radze popracowac nad, cytuje : 'lepsze relacje z kobietami' ,'zapewni mi uznanie spoleczne'

Po pierwsze sylwetka nigdy nie bedzie odgrywala waznej roli w relacji z kobieta. Nie neguje faktu, ze jesli tak bardzo chcesz wydymac laske, to na pewno latwiej Ci bedzie znalezc dziure (slownictwo mam nadzieje wyjasnia w wiekszym stopniu sens tego zdania). Po 2 nie opieraj chlopie swojej pewnosci siebie na swojej sylwetce. Co jesli bedziesz chcial wyrwac laske, a wystartuje do niej mistrz swiata w fitness, ktorego zdjeciem kobietym sie dotykaja?

Dodam od siebie, ze jesli tak bardzo chcesz poprawic swoja umiejetnosc zdobywania kobiet i tak Ci zalezy na poznwaniu ciagle nowych kobiet, to zainteresuj sie tematyka uwodzenia, PUA. Zacznij od alphy Grzesiaka, a jelsi Ci bardzo bedzie zalezec, to jestem pewien, ze bdeziesz wiedzial, co dalej trzeba robic, zeby sie rozwijac.

Po co Ci uznanie spoleczne? Po co Ci i dlaczego ma byc dla Ciebie wazne cos cos nie jest zalezne od Ciebie? Przemysl to i powinienes dojsc do wniosku, ze probujac zdobyc uznanie spoleczne, bedziesz chcial sam siebie docenic przez opinie innych. I w tym miejscu warto siebie spytac dlaczego juz jestes wartosciowym gosciem. Napisales, ze wszystkie odpowiedzi sa w Tobie - zgadzam sie i trzymaj sie tego:)


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Z mojej wiedzy wynika, ze w bardzo wielkim skrocie* jedynym sposobem aby gubic tluszcz, jest deficyt kaloryczny.

Idąc dalej tym bardzo wielkim skrótem tłuszcz możesz gubić na dwa sposoby: obcinając kalorię które dostarczasz bądź / i zwiększając zużycie energii. Organizm na ogrzanie się zużywa energię. Jeśli zaś interesują Cię dokładniejsze informacje:

The common equation in the literature was simple: weight loss or gain = calories-in – calories-out △Wt = kcal in – kcal out This wasn’t the problem The problem was that every table for calories-out (caloric expenditure) immediately xated on activity level Thermodynamics—thermodynamics—had somehow been robbed of heat In Ray’s world of space shuttles and atmospheric reentry, heat was king The laws of thermodynamics were being cited by people who didn’t understand them Take the rst law as an example In simple terms: Energy can neither be created nor destroyed It can only change forms The misquoters were limiting the ways ingested calories could change form They treated exercise and storage as the only two options In fact, the human body is an open thermodynamic system and has a number of other options Ray’s then-209-pound meat-frame could exchange energy with his environment in the form of work (exercise), heat, or matter (excretion) Running a marathon might burn 2,600 calories, but working out in an 82°F pool for four hours could burn up to an extra 4,000 calories, if one considered thermal load How else could people like Scott Parazynski, a friend of Ray’s, eat can after can of Spam and other high-fat foods? Scott was an MD and former astronaut who had attempted to summit Everest twice, losing about 25 pounds on each attempt He was successful on his second ascent His troupe ate lard and sticks of butter to prevent excessive weight loss The workload of the s roupe a e ar an s c s o u er o preven excess ve we g oss e wor oa o e climb alone could not account for the caloric expenditure, a 5,000-calorie decit It was the cold Lots of cold So Ray began to treat himself like a human space heater He tried everything: he drank a gallon of ice water between waking and 11 A M ; he slept with no covers; he took midwinter “shiver walks” of 20–30 minutes with nothing but a T-shirt, earmuffs, and gloves on his upper body He later found less painful options, but the results were undeniable He lost almost six pounds in the first week

It Gets Better—The Devil’s in the Details
This was not the first time Ray had tried to lose weight
In 2006, he lost a respectable 20 pounds following the Body-for-Life (BFL) exercise and diet
plan, designed by Bill Phillips BFL performed as advertised, and Ray lost 17 8 pounds of fat in
12 weeks, for an average weekly fat-loss of 1 48 pounds This was, by all conventional
measures, a huge success Unfortunately, in a pattern familiar to millions, he then gained it all
back, plus interest
In the second experiment, however, repeating BFL with intermittent cold exposure, Ray lost
28 6 pounds in six weeks, for an average weekly fat-loss of 4 77 pounds The addition of cold
exposure alone increased fat-loss per week more than three times This added up to 61% more
total fat lost in half the time
I found Ray’s results both incredible and believable But something seemed to be missing
First of all, he had also gained more muscle with cold exposure Losing more heat couldn’t
account for that Though the muscle gain could have been accounted for by the slight
inaccuracies of home-use calipers (plus or minus two pounds), I suspected there was more to
the story
Second, looking at the research, the math didn’t add up quite as neatly as I’d hoped
It’s been shown that you can burn almost four times more fat than usual with two hours of
cold exposure15 (176 5 milligrams per minute instead of 46 9 milligrams per minute) This is
great, but percentage changes can be deceptive If there are nine calories in one gram of fat, and
assuming the eect lasts for the time you are in the water, then this exposure would burn an
extra 139 calories,16 or 15 5 grams of fat
15 5 grams?! That’s about 11 paper clips … for two hours of torture
Ray was losing more than three additional pounds (approximately 1,350 grams) of fat per
week with cold exposure To achieve that with water immersion alone, looking at the same
studies, he’d need to spend 174 2 hours per week in 50° water It seems unlikely that Ray spent
more than 24 hours per day in water In fact, he didn’t spend two hours per day swimming in, or consuming, 50° water Ray Cronise’s fat-loss spreadsheet 12 weeks without cold vs 6 weeks with cold

Something else needed to be happening It could have been the other thermic loads he
experimented with: cold walks, sleeping without sheets, etc
Digging deeper still, I now believe that the “something else” involves two players you’ll hear
much more about in the next few years: adiponectin and BAT
Adiponectin is a cool little hormone, secreted by fat cells, that can both increase the oxidation
(“burning”) of fatty acids in mitochondria and increase uptake of glucose by muscle tissue I
believe adiponectin is largely to thank for Ray’s muscle gain 17 Speculation notwithstanding, the
research is in its early stages, so I’ll reserve adiponectin as an intellectual dessert for the geeks
My forays into its potential can be found in the online resources
BAT and my related torture experiments, on the other hand, are worth taking a closer look at
If the science gets too dense and you want the index card version, skip to “Ice Age Revisited—
Four Places to Start” on this page I won’t be offended

Fat-Burning Fat
Not all fat is equal There are at least two distinct types: white adipose tissue
(WAT) and brown adipose tissue (BAT)
WAT is what we usually think of as fat, like the marbling on a steak A WAT cell—an adipocyte
—is composed of a single large fat droplet with a single nucleus
BAT, in contrast, is sometimes referred to as “fat-burning fat” and appears to be derived from
the same stem cells as muscle tissue A BAT cell is composed of multiple droplets that are
brown in color because of a much higher volume of iron-containing mitochondria Normally
associated with muscle tissue, mitochondria are best known for producing ATP and oxidizing fat
in muscle tissue BAT helps dissipate excess calories as heat These excess calories would
otherwise be stored in the aforementioned WAT and end up in your beer gut or muffin top 18
In a nutshell: cold stimulates BAT to burn fat and glucose as heat Cold, as well as drugs called
beta-adrenergic agonists,19 can also make BAT appear within WAT in mice and rats In other
words, cold might help you increase the amount of your “fat-burning” fat This has tremendous
implications

PS. Pamiętaj że w Ameryce stopnie oznaczają Fahrenheity. 50 Stopni Farenhaita to ~10 stopni Celsjusza.


