Przejdź do forum
A gdy kończymy sesj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

A gdy kończymy sesję na minusie...

5 Posty
4 Użytkownicy
0 Reakcje
1,017 Wyświetlenia
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012
PokerStrategist

Chciałbym poruszyć temat Kończenia sesji z ujemnym bilansem.
Co wtedy. Czytamy nie raz - nie bój się kończyć sesji ze stratami. Przychodzi nowy dzień, czegoś się tam podszkoliliśmy, szło fajnie, ale raz drugi trzeci, przegrywamy. Overall results, sesja na minusie, dodajmy jakis bad beat który nam nie wszedł.
Ok, mieliśmy się nie bać kończyć na minusie, więc gasimy room, zrobiliśmy jak trzeba. Ale teraz, gaśnie motywacja do dalszej gry/nauki przynajmniej na parę godzin, gaśnie chęć przemyślenia sesji, bo koncowo dobijajacy bad beat mówi nam - "było by dobrze/lepiej gdyby nie wariancja, zagralem dobrze". Fakt faktem, jak już zmusimy się do prejrzenia sesji, są spassy, ale i tak trzymamy się wersji - ten bad beat, spowodował że z przodu jest minus. Nauczylismy sie już odchodzic od stołu, choć z początku ciężko o to i czesto po prostu popadamy w tilt.
Można powiedzieć, że to o czym piszę teraz jest pewnym rodzajem tiltu. Nie tiltujemy, widząc słabszą grę odchodzimy od stolika. Ale też, mija jakiś czas, kilka godzin albo noc, zasiadamy przed komputer i myśl - zrobie przegląd ostatniej sesji, zastępuje nam myślenie typu - "zagram jeszcze raz, tym razem nie będzie bad beatów, jakieś spassy pamiętam, więc postaram się ich nie grać" . I teraz są dwie sytuacje. Stracimy znów pieniądze, i popadamy w błędne koło, wszystko wygląda jak dzień wcześniej. Wykres ciągnie do dołu...

Lub, analogicznie, zyskaliśmy parę BI. Zeszliśmy od gry, by powrócic w wielkiej chwale po czasie,
-po co session reviev
-już będe grać lepiej
- nie było bad beatów i gram mistrzowsko .
- dzisiaj musze jeszcze podwoic albo potroic winnings
- nie potrzebuję więcej nauki
- muszę się sprawdzić raz jeszcze
Umysł nastawiony na zwyciężstwo, ale wciąż niedopracowany, sesje wyglądają jak sinusoida. kilka na plus, kilka na minus, z moźliwością przeskoczenia do punktu wcześniejszego.

Trzeba tu coś poprawić, grę? chyba nie od tego powinno się zacząć. MINDSET? jak najbardziej, przyczyna leży w myśleniu, bo myśląc trzeźwiej, poleciał by ten session reviev, poleciały by posty w dziale rąk i jakies artykuły. Ale, co dokladnie jest tu problemem i jak sobie z tym poradzić ? Nastawić się na zwyciężstwo nie jest wcale ciężko, jest to ważne i chyba jest podstawową rzeczą na jaką nastawić się powinien chcący być dobrym gracz. Największe bariery i możliwości są skryte w naszych głowach, więc ok. Ale tu potrzebne jest coś więcej, trzeba dostrzec, i dostrzegać nie tylko chęć wygrywania, ale również potrzebę rozwoju, nie w postaci - odklepie jeden dwa filmy, zanotuję to co tam powiedzą, wbiję do głowy. Tu trzeba dostrzec dokładny problem naszej gry/rozwoju. I właśnie to jest tym, czego nie potrafię odkryć. Jeżeli chcę zrobić krok do przodu, znam swój cel i krążę w kółko, rzeczą którą powinienem zrobić powinno być znalezienie punktu, w którym się aktualnie znajduję, tak?
Ale, to wszystko w dalszym ciągu jest błądzeniem po omacku, gdyż, niszczą spassy, niszczy wariancja, bad beaty, niechęć do dalszego rozwoju, i sam fakt, że po prostu uczymy się źle. Fakt, że przeciez nasz wykres to wspomniana wcześniej sinusoida, że tym razem to był bad beat i następnym razem się uda. W takim razie, na co nastawić powinien się chcący rozwoju gracz, dokładniej. Co powinien wyrzucić ze swojego myślenia, a na co zwrócic szczególną uwagę? Jak wyjść z tego błędnego koła, i w końcu... jak Pokonać siebie ?

uznałem ze rozwój pokerzysty to przede wszystkim dzienna próba pokonania siebie, gdybym codziennie grał coraz lepiej, a dzien później tak że byłbym w stanie siebie ograć z dnia poprzedniego, byłbym zwyciężcą. Gdybym codziennie uczył się dużo, a następnego dnia, zaskakiwał siebie swoim jeszcze większym parciem do celu, osiągnął bym wszystko. Więc, w jaki sposób można zostać pokonanym, przez samego siebie ? (chyba właśnie sam odpowiedziałem sobie w głowie na to pytanie, ale niech pojawi się ktoś chetny do dyskusji

ps; kur pisać dobrze jest pisać takie rozkminy, początkowo post zawierał dwa zdania, potem do głowy wpadały pomysły, jeden za drugim)


