Paryż miasto marzeń !!
Witam, chciałbym się z wami podzielić moimi wrażeniami z wycieczki do Paryża. Zabrałem tam moją dziewczynę, najpierw miał być Wiedeń ale postanowiłem, że Paryż to miasto zakochanych a poza tym miałem pewien plan
Wyruszyliśmy busem z Torunia do Poznania. Tam czekał na nas przewodnik i Autokar. Podróż z Poznania do Paryża trwała ... UWAGA .... 24 godziny !!! Ale powiem wam, WARTO było jechać nawet dłużej, po ty co tam zobaczyliśmy, chcemy tam jeszcze wrócić. Mieszkaliśmy pod Paryżem w hotelu, niby średni standard ( turystyczny czy jakiś - nie znam się ) ale był naprawdę świetny. Obsługa o wszystko dbała, pokoje oczywiście z łazienkami, łóżka niesamowicie wygodne, (po powrocie do polski sprawdziłem ile kosztował materac z tego łóżka na którym spaliśmy... 6-7 tyś zł. ) .
Ok , więc tak, pierwszego dnia ... szczerze to nie pamiętam co było każdego dnia bo wycieczka była rok temu, ale opiszę wam co tam widzieliśmy.
Francuzi to bardzo miły naród
oczywiście najlepiej jak się zna francuski, bo ja znając angielski miałem problemy w McDonaldzie. Poszliśmy coś zjeść, a gdzie najtaniej ? McDonald
podchodzimy do kasy i mówię po angielsku jaki chcę zestaw ( w sumie to 2 zestawy), kobietka za ladą odpowiedziała : "???????" , no to ja jeszcze raz po angielsku , i jeszcze z pokazywaniem... niestety ona nie załapała. Poszła po kierownika. Przyszedł gość w garniturze , to się ucieszyłem ze w końcu ktoś kumaty, a tu niespodzianka... tylko język francuski
koniec w końcu zamówiłem , to był ostatni raz jak jedliśmy na mieście. Potem kupowaliśmy tylko w marketach m.in. bagietki i różne sery ( no i oczywiście za każdym razem jakieś inne wino ). Prawie w każdym miejscu w którym coś zwiedzaliśmy było mnóstwo.... mudżynów ![]()

Oni byli po prostu niesamowici !! Fantastyczni !!!
Każdy z nich był obwieszony setkami breloczków, figurek i innych deperelek
Z jednej strony byli natarczywi ale w taki fajny sposób. Każdy z nich spotyka na co dzień setki turystów i podłapują jakieś słówka
oczywiście po polsku też
jeden z nich wszedł podczas naszego postoju do naszego autobusu wołał do takiej kobiety : " Ania ? Mania ? Kania? Mamuśka I Love you ! " potem jeszcze dodawał " tanio , manio , tanio, manio , kupić " wszystko taką łamaną polszczyzną
pomimo tego, że był upał około 35 stopni , niektórym było chłodniej ![]()

To na razie tylko małe ciekawostki , dziś wieczorkiem, albo jutro z rana napiszę co zwiedzaliśmy.