Prowo right ?


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Manti

Po pierwsze sylwetka nigdy nie bedzie odgrywala waznej roli w relacji z kobieta.

Jakby do Ciebie podeszła tłusta, śmierdząca, brzydka dupa, dałbyś sobie czas na poznanie jej? Czy jak podchodzi do Ciebie kobieta żul to pytasz ją o pasję czy z automatu mówisz nie dziękuję? Czy zdarzyło Ci się powiedzieć kobiecie sorry nie jesteś w moim typie ale dobra z Ciebie koleżanka, kobiecie która Ci nie pasowała z wyglądu?

Co jesli bedziesz chcial wyrwac laske, a wystartuje do niej mistrz swiata w fitness, ktorego zdjeciem kobietym sie dotykaja?

Jak będzie to miało miejsce to dam Ci cynk jak wyszło :D

Dodam od siebie, ze jesli tak bardzo chcesz poprawic swoja umiejetnosc zdobywania kobiet i tak Ci zalezy na poznwaniu ciagle nowych kobiet, to zainteresuj sie tematyka uwodzenia, PUA. Zacznij od alphy Grzesiaka, a jelsi Ci bardzo bedzie zalezec, to jestem pewien, ze bdeziesz wiedzial, co dalej trzeba robic, zeby sie rozwijac.

PUA kiedyś się interesowałem. Zdecydowanie lepiej uwodzę odkąd przestałem być PUA a zacząłem być sobą. Tym tekstem skłoniłeś mnie do refleksji nad jedną rzeczą. Idąc na siłkę (bo przed nią przeczytałem Twojego posta) zacząłem myśleć o kobietach i doszło do mnie, że ja już jestem dla nich bardzo atrakcyjny. Często musiałem mówić że jakiś nie jestem bo sobie wmawiały że jestem jeszcze lepszy. Jak są jakieś dupy i jestem z kolegami to ja przykuwam największą uwagę tych dziewczyn, do mnie się szczerzą i ze mną podtrzymują rozmowę.

Doszło do mnie że jeśli chodzi o kobiety mam dużą atrakcyjność przez to że dobrze się ubieram + jestem inteligentny i oczytany tylko jak coś się pieprzyło to zawsze tylko przez jedną rzecz. Brak działania. Chciałem pocałować i nie pocałowałem. Chciałem przytulić nie przytuliłem, chciałem szepnąć jej do ucha jak mnie podnieca i nic nie szepnąłem. Doszło do mnie że jestem naprawdę atrakcyjny dla kobiet a jedyne co muszę robić to zacząć działać i nad tym głównie popracować. Uwodzenie jest proste, one chcą nas tak samo mocno jak my je. Jadąc na siłkę w moim przekonaniu utwierdziło mnie to że poza paroma uśmiechami dwie panny mnie obcięły parę razy od góry do dołu. Za bodziec potrzeby do dojścia do tego serdeczne dzięki _thumbsup: Zamiast skupiać się na budowaniu większej atrakcyjności muszę się nauczyć korzystać z tego co mam. To tak jakbym umiał jeździć max 120 km / h a myślałem o przerzuceniu się z BMW na Ferrari bo szybsze.

Po co Ci uznanie spoleczne? Po co Ci i dlaczego ma byc dla Ciebie wazne cos cos nie jest zalezne od Ciebie? Przemysl to i powinienes dojsc do wniosku, ze probujac zdobyc uznanie spoleczne, bedziesz chcial sam siebie docenic przez opinie innych. I w tym miejscu warto siebie spytac dlaczego juz jestes wartosciowym gosciem.

Źle to wyraziłem. Główny zamysł jest taki że chodzi mi o podziw kumpli. Wiem niska i płaska przyjemność ale daje przyjemne odczucie. Jest to inny rodzaj przyjemności niż bieganie czy siłownia po których czuję szczęście ale też jest przyjemne. Co do uznania społecznego to nie specjalnie mi na nim zależy, bliżej mi do rebela i outsidera, zastosowałem po prostu skrót myślowy.

Jeszcze raz wielke dzięki za bodziec!

Pzdr

PS. czaisz o co chodzi z tym ciepłem? Organizm zużywa energię na ogrzanie siebie czyli spala więcej tłuszczu. Miałem kiedyś o tych różnych tłuszczach na biologi ale mam wątpliwości co do efektów zimnych kąpieli po zaprzestaniu kąpania się.

@StoneMan

Możesz rozwinąć swoją wypowiedź? Albo przynajmniej powiedzieć WTF bo średnio czaję.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Hehe wiedziałem że moment kiedy ilidek i manti spotkacie sie w jednym topicu jest tylko kwestia czasu:P

ilidek,

Zastanawia mnie co myślisz na ten temat. Głównie z tego powodu że nieraz naprowadzałeś mnie na ciekawsze przemyślenia. Tak jak kiedyś swoje zdrowie miałem za nic ważnego tak starczył jeden dzień na kacu abym się ogarnął że jak będę chory to każdego dnia może mnie tak łeb boleć i zdrowie stało się jednym z priorytetów. Patrząc na tak dużą zmianę która zaszła w przeciągu 3h trudno mi jest się zebrać na myślenie o tym co będzie za 10 lat w poniedziałek o 19.

W sumie racja, możesz nie wiedzieć co będziesz robił za 10 lat. Ja nie jestem entuzjastą planowania wszystkiego mega dokładnie. Bardziej chodzi mi o pewne wytyczne, filtry, sposób ukierunkowania swoich działań. O to, że wiesz czym chcesz się zająć i nie tracisz zbędnego czasu na myślenie o tym co będziesz robił bo to jest w Twoim planie. Plany pomagaja Ci rowniez dostrzegac nowe mozliwosci.

Ja sam doswiadczylem tego ze wlasciwie moje plany zmienialy sie diametralnie po roku czasu. 5 lat temu mialem zupelnie inne plany i marzenia niz dzisiaj bo nie mialem jeszcze pojecia co jest mozliwe a co nie. Kazdego roku to sie zmienia. W tym roku wydaje mi sie ze doroslem do sytuacji w ktorej wiem co chce robic i moge komfortowo wyznaczyc swoje cele na 5 lat do przodu bo wiem ze przez najblizsze lata bede zajmowal sie glownie pokerem i trenowaniem innych.

Idea jest taka, ze kazdy plan jest lepszy niz jego brak. Jesli masz sytuacje tego typu ze jestes swiadomy swojej zmiennosci zainteresowan to daj sobie odpowiednia elastycznosc do tego by zmienic plany wtedy kiedy bedzie taka potrzeba.

