Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Zagadka :)

57 Posty
25 Użytkownicy
0 Reakcje
13.7 K Wyświetlenia
Przemo88
Dołączył: 21.12.2008
PokerStrategist

Napisane przez darsOK

Napisane przez Przemo88

Zakłada się, że domy ustawione są w jednej linii (1-2-3-4-5), a określenie "po lewej stronie" w punkcie 3. dotyczy lewej strony z perspektywy naprzeciw tych domów (tj. dom o numerze n jest bezpośrednio po lewej stronie domu n+1).

jak rozumiem to zdanie to po lewej stronie domu 2 jest dom 3 ?

eeeee...ze jak? ^^

dom numer 2 = n
3 = n+1

czyli dom o numerze n jest po lewej od n+1, wiec 2 jest po lewej stronie 3, mi sie tam wszystko zgadza :P

Po prostu kolejnosci 1 2 3 4 5 odnosci sie do widoku tak, jakbys stal przed tymi domami ustawionymi w linii tak że dom numer 1 jest na początku z lewej, a 5 jest ostatni po prawej.


ajakuba
Dołączył: 22.03.2009
PokerStrategist

Napisane przez darsOK

jak rozumiem to zdanie to po lewej stronie domu 2 jest dom 3 ?

Nie. Po lewej stronie domu 2 jest dom nr 1


Już 3 razy rozwiązywałem tą zagadkę ;p

I za każdym razem jak znowu ktoś ją zadaje to nie pamiętam wyniku i trzeba rozwiązywać od nowa ^^


letsgamble92
Dołączył: 16.05.2010
PokerStrategist

Napisane przez Przemo88

Napisane przez lemens
:f_thumbsup: nieźle :) mam jeszcze jedną ale tym razem poziom hard :D

Wchodzi ślepy marynarz do knajpy i mówi do kelnerki " poproszę martwego surowego albatrosa " ta zaskoczona przynosi mu zamówione danie. Marynarz bierze kęsa po czym popełnia samobójstwo strzelając sobie w głowę.

Dlaczego tak zrobił ?

Marynarz razem z 2 kumplami rozbili sie na bezludnej wyspie. Po pewnym czasie jeden umarl z glodu. Kolega powiedzial ze go pogrzebal. Pozniej powiedzial ze znalazl martwego albatrosa ktorego moga zjesc. Zjedli go i przezyli do czasu az ich uratowano. Slepy marynarz zamowil teraz albatrosa, zobaczyl ze nie smakuje tak jak tamten = zjadl martwego kolege. Wiec sie zabil. :P

co za idiotyzm :facepalm:


Kemor
Dołączył: 19.03.2007
Oldschool Grinder

po rozpisaniu wyszlo mi ze to :

Niemiec

Jesli to wszystko to powinno zajac ok 10 min na spokojnie


galer
Dołączył: 06.05.2008
Oldschool Grinder

Napisane przez Przemo88

Napisane przez lemens
:f_thumbsup: nieźle :) mam jeszcze jedną ale tym razem poziom hard :D

Wchodzi ślepy marynarz do knajpy i mówi do kelnerki " poproszę martwego surowego albatrosa " ta zaskoczona przynosi mu zamówione danie. Marynarz bierze kęsa po czym popełnia samobójstwo strzelając sobie w głowę.

Dlaczego tak zrobił ?

Marynarz razem z 2 kumplami rozbili sie na bezludnej wyspie. Po pewnym czasie jeden umarl z glodu. Kolega powiedzial ze go pogrzebal. Pozniej powiedzial ze znalazl martwego albatrosa ktorego moga zjesc. Zjedli go i przezyli do czasu az ich uratowano. Slepy marynarz zamowil teraz albatrosa, zobaczyl ze nie smakuje tak jak tamten = zjadl martwego kolege. Wiec sie zabil. :P

To poważnie jest dobra odpowiedź na tą zagadkę? :f_ugly:

Jeśli tak to ja zaproponuje swoją odpowiedź, tak samo łatwą do wydedukowania:

Dawno, dawno temu, w odległym kraju, żył sobie człowiek, którego marzeniem było spróbowanie wszystkich rodzajów mięs na świecie.
Mięs ssaków, gadów, płazów...wszystkiego co dało się upiec i dobrze przyprawić. Zaciągnął się więc na statek, by odwiedzając różne kraje i spotykając ludzi z całego świata, dać upust swojej obsesji i mieć okazję do degustacji rozmaitych, najbardziej egzotycznych potraw.

