Nie podoba mi się.
Nie rozumiem idei. Nie wiem co autorzy chcą osiągnąć takim sposobem wyrazu. Może zwyczajnie coś mnie omija ale jedyne co w powyższym utworze mi się podobało to nazwa wykonawcy.
Skoro już lecimy po bandzie to:
Nie podoba mi się.
Nie rozumiem idei. Nie wiem co autorzy chcą osiągnąć takim sposobem wyrazu. Może zwyczajnie coś mnie omija ale jedyne co w powyższym utworze mi się podobało to nazwa wykonawcy.
Skoro już lecimy po bandzie to:
Hit.
Tzn. totalnie mi się nie podoba ale jest takie epickie i nawet słyszałem gitarę!
A teraz trochę pełnokrwistego rocka:
Przeogromny hit!
Obejrzalem wlasnie kick-ass, troche starego hiciora tam zapodali:
Tamtego prodasa sam mialem wkleic
Toola nie trawie od momentu jak zobaczylem kilka teledyskow ;P Troche sie pewnie naraze, ale shit.
Widzialem temat o mash upach, nie wiem czy tutaj sie nadaja. Jak nie, to juz nie bede
Hit.
Toola nie trawie od momentu jak zobaczylem kilka teledyskow ;P Troche sie pewnie naraze, ale shit.
Narazisz się? Kiedyś niemal na pewno. Jakiś czas temu jednak pewna bardzo mądra osoba zadbała o obecny stan mojego umysłu i wiem, że gust to rzecz, którą ekstremalnie ciężko wartościować. W jaki sposób porównać histeryczne krzyki metalowca z hip hopowym recytowaniem o wszystkim co złe na dzielni albo dźwiękiem smyczków w jakimś instrumentalnym kawałk? Możliwe, że obiektywne kryteria dałoby się znaleźć ale nie sądzę by leżało to w mocy ludzi na obecnym poziomie rozwoju
Dlatego też lepiej zamiast oceniać i mówić o tym co fajne lub niefajne lepiej tego fajnego i niefajnego zwyczajnie używać. Jak jesteś zmęczony i chcesz się "mentalnie dotlenić" to sięgasz po jakiś energetyczny kawałek czy cokolwiek co Ci w takich chwilach pomaga etc.
Oczywiście jesteśmy ludźmi i jakoś to zracjonalizować trzeba (mimo wszystko jakieś "shit" w tym topicu wpisuje) dlatego jeśli moja przyjaciółka docenia moją ulubioną muzykę to pewnie jakieś tam switche w głowie ma poustawiane podobnie do mnie. A to może mieć i pewnie ma jakieś znaczenie.
Za dużo offtopu, za mało kompleksowych wyjaśnień. Żeby wyjść cało z tej sytuacji użyję...
... piosenki! Enjoy:
Nie mogę się zdecydować. Ani to shit ani jakiś tam wielki hit, chociaż raczej bliżej mu w tę stronę, więc - hit.
HIT.
Do tego poziomu jestem w stanie podobną muzykę strawić i nawet powiedzieć, że się podoba
Korn jest świetny przykładem kapeli, która gra odpowiednio ostro do mojej skali tolerancji. Poniżej mój ulubiony kawałek tego zespołu (jeden z lżejszych zresztą).
Wersja akustyczna z The Cure też (a może bardziej?) miażdży.