Inna sprawa ze plan 5-letnie totalnie rozni sie od planu rocznego czy polrocznego. Zalozmy ze planuje grac w pokera jeszcze pol roku to byc moze najlpeszym rozwiazaniem jest dla mnie grindowanie 10 stolikow, rake back i granie ile sie da. Z kolei myslac dlugoterminowo bede zawsze myslal o nauce, analizie, mindsecie, wzroscie moich umiejetnosci itp bo wiem ze dlugoterminowo da mi to o wiele wieksze zyski, satysfakcje i sprawi ze bede lepszym graczem. Moim celem staje sie nie tylko zarabianie ale rowniez stawanie sie coraz lepszym graczem. Moje dzialania beda wowczas zupelnie inne. Horyzont czasowy warunkuje Twoje cele. Pomysl o tym.

Reality - Best game ever made

Ogolnie mi sie podoba. Zyjesz zamiast gadac o zyciu i znajdowac wymowki. Widze ze szczegolowo do tego podszedles - nice! :)

- lodowaty prysznic (spali zbędny tłuszcz, poprawi mój układ immunologiczny, wpłynie pozytywnie na znoszenie przezemnie zimnych temeratur czyli będę zdrowszy, będę lepiej wyglądał i będę "twardszy") - streching (poprawi mój zakres ruchu, poprawi moje zdrowie, zmniejszy ilość kontuzji, pomoże w szutkach walk czyli będę zdrowszy, mniej narażony na kontuzję, będę bił się lepiej a do tego będę miał większy asortyment dostępnych pozycji podczas seksu, ponadto będę czuł się lepiej) - spacer (spali dodatkowy tłuszcz, da mi czas na rozmyślanie nad sobą i lepsze poznanie siebie)

Co do tych nawykow nie chce komentowac bo w dzisiejszych czasach mozna bardzo wiele rzeczy udowodnic. Dla mnie jak chcesz pracowac z nadwaga to poza sportem:
-zmien nawyki zywieniowe
-sprawdz czy nie masz alergii pokarmowych
-zdobadz wiedze o laczeniu posilkow
-zacznij odzywiac sie bardziej zdrowo

Nie chcialbym za duzo o tym pisac bo wiadomo ze mam sie tutaj zajmowac mindsetem a nie medycyna ale za jakis czas postaram sie napisac wiecej o diecie i zdrowym zywieniu.

Manti zadal Ci dobre pytanie o uznanie spoleczne. Odpisales tak:

Główny zamysł jest taki że chodzi mi o podziw kumpli.

Nie mnie to oceniac. Chodzi mi bardziej o konsekwencje takiego sposobu myslenia. Zadaj sobie kilka pytan:
-a co jak juz bede mial podziw?
-po czym poznam ze mam juz podziw kumpli?
-po co mi podziw kumpli?
-kim byl bez podziwu?
-kiedy po raz pierwszy pomyslalem ze potrzebuje podziwu? Skad wziela sie ta mysl?
-Wymien 5 rzeczy za ktore podziwiasz sam siebie

PUA kiedyś się interesowałem. Zdecydowanie lepiej uwodzę odkąd przestałem być PUA a zacząłem być sobą. Tym tekstem skłoniłeś mnie do refleksji nad jedną rzeczą. Idąc na siłkę (bo przed nią przeczytałem Twojego posta) zacząłem myśleć o kobietach i doszło do mnie, że ja już jestem dla nich bardzo atrakcyjny. Często musiałem mówić że jakiś nie jestem bo sobie wmawiały że jestem jeszcze lepszy. Jak są jakieś dupy i jestem z kolegami to ja przykuwam największą uwagę tych dziewczyn, do mnie się szczerzą i ze mną podtrzymują rozmowę.

To jest dobre mozesz sam siebie zlapac na tym ze probujesz udowodnic cos co juz dawno jest prawda.

Pozdr


Z tym cieplem rozumiem o co chodzi, aczkolwiek nie jestem przekonany, zeby kilkunastominutowy prysznic przyniosl jakies duze efekty w gubieniu tkanki tluszczowej. Mysle tak pewnie dlatego, ze od wielu lat 'biernie' uczestnicze w zyciu portalu sportowo-kulturystycznego i szczerze mowiac nie slyszalem, zeby ludzie wspominali o tego typu praktykach jako znaczacych w redukcji tkanki tluszczowej. Slyszalem natomiast wiele pozytywnych opinii na ten temat, ale bardziej o prysznicu przemiennym ciepla-zimna. Tak czy siak na 100% jest to pozytywne, zdrowe i jest super sprawa:)

Odnosnie wygladu to na pewno wplyw i moim zdaniem zwlaszcza u facetow. Ja, jako facet, sam wybieram kobiete ktora chce poznac i nie ukrywam, ze wyboru sie dokonuje jedynie ze wzgledu na aspekty wizualne, bo jesli zobacze kobiete na przystanku z drugiej strony ulicy to nie wiem nawet jaka ma barwe glosu (tzn. nie tylko bo chociazby mowa ciala, usmiech, dynamika itd wplywa na to, ze ktos nam sie spodoba). Zwrocilem tylko uwage na to, ze wzgledu na slowo 'relacje', ale sam chyba troche to nadinterpretowalem. Mozemy jednak zaobserwowac wiele zwiazkow, gdzie kobieta wyglad jak z okladki magazynu dla facetow, a gosciu to niezbyt urodziwy o niekoniecznie atleycznej sylwetce.

Sam widzisz, ze jestes w lepszej sytuacji niz wiekszosc mezczyzn, ktorzy powiedzmy chca zaczac sie uczyc i pracowac nad soba. Sam jestes przekonany, ze jestes dla kobiet atrakcyjny z wielu wzgledow, wiec masz przewage w postaci swiadomosci swojej wartosci i pewnosci siebie.

Ten szerokopojety podziw kumpli to dla mnie byl bardzo wazny moment w okresie gdy zaczalem nad soba pracowac. Przez dlugi okres mialem pewien konflikt wewnetrzny, bo z jednej strony, tej bardziej emocjonalnej, nie moglem wyprzec sie przyjemnosci, ktora dostaje w sytuacji, gdy jest ten podziw u kumpli, innych osob, natomiast z drugiej strony, tej bardziej logicznej, wmawialem sobie, ze musze sie wyprzec tej przyjemnosci i nie powinienem na to zwracac uwagi. Teraz inaczej na to patrze. Odrozniam sytuacje, gdzie nie potrzebuje podziwu i uznania innych osob, bo znam swoja wartosc, aczkolwiek jest to mile i przyjemne, gdy inni Cie doceniaja od sytuacji, gdzie jestem tak naprawde uzalezniony od tego podziwu i robie wszystko tylko dlatego, zeby otrzymac ten pozytywny feedback.

Teraz absolutnie nie wypieram sie przyjemnosci, gdy dostaje podziw. Nie ma to zadnych negatywnych konsekwencji, bo podziwu nie traktuje jako celu samego w sobie ani motywacji, a jedynie naturalna konsekwencje. Nie jestem od niego uzalezniony ani go nie potrzebuje. Ide do kina, bo chce, ale jesli nie pojde to nic sie nie zmieni. na tej zasadzie to widze.