Podróżował tak przez niemal całe swoje życie. Zwiedził arktyczny i tajemniczy kontynent, wędrował po wielkich polach piasku w Afryce, spoglądał na majestatyczne szczyty gór w Tybecie (choć tam akurat nie znalazł żadnego mięsa bowiem mnisi są wegetarianami). Na dzikim lądzie, pojmany przez straszliwe plemię kanibalów stracił oczy, gdy wódz nabrał ochoty na małą przekąskę przed głównym daniem na które składała się załoga statku naszego bohatera.
Samotnego i zziębniętego w bambusowej klatce odnalazł i uratował oddział Legii Cudzoziemskiej przemierzający tamte regiony w poszukiwaniu miłości, szmaragdów i krokodyli. Wódz zostawił go bowiem na deser i gdy pozostali członkowie załogi zwiedzali już ciemne zakamarki tubylczych żołądków, on czekał na swoją kolej w zamknięciu.
Wyprawa jednak nie poszła na marne, bo w oczekiwaniu na wielka ucztę, tubylcy tuczyli więźniów rozmaitymi mięsiwami, by załoga prezentowała się godnie w bulgoczącym kotle, gdy nadejdzie ich czas.
Dzięki temu nasz bohater mógł dopisać kilka ostatnich, brakujących pozycji na swojej -To Eat- liście.

Został mu tylko jeden, ostatni rarytas do spróbowania, o którym marynarz zapomniał całkowicie, gdyż pływając na okrętach, po morzach całego świata zbyt często widział latające wysoko kształty i z czasem przestał zwracać na nie uwagę. Albatrosy - te majestatyczne ptaki unoszące się gładko nad okrętami, przyjaciele wszystkich wilków morskich widniały jako ostatnia pozycja w jego menu.
Ze smutnym uśmiechem zaciągnął się na statek zmierzający w rodzinne strony marynarza, by tam spróbować w jednej z licznych karczm tego popularnego przysmaku.

Gdy usiadł w kącie, przy stoliku przy który jako młodzian często pijał grog wraz z kamratami, uświadomił sobie, że ostateczny element układanki za którą gonił całe życie był tak blisko niego, tuż na wyciągnięcie ręki.
Starym, zmęczonym i łamiącym się głosem krzyknął "Poproszę mięso z Albatrosa dobrze podsmażone i nie krwiste podane z tymiankiem i kminkiem w sosie cynamonowo-miodowym, zalane czerwonym, dwudziestoletnim winem!!!"

Gdy po chwili oczekiwania zatopił swoje zęby w mięsie z Albatrosa dobrze podsmażonym i nie krwistym podanym z tymiankiem i kminkiem w sosie cynamonowo-miodowym, zalanym czerwonym, dwudziestoletnim winem, zrozumiał, że razem ze smakowitym kęsem zniknęło coś co przez tyle lat pchało go bez przerwy do przodu. Cel, który zmuszał go, by co rano podnieść się ze swojego łóżka w kabinie statku i uparcie, mimo przeciwności losu walczyć o to co sobie zamarzył...

Spojrzał smutno na talerz, wyciągnął stary, pordzewiały pistolet, który podarował mu na pamiątkę kapitan oddziału Legii Cudzoziemskiej, przyłożył sobie lufę do skroni i pociągnął za spust...

THE END _p:


A ja jeszcze do tej z winda.
A w windach to nie jest tak, ze najnizsze numery sa najwyzej??
Czyli 5 byloby wyzej niz 10...


letsgamble92
Dołączył: 16.05.2010
PokerStrategist

Napisane przez galer

Napisane przez Przemo88

Napisane przez lemens
:f_thumbsup: nieźle :) mam jeszcze jedną ale tym razem poziom hard :D

Wchodzi ślepy marynarz do knajpy i mówi do kelnerki " poproszę martwego surowego albatrosa " ta zaskoczona przynosi mu zamówione danie. Marynarz bierze kęsa po czym popełnia samobójstwo strzelając sobie w głowę.

Dlaczego tak zrobił ?