Odpowiedz
Cytat
4 odpowiedzi
PatrykG
Dołączył: 25.01.2010
PokerStrategist

Ludzie czasem inaczej podchodza do wszytkiego, zalezy tez od czynnikow startu swojej przygody z kartami. Jedni maja cos takiego, ze lubia ryzyko w zyciu, majac w tym talent do zarabiania na tym. Ten drugi zas marzy o tym by byc wygrywajacym pokerzysta, ale to nie obejdzie sie bez ciezkiej pracy. Tutaj decydujace jest przyswajanie wiedzy. Jak wielkiej i jak szybko to zalezy od hard work. Na pewno czerwona kreska motywuje do takiej roboty. Trzeba walczyc!!! Jak Bog nie dal talentu, to samemu trzeba zapracowac.

srr za bledy, zbakany jestem


Odpowiedz
Cytat
bearlock
Dołączył: 06.01.2010
Oldschool Grinder

Mam identyczny problem ,sam poczytam jakis dobrych rad ..


Odpowiedz
Cytat
kawe
Dołączył: 07.04.2008
PokerStrategist

Wydaje mi się że nastawienie się na wygrane jest sporym błędem. Może działać tylko chwilowo ale wg. mnie masz spore minusy takiego myślenia np.:

- wygrywasz to się nie uczysz | przegrywasz wtedy dopiero siadasz do nauki
- zamiast patrzeć stricte na dany hand, na najbliższą decyzje w głowie masz tylko "oby sesja nie była na minus" co na pewno nie przekłada się na najlepsze decyzje jakie jesteś w stanie podjąć.
- kiedy grasz dobrze a wariancja robi swoje to dochodzą do głosu tylko negatywne emocje no bo przecież "jakto?! ja chce wygrywać a tu wariancja takie rzeczy...."

Nie będę wypisywał wszystkich minusów które mi przychodzą na myśl bo dużo tego jest a niektóre to materiał na oddzielną dyskusje. Wg. mnie dużo lepsze jest nastawienie się na rozwój, na stawanie się lepszym pokerzystą, na podejmowanie coraz lepszych i trafniejszych decyzji nie na $$$ które "dziś czy jutro urwiemy" a na to by jak najwięcej handów z którymi się stykamy były zagrane w najlepszy przez nas możliwy w danej chwili sposób. Od razu nasuwa mi się sporo plusów takiego myślenia m.in.:

- nie ma znaczenia czy ostatnio żere czy też nie, uczysz i doskonalisz się ciągle bo Twój cel to rozwój
- podczas gry skupiasz się na danym handzie a nie na tym że np. "kurrr ostatnie 2 all-in mimo że były 80-20 to nie weszły i sesja będzie znowu w dupe". Takie rzeczy jak nie udany all-in nie ma wtedy znaczenia (lub chociaż dużo mniej oddziałuje) bo patrzysz na decyzje i jest to raczej "kurde, dobrze przeczytałem gościa i wiedziałem że ten all-in jest mega z przodu!"
- po zamkniętej sesji myślenie nie idzie w "jeb*na wariancja... mam dość poksa na dziś" lub "no ładnie, 6bi w 1k handów, ostro miażdżę". Myślenie wtedy idzie bardziej w kierunku, "hmmm, jak można było rozegrać ten x/r z JTs inaczej...", "nie jestem pewien czy ten open 4bet z AK był najlepszą opcją ale mogę wrzucić na forum i dowiedzieć się co inni myślą"
- Nie patrzysz na te 3-6 sesji które są "x bi" na minus. Idziesz do przodu z tak samo chłodną głową i uczysz się ciągle.

---> z tego wszystkiego wychodzi jedna ważna racja "skup się na jak najlepszym wykonaniu swojej pracy a wyniki przyjdą same. Staraj się grać jak najlepiej i ciągle rozwijać a Twój rosnący roll będzie po prostu konsekwencją Twoich posunięć"

Na razie tyle :P niech inni się wypowiedzą. Co do sposobów "zmiany" myślenia to musisz sam przewertować forum mindsetu, poszukać np. o "The Work".

pjona!


Odpowiedz
Cytat
ohayonippon Autor wątku
ohayonippon
Dołączył: 11.03.2012
PokerStrategist

dobra, wyszedłem ostatnio na fajny plus, i znowu , sesja pochłaniająca wiekszosc.. a co jest najgorsze? Wynik jest spowodowany złą grą, a dodajmy do tego, ze w nastepnej sesji bad beaty mogą zepsuć nam krew. ech... tu nie bad beaty byy problemem. a co jest dla mnie najgorsze. gdy wpłacamy ciemną pojawiając się w rozdaniu, albo gdy mamy okazję callnąć. kilka razy teraz tak checkowałem sobie, gdy wpadł set wchodziłem do konca... przegrałem za każdym. ach, i po co te zagrania z poza strategii. :facepalm:


Odpowiedz
Cytat