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

@ Lech

Hehe wiedziałem że moment kiedy ilidek i manti spotkacie sie w jednym topicu jest tylko kwestia czasu

No proszę jaka trafna wróżba _biggrin: Nawet ja tego nie wiedziałem. Na ogół czytam tylko Twoje wypowiedzi. Czasem jakiś inny trener coś napisze to również przeczytam albo jak trafi się jakaś ciekawsza odpowiedź co też łatwo wypatrzeć to też rzucę okiem i faktycznie parę wypowiedzi mantiego zdarzyło mi się przeczytać. Może moje podejście nie jest najlepsze ale cenię sobie czas który dzięki temu mi zostaje na real life a większość wiedzy i przemyśleń i tak wyciągnę z tego co przeczytam tym sposobem.

Inna sprawa ze plan 5-letnie totalnie rozni sie od planu rocznego czy polrocznego. Zalozmy ze planuje grac w pokera jeszcze pol roku to byc moze najlpeszym rozwiazaniem jest dla mnie grindowanie 10 stolikow, rake back i granie ile sie da. Z kolei myslac dlugoterminowo bede zawsze myslal o nauce, analizie, mindsecie, wzroscie moich umiejetnosci itp bo wiem ze dlugoterminowo da mi to o wiele wieksze zyski, satysfakcje i sprawi ze bede lepszym graczem. Moim celem staje sie nie tylko zarabianie ale rowniez stawanie sie coraz lepszym graczem. Moje dzialania beda wowczas zupelnie inne. Horyzont czasowy warunkuje Twoje cele. Pomysl o tym.

Bardzo słuszna uwaga. W ten sposób na to nie patrzyłem.

Ogolnie mi sie podoba. Zyjesz zamiast gadac o zyciu i znajdowac wymowki. Widze ze szczegolowo do tego podszedles - nice!

Dalej mam dni kiedy "noł lajfie" ale chce je coraz bardziej redukować dlatego taką wagę do tego przykładam. To jest powodem dla którego chcę codziennie rano o tym pamiętać.

Coś zaś dietetyki się tyczy to był to kiedyś mój konik. Bardzo tym temat się interesowałem, mam sporą wiedzę na te tematy i jestem głównie zwolennikiem diet Low Carb. Na dniach porobię sobie pomiary i wprowadzę sobie post po godzinie 20 a do tego jedzenie rozdzielne. Po miesiącu ocenię rezultaty bo może wprowadzając mało zmian uda się osiągnąć efekt.

-a co jak juz bede mial podziw?-po czym poznam ze mam juz podziw kumpli?-po co mi podziw kumpli?-kim byl bez podziwu?-kiedy po raz pierwszy pomyslalem ze potrzebuje podziwu? Skad wziela sie ta mysl?-Wymien 5 rzeczy za ktore podziwiasz sam siebie

Jak już będę miał podziw będę odczuwał przyjemność przez krótki okres czasu. Poznam że mam podziw kumpli po komplementach. Bez podziwu byłbym identyczną osobą. Ja nie potrzebuję podziwu ja po prostu go chcę. Od czasu do czasu lubię się poczuć atrakcyjny dla kobiet flirtując z jakąś tak samo od czasu do czasu lubię się poczuć "fajny" podczas słuchania komplementów. Jednak wiem jaki jestem i nie czuję potrzeby aby mi to inni mówili co nie zmienia faktu że czasem mam ochotę usłyszeć coś miłego.

Podziwiam sam siebie za: akceptację siebie, za szczerość względem siebie, za wytrwałą pracę nad sobą mimo swoich słabości które niewątpliwie mam, za nonkomformizm oraz za to jaki jestem.

To jest dobre mozesz sam siebie zlapac na tym ze probujesz udowodnic cos co juz dawno jest prawda.

W sumie to się nigdy wcześnie nie zastanawiałem czy nie próbuję osiągnąć czegoś co już mam, a szkoda :D

@Manti

Z tym cieplem rozumiem o co chodzi, aczkolwiek nie jestem przekonany, zeby kilkunastominutowy prysznic przyniosl jakies duze efekty w gubieniu tkanki tluszczowej. Mysle tak pewnie dlatego, ze od wielu lat 'biernie' uczestnicze w zyciu portalu sportowo-kulturystycznego i szczerze mowiac nie slyszalem, zeby ludzie wspominali o tego typu praktykach jako znaczacych w redukcji tkanki tluszczowej. Slyszalem natomiast wiele pozytywnych opinii na ten temat, ale bardziej o prysznicu przemiennym ciepla-zimna. Tak czy siak na 100% jest to pozytywne, zdrowe i jest super sprawa

Bardzo słuszna uwaga. Też nie wierzę zbytnio w magiczne działanie tego typu prysznicu ale czytam dużo różnych rzeczy i mając przekonanie że ludziom w dzisiejszych czasach brakuje myślenia krytycznego i zdrowego sceptycyzmu muszę wszystko przetestować na sobie. Mam na ogół taki tryb działania że znajduję coś. Robię to przez jakiś czas. Potem przestaję potem znowu robię i tak po dwa bądź trzy razy. Testuję coś i zapisywać zacznę swoje refleksje. (chciałem napisać zapisuję ale to byłoby średnio prawdziwe) Do zimnej wody dojdzie jeszcze ciepła ale wszystko w swoim czasie, nie chcę się przeciążać.

Mozemy jednak zaobserwowac wiele zwiazkow, gdzie kobieta wyglad jak z okladki magazynu dla facetow, a gosciu to niezbyt urodziwy o niekoniecznie atleycznej sylwetce.

Szczerze nie spotkałem ani jednej takiej pary a naprawdę starałem się takową znaleźć od dłuższego czasu. Oczywiście jak widzę fajną pannę i geeka to zakładam że są bratem i siostrą bądź kolegami jeśli a) nie trzymają się za rękę b) nie patrzą na siebie w seksualny sposób bądź c) nie całują się o dotykaniu już nie mówiąc. Co zaś wyglądu się tyczy to według mnie kobiety mają tak samo jak faceci. Zobacz że miałeś na pewno nie raz taką sytuację że myślałeś w ten sposób: "Hm ujdzie, może najładniejsza nie jest ale jest w porządku, twarz nie za bardzo ale tyłek ma naprawdę fajny, mógłbym iść nawet z nią do łóżka" Rozważałeś opcję za i przeciw ale dopiero od momentu spełniania Twojego kryterium. Jeżeli stwierdziłeś że to "paszczak" to nie było nawet takich rozważań.

Ten szerokopojety podziw kumpli to dla mnie byl bardzo wazny moment w okresie gdy zaczalem nad soba pracowac. Przez dlugi okres mialem pewien konflikt wewnetrzny, bo z jednej strony, tej bardziej emocjonalnej, nie moglem wyprzec sie przyjemnosci, ktora dostaje w sytuacji, gdy jest ten podziw u kumpli, innych osob, natomiast z drugiej strony, tej bardziej logicznej, wmawialem sobie, ze musze sie wyprzec tej przyjemnosci i nie powinienem na to zwracac uwagi. Teraz inaczej na to patrze. Odrozniam sytuacje, gdzie nie potrzebuje podziwu i uznania innych osob, bo znam swoja wartosc, aczkolwiek jest to mile i przyjemne, gdy inni Cie doceniaja od sytuacji, gdzie jestem tak naprawde uzalezniony od tego podziwu i robie wszystko tylko dlatego, zeby otrzymac ten pozytywny feedback.Teraz absolutnie nie wypieram sie przyjemnosci, gdy dostaje podziw. Nie ma to zadnych negatywnych konsekwencji, bo podziwu nie traktuje jako celu samego w sobie ani motywacji, a jedynie naturalna konsekwencje. Nie jestem od niego uzalezniony ani go nie potrzebuje. Ide do kina, bo chce, ale jesli nie pojde to nic sie nie zmieni. na tej zasadzie to widze.