Marynarz razem z 2 kumplami rozbili sie na bezludnej wyspie. Po pewnym czasie jeden umarl z glodu. Kolega powiedzial ze go pogrzebal. Pozniej powiedzial ze znalazl martwego albatrosa ktorego moga zjesc. Zjedli go i przezyli do czasu az ich uratowano. Slepy marynarz zamowil teraz albatrosa, zobaczyl ze nie smakuje tak jak tamten = zjadl martwego kolege. Wiec sie zabil. :P

To poważnie jest dobra odpowiedź na tą zagadkę? :f_ugly:

Jeśli tak to ja zaproponuje swoją odpowiedź, tak samo łatwą do wydedukowania:

Dawno, dawno temu, w odległym kraju, żył sobie człowiek, którego marzeniem było spróbowanie wszystkich rodzajów mięs na świecie.
Mięs ssaków, gadów, płazów...wszystkiego co dało się upiec i dobrze przyprawić. Zaciągnął się więc na statek, by odwiedzając różne kraje i spotykając ludzi z całego świata, dać upust swojej obsesji i mieć okazję do degustacji rozmaitych, najbardziej egzotycznych potraw.

Podróżował tak przez niemal całe swoje życie. Zwiedził arktyczny i tajemniczy kontynent, wędrował po wielkich polach piasku w Afryce, spoglądał na majestatyczne szczyty gór w Tybecie (choć tam akurat nie znalazł żadnego mięsa bowiem mnisi są wegetarianami). Na dzikim lądzie, pojmany przez straszliwe plemię kanibalów stracił oczy, gdy wódz nabrał ochoty na małą przekąskę przed głównym daniem na które składała się załoga statku naszego bohatera.
Samotnego i zziębniętego w bambusowej klatce odnalazł i uratował oddział Legii Cudzoziemskiej przemierzający tamte regiony w poszukiwaniu miłości, szmaragdów i krokodyli. Wódz zostawił go bowiem na deser i gdy pozostali członkowie załogi zwiedzali już ciemne zakamarki tubylczych żołądków, on czekał na swoją kolej w zamknięciu.
Wyprawa jednak nie poszła na marne, bo w oczekiwaniu na wielka ucztę, tubylcy tuczyli więźniów rozmaitymi mięsiwami, by załoga prezentowała się godnie w bulgoczącym kotle, gdy nadejdzie ich czas.
Dzięki temu nasz bohater mógł dopisać kilka ostatnich, brakujących pozycji na swojej -To Eat- liście.

Został mu tylko jeden, ostatni rarytas do spróbowania, o którym marynarz zapomniał całkowicie, gdyż pływając na okrętach, po morzach całego świata zbyt często widział latające wysoko kształty i z czasem przestał zwracać na nie uwagę. Albatrosy - te majestatyczne ptaki unoszące się gładko nad okrętami, przyjaciele wszystkich wilków morskich widniały jako ostatnia pozycja w jego menu.
Ze smutnym uśmiechem zaciągnął się na statek zmierzający w rodzinne strony marynarza, by tam spróbować w jednej z licznych karczm tego popularnego przysmaku.

Gdy usiadł w kącie, przy stoliku przy który jako młodzian często pijał grog wraz z kamratami, uświadomił sobie, że ostateczny element układanki za którą gonił całe życie był tak blisko niego, tuż na wyciągnięcie ręki.
Starym, zmęczonym i łamiącym się głosem krzyknął "Poproszę mięso z Albatrosa dobrze podsmażone i nie krwiste podane z tymiankiem i kminkiem w sosie cynamonowo-miodowym, zalane czerwonym, dwudziestoletnim winem!!!"

Gdy po chwili oczekiwania zatopił swoje zęby w mięsie z Albatrosa dobrze podsmażonym i nie krwistym podanym z tymiankiem i kminkiem w sosie cynamonowo-miodowym, zalanym czerwonym, dwudziestoletnim winem, zrozumiał, że razem ze smakowitym kęsem zniknęło coś co przez tyle lat pchało go bez przerwy do przodu. Cel, który zmuszał go, by co rano podnieść się ze swojego łóżka w kabinie statku i uparcie, mimo przeciwności losu walczyć o to co sobie zamarzył...

Spojrzał smutno na talerz, wyciągnął stary, pordzewiały pistolet, który podarował mu na pamiątkę kapitan oddziału Legii Cudzoziemskiej, przyłożył sobie lufę do skroni i pociągnął za spust...

