Witam,
nie radze juz sobie z downswingiem, moja zla gra czy jak to nazwac.
Wlasnie przebrala sie miarka, juz poprostu nie moge. Wrocilem do pokera po 4 miesiacach w czasie ktorych nie bylem w stanie grac z powodow osobistych.
Obejrzalem filmiki muckinfelli zrobilem sobie ladne notatki, rozpisalem sobie tableke, pisze notatki na graczy i staram sie grac najlepiej jak potrafie.
Wiec jak mozna zdychac ciagle na mikrolimitach? Robie co sie da i ciezko jest cokolwiek ugrac a wystarczy popelnic jeden blad i cala praca sprzed 30 minut idzie sie je***!
AA. KK, QQ jeszcze mi nic nie wyplacilo konkretnego od kilku tysiecy rak, kazde zagranie to conajwyzej kilkanascie centow. Jesli nie strata bo musze rezygnowac gdy mam KK na flopie pojawia sie A i fish zagrywa 3bet. Tak sprawdzalem goscie maja wtedy te Asy, sety 2 parki o tym wiecej w dalszej czesci postu.
Gdy sie wkoncu uda jakims cudem zagonic fishe pod kat i wejsc all- in to nagle chwytaja swoje magiczne karty, ludzie ktorzy graja 87/3, calluje mojego all ina AT ja mam AK i chwyta ta cholerna karte, TT na rece, AKT mono na boardzie turn jakas nieznaczaca karta wchodze all in, gosc ma QQ ale lapie kolor na riverze. Miazdzylem typa w 70%. Ile mozna ogladac takie rzeczy??
I moj najwiekszy leak: nie wierze fishom gdy strzelaja mi 3 betem. Poprostu nie daje wiary gdy mam pozycje na fisha ze statami 80/10 siedze na tym cholernym stoliku, karty mi nie ida, a jak trzymam to AA to nie dostaje calli, za to gdy mam cos trashowatego to jakby widzieli moje karty 3 bet i folduje. Wkoncu znowu wpada cos konkretnego jak ten prosty przyklad: mam KK i na flopie Axx i dostaje 3beta od tego fisha na ktorego poluje od 40 minut. Tak on ma tego asa, oczywiscie ze ma.
Wczoraj w pracy nic sie nie dzialo, posciagalem kilka artykulow na netbuka, wzialem moja kartke z notatkami ktore robie w czasie gry no i wyszlo mi ze moj najwiekszy leak to wlasnie ta niewiara w te 3 bety. Sprawidzilem to w HMie i jakby dac prosty przyklad:
Na callowaniu takich 3betow zyskuje 8$ a trace 15$
Jesli zrezygnuje z takich zagran calkowicie i bede dawal wiare kazdemu to nie zarobie 8$ ale nie strace tez 15$ wiec powinienem zaoszczedzic 7$.
Wyjatki stanowia nutsy i monster drawy.
Tak postanowilem, wczoraj wszedlem na stoly jak nowonarodzony i przesralem 21$ na NL5
Tak, magiczne karty, frustracja i oczywiscie tilt i znowu callowanie glupiego 3beta i poprostu poszedlem spac.
Dzisiaj wchodze na stoly i gram mega spokojnie, wszystko fajnie, kasa do przodu i znowu to samo co wczoraj, bylem na + ale wystarczyly 2 rozegrania i znowu na -
Nie wiem co teraz robic, przed przerwa mialem ugrane 60$ i siedzialem juz na NL5, po powrocie jestem 32$ do tylu i nie wiem co robic, kombinacja tego ze moje monstery nie sa wyplacane, jesli juz dostaje calle to zaliczma bad beaty + moja walka z moim najwiekszym leakiem i tiltem ktory pojawia sie zaraz po bad beatach mnie juz wyczerpuja.
No i rzucilem palenie, wczoraj... tak sobie pomyslalem ze skoro wydaje jakies 180 zl kazdego miesiaca na fajki to mozna by je rzucic i powiekszac sobie tym bankroll, ale chyba jednak bedzie trzeba zajarac