Bo widzisz zazwyczaj to tak działa, z jednej skrajności lecimy w drugą. W gimnazjum byłem bardzo cipowaty, byłem obiektem fali. W liceum byłem znany jako agresor. Uderz Pawła a on Ci odda 4 razy, tak mówili kumple. Po przejściu przez oba stadia doszedłem do momentu w którym ludzie czują że nie należy ze mną zaczynać mimo iż nie okazuję agresji ani nic nie mówię.

Co do tego podziwu to może zbytnio go podkreślałem bo jak myślę na ten temat to na dobrą sprawę w ogóle mi nie jest potrzebny taki gadżet. Nie jest potrzebny ale po prostu go lubię. Tak samo jak lubię sobie czasem zajarać, lubię czasem skoczyć do kina czy lubię czasem wpaść w melancholię i pozamulać. Lubię to ale nie jest mi to koniecznie do szczęścia, co nie zmienia faktu że nie chcę tego unikać.


Teraz troche bardziej to wyjasniles i zgadzam sie raczej z tym. Podoba mi sie podejscie, ze lubie podziw i chce, ale go nie potrzebuje i gdy go nie dostane, to nic sie nie stanie, bo nie jestem od niego uzalezniony. Dla mnie to jest normalne, zdrowe podejscie. Prawie kazdy, gdy uslyszy : 'dobrze robisz to i tamto', 'jestes naprawde (komplement)' odpowie cos w stylu: 'dziekuje, bardzo mi milo', lecz w kazdym razie najnormalniej w swiecie zrobi mu sie przyjemnie.

Kiedys probowalem wmowic sobie, ze nie chce odczuwac przyjemnosci z otrzymywania podziwu, bo to cos zlego. Teraz szczerze mowie sobie, ze nie potrzebuje go, ale lubie byc podziwiany i chce tego oraz, ze nie ma to zadnej negatywnej konsekwencji. Pasuje to do tego zdania co napisalem: 'ide do kina bo chce, ale nic sie nie stanie gdy nie pojde'.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Teraz absolutnie nie wypieram sie przyjemnosci, gdy dostaje podziw. Nie ma to zadnych negatywnych konsekwencji, bo podziwu nie traktuje jako celu samego w sobie ani motywacji, a jedynie naturalna konsekwencje. Nie jestem od niego uzalezniony ani go nie potrzebuje. Ide do kina, bo chce, ale jesli nie pojde to nic sie nie zmieni. na tej zasadzie to widze.

Tak dokładnie, podoba mi się. Jeśli częścią Twojej osobowości jest to, że lubisz podziw to to jest w 100% ok. I to co piszesz jest różnicą między lubieniem podziwu a uzależnianiem się od niego i definiowaniem swojej osobowości na podstawie podziwu innych. Wówczas staję się niewolnikiem podziwu i nie jestem naturalny ani szczery bo robię rzeczy przez pryzmat otrzymania podziwu.

Coś zaś dietetyki się tyczy to był to kiedyś mój konik. Bardzo tym temat się interesowałem, mam sporą wiedzę na te tematy i jestem głównie zwolennikiem diet Low Carb. Na dniach porobię sobie pomiary i wprowadzę sobie post po godzinie 20 a do tego jedzenie rozdzielne. Po miesiącu ocenię rezultaty bo może wprowadzając mało zmian uda się osiągnąć efekt.

Ja zdecydowanie medycyna naturalna, życie w zgodzie z naturą, sokoterapie itp Bardzo chętnie poczytam o Twoich rezultatach bo obecnie jestem na etapie edukacji z zakresu zdrowego zywienia i tworzenia pierwszych wnioskow.

Teraz troche bardziej to wyjasniles i zgadzam sie raczej z tym. Podoba mi sie podejscie, ze lubie podziw i chce, ale go nie potrzebuje i gdy go nie dostane, to nic sie nie stanie, bo nie jestem od niego uzalezniony. Dla mnie to jest normalne, zdrowe podejscie. Prawie kazdy, gdy uslyszy : 'dobrze robisz to i tamto', 'jestes naprawde (komplement)' odpowie cos w stylu: 'dziekuje, bardzo mi milo', lecz w kazdym razie najnormalniej w swiecie zrobi mu sie przyjemnie. Kiedys probowalem wmowic sobie, ze nie chce odczuwac przyjemnosci z otrzymywania podziwu, bo to cos zlego. Teraz szczerze mowie sobie, ze nie potrzebuje go, ale lubie byc podziwiany i chce tego oraz, ze nie ma to zadnej negatywnej konsekwencji. Pasuje to do tego zdania co napisalem: 'ide do kina bo chce, ale nic sie nie stanie gdy nie pojde'.

pisz czesciej w tym dziale manti bo masz sporo madrych przemyslen _thumbsup:


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Kiedys probowalem wmowic sobie, ze nie chce odczuwac przyjemnosci z otrzymywania podziwu, bo to cos zlego. Teraz szczerze mowie sobie, ze nie potrzebuje go, ale lubie byc podziwiany i chce tego oraz, ze nie ma to zadnej negatywnej konsekwencji. Pasuje to do tego zdania co napisalem: 'ide do kina bo chce, ale nic sie nie stanie gdy nie pojde'.

Ja znowu kiedyś nie przykładałem zupełnie uwagi do komplementów i je zlewałem. Robiłem to w tym celu żeby również nie przykładać uwagi do krytycyzmów jednak później odkryłem że można to oddzielić. Ogólnie większość uwag i krytyki mam w dupie bo dotyczą one tego co dana osoba sobie ubzdura.

Często jestem krytykowany przez rodzinę za mój charakter. Za to że idę swoimi własnymi drogami, za to że ciągle testuję na sobie różne rzeczy. Twierdzą że jestem "za mądry" bo nie chcę się ich słuchać, zamiast szkoła -> studia -> praca -> śmierć chcę czegoś więcej. Zamiast być chrześcijaninem / prawosławnym czy chociażby wierzyć w niewidzialnego różowego jednorożca aby w coś wierzyć jestem agnostykiem. Chleba również nie jadam bo nie jadali go ani władcy ani wojownicy a przecież wszyscy ludzie go jedzą.

Nie mam łatwego charakteru, jestem szczery, niezależny a jakby tego było mało mam sporą wiedzę na różne tematy. Niby każdy mówi że szczerość to zaleta ale jak większość osób trafią na osobę która mówi to jak coś widzi to nie potrafią sobie z tym poradzić. Ludzie wolą wygodne kłamstwa od niewygodnej prawdy, nawet jeśli twierdzą że jest inaczej.

Oczywiście są też uwagi które do mnie trafiają. Usłyszałem 5 miesiące temu, że z roku na rok robię się coraz bardziej leniwy i będę miał większe problemy z finansami. Była to akurat prawda, w robocie zamiast udawać że coś robię siedziałem i oglądałem porno. Jednak przez ostatnie 3 miesiące pracowałem po 60h tygodniowo zarabiając średnio 3-4k miesięcznie. Więc krytyki nie biorę emocjonalnie a pochwały jak najbardziej, nie widzę żadnych pozytywnych stron brania intelektualnie pochwał a branie krytyki w ten sposób jak najbardziej.