THE END _p:

kurde znasz to :D myślałem że będzie burza mózgów
pzdr

:D


mirash84
Dołączył: 07.07.2009
BlackMember

ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P


Cykor
Dołączył: 23.06.2010
PokerStrategist

Napisane przez mirash84
ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P

trojaczki, czworaczki etc


mirash84
Dołączył: 07.07.2009
BlackMember

Napisane przez Cykor

Napisane przez mirash84
ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P

trojaczki, czworaczki etc

heh, szybko poszlo:) :f_thumbsup:


MightySparow
Dołączył: 03.02.2011
Elite Grinder

Napisane przez mirash84
ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P

Hania to chłopiec a Ania to dziewczynka. Nie są bliźniaczkami tylko bliźniakami ;)


A co z moja winda?
Mieszka ktos w bloku z winda?


letsgamble92
Dołączył: 16.05.2010
PokerStrategist

Napisane przez mirash84
ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P

zawsze muszą być bliźniaczkami jedno, dwu (lub więcej) jajowymi :facepalm:

tymi waszymi zagadkami mozna d*** podetrzeć (wyłączając oczywiście Einsteinowską)


"W sześciu domkach ustawionych w szeregu mieszka sześciu lokatorów o imionach (Andrzej, Dariusz, Mateusz, Michał, Tomasz, Wojciech). Mają żony o różnych imionach (Agnieszka, Ewa, Róża, Ania, Alicja, Ola) oraz sześć różnych samochodów (BMW, Fiat, Ford, Mercedes, Opel, Renault), o sześciu różnych kolorach (Biały, Czerwony, Granat, Zielony, Żółty, Szary). Każdy pracuje gdzie indziej (Bank, Hotel, Politechnika, Restauracja, Sąd, Szpital) i ma inne zainteresowania (Czytanie, Fotografia, Majsterkowanie, Pływanie, Rowery, Żeglarstwo).
Kto jest pracownikiem szpitala?
- Agnieszka i Andrzej są małżeństwem
- Ola ma czerwony samochód
- Renault jest zielony
- Właściciel Opla pracuje w restauracji
- Pracownik Politechniki lubi czytanie
- Wojciech pływa w wolnych chwilach
- Właściciel granatowego Forda lubi fotografować
- Tomasz jest właścicielem BMW
- Mąż Ewy lubi żeglarstwo
- Dariusz ma biały samochód
- Mąż Róży posiada Mercedesa
- Właściciel szarego auta pracuje w Sądzie
- Po lewej stronie pracownika banku mieszka właściciel fiata, a po prawej pasjonat kolarstwa
- Po lewej stronie pracownika hotelu
mieszka właściciel granatowego samochodu, a z drugiej strony pracownik szpitala
- Michał mieszka na prawo od Ani, a na lewo od niej mieszka Mateusz
- Sąsiadem Alicji od lewej strony
jest właściciel żółtego auta, a jego sąsiadem od lewej strony jest znany majsterkowicz."


_Anonymous_ Autor wątku
_Anonymous_

ciężkie :D

ja pasuje, w miedzyczasie dam następną

dżdżownica wchodzi na słup, za dnia wchodzi 5 metrów do góry, w nocy ześlizguje się 4 metry w dół.
pytanie: ile jej zajmie wejście na 10-metrowy słup?


psychoreaper
Dołączył: 25.03.2009
Oldschool Grinder

5 dnia wejdzie.


HELLutek
Dołączył: 20.07.2008
Elite Grinder

Napisane przez mirash84
ZAGADKA:

Jest sobie Hania i Ania. Urodziły się tego samego dnia, tego samego miesiąca i roku. Mają tego samego ojca i tą samą matkę, ale nie są bliźniaczkami. Jak to możliwe? :P

Jedna / obie są z surogatki.


Urbi23
Dołączył: 13.02.2007
Oldschool Grinder

Napisane przez psychoreaper
5 dnia wejdzie.

6 imo

A poza tym, takli teamt już jest
Tylko dla orłów!

Pozdrawiam


nikujin
Dołączył: 07.10.2008
PokerStrategist

bardzo lubię zagadki logiczne i rozwiązałem ich bardzo dużo.
Jedną rozwiązałem z kumplem, zajęło nam to z godzinę.
Jest to moja ulubiona zagadka, oto ona:

Jest 5 piratów w różnym wieku, każdy w innym.
Znaleźli 1000 złotych monet.
Najpierw najmłodszy mówi jak monety zostaną podzielone.
Potem głosują nad jego propozycją, żeby propozycja przeszła musi się na nie zgodzić więcej niż połowa piratów.
W przypadku gdy jego propozycja zostanie odrzucona zabijają najmłodszego i kolejny najmłodszy daje propozycje na tych samych zasadach.
pytanie: jaką propozycją da najmłodszy i dlaczego?

zakładamy, że wszyscy piraci są bardzo chciwi i zabiliby nawet dla jednej monety, ale nie zabili by bez powodu.
zakładamy również, że są bardzo inteligentni i zrobią wszystko by przeżyć.