Witam na wstępie wspomnę, że sporo czasu zmagałem się z tiltem szeroko pojętym. I tak naprawdę w 98% poradziłem sobie z tym.
Jednak mam taki jeden problem który mnie nurtuje. To także według mnie jest tilt. Gram 6maxy NL10, 9 stolików. Wiadomo dość swingowa odmiana. A mianowicie w sytuacji kiedy wariancja nie jest po mojej stronie gram za dużo. Ostatnio miałem taki dzień gdzie zagrałem może 7-8k hands i byłem 14 bi na minus. I to też nie odmieniało się w formie, że grałem źle i oddawałem za darmo i przestałem grać A -game. W tym rzecz, że tak nie było i 8z 14 bu to były przegrane stackowania się z QQ+ a także łapałem dziwne backodry.
A jednak ja mimo to, że zdawałem sobie sprawę, że wariancja dziś jest nie po mojej stronie grałem kolejną 2,3,4,5 itd sesje. I zamiast zaprzestać po skoczeniu 1 czy 2 sesji gdzie byłem tam 3-4bi minus to odpalam kolejne.
Gram z dość konserwatywnym BRM 50bi na limit więc nie odczułem tej straty zbytnio ale analizując moją grę kilka miesięcy wstecz to sytuacja po raz któryś powtarza.
Może ktoś ma podobne doświadczenia i podrzuci jakiś pomysł aby nie grać w taki sposób.