A teraz siedzę i się zastanawiam po co ja tak dużo swoich przemyśleń wypisuję tutaj na forum


A teraz siedzę i się zastanawiam po co ja tak dużo swoich przemyśleń wypisuję tutaj na forum

Pisz, bo masz ciekawe przemyślenia i zrobił się temat wart przeczytania.


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Ja zdecydowanie medycyna naturalna, życie w zgodzie z naturą, sokoterapie itp Bardzo chętnie poczytam o Twoich rezultatach bo obecnie jestem na etapie edukacji z zakresu zdrowego zywienia i tworzenia pierwszych wnioskow.

Brzmisz identycznie jak ja 3 lata temu, kiedy to zaczynałem interesować się takimi rzeczami. Tombak, joga, wczesne wstawanie, głównie na posiłki warzywka i owoce, wiele posiłków i inne tego typu rzeczy. Dlatego że byłem w podobnym miejscu dam Ci radę, co robię bardzo rzadko bo bardzo rzadko rada cokolwiek komukolwiek daje. Według mnie podczas swojego poszerzania wiedzy powinieneś zwrócić uwagę na pewne sprawy:

Traktuj dietetykę holistycznie (ha w końcu i ja użyłem tego ostatnio jakże popularnego słowa) Dieta to nie tylko jedzenie. Słowo dieta wywodzi się z łaciny i oznacza styl życia i tak powinniśmy do niej podchodzić. Jogin żyjąc ~100 lat nie żyje tak tylko dlatego, że je warzywa, je (od jeść) warzywa powoli, żuje 56 i pół raza oraz chodzi spać z kogutami. Do tego ćwiczy swoje assany i oddechy ale zauważ że to nie koniec jego stylu życia. Joginni na ogół nie używają w kobietach, nie biorą używek, nie mają mięśni, nie mają kasy i nie mają całej masy innych rzeczy.

Zastanów się najpierw czy styl życia, który reprezentuje osobnik Ci odpowiada. Jako ludzie zachodu mamy pociąg do kasy, do kobiet, do szybkiego życia, do używek oraz do bycia większym i lepszym. Ludzie ze wschodu w większości nie mają takiego pociągu dla nich spokój = szczęśliwe życie. Zwracaj też uwagę, że poza tym u nich nie ma zimy, różnice klimatyczne wymuszają różnice w jedzeniu, przetestuj sobie nie jedzenie produktów zwierzęcych w zimie :D

Różnimy się genetycznie, mentalnie i kulturowo. To zapewnia dość znaczące różnice. Tak jak kukurydza nie szkodzi Meksykanom, tak szkodzi Europejczykom bo u nas się po prostu tego nie jadło im znowu nie odpowiadają nasze zboża. Zauważ, że z jedzeniem jest też powiązana osobowość człowieka.

Wojownicy i królowie którzy musieli iść po swoje i zwyciężać jedli mięso. Kapłani których cechowały dobre umiejętności manipulacji plebsem zjadali ofiary składane bogom (organy, tłuszcz oraz mięso, jednak mięsa jedli małe ilości) Wikingowie na swoje wyprawy zabierali beczki z suszonym słonym mięsem, jedli też tony ryb, kwaszonej kapusty i ogórków (jak dobrze pamiętam to chyba też zabierali beczki z masłem na krótsze wyprawy) Grecy zawsze jedli cebulę przed walką co dodawało im odwagi (Rzymianie nazywali ich przez to śmierdzielami) historia pokazuje że zawsze ludy wojownicze miały podobne diety.

Dlatego warto przemyśleć do kogo chce się być bardziej podobnym. Do dumnego wikinga czy do siedzącego na odludziu jogina który przemedytuje 50% swojego czasu bo drugie 50% będzie walczył żeby oddychać max raz na minute i będzie żuł.

Dość istotną sprawą jest też to kto to mówi. Masz bardzo wielu pieprzonych cymbałów, którzy mówią o czymś na czym się nie znają, ba nawet potrafią o tym robić książki. Warto patrzeć jak wyglądają doktorzy, śmiać mi się chciało jak pewna lekarka pisząca parę pozycji o tym jak żyć żeby nie mieć raka umarła na... białaczkę, białaczka jak wiadomo to rak krwi. Zresztą proste pytanie którego lekarza byś posłuchał?

Tombaka czy

dr Ellisa, obaj panowie są w podobnym wieku.

Ostatnia sprawa to uważaj na "badania naukowe". Wiele pacanów rzuca tym terminem na lewo i prawo bo ludzie jak usłyszą badania naukowe przestają myśleć. Bardzo wiele razy spotkałem się z taką opcją, że nie znalazłem nigdzie badań naukowych o których mówili autorzy.

Albo za 2 tygodnie po skończeniu kursu bramnańskiego albo za 5-6 tygodni na rozpoczęciu nowego cyklu treningowego będę testował jedzenie przez 3 tygodnie tylko grass-feed beefów, jak chcesz na pw będę mógł Ci dać znać moje rezultaty, o ile oczywiście interesuję Cię tego typu rzeczy.

@Vengeance88

Dzięki


Mialem odnosic sie do konkretnych fragmentow Twojej wypowiedzi, ale calosc jest ze soba bardzo powiazana, wiec skomentuje ogolnie cala Twoja wypowiedz:)

Zaczne od tego, ze nie musimy sie do nikogo upodabniac i ja absolutnie bym tego nie chcial, a nawet uwazam, ze ma to jedynie negatywne konsekwencje. Uwazam, ze kazdy powinien tworzyc siebie. Co innego na sile dazyc do stania sie druga osoba, mimo ze wiele rzeczy moze byc z nami nie spojnych, a co innego wyciagac od ludzi, ktorzy w danej dziedzinie mozna uwazac za wzor, pozytywne strategie i probowac ich na sobie.

Druga sprawa to moim zdaniem powinienes uwazac na to 'dziedzictwo kulturowe'. To nie jest tak, ze mamy wiekszy np. pociag do kobiet czy pieniedzy bo tacy sie urodzilismy i jest to genetycznie przekazywane w nasieniu od ojca czy od matki. Tak kreuja mlodych ludzi media, rodzice, otoczenie - nabywaja oni przekonania, ktore pozniej kreuje ich zycia (wiekszosc ludzi zyje historiami, ktore maja czasami prawie tyle lat co oni sami) . Na wzór słow: 'swiat do okola jest tym co myslisz'. Malo ktory czlowiek dowiaduje sie w swoim zyciu, ze jest zaprogramowany by myslec w dany sposob, ze ma przekonania, ktore mozna kwestionowac i to, ze nie urodzil sie z pociagiem do wodki, bo jest Polakiem, jak to powtarzaja mu starsi czlonkowie jego rodziny. Malo ktory czlowiek zaczyna sie w ogole zastanawiac dlaczego mysli w dany sposob. Pisze to, bo takie myslenia moze byc bardzo niebezpieczne. Zreszta nie moze byc, ale jest dla wielu ludzi, zwlaszcza mlodych ludzi, ktorzy wierza, ze miejsce ich urodzenia (w tym przypadku Polska) zobowiazuje ich do picia.

Gdybys sie urodzil w Japoni i bys wierzyl, ze jestes japonczykiem, bo tak by Cie uczyli od dziecka, to bys zyl identycznie jak oni.

