Mam wrażenie, że chyba to jest jednak to od 20k jestem breakeven na nl10, wiadomo część przetiltowałem, część to coollery, ale ilość cooleri do rąk przetiltowanych mnie przeraża w tym miesiącu. Poprzednie dwa były 6-8bb/100, więc nie chce mi się wierzyć, że jestem gorszym gracze niż 2 miesiące temu. Jestem nawet pewny, że moja gra jest lepsza - ale moje sesje to dwa różne światy.
1) Karta mi idzie miażdżże rywali, jak się stakuje to moje ręce zwykle się utrzymują. Gra się układa wynik też jest zwykle wtedy dobry.
2) Kiedy gram z 4-5 fishami na stoliku i czuje się tak jakby każdy chciał mnie wybluffować i kiedy robię w końcu hero call - zawsze widzę NUTSY i myślę sobie wtedy - jasna cholera gość gra 60%, trafiam na niego TPGK i gość na riverze i tak pokazuje mi lepszy układ...to jak ja mam wygrywać w tej grze?
Tak złego miesiąca nie miałem nigdy, na jedna moją sesje dobrą przypada 3-4 bardzo złych kiedy nie jestem w stanie wygrać, a moje nutsy są suckotowana, raz za razem. Zawsze jestem tym który trzyma KK vs AA.
I teraz pytanie jak nie stracić wiary w swoje umiejętności, jak utrzymać wysoki poziom motywacji kiedy nic ci nie wychodzi.