Ja osobiscie nie biore do siebie tego typu przykladow, ktore podales i traktuje je bardziej jako ciekawostki historyczne. Duza ich ilosc w Twoim poscie, moze byc konsekwencja tego konceptu 'upodabania sie do innych', lecz moge sie mylic. Widac jednak, ze masz spora wiedze na ten temat.

Chetnie dokladniej bym sie odniosl, ale niestety czas nie pozwala:)


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Druga sprawa to moim zdaniem powinienes uwazac na to 'dziedzictwo kulturowe'. To nie jest tak, ze mamy wiekszy np. pociag do kobiet czy pieniedzy bo tacy sie urodzilismy i jest to genetycznie przekazywane w nasieniu od ojca czy od matki. Tak kreuja mlodych ludzi media, rodzice, otoczenie - nabywaja oni przekonania, ktore pozniej kreuje ich zycia (wiekszosc ludzi zyje historiami, ktore maja czasami prawie tyle lat co oni sami) .

Nie jesteśmy równi, różni się rodzimy, mamy różne pociągi, różne predyspozycje a to wszystko jest sprawa naszej genetyki. Co by nie robić jako biali urodziliśmy się z lepszymi predyspozycjami do bycia innowacyjnymi i wynajdowania nowych rzeczy. Żółci się rodzą z lepszymi umiejętnościami poprawiania i udoskonalania tego co jest a czarni z lepszymi predyspozycjami fizycznymi. Są sprawniejsi fizycznie jednak mniej sprawni umysłowo. Żółci są o wiele bardziej pracowici od białych ale za to biali mają sprawniejsze mózgi.

Geny mają w tym swój udział ale nie tylko one są jedyną rzeczą wpływającą na nas. Środowisko. Czarni się rodzą w klimacie w którym nie ma zimnej pory roku przez co skupiają się bardziej na teraz niż na przyszłości. Nie wyrobił się u nich zmysł myślenia długoterminowego. Są szczęśliwsi, większy odsetek poświęca się sztuce muzyce i innym umiejętnościom wpływającym na szczęście ale nie mającym nic wspólnego z przedsiębiorczością. Przez ich wartości i stosunek do życia czarni dostając lekarstwa na aids od białych zaczęli pędzić z nich bimber.

W moich powyższych wypowiedziach pominąłem dwa dość istotne wątki. Poza jedzeniem i trybem życia religia również odgrywała bardzo ważną rolę (i dalej odgrywa) w kształtowaniu wojowników, władców i plebsu. Jednak nie chcę tego tematu zbytnio rozwijać bo mam dość negatywny stosunek do religii a wiele osób jest przewrażliwionych na tym punkcie. Drugą sprawą bardzo istotną jest klimat. Ciężki klimat wspomaga twardość i siłę. Najsilniejsze ludy cechowały mordercze wręcz warunki klimatyczne (np. Wikingowie) zawszę zresztą ludy górskie bądź morskie w starciu z rolnikami wygrywały bez większych problemów.

Napomknę jeszcze trochę o religii. Dla Wikingów walka była świętością, celtyccy druidzi tak kierowali ich wojownikami że według Wikinga walka i picie były zabawą bogów. Wikingowie dzięki takiej religii mimo iż byli wielkimi bydlakami nie walczyli w zbrojach. W ich raju mogli ciągle walczyć i ucztować więc nie bali się śmierci. Rzymianie mieli z tym problem bo obawiali się tych "szczęśliwych prymitywów którzy mieli mylną wiarę". Zresztą jak mieli się bić z kimś kto i tak nie miał nic do stracenia to nic dziwnego że pojawiają się obawy. Tak czy inaczej religijnych aspektów nie będę dokładniej omawiał bo i pisać tak szczegółowo mi się o tym nie chce, wolę takie rzeczy omawiać w realu.

Ogólnie wiem o co Ci chodzi z tym całym byciem indywiduum ale zauważ parę rzeczy. Ludzie nie są wyjątkowi. Fajnie jej pasją są cymbałki gra na nich od 15 lat, jego pasją są motory i zawsze chciał zostać motorem a Gośka uwielbia skakanki i ma ich całą szafę. Tylko to nie czyni tych ludzi wyjątkowymi, bardzo dużo osób ma takie same zainteresowania. Jesteśmy ludźmi, jesteśmy pełni ograniczeń musimy jeść, musimy oddychać, oddawać pokarm, spać. Wiem, że moja ideologia jest o wiele mniej przyjemna od ideologii "mogę wszystko" ale wolę żeby było prawdziwie niż przyjemnie.

Najlepszym biegaczem nigdy nie będzie osoba której genetyka jest bardziej neandertalska niż kromiańska. Neadertal ma szersze biodra co sprawia że jest beznadziejny przy bieganiu i rzucaniu ale za to jest silniejszy, łatwiej nabiera masy, etc. Oczywiście w dzisiejszych czasach to wszystko jest tak pomieszane że coraz trudniej wychwycić kto jest kim ale nie zmienia to faktu że mamy inne predyspozycje. Ja mam chujową genetykę do nabierania masy. Od 7 miesięcy wypruwam sobie żyły ciężkością treningów a i tak masa nie idzie mi tak jak powinna, genetyka robi swoje, jednak dalej szukam nowych sposobów może jakiś okaże się skuteczniejszy (w co wątpię).

Ok media i społeczeństwo wmówiło mi że bycie przypakowanym = szczęście ale czy to coś zmienia jeśli mi to służy? Czy naprawdę tak dużo zmienia jeżeli czuję się dobrze osiągając dużo pieniędzy, osiągając super muskulaturę, mając duży wybór u kobiet? Jeśli coś nam służy i sprawia szczęście to czy warto tego się pozbywać na siłę? Człowiek to zwierze myślące. Mamy w sobie część zwierzęcą i część boską. Zaniedbywanie jakiejś ze sfer jest złe. Sfera zwierzęca potrzebuje seksu, siły, dominacji. Sfera boska potrzebuje innego rodzaju bodźcy pomocy innym etc. Nie widzę nic złego w chęci zaspokajania naszej "niżej" sfery aby można było później zająć się zaspokajaniem wyższej.

Co do czasu to rozumiem, każdy ma z nim tak samo.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

ilidek,

Zaczne od tego postu o zdrowiu. Dobry post, widze ze masz sporo wiedzy na temat roznych podejsc co zdecydowanie mi sie podoba.

Jesli chodzi o badania to akurat jestem w 100% swiadomy ze mozesz udowodnic w nich to co chcesz. Philipp Morris zrobil jakis czas temu badania pokazujace ze palenie nie jest szkodliwe. Nie byloby w tym nic dziwnego gdyby nie to ze sa wlascicielami wiekszosci najwiekszych marek papierosow na swiecie obok BAT. Kiedys trzeba bylo sie zastanawiac kto zrobil dane badania a dzis kto za nie placi.

Ale na pewno Twoj post dal mi do myslenia zeby nie poprzestawac na kilkunastu pozycjach i ciagle rozszerzac swoja wiedze. Sprawdzac rozne podejscia i znalezc to co bedzie dla mnie najlepsze. Po przeczytaniu tego co napisales zlapalem sie na tym ze ucze ludzi kwestionowac swoje mysli wlasciwie w kazdej dziedzinie zycia a poprzez kontrast 2 roznych fotografii zaczalem znajdowac u siebie niezakwestionowane mysli odnosnie zdrowia.

Naprawde dobry post, wielkie dzieki


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

manti,

Druga sprawa to moim zdaniem powinienes uwazac na to 'dziedzictwo kulturowe'. To nie jest tak, ze mamy wiekszy np. pociag do kobiet czy pieniedzy bo tacy sie urodzilismy i jest to genetycznie przekazywane w nasieniu od ojca czy od matki. Tak kreuja mlodych ludzi media, rodzice, otoczenie - nabywaja oni przekonania, ktore pozniej kreuje ich zycia (wiekszosc ludzi zyje historiami, ktore maja czasami prawie tyle lat co oni sami) . Na wzór słow: 'swiat do okola jest tym co myslisz'. Malo ktory czlowiek dowiaduje sie w swoim zyciu, ze jest zaprogramowany by myslec w dany sposob, ze ma przekonania, ktore mozna kwestionowac i to, ze nie urodzil sie z pociagiem do wodki, bo jest Polakiem, jak to powtarzaja mu starsi czlonkowie jego rodziny. Malo ktory czlowiek zaczyna sie w ogole zastanawiac dlaczego mysli w dany sposob. Pisze to, bo takie myslenia moze byc bardzo niebezpieczne. Zreszta nie moze byc, ale jest dla wielu ludzi, zwlaszcza mlodych ludzi, ktorzy wierza, ze miejsce ich urodzenia (w tym przypadku Polska) zobowiazuje ich do picia.

Tak w zupelnosci sie zgadzam, kiedys nawet caly filmik o tym zrobilem:

-Ludzie wybieraja studia bo sa modne, bo tak chca rodzice bo tak robia koledzy
-Wybieraja partneera zyciowego zeby neie byc samotni
--lubia szybkie samochody bo zobaczyli gdzies na filmie jak laska leci na szybki samochod wiec zrobili sobie powiazanie - jak bede mial szybki samochod to laska bedzie moja
-czytaja komentarz w gazecie i potem przedstawiaja go jako swoj wlasny
-czytaja ze jakas praca jest pewna i dobrze platna i potem daza do tego zeby ja miec
-pija alkohol bo tak "sie robi" nie kwestionujac tego
-robia sie na macho bo np jakas kolezanka mu kioedys powiedziala ze kobiety lubia takich facetow i ktos spedza cale zycie zeby zostac macho

Zgadzam sie, ze wiekszosc ludzi nie mysli, ale powtarza, nie kwestionuje swoich mysli, celow, planow. Nasze "dziedzictwo" to nic innego jak niezakwestionowane schematy kolektywne w oparciu o ktore ludzie funkcjonuja w spoleczenstwie. Np stresujaca dobrze platna praca i wakacje 2 razy w roku sa dzisiaj takim standardem spolecznym ze ludzie godza sie na niego w ogole nie kwestionujac ze mozna inaczej. Zamiast tego otaczaja sie potakiwaczami ktorzy potwierdzaja ich wersje rzeczywistosci.


ilidek Autor wątku
ilidek
Dołączył: 06.07.2010

Lechu Manti ja się zgadzam z Waszymi argumentami. Zgadzam się że beznadziejnie jest być w związku z osobą tylko dlatego że boisz się zostać sam, beznadziejnie jest być w religii tylko dlatego że boisz się wiecznego potępienia. Te stany zdecydowanie nie są dobre ale zauważcie, że ja nie o tym pisałem. Pisałem o pragnieniu / żądzy posiadania więcej, bycia lepszym. Pisałem o powiększaniu swojego dobrobytu, odnoście się do tego.

Wyciąganie swojej ręki po więcej pieniędzy, po więcej kobiet czy po lepszą sylwetkę jest bardzo dobre. Rozwija nas. Tylko nie wiem jak Wy to odbieracie. Jeśli odbieracie to jako: "jeśli tego nie będę miał nie będę szczęśliwy" to nie dziwię się że wytykacie błędy i słabości takiego rozumowania. Odniosę się do siebie i na sobie podam przykład. Mam duże ambicję, chcę dużo osiągnąć i nie chodzę wkurwiony i nieszczęśliwy na co dzień, czuję się spełniony i szczęśliwy co nie zmienia faktu że nie chodzę uśmiechnięty jak kretyn.

Moje ambicje są bardzo duże nie zmienia to jednak faktu że czuję szczęście jak biegam, czuję szczęście jak ćwiczę na siłowni, czuję się szczęśliwy jak spotykam się z innymi osobami i po prostu gadamy. Ambicje nie zabierają mi spełnionego życia. Kocham siebie za swoje błędy i wady bo dzięki temu mam nad czym pracować i jest ciekawiej. Pokochałem te moje poranne lodowate prysznice. Robię je od ~10dni. Oblewając się najzimniejszą wodą w kranie nie myślisz o niczym, nic nie ma znaczenia po prostu jesteś obecny w tej danej chwili. Nie ma planów, celów, rozważań, jest tylko teraz. Podczas spaceru po śniadaniu rozmyślam sobie nad tym za co mogę wdzięczny i co już osiągnąłem. Kocham słuchać muzyki. Dzięki takim rzeczom czuję się spełniony, tych rzeczy mogę doświadczać nawet jak zarabiam tylko te 2 - 2.5k miesięcznie. Tych rzeczy mogę doświadczać będąc singlem o słabej budowie. Nie ma to jednak żadnego wpływu na pragnienia i ambicje. Bo ambicje i pragnienia są dobre, pozwalają nam siebie odkryć lepiej i uwalniają nasz charakter.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Najwazniejsze jest to co jest dobre dla Ciebie. Jesli czujesz sie szczesliwy to rob to co dziala, a jesli cos nie dziala to rob cos innego - proste:)

Pisałem o powiększaniu swojego dobrobytu, odnoście się do tego

Nie mam nic przeciwko temu, wrecz uwazam to za konieczne, ale nie uzalezniam od tego swojego byc albo nie byc. Dobrobyt jest skutkiem ubocznym tego jak zyje i na jakim poziomie znajduje sie obecnie moja osobowosc ale nie definiuje mnie jako czlowieka. Pracuje z pasja, staram sie robic glownie rzeczy ktore uwielbiam, ciagle pracuje nad soba a dobrobyt staje sie naturalna konsekwencja tego ze rozwijajac siebie jestes w czyms dobry i znajduja sie ludzie ktorzy chca Ci za to placic.

Jesli chodzi o ambicje to ma ona 2 strony medalu. Na obecnym etapie na ktorym jestem mam podobne zdanie do Ciebie, ale zdaje sobie sprawe ze po 10 latach takiego zycia Twoj swiatopoglad sie zmieni:) Pamietam jak byl moment w moim zyciu kiedy zlapalem sie na tym ze nie bylem w stanie cieszyc sie nic nie robieniem i zaczalem myslec jak moge to zmienic zeby cieszyc sie praca a nie sie od niej uzalezniac. Z drugiej strony znam swoje ograniczenia i wiem ze nie rozumiem jeszcze wszystkich mechanizmow w kontekscie ambicji dlatego pozostawie moja odpowiedz na obecnym etapie dajac sobie mozliwosc dopowiedzenia czegos w przyszlosci kiedy bede wiedzial wiecej niz dzisiaj

pozdr